Drukuj Powrót do artykułu

Pielgrzymka rowerowa Koszalin-Medjugorie

16.07.2018 , km Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

Po raz ósmy rowerzyści z różnych stron diecezji wyjechali na wymagającą pielgrzymkę po sanktuariach Europy. Tym razem 25 osób powiozło diecezjalne intencje do Matki Bożej Królowej Pokoju w Medjugorie. Pielgrzymka potrwa 10 dni.

25 uczestników (i 4 osoby obsługi) wyruszyło z Koszalina transportem samochodowym w piątek 13 lipca, by niedzielny poranek rozpocząć pielgrzymowanie z alpejskiego sanktuarium Mariazell w Austrii. Przed nimi 1100 kilometrowa trasa biegnąca przez Słowenię, chorwackie sanktuarium Marija Bistrica, trasę wzdłuż Adriatyku i przez góry do Bośni i Hercegowiny. 25 lipca pielgrzymi wjadą do Medjugorie, gdzie spędzą 3 dni.

– Zachwyciliśmy się tym miejscem, ponieważ tam Maryja przychodzi do nas, ludzi, jako Królowa Pokoju i prosi o modlitwę w intencji pokoju na świecie – wyjaśnia ks. Tomasz Roda, kierownik pielgrzymki. – Widzimy, co się dzieje w relacjach między ludźmi, także w naszych środowiskach, dlatego nasz trud chcemy ofiarować w intencji pokoju w rodzinach, a szczególnie w rodzinach na Bliskim Wschodzie. Wieziemy także pilną intencję diecezjalną: o powołania kapłańskie do naszego seminarium.

Jak wyjaśnia ks. Roda, jest to druga część diecezjalnej pielgrzymki rowerowej, zakończonej przed tygodniem. – Tydzień temu pielgrzymowaliśmy w licznej grupie na Jasną Górę, tutaj mamy grupę bardziej zahartowanych rowerzystów i możemy sobie pozwolić na dłuższą trasę.

Urszulę Kawalec z Białogardu właśnie cel wyprawy – Medjugorie – przekonał, by wsiąść na rower i zmierzyć się z wymaganiami trasy. Cyklistka nie czuje się zbyt silna fizycznie, ale wierzy, że uda jej się tam dojechać. – Chciałam włożyć w tę pielgrzymkę trochę trudu, ale nie podchodzę do tego pod kątem wyczynu. Trud to jednak coś innego. Pielgrzymka musi boleć, trzeba wyrzucić z siebie wszystkie złe emocje – powiedziała białogardzianka.

Z doświadczenia Urszuli Kawalec wynika, że na wielodniowym szlaku nie zabraknie kryzysów, także tych psychicznych. – Na to wpływa choćby niewyspanie czy upał. Ale też inny rodzaj pożywienia, wody, inne dawki żywieniowe. I w ogóle inne warunki niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Ale to jest potrzebne – zapewnia.

Ks. Roda uważa, że rowerowe pielgrzymowanie jest dobrym sposobem na dotarcie do osób, które nie są zaangażowane w ruchach czy wspólnotach kościelnych, a jednak potrzebują kontaktu z duszpasterzem. – To jest grupa reprezentatywna dla naszego Kościoła: ludzie, którzy są na niedzielnej Mszy św., którzy spełniają swoje religijne obowiązki. I nagle patrzą, że na etapie ich życia pojawia się ksiądz i to na rowerze; że pojawia się trochę inna, bo polowa, Msza św.; że pojawia się temat wiary w Boga. Ten czas wspólnego podróżowania sprawia, że oni otwierają się na te tematy, co więcej, oczekują, by poprzez rozmowę, wyjaśnienie wielu kwestii oraz po prostu bycie blisko nich, pomóc im w codziennych wyborach.

Do Polski pielgrzymi powrócą busami.

 

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.