Drukuj Powrót do artykułu

Prawo i przyzwoitość

01.08.2018 , Antoi Szymański, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. Stanisław Kowalczuk / East New

Polski parlamentaryzm liczy 550 lat. Czy w tym czasie udało się nam (posłom i senatorom) wypracować wystarczający poziom kultury parlamentarnej tak, by skutecznie zadbać o dobre imię instytucji, które reprezentujemy? Czy do zwiększenia samodyscypliny potrzebujemy zaostrzania prawa, czy też powinniśmy bardziej liczyć na osobistą przyzwoitość?

Prawo może być obyczajem równie dobrze co i żandarmem.
Antoine de Saint-Exupery

13 lipca bieżącego roku podczas uroczystego posiedzenia Zgromadzenia Narodowego na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, świętowaliśmy 550-lecie polskiego parlamentaryzmu. Wówczas prezydent Andrzej Duda wygłosił przemówienie, w którym oprócz przypomnienia ważnych faktów historycznych, przekazał sporo cennych myśli na temat godności władzy ustawodawczej. 

We wspomnianym przemówieniu Prezydent wskazując na historyczne sukcesy polskiego parlamentaryzmu, podkreślił jego organiczny związek z tożsamością narodową: 

Zaangażowanie obywateli w sprawy publiczne i podejmowanie decyzji najważniejszych dla całego narodu przez jego reprezentantów – to nasze polskie ustrojowe DNA, niezależne od wszelkich historycznych przemian sytuacji geopolitycznej, społecznej, czy ekonomicznej kraju. 

Mówca wskazał na jednoczącą funkcję Parlamentu, który 

…istnieje po to, byśmy byli reprezentowani jako naród polityczny, demokratyczny i pluralistyczny – ale jeden naród, powtórzę: jeden naród, który nieskończenie wiele dzieli od zbiorowiska, czegoś, co możemy nazwać zwaśnionymi plemionami.  

Z doniosłości roli Sejmu i Senatu Prezydent wyprowadził imponderabilia roli parlamentarzysty: 

Wiemy, że w oczach rodaków to właśnie posłowie i senatorowie – bardziej nawet niż ministrowie, sprawujący władzę wykonawczą – są synonimami polityków. A kultura parlamentarna jest powszechnie odbierana jako obraz kultury politycznej w ogóle. Także z tego wynika zatem powinność dbania o jakość pracy obu izb, które winny budować w społeczeństwie szacunek i zaufanie do jego przedstawicieli i rządzących, a nie podważać je, łamać i brukać. 

Bardzo poruszyły mnie te słowa i zadałem sobie pytanie: co zrobić, aby wprowadzić je w czyn. Jakich instrumentów użyć, żeby powadze i godności urzędu parlamentarzysty uczynić zadość? Dziwnym zrządzeniem losu tego samego dnia, temat godności parlamentarzysty był kontynuowany w Senacie, gdzie prowadziliśmy obrady nad ustawą o zmianie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Istotą proponowanych przez grupę posłów zmian, było zaostrzenie prawa, regulującego zachowanie się parlamentarzysty poza salą posiedzeń. Chodzi szczególnie o teren przynależny do obu izb Parlamentu, w którym parlamentarzyści spędzają także swój czas prywatny. W wypadku stwierdzenia ich nagannego zachowania, mają oni być min. karani finansowo. Inicjatywa ta, będąca prawdopodobnie reakcją na konkretne wydarzenia w Sejmie, wywołała w Senacie dość burzliwą ale i kulturalną dyskusję. Pojawiały się głosy mniej lub bardziej merytorycznej krytyki ustawy w tym gorzkie uwagi na temat traktowania polityków jak dzieci. 

Mając świeżo w pamięci orędzie Prezydenta pozwoliłem sobie zabrać głos w rzeczonej sprawie. Nawiązując do wypowiedzi Głowy Państwa, zwróciłem uwagę na to, czy proponowanie prawo nie zastępuje  kultury i obyczaju? Jestem zdania, że państwo nie powinno wyręczać obywateli (a szczególnie polityków!) w myśleniu i podejmowaniu samodzielnych wyborów (również w sferze obyczaju). Jeśli człowiek zachowuje się właściwie z czystej przyzwoitości, a nie pod przymusem, wówczas jego czyny zyskują na znaczeniu zarówno w jego własnych oczach jak i w oczach otoczenia. Stają się elementami trwałej postawy obywatelskiej, stanowią powód do dumy i chętniej są naśladowane. Jeżeli czynisz dobro wyłącznie „pod pistoletem” restrykcji prawnych, istnieje niebezpieczeństwo, że gdy zmienią się przepisy, również twoje zachowanie ulegnie zmianie. 

Jak zatem rozliczać posłów czy senatorów, którzy zachowują się niegodnie? Po pierwsze rozliczać ich winno samo środowisko. Utrata szacunku kolegów i koleżanek z pracy winna być odpowiednio silnym hamulcem obyczajowo-moralnym.  Ważne jest budowanie wzorów godnego zachowania parlamentarzysty.  Poza tym wierzę w długofalową mądrość wyborców, którzy będą rozliczać swoich wybrańców również z ich obyczajowego wizerunku i godnego sprawowania mandatu posła lub senatora.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.