Drukuj Powrót do artykułu

Po 30 latach znów będziemy się modlić na pl. Piłsudskiego

27 maja 2009 | 14:03 | awo/maz Ⓒ Ⓟ

Wielkie czuwanie 6 czerwca w Warszawie w 30. rocznicę I pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny to dziękczynienie Bogu za przemiany oraz inspiracją na przyszłość – mówi Regina Pruszyńska.

Jakie znaczenie dla członków ruchów katolickich – uczestników wielkiego czuwania modlitewnego, które odbędzie się 6 czerwca – ma 30. rocznica I pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny i tamtej pamiętnej modlitwy na pl. Zwycięstwa w Warszawie?

– Ruchy i stowarzyszenia katolickie są rzeczywistością, którą – można powiedzieć – inicjuje sam Duch Święty. W związku z tym, spotkanie na placu Piłsudskiego będzie okazją, abyśmy mogli dziękować Panu Bogu za tchnienie Ducha Świętego w inicjatorów ruchów i stowarzyszeń. Najczęściej powstały one w ten właśnie sposób, że jakiś człowiek miał niezwykły charyzmat bądź sytuacja społeczno-gospodarczo-polityczna domagała się zajęcia jakimś obszarem apostolstwa. Podjęcie z mocą Ducha Świętego tych wyzwań mobilizuje nas do tego, aby się spotkać na pl. Piłsudskiego i dziękować za to, co się stało 30 lat temu. Wtedy dokonało się wylanie Ducha Świętego.

Jednocześnie uważam, że obecne czasy też wymagają czerpania z mocy i siły Ducha Świętego, one wcale nie są łatwiejsze, są zupełnie inne. Mamy wolność, ale tę wolność musimy bardzo mądrze zagospodarowywać. Tego nas uczył Ojciec Święty Jan Paweł II. Nie zagospodarujemy wolności, jeżeli nie będziemy mieli ścisłego kontaktu z Duchem Świętym, bo On ma nam podpowiedzieć jak mamy to robić. Nie chcemy tej wolności zagospodarowywać według naszego myślenia ludzkiego, naszą perspektywą jest wieczność. Członkowie ruchów i stowarzyszeń katolickich mając taką świadomość, chcą prosić Ducha Świętego o nowe wylanie jego darów.

Czyli, jak rozumiem, to spotkanie ma być nie tylko celebrowaniem rocznicy, ale także inspiracją na przyszłość?

– Ma być modlitwą i inspiracją na przyszłość, w tych czasach dosyć trudnych, kiedy mówimy o kryzysie zarówno gospodarczym, ekonomicznym jak i o kryzysie moralnym. Z drugiej strony, sięgamy do przemówienia Jana Pawła II sprzed 30 lat, kiedy Ojciec Święty mówił, że człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Mało tego, człowiek sam siebie nie może pojąć bez Chrystusa. Te właśnie słowa nas również skierowują na odpowiednie działanie. Widzimy, że świat dąży do takiego życia jakby Pana Boga nie było. To nie jest droga dobra dla człowieka. Nic mądrzejszego od dzieła Bożego nie ma. Chcemy z tej prawdy czerpać, chcemy tę prawdę nieść innym ludziom i chcemy się również modlić o to, aby prawda o Jezusie Chrystusie docierała do wszystkich.

Ruchy i stowarzyszenia są pewnego rodzaju elitą w Kościele, angażują się w jego życie. Jak Pani – jako przewodnicząca Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich – ocenia ich potencjał? Czy jest to potencjał głównie modlitewny i ewangelizacyjny czy może też inny?

– Potencjał można oceniać według różnych mierników. W sytuacji obecnej, często mówi się o liczebności tych ruchów. Moje rozeznanie jest takie, że liczebnie nie rozwijamy się, jesteśmy w miejscu. Natomiast poszliśmy „w głąb”. Ufamy, że właśnie ta modlitwa do Ducha Świętego na placu Piłsudskiego spowoduje, że z większą mocą i siłą wyjdziemy na zewnątrz naszych wspólnot. Na pewno potrzebna jest nam, dla wzmocnienia tego potencjału, modlitwa.

Ruchy i stowarzyszenia mają bardzo różne charyzmaty, którymi żyją na co dzień, ale widzimy, jak w krótkim czasie zmieniła się rzeczywistość i te ruchy muszą dokonywać swoistego aggiornamento (aktualizacji – przyp. KAI) swojej formacji, aby ludzie świeccy zechcieli skorzystać z ich propozycji. Jednocześnie musimy pamiętać o tym, że świat jest dziś inny niż np. w 2000 roku, dlatego poszukujemy nowych metod i formy dotarcia do społeczeństwa, ludzi, którzy są bardzo zajęci pracą zawodową.

Zależy nam też na tym, aby trafić do ludzi z przedziału wiekowego od 30 do 50 lat. Oni są bardzo aktywni, ale w tej grupie wiekowej są też rodzice wychowujący dzieci: matki i ojcowie. Między innymi dlatego w październiku organizujemy konferencję dotyczącą rodziny, jej program jest już na naszej stronie internetowej. Nie mówimy o tym, czym rodzina powinna być, tylko wskazujemy trudne obszary życia rodzinnego i chcemy odpowiedzieć co z tymi problemami można zrobić. Ludzką rzeczą jest upadać, grzech nas dotyczy, ale nieludzką rzeczą jest trwać w grzechu dlatego poszukujemy dróg wyjścia. To aggiornamento, o którym wspomniałam, dokonuje się w ruchach i stowarzyszeniach, polega na tym, żeby w obecnej rzeczywistości być apostołem.

Zmieniły się realia – to fakt. Jakie więc tendencje dostrzega Pani w ruchach i stowarzyszeniach?

– Zauważyłam wręcz konieczność współpracy pomiędzy ruchami. Jeśli chcemy, żeby rozwijał się Eucharystyczny Ruch Młodych skierowany do dzieci ze szkół podstawowych, począwszy od dzieci pierwszokomunijnych, bo przecież to niezwykle ważny dla Kościoła i dla społeczeństwa okres formacji dziecka, to trzeba wesprzeć ten ruch. Na forum Ogólnopolskiej Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich mówiliśmy o tym, że byłoby dobrze, żeby dorośli z innych ruchów wsparli działania animatorów Eucharystycznego Ruchu Młodych, żeby jak najwięcej tych grup w Polsce powstało.

Ważna jest też tzw. drożność formacji. Jeżeli dziecko po szkole podstawowej jest w Eucharystycznym Ruchu Młodych, to bardzo musimy troszczyć się o to i wiele wysiłku włożyć, aby tych dzieci „nie zgubić”, ale zaproponować im coś, gdy będą już w gimnazjum, na dalszym etapie, niezwykle trudnym w rozwoju psychofizycznym. Nie ukrywam, że recepty nie mamy, ale problem widzimy i chcemy go rozwiązać.

Chcemy też włączyć się w życie parafii, by tam wspomóc działalność duszpasterską. W ruchach i stowarzyszeniach są fachowcy z różnych dziedzin i ten potencjał, którym dysponują zarówno intelektualny, jak i formacyjny chcemy, żeby był wykorzystywany.

Następna kwestia: chcemy, żeby jak najwięcej osób z ruchów i stowarzyszeń znało katolicką naukę społeczną Kościoła. Chociaż sama jej znajomość jest tylko punktem wyjścia, to istotnym elementem po dostrzeżeniu problemu i ocenieniu go w świetle Ewangelii jest podjęcie stosownych działań. Te zagadnienia podejmujemy też w Centrum Duchowości Świeckich, które działa w Warszawie. W listopadzie na plenarnym spotkaniu ORRK chcemy zająć się etyką gospodarki rynkowej, bo przecież jako świeccy funkcjonujemy w różnych obszarach życia społecznego. Problemów widzimy tak dużo, że musimy modlić się o siły, żeby podołać różnym wyzwaniom, które stoją przed nami.

Wspieranie parafii jest niewątpliwie sprawą ważną, ale zastanawiam się czy ci świeccy eksperci z ruchów, o których Pani wspomniała, nie powinni raczej bardziej być obecni w swoich środowiskach? Czy jako świeccy katolicy mają do spełnienia głównie zadania ewangelizacyjne czy może ważne jest i to, żeby byli specjalistami w swojej branży?

– Formacja w ruchach ma prowadzić do tego, że stajemy się świadkami Chrystusa w środowisku rodzinnym, w pracy i w społeczeństwie. Nie uciekamy od takich kwestii jak podejmowanie wyzwań do startowania w wyborach różnego rodzaju zarówno do samorządów lokalnych, jak i parlamentu. Tam też są nasi ludzie, którzy mają za sobą kilkuletnią formację w ruchach. Ruchy i stowarzyszenia nie uważają, że polityka nie jest dla nich, choć nie jest tak, że ktoś idzie do wyborów jako przedstawiciel któregoś z ruchów, na ogół czyni to jako prywatna osoba. My wiemy o tym, że wywodzi się z któregoś z ruchów, chcemy go wspierać w modlitwie, wspomóc organizacyjnie, by mógł podołać swoim obowiązkom.

Wracając jeszcze do wątku modlitwy na placu Piłsudskiego, o jaką przemianę będą modlić się tam ruchy i stowarzyszenia?

– O to, by Polacy uświadomili sobie, że Jezus Chrystus jest tym, który wypełnia serca ludzkie. Odrzucenie go i brak współpracy z Duchem Świętym skazuje człowieka na pozostawienie samemu sobie. We wspólnocie Kościoła, zupełnie inaczej widzimy perspektywę naszego życia. Ona sięga wieczności. A obecny świat w wielu działaniach postępuje tak, jakby Boga nie było. Moją nadzieją jest to, że ludzie, którzy podejmują decyzje polityczne przejrzą i będą współpracowali na rzecz dobra człowieka.

Ważne jest też, abyśmy potrafili wybierać, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze i znaleźć odpowiedź na to, jak mamy uporządkować swój czas i działania każdego dnia. Ład Boży jest naszą siłą i mocą. Jestem przekonana, że Duch Święty w takim rozeznaniu nam pomoże.

Przed 30 laty była Pani na placu Zwycięstwa?

– Tak, oczywiście! Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. To czego doświadczyłam: była to w czasach komunistycznych pierwsza możliwość doświadczenia tak dużej wspólnoty. Aczkolwiek były obawy, z której strony jakakolwiek inwigilacja nastąpi. Dlaczego mówię o tych obawach? Uczestniczyłam w organizacji siedemnastych grup akademickich pieszej pielgrzymki z Warszawy na Jasną Górę i tam tego co rusz doświadczaliśmy, więc nikt z nas nie wierzył, że będzie sielanka pod tym względem. Ale kiedy znaleźliśmy się na placu Zwycięstwa to rzeczywiście z ogromnym entuzjazmem wsłuchiwaliśmy się w wypowiadane przez Jana Pawła II słowa. Oprócz mocy Ducha, jaką Ojciec Święty przekazywał nam, dla mnie osobiście niezwykle ważnym i wartościowym był sposób przekazania. Uczynił to jak wysokiej klasy retor, potrafił zaakcentować te treści, które wymagały większego skupienia oraz te, na które chciał zwrócić naszą uwagę, ale był to język świadka. Wtedy na placu Zwycięstwa przemawiał Jan Paweł II – człowiek z naszego narodu, który doskonale znał naszą historię i trudności a jednocześnie namiestnik Chrystusa. Miałam tę świadomość, że jest to prorok, który wytycza kierunki dla przyszłych dziejów Polski i Kościoła. Rzeczywistość to później potwierdziła.

Rozmawiała Anna Wojtas

Regina Pruszyńska jest przewodniczącą Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich.

Zobacz plan czuwania 6-7 czerwca na Pl. Piłsudskiego

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.