Drukuj Powrót do artykułu

Prawdziwa reforma: osobiste nawrócenie

27.02.2018 , Warszawa / ks. Ignacy Soler / mz Ⓒ ℗

Sample Fot. abednego setio gusti / unplash.com

Kard. Rober Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów podczas swojej wizyty w Belgii w dniach 6 i 7 lutego, udzielił wywiadu dla katolickiego portalu Chatobel. Kardynał Sarah, człowiek głębokiej wiary, wyjaśnia na czym polega wiara chrześcijańska. W sposób krytyczny odnosi się również do ewolucji zachodniej cywilizacji.

– Zdaniem Jego Eminencji, jakie są najważniejsze wyzwania Kościoła Katolickiego, a szczególnie Kościoła w Europie zachodniej?

 Myślę, że Kościół staje się przed dwoma wielkimi wyzwaniami. Po pierwsze wierność Chrystusowi i Jego Ewangelii. Wierność nauce, która od zawsze była przekazywana od pierwszych papieży i od pierwszych Soborów. To jest wielkie wyzwanie. Może to nie jest tak ewidentne, ponieważ Kościół pragnie się dostosować do środowiska, do współczesnej kultury.

Drugie wyzwanie to wiara. Wiara upada i nie tylko na poziomie Ludu Bożego, ale nawet wśród odpowiedzialnych za Kościół. Czasami warto zadać sobie pytanie: czy mamy prawdziwą wiarę? W okresie Bożego Narodzenia, podczas niedzielnej mszy świętej, pewien kapłan powiedział wiernym: „Dziś nie będziemy odmawiać Credo, ponieważ ja w to nie wierzę. Będziemy śpiewać piosenkę wyrażającą naszą jedność”. Myślę, że istnieje wielki kryzys wiary, i również kryzys w naszym osobistym spotkaniu z Bogiem. Po wyborze papieża Benedykta XVI, który sam czuł te wielkie wyzwania Kościoła, natychmiast zwołał rok poświęcony świętemu Pawłowi. Chciał  w ten sposób prowadzić nas do osobistej relacji z Chrystusem. Życie tego człowieka, który prześladował Kościół, zostało całkowite zmienione kiedy spotkał się z Jezusem. Tak się wyrażał: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Dla mnie żyć to Chrystus”.

Potem, Benedykt XVI, ogłosił rok poświęcony kapłaństwu, ponieważ również istnieje wielki kryzys kapłaństwa. Nie z tego powodu, że nie ma wystarczającej liczby kapłanów. Już w VII wieku, papież Grzegorz Wielki powiedział, że jest za dużo księży. Dziś mamy ponad 400.000 kapłanów. Ale, czy oni naprawdę żyją swoim powołaniem? W końcu, Benedykt XVI zwołał rok wiary. Wierność, wiara, kapłani oto trzy wielkie wyzwania, które stoją przed Kościołem naszych czasów.

– Jak chrześcijanie mogą poznać lepiej Boga? Co powinni zrobić, by przekazywać Ewangelię tym, którzy Boga nie znają? Jak pomagać ludziom, którzy nie potrafią odkryć Boga?

Jak zaczyna się przyjaźń? Przez obcowanie, przez spotkanie. Przyjaciela znam tym lepiej im więcej się z nim spotykam. A więc, z Jezusem, z Bogiem jest podobnie. Jeżeli modlimy się więcej, wtedy poznajemy Go lepiej i mamy z Nim żywą relację. Myślę, że teraz sporo czasu poświęcamy dyskusji a maleje koncentracja na modlitwie. Myślę, że najlepszy sposób, by odkryć Boga jeszcze raz to właśnie się modlićę, mieć z Nim osobistą relację. Modlitwa w ciszy, modlitwa twarzą w twarz z Bogiem.

Modlitwa nie polega na tym, by dużo mówimy do Boga, ale na milczeniu i słuchaniu Boga, który modli się wewnątrz nas. Św. Paweł mówi: „Nie umiemy się modlić”. Pozwólmy, by Duch Święty prowadził nas i niech On modli się w nas. On woła wewnątrz nas: „Abba, Ojcze”. Najpiękniejsza modlitwa to Ojcze Nasz.

Jego Słowo również jest środkiem do wejścia w relację z Bogiem. Jego Słowo to On sam, który jest w nim, to sam Bóg, który się w tym słowie wyraża. Czytając jego Słowo, odkrywamy lepiej jego Serce. Poznajemy Jego wspaniałe plany dla człowieka. Ponieważ On chce, abyśmy byli święci, tak jak Bóg, nasz Ojciec, jest święty.

Również możemy wejść w relację z Bogiem przez tajemnicę sakramentów. Sakramenty to środki, które Bóg wymyślił, abyśmy mieli z Nim rzeczywisty kontakt. Kiedy zostaję ochrzczony, jak mówił papież Benedykt XVI, zostaję zanurzony w Trójcy Świętej. Kiedy przejmuję ciało Chrystusa, to w rzeczywistości Chrystus przechodzi do mnie i ja jestem z Nim. Przez spowiedź odnawia się zerwana więź między człowiekiem a Bogiem. A więc, wszystkie te środki istnieją, by człowiek mógł naprawdę znaleźć Boga.

– Eminencja od końca 2014 r. pomaga papieżowi czuwać nad życiem liturgicznym Kościoła. Czy liturgia, a szczególnie Eucharystia jest tak ważna dla Kościoła?

Eucharystia jest szczytem i źródłem całego życia chrześcijańskiego. Bez Eucharystii nie możemy żyć. Jezus powiedział: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”. Z tego powodu trzeba odprawiać Eucharystię z wielką godnością. Nie chodzi tutaj o zgromadzenie przyjaciół, ani o pokarm, który jemy byle jak. Tutaj chodzi o prawdziwego Boga, który oddaje się dla nas, który zostaje z nami, ponieważ Bóg jest naszym życiem, naszym pokarmem, naszym wszystkim.  I to wszystko pojawia się w Eucharystii. Eucharystia powinna zawsze być czymś świętym, pięknym!

W mojej dykasterii staramy się ukazać piękno liturgii. Liturgia nie należy do osób, nie należy do biskupa, ani do kapłana. Nie mogą sami decydować i robić co chcą. Powinni przestrzegać reguł, rubryki; to na co liturgia wskazuje, jest to prawem Kościoła. To rodzaj posłuszeństwa. Może istnieją rzeczy, które mi się nie podobają, wydają się starowiejskie; ale mimo wszystko czynię je, ponieważ Bóg mnie o to prosi.

Starajmy się, by ludzie zrozumieli, że liturgia to wielki dar dla chrześcijan, i powinniśmy zachować to, co zawsze przeżywaliśmy. Możemy dostosować się do naszych czasów, możemy wyrażać się i śpiewać naszymi językami. Inkulturacja jest możliwa, ale trzeba ją dobrze zrozumieć. Nie chodzi by zrobić chrześcijaństwu  makijaż: coś afrykańskiego i jakiś kolor azjatycki… Nie, inkulturacja oznacza pozwalać, by Bóg wchodził do mojej kultury; pozwolić, by Bóg wchodził do mojego życia. I kiedy Bóg wejdzie do mojego życia już nie jestem obojętny, on mnie przekształca, zmienia. To jest podobne do wcielenia: Bóg wziął nasze człowieczeństwo, nie dlatego byśmy ciągle tkwili w dołku, ale byśmy się do Niego podnosili. Św. Ireneusz pisał: „Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem”. Liturgia właśnie pomaga nam byśmy byli Bogiem, ponieważ się z Nim jednoczymy. Z tego powodu tak ważny jest dbać o ciszę w liturgii. Zapytany Romano Guardini: „Kiedy naprawdę zaczyna się życie liturgiczne?” odpowiedział: „Kiedy człowiek uczy się ciszy”.

– Od 50 lat nasza cywilizacja zachodnia oddala się od swoich chrześcijańskich korzeni. Świadczy to o tym, że zaszły poważne zmiany w wizji człowieka i społeczeństwa. W opinii Jego Eminencji, czy Zachód traci swoją duszę?

Nie tylko Zachód traci duszę, ale jest w stanie popełniania samobójstwa. Drzewo, które nie ma korzeni jest skazane na śmierć. Myślę, że Zachód nie jest w stanie rozpoznać własnych korzeni, które stworzyły jego kulturę i wartości. Myślę, że to poważny kryzys, ale każdy kryzys w końcu się kończy. Miejmy nadzieję, że tak będzie.

Niektóre zdarzenia na Zachodzie wydają się niewiarygodne. Parlament głosuje za śmiercią niewinnego, bezbronnego dziecka. To wielka przemoc wobec osoby ludzkiej. Kiedy narzuca się aborcję, przede wszystkim w krajach rozwijających, mówiąc im, że jeżeli tego nie zrobią, nie otrzymują więcej pomocy, to jest przemoc. Nic dziwnego. Kiedy opuszcza się Boga, opuszcza się człowieka, nie mamy już jasnej wizji człowieka. Istnieje dziś wielki kryzys antropologiczny na Zachodzie. I to prowadzi do przedmiotowego traktowania ludzi.

Jeżeli Zachód, a konkretnie Europa, zaprzecza całkowicie swojej chrześcijańskiej tożsamości, wtedy twarz świata zmieni się tragicznie. Tego jestem pewny. Oni przynieśli cywilizację chrześcijańską do Azji, Afryki…, i teraz nie wolno mówić, że to, co nam przekazywali nie ma żadnej wartości. Widać, przed to wśród młodzieży pewną sprzeczność w sposobie traktowania drugiego człowieka. Trzeba się modlić, by Zachód zachował swoją tożsamość.

– W 2012 r. Kościół Katolicki obchodzi 50-lecie rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II. Czy można powiedzieć, że dziś Sobór Watykański II został naprawdę wprowadzony w Kościele?

 Mogę tylko powtarzać to, co powiedział Benedykt XVI. Istnieją dwa sobory: z jednej strony, ten prawdziwy sobór, który dał nam teksty; z drugiej strony, sobór z mediów, który interpretował teksty z Soboru. Ludzie znają tylko ten drugi sobór z mediów. Teksty zostały nieruszone. Dam przykład z liturgii. Dziś zastosujemy normy liturgiczne bez uciekania się do Sacrosanctum Concilium. Na przykład, w nr 22 §3 mówi się, że żaden kapłan nie może zmieniać, przekształcać lub skreślić to, co jest napisane w świętach księgach. Natomiast, dziś improwizuje się, wymyśla się rzeczy nowe…, więc, można powiedzieć, że nie stosuje się norm Soboru. Myślę, że jeszcze długa droga przed nami, zanim ludzie poznają prawdziwy Sobór. To znaczy, że trzeba się uciekać do tekstów i trzeba się starać przeżyć teksty tak jakby były natchnione, ponieważ to sam Duch Święty był obecny podczas Soboru.

Mówiąc o liturgii musimy przyznać, że było dużo nadużyć. Wielu uważało, że można wymyślić nowe liturgie, zamiast starać się zachować kontynuację. W Kościele nie ma przełomu, jest ciągłość. Sobór w rzeczywistości dał inną wizję miejsca Kościoła w świecie, ale myślę, że gdyby teksty soborowe były uszanowane, nie przeżyliśmy tego, co teraz przeżywamy.

W reforma liturgicznej chciano, by wszyscy wierzący w Chrystusa byli zjednoczeni, dobrze przeżywając liturgię, by w ten sposób przyciągnąć do Kościoła wszystkich, którzy nie wierzą w Chrystusa. Trzeba natomiast przyznać, że niektórzy oddalają się od Kościoła i ci, którzy nie znają Chrystusa również nie przychodzą. Niektóre rzeczy zostały dobrze zastosowane, ale zrobiliśmy to jak chcieliśmy beż żadnej reguły.

– Papież Franciszek rozpoczął niektóre reformy w Kościele. Czy Kościół musi być ciągle reformowany? Jeżeli tak, w którym kierunku?

 Tak, ponieważ do tego Kościoła należymy my, biedni grzesznicy. Zawsze potrzebujemy nawrócenia, osobistej reformy. Nie uważam, że ta reforma odnosi się tylko do struktury, ponieważ gdyby struktury były dobrze zorganizowane, musiałyby również dobrze działać. To od ludzie zależy, czy struktury działają dobrze. Jeżeli my na pierwszym miejscu się nie zreformujemy, nie zmienimy, nie jest możliwa żadna reforma.

Oprócz tego istnieją dwa sposoby zreformowania Kościoła. Reforma Kościoła na miarę Lutra, krytykując Kościół i opuszczając Go. Albo możemy reformować Kościół na miarę św. Franciszka z Asyżu, żyjąc w sposób radykalny Ewangelią, poprzez radykalne ubóstwo. Na tym polega prawdziwa reforma Kościoła: żyjąc w pełniej Ewangelią, żyjąc w pełni tym, co otrzymaliśmy od Jezusa Chrystusa i od tradycji.

Myślę, że prawdziwa reforma to ciągle nawoływanie do nawrócenia. Prawdziwa reforma to, co mówi Sobór: powszechne powołanie do świętości. Piękno Kościoła to życie świętych. Wiosna Kościoła realizuje się poprzez świętych. Nie liczy się liczba chrześcijan, ani nowe struktury, ale świętość życia chrześcijańskiego.

– Czym jest serce chrześcijaństwa?

„Bóg jest Miłością”. Miłość jest wymagająca. Prawdziwa miłość idzie aż na śmierć. Miłować naprawdę to umierać. Przykład dał nam Jezus, ponieważ umiłował nas aż do końca, aż do oddania własnego życia. Gdybyśmy naprawdę żyli według tego wzoru, który objawia nam Bóg miłości, który pragnie, byśmy my sami żyli miłością, ponieważ jesteśmy Chrystusami, wtedy naprawdę byłoby możliwe zmienić świat. Bóg jest Miłością. To jest właśnie serce chrześcijaństwa.

Wersja do druku

Przeczytaj także

25 lutego 2018 21:31

Abp Ryś: potrzebujemy dialogu z Izraelem!

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.