Drukuj Powrót do artykułu

Pomysłodawca Orszaku Trzech Króli w rozmowie z KAI

06.01.2018 , Warszawa / Dorota Abdelmoula / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. Paweł Kula / OTK

Święto Epifanii przypomina nam, że Bóg jest gotów przyjąć każdego, że On jest dla wszystkich, także tych, którzy starają się do niego dotrzeć rozumem, a nie wiarą. Tak jak Trzej Królowie, którzy nie znali Objawienia. Oni są przedstawicielami świata pogańskiego, do którego Chrystus także kieruje swoje zaproszenie – mówi w rozmowie z KAI Piotr Giertych, przewodniczący rady Fundacji Orszak Trzech Króli i pomysłodawca ulicznych jasełek, które już po raz 10. odbywają się w Polsce i na świecie.

Dorota Abdelmoula (KAI): W tym roku Orszak Trzech Króli wyrusza już po raz 10. Przypomnijmy, jak powstała idea tego wydarzenia, w które włączają się w tym roku aż 644 miejscowości w Polsce?

Piotr Giertych: W 2004 r. w zainicjowanej przez nas szkole dla chłopców „Żagle”, prowadzonej przez Stowarzyszenie „Sternik”, wyznaczyliśmy sobie ambitny cel: przygotujemy tradycyjne polskie jasełka, w których każdy z uczniów, który zechce wystąpić, otrzyma swoją rolę. Wraz ze wzrostem szkoły, gdy liczba uczniów przekroczyła 170, by móc wystawić te jasełka musieliśmy wynająć warszawski Teatr Buffo. Liczba miejsc na widowni okazała się niewystarczająca: chętnych było tak wielu, że wystawialiśmy nasze jasełka dwa razy.

Pamiętam, jak po spektaklu staliśmy na ulicy przed teatrem, zastanawiając się, co robić dalej – bo wiedzieliśmy, że ten projekt będzie się rozrastał. Byliśmy we trzech, Jerzy Stokłosa, dyrektor Teatru Buffo, Piotr Podgórski , dyrektor generalny Stowarzyszenia „Sternik”, i ja, który byłem wicedyrektorem szkoły „Żagle”. Wtedy rzuciłem hasło, żeby zrobić jasełka na ulicy.

Zapaliliśmy się do tego pomysłu i zaczęliśmy szukać kolejnych osób do udziału w projekcie i rok później zorganizowaliśmy uliczne jasełka już pod nazwą Orszak Trzech Króli. Wówczas wszystkimi rycerzami w orszakach byli uczniowie szkoły „Żagle”. Podobnie było w 2010 r., a gdy w 2011 r. parlament zadecydował, że 6 stycznia będzie dniem wolnym od pracy, dołączyło do nas 17 szkół warszawskich, a także 5 kolejnych polskich miast. I tak lawina ruszyła.

W tej chwili każdego roku przybywa ok. 100 nowych orszaków. Tylko w porównaniu do ubiegłego roku przybyło ich 129. W sumie mamy ich w Polsce 644, dołączają się także inne kraje, głównie za sprawą Polonii, która tęskni za polskimi tradycjami i takim bożym przeżywaniem świąt. Dlatego uliczne jasełka odbywają się, m.in. w Niemczech, Anglii, w Rumunii, Austrii, we Włoszech, na Ukrainie, a także poza Europą, np. w Stanach Zjednoczonych, Ekwadorze, Republice Środkowoafrykańskiej, Rwandzie, czy Republice Demokratycznej Konga. Mamy też wstępne zgłoszenia z Kazachstanu, Turcji, Japonii, Ziemi Świętej – być może i tam się uda zorganizować orszaki w przyszłości.

Czytaj także: Orszak Trzech Króli w duchu ważnych rocznic i troski o potrzebujących

Poszczególnym orszakom towarzyszy wiele atrakcji, wśród których zarówno dzieci, jak i dorośli odnajdują „coś dla siebie”. A co według Pana jest najcenniejszym elementem tych ulicznych jasełek?

– Ja zawsze podkreślam, że w centrum orszaku jest Jezus Chrystus. Idziemy do szopki, by pokłonić się Królowi. Śpiewamy kolędy i przyznajemy się do tego, że Jezus jest dla nas ważny. Poza tym, od samego początku nasz orszak jest otwarty dla wszystkich: zapraszamy każdego, by pokłonił się Jezusowi i śpiewał z nami kolędy – tak, jak śpiewa się je w wielu polskich domach, nawet w rodzinach oddalonych od wiary.

Orszak to zaproszenie także dla niepraktykujących, by doświadczyli ciepła betlejemskiej Stajenki – otwartej dla każdego. Tym bardziej, że święto Epifanii przypomina nam, że Bóg jest gotów przyjąć każdego, że On jest dla wszystkich, także tych, którzy starają się do niego dotrzeć rozumem, a nie wiarą. Tak jak Trzej Królowie, którzy nie znali Objawienia. Oni studiowali przyrodę, kosmos i doszli do wniosku, że wydarzyło się coś wyjątkowego: narodziny króla, któremu należy się pokłonić. Są przedstawicielami świata pogańskiego, do którego Chrystus także kieruje swoje zaproszenie!

Hasłem tegorocznego Orszaku Trzech Króli są słowa „Bóg jest dla wszystkich”. Do czego one nas zapraszają?

– Chcemy podkreślić otwarcie się na ludzi spoza kręgu osób wierzących. To wyjście naprzeciw osób wątpiących, słabo wierzących i poszukujących Boga na różne sposoby. Bo Jezus Chrystus ma dla nich zaproszenie.

W Orszaku Trzech Króli udało się Państwu połączyć to głębokie i poważne przesłanie z atmosferą radosnego świętowania, która przyciąga dzieci, a wraz z nimi – rodziców.

– Te jasełka powstały jako wspólna inicjatywa rodziców i dzieci. W naszej szkole wszyscy byli zaangażowani, aktorami byli i rodzice, i dzieci. Mali aktorzy, którzy grali rycerzy i dwórki urośli nam przez te 10 lat. Dziś wielu z nich widzimy na scenach orszakowych już w poważniejszych rolach. To rzeczywiście rodzinna impreza, która jednoczy wszystkich.

Poza tym, każdy kto przychodzi na orszak staje się aktorem, a nie tylko widzem: dostaje koronę, śpiewnik i staje się królem, który wędruje do Prawdziwego Króla, by przed Nim się pokłonić.

Czy wśród tak wielu orszaków, które na przestrzeni lat przeszły przez Polskę jest taki, który Wam, organizatorom, najbardziej zapadł w pamięć?

– Mógłbym opowiedzieć wiele historii, bo orszaki różnią się od siebie: są nacechowane lokalnymi zwyczajami, np. w Zakopanem uczestniczą w nich górale w tradycyjnych strojach, z kolei w Bełchatowie górnicy w mundurach itd. Rok temu chwyciła nas za serce historia Koła Gospodyń Wiejskich z Obidzy na Sądecczyźnie. Pani, która organizowała tam Orszak, musiała wybrać się w podróż do miasta, specjalnie po to, by się z nami skontaktować, ponieważ w ich miejscowości nie ma internetu ani telefonii komórkowej! W tym roku orszak odbędzie się tam po raz drugi.

Bardzo nam miło, kiedy widzimy, jak kolejne miejscowości się dołączają, wykorzystując lokalne piękno!

Orszak Trzech Króli pozwala też dotrzeć do wielu zapomnianych zwyczajów bożonarodzeniowych i pastorałek, których od lat się nie śpiewa. Która z tych odkrywanych na nowo tradycji jest Panu najbliższa?

– Takim odkryciem jest dla mnie śląski obrzęd „kołysania Dzieciątka”. Ponoć w XVII w. było powszechną tradycją, że kobiety zbierały się razem w domach, by śpiewać kolędy, które są kołysankami. Brały przy tym lalkę lub żywe dzieciątko, jeśli było w rodzinie, śpiewały mu i podawały je sobie kolejno z wielką czułością. Do dziś przetrwały opisy tego obrzędu, który przypominany jest podczas orszaku na Śląsku. To bardzo mocno podkreśla przepiękną rolę kobiet, jaką jest macierzyństwo.

Ponadto w tym roku z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, w naszym śpiewniku umieściliśmy historię powstania poszczególnych kolęd, opracowane przez historyka sztuki, Jacka Kowalskiego. Kolędy te ułożyliśmy chronologicznie – poza otwierającą śpiewnik kolędą „Bóg się rodzi”. W Warszawie, w ramach tych obchodów, chcemy do tej kolędy zatańczyć poloneza – śpiewając 5 tradycyjnych zwrotek oraz trzy, wybrane spośród ponad stu propozycji, nadesłanych do nas w ramach konkursu na kolejne strofy tej pieśni.

Oprócz dbania o tradycje, Fundacja Orszak Trzech Króli odpowiada też na bieżące potrzeby Kościoła – m.in. poprzez organizowane przy okazji kolejnych orszaków kwesty na rzecz potrzebujących. W tym roku ofiary pomogą mieszkańcom Ukrainy. Skąd taki wybór?

– Główną naszą działalnością charytatywną jest pomoc, jakiej fundacja udziela wszystkim orszakom w Polsce. Do nich wszystkich wysyłamy śpiewniki, korony, sztandary, nalepki, gazetki, ubezpieczamy ich, szkolimy, tworzymy bazę wiedzy. Wspieramy też orszaki zagraniczne.

Z kolei zbiórka pieniędzy, którą organizujemy przy okazji orszaku, za każdym razem ma inny temat. Wspieraliśmy m.in. Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia, uczestników Światowych Dni Młodzieży, a w tym roku zbieramy dla placówek edukacyjnych, np. ochronek na Ukrainie i na Litwie oraz jednej placówki w Polsce, gdzie przyjmowani są mieszkańcy tych krajów.

Hasło tegorocznej zbiórki brzmi: „Mędrcy dla Wschodu”. W związku z tym, że w Polsce jest wiele osób z Ukrainy, że na Ukrainie stworzyliśmy cztery orszaki, wraz ze śpiewnikami po ukraińsku – pomyśleliśmy, że musimy pokazać, że i Stajenka i Polska są otwarte dla osób ze Wschodu.

A jakie są dziś marzenia organizatorów Orszaku Trzech Króli, który z kameralnych jasełek w warszawskim teatrze przerodził się w jedną z najbardziej rozpoznawanych współczesnych tradycji bożonarodzeniowych?

– Marzymy o stworzeniu Orszaku Trzech Króli w Betlejem – tam, gdzie przeszedł ten pierwszy orszak. A także w Azji, skąd pochodził jeden z mędrców, a gdzie wciąż brakuje nam orszaków. Chcielibyśmy też rozwijać działalność kulturalną naszej fundacji, która stara się wpływać na kulturę i tworzyć ją wśród rodziców, nauczycieli i dzieci w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

Wersja do druku

Przeczytaj także

04 stycznia 2018 09:43

GUS: w 2016 r. więcej małżeństw, mniej rozwodów

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.