Drukuj Powrót do artykułu

Polski misjonarz w Peru: z powodu koronawirusa stan wyjątkowy wydłużony do 24 maja

13 maja 2020 | 14:37 | eb | Tarnów Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Peter Hershey / unsplash.com

Stan wyjątkowy w Peru, to zamknięte drogi, szkoły, instytucje, firmy, a także całkowity zakaz poruszania się samochodem, wychodzenia z domu, poza wyjściem na zakupy lub w innych nagłych przypadkach – tak sytuację w związku z koronawirusem opisuje tarnowski misjonarz ks. Stanisław Knurowski, który pracuje w Peru w Andach Centralnych. Stan wyjątkowy w tym kraju został przedłużony do 24 maja.

„Wydawało się na początku, że tak restrykcyjne podejście pozwoli opanować epidemię, jednak jest coraz gorzej. W ostatnich dniach bowiem, Peru notuje rekordowe dzienne wzrosty zakażeń. Kiedy piszę ten list, mamy ponad 60 tys. potwierdzonych zakażeń i liczba ta gwałtownie rośnie” – stwierdza misjonarz.

Jak relacjonuje ks. Knurowski stan wyjątkowy zastał w stolicy wiele osób pochodzących z wiosek. „Po mniej więcej miesiącu skończyły się im pieniądze, zaczęli wracać do swoich domostw w górach, do wiosek, skąd pochodzą. Odbywało się to na piechotę, ponieważ transport publiczny nie działa. Setki ludzi, wśród nich kobiety z małymi dziećmi, wybrało daleką wędrówkę, bez jedzenia, pieniędzy, ciepłych ubrań, żeby wrócić do domów rodzinnych. Niestety, wraz z ich przyjściem pojawił się też wirus. W ten sposób regiony, które były wolne od zakażeń, już je mają” – dodaje.

Huaribamba – centrum parafii tarnowskiego misjonarza to maleńka wioska ukryta w górach. „Po długich pertraktacjach z władzami wiosek i po uzyskaniu specjalnego pozwolenia, udało mi się wyjechać do stolicy diecezji i przywieźć ponad 600 kg kurczaka. Radość była wielka, choć przecież były to niewielkie ilości. Każda rodzina otrzymała zaledwie trzy kilogramy, jednak dobre i to, zwłaszcza, że niektórzy nie jedli mięsa od niemal dwóch miesięcy” – pisze misjonarz.

Kapłan podkreśla, że cała sytuacja uczy go wielu spraw. „Takie chwile pomagają mi zbliżyć się do ludzi, do moich parafian. Ludzie zazwyczaj milczący, małomówni, zamknięci w sobie, zaczynają się otwierać. Więcej osób pojawia się na nabożeństwach, pytają jak się czuję, co u mnie. Wiem, że to wydaje się banalne, ale trzeba znać trochę Peruwiańczyków mieszkających w górach, żeby zrozumieć, że to zakrawa o cud. Ciężko zdobyć ich zaufanie i zainteresowanie, teraz zaś relacje stają się bliższe” – podkreśla tarnowski misjonarz.

Ks. Stanisław Knurowski dziękuje za wszelkie wyrazy pomocy i modlitwy. Jego list można znaleźć na stronie Wydziału Misyjnego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie http://www.misje.diecezja.tarnow.pl/

Są tam regularnie zamieszczane listy tarnowskich misjonarzy, którzy opisują sytuację w krajach misyjnych w związku z koronawirusem.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.