Drukuj Powrót do artykułu

Portugalska prasa katolicka a Powstanie Warszawskie

31 lipca 2019 | 15:00 | Marcin Zatyka | Lizbona Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Adam Winger / Unsplash

Postawa lojalnej wobec premiera Salazara gazety „A Voz” i jej opinie o Powstaniu Warszawskim dowodzą, iż rządzący katolicką Portugalią dyktator dał w sierpniu 1944 r. wolną rękę rodzimym mediom w opisywaniu zbrodni popełnianych przez III Rzeszę nad Wisłą. Apelom o pomoc walczącym warszawiakom przewodził lizboński dziennikarz Pedro Correia Marques.

Premier Antonio de Oliveira Salazar, który decyzję o neutralności Portugalii w czasie II wojny światowej podjął już kilkanaście godzin po zaatakowaniu Polski przez hitlerowskie Niemcy, nie zamierzał wikłać się w konflikt zbrojny. Wprawdzie nie unikał krytykowania nazistowskiego agresora, ale już 2 września 1939 r. gabinet w Lizbonie ogłosił, że zobowiązania międzynarodowe, w tym zawarty wcześniej sojusz wojskowy z Wielką Brytanią, pozwalają mu na „utrzymanie neutralności” podczas wojny. W pierwszych jej miesiącach autorytarny szef rządu w Lizbonie często solidaryzował się z zaatakowaną Polską, przypominając o jej „katolickości”, cesze typowej dla ówczesnej Portugalii.

„Rządzące” media

Salazar, który w 1932 r. objął w Portugalii urząd premiera, krótko po dojściu do władzy wyznaczył podstawy pod budowanie tzw. Nowego Państwa. Wizja kraju, którym rządził do 1968 r., opierała się o wspieranie rodzimego rolnictwa i przemysłu, na społecznych korporacjach oraz autorytarnych rządach jednej partii, a także na utrzymywaniu przyjacielskich relacji z Kościołem. Wynikało to po części z jego przekonań, seminaryjnej przeszłości, a także z zadzierzgniętej w młodości przyjaźni z przewodniczącym portugalskiego episkopatu, kardynałem Manuelem Gonçalvesem Cerejeirą. Nic więc dziwnego, że w kręgach rządowych i administracji publicznej chętnie czytano katolickie media, wśród których wyróżniały się dwa dzienniki: „Novidades” oraz „A Voz”. Pierwszy zakończył żywot w 1974 r., drugi zaś rok wcześniej.

Ponad 83-letni Jose Mata z Lizbony, syn portugalskiego urzędnika państwowego, przyznaje, że najbardziej poczytnym w okresie II wojny światowej pismem o profilu katolickim był „A Voz”, kierowany przez Pedro Correię Marquesa. – Wśród decydentów politycznych, urzędników państwowych oraz duchowieństwa czytano również tygodnik „Acçao”. Ten jednak był stosunkowo marginalnym periodykiem i kilka lat po wojnie w ogóle zniknął z rynku – wyjaśnił KAI Jose Mata.

Choć Salazar w czasie wojny lawirował między III Rzeszą a Wielką Brytanią, ale w pierwszej fazie światowego konfliktu bliżej mu było do Berlina niż Londynu. Portugalia na dobre handlowała wolframem z nazistowskimi Niemcami, a w portugalskich mediach dominowały mało krytyczne wiadomości o kolejnych podbojach hitlerowskich wojsk. Unikano też pisania o notorycznym łamaniu przez nazistów wszelkich umów, traktatów oraz konwencji międzynarodowych.

Sytuacja uległa nieco zmianie po 1943 r., kiedy Salazar zbliżył się do aliantów. Media katolickie częściej krytykowały niemieckiego agresora. Negatywne uwagi pod jego adresem były wciąż jednak stosunkowo dyskretne. O sytuacji w okupowanej Polsce pisano tymczasem niewiele… do czasu wybuchu Powstania Warszawskiego. Portugalska prasa informowała o walkach w okupowanej stolicy Polski niemal codziennie.

Zafałszowane „Nowiny”

Jednym z najbardziej przychylnych Trzeciej Rzeszy portugalskich tytułów prasowych był katolicki dziennik „Novidades” (Nowiny). Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej gazeta przychylnie relacjonowała działania podejmowane przez reżim Adolfa Hitlera. Dziennik był kierowany od swojego założenia w 1885 r. przez Emidio Navarro. To z jego inicjatywy włoski architekt Luigi Manini zaprojektował królewski pałac Bucaco, koło Luso, gdzie w okresie II wojny światowej znajdowało się jedno z największych skupisk uciekających przez Portugalię przed nazistami obywateli polskich.

„Novidades”, kupione w 1923 r. przez władze kościelne, z biegiem czasu stały się głównym tytułem portugalskiego Episkopatu. O stosunkowo silnej pozycji tego tytułu świadczyć może fakt, że gazeta była jednym z nielicznych periodyków dystrybuowanych w masowo obleganym już wtedy przez pielgrzymów sanktuarium w Fatimie.

W okresie Powstania Warszawskiego „Novidades”, kiedy dziennikiem kierował Tomas de Gamboa, katolicki dziennik balansował między dobieraniem dla swoich czytelników informacji z życia Kościoła, zarówno lokalnego, jak i światowego, jak też o sytuacji politycznej w kraju i poza jego granicami.

31 lipca 1944 r., czyli na dzień przed wybuchem powstania, „Novidades” umieściły krótką, informację o walkach w okolicach okupowanej stolicy Polski. Tekst pt. „Walki w okolicach Warszawy” opierał się o depeszę nazistowskiej agencji prasowej Deutsches Nachristchtenbüro (DNB) z siedzibą w Berlinie. – Dziś w okolicach Warszawy niemieckim wojskom udało się zatrzymać przebicie ważnych sił wroga w kierunku miasta. W rejonie Siedlec niemieckie siły zajęły nowe pozycje, po tym, jak odparły masowe ataki wroga – pisał o sowieckiej ofensywie portugalski dziennik.

W przededniu wybuchu powstania Mantis de Richebourg, stały komentator analizujący w „Novidades” sprawy międzynarodowe w kronice zatytułowanej „Międzynarodowa Chwila” pisał też o zakończonym 25 sierpnia powstaniu w Paryżu. Wskazywał, że ludność cywilna chwytająca za broń przeciwko armii niemieckiej nie może być traktowana na równi z formacjami militarnymi i nie przysługują jej prawa wynikające z konwencji haskiej z 1907 r. Richebourg pytał retorycznie czytelników czy powstańcy walczący z niemieckim wojskiem to już żołnierze, czy raczej zwyczajni buntownicy.

Ukrywający się pod francusko brzmiącym pseudonimem redaktor Richebourg był w rzeczywistości sympatykiem Trzeciej Rzeszy o nazwisku Rudolf Friedrich Knapica. W dniu poprzedzającym wybuch Powstania Warszawskiego przekonywał czytelników katolickiego pisma, że w wielu krajach zajętych przez wojska niemieckie, których rządy nie skapitulowały, ich władze na uchodźstwie powinny „uregulować” sytuację prawną w obliczu porażki. W innym swoim lipcowym artykule Knapica wskazywał, że rząd RP w Londynie „komplikuje” rozmowy ze swoimi sojusznikami z USA i Wielkiej Brytanii, którzy chętnie widzieliby szybkie porozumienie Polaków z ZSRR w sprawie granicy wschodniej. Manipulując czytelnikami „wyjaśniał” im, że Brytyjczycy w ogóle włączyli się do II wojny światowej, „aby ratować Polskę”. Nie wspomniał przy tym, iż w 1939 r. Londyn nie podjął żadnych działań zbrojnych, aby wesprzeć zaatakowanego przez III Rzeszę sojusznika. – Anglia wkroczyła do wojny głównie ze względu na Polskę, aby wypełnić umowę gwarantującą jej przetrwanie jako niezależnego narodu – pisał.

Niespodziewane pochwały

Pomimo dużej odległości geograficznej od linii frontu i neutralnego statusu Portugalia nie była peryferyjnym krajem podczas wojny. Dla Polski była ważna m.in. jako przystanek dla licznie przerzucanych poza Europę uciekinierów, szacowanych łącznie na około 12 tys. Pełniła też rolę pośredniego kontaktu do korespondencji między Londynem a Warszawą – w celu odwrócenia uwagi Niemców od rzeczywistego adresata. Dodatkowo, na terenie tego iberyjskiego kraju przez całą wojnę krzyżowały się działania różnych siatek wywiadowczych, w tym polskiej. Wreszcie, Portugalia była miejscem przygotowywania i wysyłki paczek żywnościowych i odzieżowych do okupowanej Polski.

O wybuchu powstania w Warszawie zarówno „Novidades”, jak i inne portugalskie dzienniki poinformowały z kilkudniowym opóźnieniem, co było głównie wynikiem trudności w obiegu informacji na południowo-zachodni kraniec Europy. W pierwszych dniach sierpnia zamilkł także pozujący na eksperta ds. międzynarodowych Mantis de Richebourg. Cisza proniemieckiego komentatora mogła jednak wynikać z licznych skarg polskiego poselstwa w Lizbonie składanych w redakcji tej katolickiej gazety na manipulacje i fałszerstwa przemycane przez Knapicę w swoich „analizach” o sytuacji okupowanej Polski.

W pierwszych dniach powstania w „Novidades” dominowały informacje przekazywane przez Trzecią Rzeszę. W krótkich, zazwyczaj jednozdaniowych komunikatach pojawiały się wiadomości o zaciętych walkach w okolicach Warszawy. Przełomem jest umieszczony na okładce gazety tekst z 5 sierpnia 1944 r. informujący o walkach zainicjowanych „przez polskich patriotów w Warszawie”. Powołując się na depeszę Reutera gazeta „Novidades” napisała o szybkim przejęciu przez polskie oddziały kilku ważnych punktów miasta, m.in. poczty głównej, centralnej elektrowni, a także „kilku zakładów, na których wywieszono polskie flagi”. W kolejnej relacji z Warszawy, opublikowanej dwa dni później, katolicki dziennik zanotował, że do polskiej stolicy Niemcy skierowali czołgi oraz bombowce.

Z upływem sierpnia należące do portugalskiego Kościoła „Nowiny” zaczęły wskazywać na bierną postawę ZSRR, nazywanego w Portugalii Rosją z powodu nieuznawania Związku Sowieckiego przez władze w Lizbonie. W jednym ze swoich tekstów Mantis de Richebourg, wspominając „o geniuszu polskim” i „zawsze heroicznej Warszawie”, pytał czy prawdą są niektóre doniesienia, zgodnie z którymi Moskwa zatrzymała swoje wojska za Wisłą, „realizując skrajnie cyniczną” politykę eliminowania polskich patriotów. Z kolei w innym tekście „Novidades” zacytowały niemiecką agencję DNB, według której na terenach zajętych przez ZSRR sowieci „rozbrajają” żołnierzy Armii Krajowej. – W przechwyconej wiadomości, kierowanej do polskiej rozgłośni w Bari, napisano: „Jesteśmy rozbrajani przez Rosjan. To koniec polskiej Armii. Niech żyje Polska!” – informował lizboński dziennik.

„Głos” wolnej Polski

Jednym z aspektów podnoszonych w trakcie Powstania Warszawskiego przez portugalskie media była kwestia „katolickości” okupowanego przez III Rzeszę kraju. Nawet „Novidades”, konsekwentnie ukrywający barbarzyństwa niemieckie, publikował teksty dotyczące polskiej literatury lub życia Kościoła. W sierpniu 1944 r. lizboński dziennik szeroko opisał „wyjątkową” dynamikę rozwoju przedwojennej prasy katolickiej w Polsce. Przypominał też sylwetkę ojca Maksymiliana Marii Kolbego, wyróżniając go za liczne sukcesy w rozwoju mediów katolickich. Z wiadomych względów „Novidades” nie wspominały o prześladowaniach doznanych przez polskiego franciszkanina z rąk nazistów, ani o jego męczeńskiej śmierci w Auschwitz.

Szeroko komentowanym w sierpniu przez portugalskie media wydarzeniem było stanowisko papieża Piusa XII w sprawie Polski, z 28 lipca 1944 r., opisane na łamach „L’Osservatore Romano”. 13 sierpnia „Novidades” odnotowały, iż Ojciec Święty upomniał się o los Warszawy i Polski. Lizboński dziennik wskazał, że artykuł w watykańskiej gazecie jest precedensem, gdyż nigdy, po rozpoczęciu światowego konfliktu we wrześniu 1939 r. na swojej tytułowej stronie „L’Osservatore Romano” nie podejmował zagadnień wojennych.

O ile „Novidades” latem 1944 r. wciąż utrzymywał linię proniemiecką, o tyle krytyczny był wobec poczynań III Rzeszy był inny katolicki dziennik z Portugalii – „A Voz” (Głos). Wydawana w stolicy gazeta, kierowana przez Pedro Correię Marquesa, wiernie opisywała zarówno przebieg wydarzeń w stolicy, jak i stanowisko mocarstw wobec rewolty. Lizboński redaktor nie miał żadnych zahamowań wobec okupanta i ze szczegółami informował o brutalnych poczynaniach hitlerowców wobec warszawiaków. Niemal codziennie na łamach „Głosu”, od drugiej połowy sierpnia do listopada 1944 r., pojawiały się relacje z polskiej stolicy. Correia Marques krytykował w nich także „biernie przyglądających” się zagładzie Warszawy Rosjan oraz uległych im Brytyjczyków.

Czy wy w ogóle nas słyszycie?

Wraz z nadejściem września oraz pogarszaniem się sytuacji powstańców i ludności cywilnej Correia Marques opublikował serię artykułów krytykujących postawę ZSRR oraz zachowanie Wielkiej Brytanii wobec polskiego sojusznika. Teksty, zamieszczane często na pierwszej stronie dziennika „A Voz”, zadają kłam wciąż jeszcze powszechnemu w Portugalii przekonaniu, że dziennikarze bliscy reżimowi Salazara opowiadali się albo za III Rzeszą, albo za Wielką Brytanią. Naczelny „Głosu” surowo oceniał działania obu mocarstw. 12 sierpnia 1944 r. pisał, że posuwająca się w kierunku Berlina Rosja może dążyć do stworzenia po zakończeniu wojny sztucznego i niesuwerennego kraju na ziemiach polskich, „takiego, jaki powstał po 1815 r.”. W tekście zatytułowanym „Obowiązek” Correia Marques obiecywał czytelnikom, że nie porzuci tematu Polski, ponieważ, jak przypominał, „została ona na początku wojny opuszczona przez sojuszników”. Dziennikarz słusznie przypuszczał, że także w 1944 r. scenariusz się powtórzy. Pisał, że „wśród wielu i w dodatku poważnych problemów Europy polski przypadek jest bez wątpienia najcięższy”.

Wraz z upływem rewolty w polskiej stolicy Pedro Correia Marques coraz częściej apelował też o działania wspólnoty międzynarodowej na rzecz mieszkańców Warszawy. Pod koniec sierpnia, kiedy porażka powstania stawała się faktem, redaktor naczelny „A Voz” pisał: „Oto oni polscy bohaterowie, opuszczeni, walczący tym, co zdołają przejąć od wroga. Zachód, roztargniony operacją we Francji, zostawił ich. Rosja prezentuje zaś teraz postawę niewytłumaczalnego cynizmu (…) Właśnie w taki sposób decyduje ona o tym, kto będzie reprezentował w przyszłości polskie interesy”. W innym tekście, zamieszczonym 28 sierpnia na stronie tytułowej swojego dziennika Correia Marques wzywał światowych decydentów do pomocy Warszawie. – Nie wiemy czy sumienie ma dziś jeszcze jakąś wartość na świecie; wiemy jednak, że są na nim jeszcze ludzie (…), dla których zasada silniejszego nie jest jedynym prawem – pisał Portugalczyk, pytając retorycznie, „dlaczego bohaterom Warszawy nie jest udzielana pomoc?”. Dzień później na okładce „A Voz” Correia Marques wybił w tytule: „W XX wieku jedno milionowe miasto broni się pistoletami, strzelbami oraz butelkami z benzyną przeciwko bombom, samolotom szturmowym i artylerii”. Katolicki dziennikarz pisał, że „pozostawienie Polaków Niemcom na pastwę losu z uległości przed Moskwą jest symptomem abdykacji Zachodu, która kiedyś będzie mieć poważne konsekwencje”. Wspominał, że hitlerowcy dopuszczają się zbrodni na ludności cywilnej oraz cytował dramatyczne apele przekazywane z walczącej Warszawy przez radiostację, obwieszczające klęskę „bohatersko walczących warszawiaków”: „Sojusznicy, czy słyszycie nasze wołanie o pomoc? Czy nam pomożecie? Czy wy w ogóle nas słyszycie?…”.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.