Drukuj Powrót do artykułu

Porozumienie jest konieczne

22 lutego 2019 | 13:35 | Antoni Szymański | Gdańsk Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Justyna Malinowska / Flickr.com

– Europejskie Centrum Solidarności powinno gromadzić w swoim gmachu ludzi prezentujących odmienne punkty widzenia, wywodzących się z różnych środowisk, a dyskusja o przyszłości Centrum powinna odbywać się w sposób merytoryczny i wyważony – pisze sen. Antoni Szymański, w komentarzu przesłanym do KAI.

Od kilkudziesięciu lat przy słynnym Checkpoint Charlie i East Side Gallery ustawiają się kolejki do rozsianych w okolicy sklepów z pamiątkami. Ludzie kupują koszulki, pocztówki, kubki z symbolem berlińskiego muru, a nawet… fragmenty samego muru, zapakowane w plastykowe torebki.

Niestety, w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, którzy wypromowali na świecie mit upadku muru berlińskiego jako symbol końca komunizmu, przez lata nie potrafiliśmy z Solidarności uczynić wystarczająco rozpoznawalnej marki. Niemiecka opowieść przyćmiła nasz przekaz o Sierpniu ’80. Tymczasem, gdyby nie Solidarność w Polsce, upadek muru berlińskiego w Niemczech nie byłby możliwy.

Europejskie Centrum Solidarności, choć stworzone zdecydowanie za późno, miało z nawiązką odrobić tę lekcję. Ten proces trwa i trudno nie dopatrzeć się realnych sukcesów choćby w postaci licznych odwiedzin Centrum przez polskich i zagranicznych turystów czy otrzymania przez ECS Nagrody Muzealnej Rady Europy.

Promocja dziedzictwa „S” w świecie nie musi wcale oznaczać tworzenia jednostronnej opowieści o Solidarności. Niejednokrotnie inaczej owa spuścizna wygląda oczami WZZ-owców, inaczej członków KOR, ROPCiO, RMP, Solidarności Walczącej, a jeszcze inaczej tzw. grupy ekspertów czy antykomunistycznych grup młodzieżowych, których największa aktywność przypadła w okresie strajków 1988 roku.

Wystarczy jednak, że zgodzimy się co do paru uniwersalnych kwestii. Solidarność to fenomenem w skali świata. Dzięki solidarnościowej rewolucji komunizm w Polsce upadł bez rozlewu krwi. To Solidarność zainspirowała do podobnego działania inne narody znajdujące się pod sowiecką kontrolą. To także dzięki Solidarności mur berliński został zburzony. Dlatego, niezależnie od poglądów, wszyscy możemy być z Solidarności dumni.

Ten uproszczony, bardzo ogólny przekaz o dziedzictwie „S”, który należy promować w Polsce i na świecie, wcale nie musi wykluczać sporów, debat, a przede wszystkim dalszych wnikliwych badań. Również tych, dotyczących wyborów kontraktowych czy historii transformacji ustrojowej, których nie da się opisać biało-czarną kredką. ECS, jeśli chce być instytucją wiarygodną, nie może propagować „jedynie słusznej” tzw. prawdy historycznej i być stroną w politycznym sporze.

Europejskie Centrum Solidarności powinno gromadzić w swoim gmachu ludzi prezentujących odmienne punkty widzenia, wywodzących się z różnych środowisk, a dyskusja o przyszłości Centrum powinna odbywać się w sposób merytoryczny i wyważony. W sytuacji, w której Polacy, jak i tradycja Solidarności są coraz silniej podzielone, wszystkim kluczowym stronom wyrażającym tę tradycję, należy się możliwość korzystania z ECS na równych prawach.

Zwycięska droga, która rozpoczęła się w sierpniu 1980 r., zainspirowana wezwaniem Jana Pawła II z czerwca 1979 r., okupiona w kolejnych latach ogromnym wysiłkiem milionów Polaków, stanowi wielkie dziedzictwo naszej Ojczyzny, Europy i świata. Dziedzictwo, które nie może być przedmiotem manipulacji i nie powinno być wykorzystywane do doraźnych rozgrywek na płaszczyźnie politycznej.

Jest naszym obowiązkiem wobec naszej solidarnościowej historii byśmy rozmawiali ze sobą o rzeczach ważnych bez przypisywania sobie nawzajem złych intencji. Dialog i próba wypracowania kompromisu, nie może oznaczać całkowitej negacji argumentów innych stron oraz braku kontrpropozycji.

„Solidarność to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim” – mówił w czerwcu 1987 r. św. Jan Paweł II otoczony milionową rzeszą ludzi z transparentami z zakazanym wówczas słowem „Solidarność” w dłoniach. 30 lat od upadku komunizmu w Polsce warto po raz kolejny sięgnąć po to zdanie, by na nowo odczytać jego sens. To zadanie dla stron toczącego się wokół ECS sporu. Stron wywodzących się z jednego, solidarnościowego pnia.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.