Drukuj Powrót do artykułu

Prawdziwy koniec schizmy? – rozmowa z ks. prof. Remigiuszem Sobańskim

28 stycznia 2009 | 10:50 | tk [KAI] // ro Ⓒ Ⓟ

Skoro zdjęto karę kościelną, to mam obowiązek domniemywać, że obłożony karą poprawił się – tak zdjęcie ekskomuniki nałożonej na czterech biskupów Bractwa św. Piusa X komentuje prof. Remigiusz Sobański.

W rozmowie z KAI ekspert prawa kanonicznego wyraził przypuszczenie, że papież przyzna wspólnotom lefebrystów specjalny status zakładający bezpośrednią podległość Stolicy Apostolskiej, być może podobny do tego, jaki ma Opus Dei.


KAI: Co oznacza zdjęcie ekskomuniki z czterech biskupów należących do Bractwa św. Piusa X?

– Ekskomunika jest jedną trzech kar poprawczych, obok interdyktu (który dziś nie ma już znaczenia) i suspensy. Cechą kar poprawczych jest to, że czeka się, by delikwent się nawrócił. Kary mają nim wstrząsnąć, ma on dostrzec zło, które popełnił i poprawić się. Stąd nakłada się je na czas nieokreślony. Zdjęcie ekskomuniki oznacza, że delikwent się poprawił, kara osiągnęła swój cel. Oznacza to, że delikwent jest w pełnej wspólnocie Kościoła katolickiego, zatem nie dotyczą go praktycznie zakazy zawarte w kanonie 1331 Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Jeżeli ekskomunika następowała z powodu schizmy, zaś obłożony nią na dodatek stał na czele jakiejś wspólnoty wiernych, to tym samym wspólnota ta była wspólnotą schizmatycką. Nawet, jeżeli nie wszyscy członkowie tej wspólnoty mają tę ekskomunikę zadeklarowaną „w papierach”. Biskup ją ma, jest zapisana. Jeśli chodzi o wiernych, to albo idąc za takim duchownym stali się schizmatykami a tym samym też ekskomunikowanymi ipso facto, albo byli to tacy, którzy po prostu przyjęli chrzest w tej wspólnocie. Skoro zaś przełożony takiej wspólnoty jest przywrócony do pełnej wspólnoty z Kościołem, to znaczy zdjęto z niego ekskomunikę (co według mnie jest równoznaczne ze stwierdzeniem: nie ma schizmy, nie jest to schizmatyk) – to i oni wracają do Kościoła.

Czy, zdaniem Księdza Profesora, w ciągu 20 lat obowiązywania ekskomuniki, zaszły takie fakty, które – w opinii ogółu wiernych – czyniłyby jej odwołanie czymś naturalnym i zrozumiałym? Bo w tej chwili jest już ona nieważna.

– Nie wiem czy takie fakty zaszły. Natomiast ta ekskomunika funkcjonowała przez tyle lat, obciążała tych ludzi i nie można powiedzieć, że jest nieważna. Została zniesiona, ale faktu historycznego cofnąć nie można.

Ale czy ustały okoliczności, które doprowadziły do nałożenia ekskomuniki na tych czterech biskupów?

– Tego nie wiem.

Może to wyglądać tak, że jeden papież podjął decyzję o ekskomunice w oparciu o obowiązujące w Kościele prawo kanoniczne i władzę jaką ma następca św. Piotra, zaś jego następca zdejmuje ją wyłącznie z „dobroci serca”.

– Nie znam motywów papieskich.

Ale niejeden katolik może jednak mieć w tej sprawie wątpliwości, bo niezbyt wyraźnie widać chęć pojednania ze strony lefebrystów. Ich odpowiedzią na dokument znoszący ekskomunikę jest list, w którym deklarują zastrzeżenia wobec soboru Watykańskiego II i przywiązanie wobec abp. Lefebvre’a (głównego przecież sprawcy schizmy) wyrażając oczekiwanie, iż wkrótce zostanie on zrehabilitowany.

– Każdy człowiek ma prawo mieć jakieś wątpliwości, czy czegoś nie rozumieć. Informacje jakie do mnie dotarły rzeczywiście nie wyjaśniają mi sprawy do końca. Ale i jeden i drugi papież podjął decyzję w oparciu o prawo kanoniczne, bo tylko papież władny jest nałożyć ekskomunikę i ją zdjąć.
Skoro zdjęto karę kościelną, to mam obowiązek domniemywać, że obłożony karą poprawił się. Natomiast gdybym to ja był tym, który ma zdjąć ekskomunikę i usłyszałbym od delikwenta: „tak, ale ja pozostaję przy swoim”, to powiedziałbym: „bracie, ty się nie poprawiłeś”.

Ale nie mam żadnych dodatkowych informacji, nie wiem co oznacza słowo „zastrzeżenia” [użyte w liście przełożonego Bractwa św. Piusa X bp. Fellay’a – przyp. KAI] wobec Vaticanum II. Co oni mieli tu na myśli? Natomiast czy papież może zdjąć ekskomunikę, mimo że delikwent niezupełnie się poprawił? Takiej możliwości papieża nie mogę zaprzeczyć. Muszę zaś po prostu zakładać, że papież działa zgodnie ze swoim chrześcijańskim, katolickim sumieniem i przekonaniem.

Wolno sądzić, że owe „zastrzeżenia” lefebrystów wobec Soboru to m.in. wielokrotnie deklarowany przez nich sprzeciw wobec m.in. dialogu ekumenicznego. Najkrócej mówiąc, według nich nie należy go prowadzić w takim kształcie w jakim obecnie jest praktykowany, ale raczej oczekiwać, by inne wyznania chrześcijańskie powróciły na łono Kościoła katolickiego.

– Pogląd, że nie prowadzimy dialogu tylko czekamy aż się nawrócą, aż „przyjdą” jest z gruntu niechrześcijański, bo chrześcijaństwo ma dawać świadectwo; ma głosić Ewangelię, dążyć do nawracania, przekonywania ludzi. Siłą? No, nie – „idźcie i nauczajcie”. Owszem, nauczanie może być jednostronne, polegać na perorowaniu i wygłaszaniu zdań, ale dzisiejsza wiedza pedagogiczna i psychologiczna podpowiadają, że nauczanie jest bardziej skuteczne kiedy prowadzi się je w formie dialogowej. Sprawa ta dotyczy nie tylko stosunku do Soboru Watykańskiego II, itp. Chodzi tu bowiem o metodę, o sposób oddziaływania Kościoła w świecie. Można postawić wieżę, o którą wszyscy będą się rozbijać albo zbudować twierdzę i powiedzieć, że nas oblegają…

A co z sakramentami, jakie czterej biskupi sprawowali do czasu zdjęciem z nich ekskomuniki. Czy udzielana przez nich spowiedź i eucharystia były ważne?

– Zakładamy, że otrzymane święcenia były ważne, to znaczy udzielone zostały przez ważnie wyświęconego biskupa a ten miał intencję udzielenia ich, zachował istotne obrzędy zaś ci, którzy je przyjmowali – mieli intencję ich przyjęcia. A skoro tak, to sprawowana przez nich eucharystia jest ważna. Ważne byłyby też dalsze święcenia biskupie, ewentualnie udzielane.

Czym innym jest rozgrzeszenie w sakramencie pokuty, dlatego, że wedle prawa kościelnego do tego, by ważnie sprawować ten sakrament, oprócz święceń trzeba mieć, jak to dawniej mówiono, jurysdykcję a wedle nowego Kodeksu – upoważnienie: facultas audiendi confessiones. Tego upoważnienie udziela biskup będący w jedności z Kościołem, dlatego, z punktu widzenia prawa kanonicznego i Kościoła katolickiego rozgrzeszenie sakramentalne udzielane przez wspomnianych biskupów i wyświęconych przez nich księży było nieważne, chyba, że chodziłoby o rozgrzeszenie udzielone w niebezpieczeństwie śmierci.

A jaka byłaby tu sytuacja spowiadającego się? Czy grzeszy, jeśli świadomie i dobrowolnie przystępuje do sakramentu pojednania u schizmatyckiego kapłana?

– Na grzech składa się element obiektywny i subiektywny. Element obiektywny tu zachodzi, a subiektywny? Nie ważę się w to wchodzić. Gdyby parafianin zapytał mnie: czy popełnię grzech, jeśli pójdę tam do spowiedzi, to oczywiście odpowiedziałbym mu, że tak. Ale wówczas on jest przeze mnie uświadomiony i jeśli to zrobi, to znaczy pójdzie do spowiedzi do schizmatyckiego kapłana chcąc tym samym zamanifestować swoją przynależność do tej grupy, lub zrobić komuś na złość, lub jako pozerstwo – wtedy byłby to grzech. Natomiast jeśli ktoś z jakichkolwiek bądź racji własnych pomyślał i uważał takie postępowanie za słuszne? Nie ważę się tego oceniać, bo to jest ocena moralna.

Czy w ogóle święcenia biskupie, których abp Lefebvre udzielił po ostrzeżeniu papieża, że tym właśnie aktem tym spowoduje schizmę – są ważne?

– Są ważne, jeżeli miał intencję udzielenia święceń a sądzę, że miał. Można najwyżej powiedzieć, że udzielał ich wedle dawnego obrzędu a nie nowego. Ale to nie ma wpływu na ich ważność.

Jaki jest teraz status w Kościele katolickim czterech biskupów, z których zdjęto ekskomunikę? Czy dokładnie taki sam jak wszystkich pozostałych braci w biskupstwie?

– Z punktu widzenia święceń biskupich są takimi samymi biskupami jak wszyscy inni. Natomiast w Kościele katolickim każdy biskup, jeśli nie jest już emerytem, ma jakąś funkcję. Jeśli pyta pan, jaką oni mają funkcję, to tego oczywiście nie wiem. Albo jest biskup diecezjalny, albo pomocniczy, albo przeznaczony do posługi dyplomatycznej, albo w Kurii rzymskiej i ma jakieś konkretne zadanie.

Czy spodziewa się Ksiądz Profesor, że Stolica Apostolska umożliwi tym duchownym obecność w Kościele na jakimś szczególnym statusie, uwzględniającym ich swoiste spojrzenie na misję Kościoła w dzisiejszym świecie?

– Wydaje mi się to najbardziej prawdopodobne, bo nie sądzę, by któryś z tych biskupów został przeniesiony na jakąś „normalną” diecezję. Sądzę, że będą w dalszym ciągu pozostawać na czele swoich wspólnot. Mają one swoje specyficzne cechy i wobec tego jakaś analogia wobec wymienianego w tym kontekście statusu Opus Dei wydaje się najbardziej prawdopodobna. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia i status Bractwa św. Piusa X takie właśnie przypuszczenie się nasuwa. Być może zostanie zaproponowane coś innego ale, jak sądzę, z utrzymaniem bezpośredniej podległości Stolicy Apostolskiej.

Ale obecnie Stolica Apostolska ma prawo „dysponować” biskupami Bractwa jak wszystkimi innymi i posłać ich do dowolnej diecezji?

– Teoretycznie tak. Ale są pewne obiektywne uwarunkowania. Np. Polak, który nie zna języka hiszpańskiego nie będzie biskupem w Hiszpanii.

A może czymś korzystnym dla Kościoła byłaby swoista duszpasterska wymiana: przydzielenie wspólnotom lefebrystowskim nowych biskupów, zaś biskupom Bractwa powierzenie odpowiedzialności za wiernych w innych diecezjach? Czy pozostawienie status quo nie utrwala poczucia odrębności Bractwa św. Piusa X, które – co by nie mówić – trwało w schizmie?

– Ma pan rację. Ale czy wyobraża pan sobie, że – przenosząc te dywagacje na polski grunt – do Warszawy czy Katowic zostanie naraz przeniesiony biskup lefebrystów?

Byłoby ciekawie.

– Zapewne skutek byłby taki, że wspólnoty lefebrystów by się rozmyły, co skądinąd byłoby pożyteczne, bo Kościół jest powszechny i nie powinien dzielić się na różnego rodzaju wspólnoty.

Czy Ksiądz Profesor cieszy się z papieskiej decyzji o zniesieniu tej ekskomuniki?

– Gdyby to miało oznaczać koniec schizmy – to tak.

Rozmawiał Tomasz Królak

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.