Drukuj Powrót do artykułu

Prezes ZUS: zaufanie do systemu emerytalnego wynika z jego stabilności

26 marca 2019 | 15:00 | Łukasz Kasper, Rafał Łączny / pw | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER/East News

Zaufanie do systemu emerytalnego wynika z jego stabilności, dlatego nie powinien on być poddawany zbyt częstym zmianom. Trzeba też budować świadomość ludzi w młodym i średnim wieku, aby dodatkowo odkładali na jesień swojego życia, bo dziś emerytura to przeciętnie 55 proc. ostatniej pensji, a w przyszłości ta stopa zastąpienia może spaść poniżej 40 proc. – mówi w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej prof. Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W rozmowie pada też m.in. kwestia trzynastej emerytury, wsparcia dla matek w rodzinach wielodzietnych oraz zasad ubezpieczania się osób duchownych.

KAI: Pani Profesor, na jakich zasadach opiera się polski system emerytalny?

– Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych: Polski system emerytalny jest oparty na zasadzie solidarności międzypokoleniowej, czyli wymianie zobowiązań między osobami aktywnymi ekonomicznie a tymi, które korzystają już z prawa do świadczeń. Osoby aktywne ekonomicznie odprowadzają składki na ubezpieczenia społeczne, natomiast osoby, które osiągnęły wiek emerytalny bądź stały się niezdolne do pracy, pobierają świadczenia.

System ubezpieczeń społecznych, oraz składający się na niego system emerytalny, w całym cywilizowanym świecie jest ustanawiany przez państwo. Państwo odpowiada za jego utrzymanie i rozwój. Nasza Konstytucja w art. 67 wprost mówi, że jako obywatele mamy prawo do zabezpieczenia społecznego. Jak konkretnie to zabezpieczenie wygląda – określa już ustawa.

KAI: Od kiedy funkcjonują obecne zasady systemu emerytalnego?

– System emerytalny w Polsce przeszedł daleko idącą przemianę 1 stycznia 1999 r. Do tego czasu był oparty o zasadę zdefiniowanego świadczenia. Przy wyliczaniu emerytury do końca 1998 r. braliśmy więc pod uwagę 10 lub 20 najlepszych lat pracy, które trzeba było zestawić z przeciętnym wynagrodzeniem, które w danym czasie obowiązywało w naszym kraju. Mało kto z naszych klientów był w stanie samodzielnie przeprowadzić taką kalkulację i wyliczyć sobie samodzielnie choćby przybliżoną wysokość świadczenia.

Z chwilą wejścia w życie reformy systemu ubezpieczeń społecznych odeszliśmy od zasady zdefiniowanego świadczenia w kierunku tzw. zdefiniowanej składki. Prawo do emerytury przysługuje każdemu, kto ukończył powszechny wiek emerytalny, czyli obecnie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, i ma odprowadzoną przynajmniej jedną składkę. Wysokość świadczenia zależy od kapitału, który odprowadzamy w postaci składek i który jest waloryzowany, by nie stracił na wartości, a także wieku, w którym przechodzimy na emeryturę. Dziś wyliczyć swoje świadczenie może praktycznie każdy, gdyż działanie matematyczne jest tu niezmiernie proste. W liczniku ułamka wpisujemy kwotę zwaloryzowanych składek, które odłożyliśmy podczas naszego zawodowego życia, w tym subkonta i tzw. kapitału początkowego, a w mianowniku – wyrażone w miesiącach średnie dalsze trwanie życia na emeryturze odpowiednie dla naszego wieku. Tę ostatnią liczbę bierzemy z tablicy ogłaszanej co roku przez Główny Urząd Statystyczny.

Stary system emerytalny z pewnością był bardziej korzystny finansowo z punktu widzenia emerytów, bo świadczenia były wyliczane w oparciu tylko o najlepsze lata pracy. Nowy system jest natomiast bardziej przejrzysty i bardziej sprawiedliwy, bo opiera się na zasadzie: ile odłożyliśmy przez całe życie, tyle otrzymamy na starość. Im dłużej odprowadzamy składki i im są one wyższe, tym większa będzie nasza emerytura. Przyrost z tytułu opóźniania momentu przejścia na emeryturę jest u nas szczególnie wysoki, w porównaniu do państw, w których funkcjonuje zasada zdefiniowanego świadczenia.

System zdefiniowanej składki jest też bezpieczniejszy dla państwa, gdyż ogranicza i racjonalizuje wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, nie tworzy niespłacalnych zobowiązań. Jest to szczególnie istotne w perspektywie spadającej liczby osób w wieku produkcyjnym, a więc potencjalnych ubezpieczonych, oraz rosnącej liczby osób w wieku poprodukcyjnym, czyli zwykle pobierających świadczenia. Biorąc pod uwagę negatywne trendy demograficzne na pewno system emerytalny będzie nadal wymagał wsparcia z budżetu państwa. Jest to jednak problem, z którym boryka się nie tylko Polska, ale prawie cała Europa.

KAI: W jakim stopniu do tych procesów przyczyniło się ustawowe obniżenie wieku emerytalnego?

– Zainteresowanie uzyskaniem świadczenia w obniżonym wieku emerytalnym było bardzo duże. W ostatnim kwartale 2017 r. przyjęliśmy 434 tys. wniosków o emeryturę w obniżonym wieku. W 2018 r. wpłynęło kolejne 418 tys. wniosków. Co istotne ok. 150 tys. osób mimo złożenia wniosku i uzyskania prawa do emerytury kontynuowało pracę i nie decydowało się na podjęcie wypłaty świadczenia. W odpowiedzi na te wnioski wydaliśmy ponad 600 tys. decyzji przyznających świadczenie i uruchamiających wypłatę. Finansowanie wypłat emerytur w związku z obniżeniem wieku emerytalnego zostało odpowiednio wcześniej zabezpieczone w planach finansowych Funduszu Ubezpieczeń Społecznych [jego środkami pochodzącymi ze składek na ubezpieczenia społeczne i dotacji z budżetu państwa gospodaruje ZUS w celu wypłaty świadczeń z ubezpieczenia emerytalnego, rentowego, chorobowego oraz wypadkowego – KAI] oraz budżetu państwa.

Pamiętajmy, że znaczny przyrost liczby nowych emerytów w wyniku tej reformy, a co za tym idzie skumulowany wzrost wypłat z systemu zostanie w przyszłości zrównoważony. Ci bowiem, którzy skorzystali na obniżonym wieku emerytalnym i tak za parę lat przeszliby na świadczenie. Byłby to jedynie proces bardziej rozłożony w czasie. Rozpoczęliśmy wypłaty szybciej, ale przyznane świadczenia są niższe, niż gdyby te osoby wystąpiły o nie za kilka lat. W perspektywie całego okresu pobierania emerytury przez osobę z roczników, na które wpływ miała reforma obniżająca wiek emerytalny, otrzyma ona z systemu tyle samo niezależnie od wieku, w jakim przeszła na emeryturę.

KAI: Na jakie świadczenie mogą obecnie liczyć Polki i Polacy?

– Średnia nowa emerytura przyznana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych w 2018 r. sięgnęła w przypadku kobiet poziomu 1625 zł, a w przypadku mężczyzn – 2633 zł. Natomiast średnia emerytura wypłacana przez ZUS w 2018 r. to kwota 2257 zł.

Musimy pamiętać, że obecny system emerytalny premiuje dłuższe odkładanie składek, czyli dłuższą pracę. Na wskazane wysokości świadczeń ma wpływ fakt, że większość nowych emerytów to emeryci w wieku tzw. minimalnym czyli 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn. Jak obliczyliśmy, każdy rok dłuższej pracy to świadczenie wyższe o 8 do 10 procent. Czyli gdyby kobieta wydłużyła swoją aktywność zawodową do 65 lat mogłaby zyskać dodatkowo nawet ponad połowę świadczenia, które otrzyma występując o nie w wieku 60 lat. Oczywiście każdy podejmuje decyzje indywidualnie w oparciu o swoje możliwości i stan zdrowia.

KAI: Idea ubezpieczeń społecznych zdaje się opierać na XIX-wiecznym modelu demograficznym, przewidującym rodzinę z dużą liczbą dzieci. Dziś jednak dzietność w Polsce jest wciąż niska, ponadto wydłuża się życie samych emerytów. Czy są koncepcje dostosowania systemu emerytalnego do aktualnego modelu życia Polaków?

– Na system emerytalny składają się zobowiązania zaciągane przez państwo wczoraj i dzisiaj, ale mające swoje konsekwencje za kilka i kilkadziesiąt lat. Jeśli ktoś wchodzi na rynek pracy, to zawiera z państwem kontrakt społeczny, który w skrócie można określić: ty dziś płacisz składkę na ubezpieczenie, a my za kilkadziesiąt lat zapewniamy ci z niej emeryturę. Jak w każdym tego typu systemie na świecie, składki są zapisywane na indywidualnych kontach klientów, ale tzw. żywe pieniądze są na bieżąco wypłacane na świadczenia dla obecnych emerytów. Podkreślam, że jest tak w każdym powszechnym systemie emerytalnym i to wynika z podstaw ekonomii. Państwo jest gwarantem tego, że emerytura w przyszłości zostanie wypłacona, nawet gdy składki nie pokrywają w pełni bieżących wypłat – co też jest pewnym standardem na świecie. Przy deficytowości systemu państwo ma obowiązek dołożyć do wypłaty świadczeń i dokłada w postaci tzw. dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Obowiązkiem państwa jest prowadzenie takiej polityki w zakresie zabezpieczenia społecznego, która będzie gwarantowała w miarę racjonalny ekonomicznie poziom dotacji.

Obecnie, przy wzroście liczby uprawnionych do emerytury w związku z obniżeniem wieku emerytalnego, sytuacja FUS, w tym funduszu emerytalnego, jest bardzo korzystna. W ub. roku ze składek pokryliśmy 78,4 proc. wydatków FUS na świadczenia. W przeszłości był to pułap na poziomie zaledwie 60–70 proc. Na ten nienotowany wcześniej poziom wydolności FUS niewątpliwie wpływ miały dwa czynniki. Jednym z nich jest dobra sytuacja gospodarcza, to znaczy wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń. Z drugiej strony mamy uszczelnienie systemu płatności, którego dokonaliśmy wprowadzając indywidualne numery rachunków składkowych dla przedsiębiorców. Chodzi o projekt e-składka, dzięki któremu ograniczyliśmy liczbę błędnych przelewów 780 razy. W zeszłym roku pobraliśmy od płatników składek blisko 260 mld zł czyli o 20 mld zł więcej niż rok wcześniej. Dotacja do FUS zamiast zaplanowanych 46,6 mld zł, wyniosła w ubiegłym roku 35,8 mld zł. Z 10,8 mld zł dotacji zrezygnowaliśmy, bo pozwalała nam na to bardzo dobra kondycja tego funduszu.

Muszę podkreślić, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych to profesjonalna instytucja analityczno-prognostyczna. Analizujemy bieżące i przyszłe wpływy oraz wydatki, sporządzamy prognozy, które pozwalają decydentom racjonalnie kształtować politykę państwa w zakresie zabezpieczenia społecznego. Trzeba tu brać pod uwagę sytuację demograficzną, aktywność ekonomiczną w poszczególnych grupach wiekowych. I tak np. wskaźnik aktywności zawodowej osób w wieku 18–65 lat wynosi dziś w granicach 61 proc. To jest element, który powinien się w Polsce w perspektywie najbliższych lat zmienić. Musimy pracować nad podniesieniem tego wskaźnika. On jest elementem wspierającym zabezpieczenie wypłaty świadczeń, ale i realizację innych zobowiązań ze strony państwa.

Musimy brać pod uwagę, że po okresie pewnej stabilizacji wypłat w najbliższych latach, za ok. 20 lat wejdziemy w okres, gdy na emerytury zaczną przechodzić osoby z wyżu demograficznego z przełomu lat 70 i 80 XX wieku. Tu czeka nas jeszcze jedno zadanie. Dziś emerytura to przeciętnie mniej więcej 55 proc. ostatniej pensji. W nadchodzących dekadach ta stopa zastąpienia będzie spadać, według niektórych prognoz nawet poniżej 40 proc. ostatniego wynagrodzenia. Trzeba więc budować świadomość ludzi w młodym i średnim wieku, że trzeba dodatkowo odkładać na jesień swojego życia.

KAI: Czy kiedykolwiek rozważano wprowadzenie emerytury obywatelskiej? Takie rozwiązanie funkcjonuje np. w Kanadzie. Polega on na wypłacie ustalonej przez państwo kwoty każdemu po osiągnięciu przez niego odpowiedniego wieku, bez względu na ilość i wysokość odprowadzanych składek w czasie aktywności zawodowej.

– Z punktu widzenia tradycji europejskiej i polskiego systemu wywodzącego się z niemieckich koncepcji ubezpieczeń społecznych uprawnienia do świadczeń, w tym emerytalnych, zawsze były pochodną płaconych składek na ubezpieczenia społeczne. Nam w Europie obce są koncepcje świadczeń z tytułu samej tylko rezydencji. Dziś w Polsce bardziej skupiamy się na aspekcie gwarancji prawa do minimalnej emerytury i jej wysokości. Przypomnę raz jeszcze o zobowiązaniach, które nasze państwo ma zaciągnięte na kilkadziesiąt lat do przodu. Nie ma tu miejsca na proste przejście do emerytury obywatelskiej.

KAI: Emerytura obywatelska jednak w polskim systemie istnieje. Dotyczy niektórych grup zawodowych jak np. sędziowie, którzy nie odprowadzają składek emerytalnych, a mimo to po przejściu w stan spoczynku otrzymują odpowiednie świadczenie niezależnie od stażu pracy. Trudno tu też nie wspomnieć o innych grupach objętych przywilejami emerytalno-rentowymi, jak górnicy czy służby mundurowe.

– Grupy zawodowe, o których Pan Redaktor wspomina, mówię np. o sędziach, prokuratorach i funkcjonariuszach służb mundurowych, mają swoje własne, odrębne systemy emerytalne, ale one nie mają nic wspólnego z emeryturą obywatelską. Ich uprawnienia do świadczeń są jak najbardziej związane i wynikające ze służby, jaką pełnią. Sędziowie i prokuratorzy pozostają do końca życia w stosunku służbowym i po prostu po osiągnięciu określonego wieku przestają orzekać, otrzymują uposażenie w stanie spoczynku w wysokości 75% dotychczasowego uposażenia, ale obowiązują ich wszystkie inne prawa i obowiązki wynikające ze służby. Ich uposażenia są wypłacane z funduszu wynagrodzeń sądu, w którym są zatrudnieni. Z kolei z uposażeń funkcjonariuszy służb mundurowych też nie są opłacane składki, ale za to ich emerytury są finansowane z tego samego źródła, co wynagrodzenia czynnych funkcjonariuszy. Czyli z tym brakiem składek to nie jest takie proste. Świadczenia tych grup społeczno-zawodowych są finansowane po prostu z podatków.

W emeryturze obywatelskiej kluczowe jest uzależnienie wypłaty emerytury od faktu wystarczająco długiej rezydencji, równa i niska wysokość świadczenia oraz istnienie dodatkowych programów emerytalnych, które zabezpieczałyby potrzeby emerytalne obywateli. Do tego potrzebne są rozwinięte rynki finansowe. Stąd tę koncepcję można spotkać w niektórych wysoko rozwiniętych państwach anglosaskich.

Ustanowienie branżowych systemów emerytalnych wynika z decyzji państwa podjętych w zupełnie innych czasach, kiedy funkcjonował zupełnie inny kontrakt społeczny niż dzisiaj. W 1999 roku doprowadzono częściowo do pewnej konsolidacji systemu emerytalnego, ale nie była ona całkowita, a do tego później została częściowo odwrócona. Duży wpływ na taką a nie inną decyzję miała zapewne specyfika tych grup zawodowych. O tym, czy te regulacje zachować czy zmienić, decyduje państwo. Wspomniani przez Pana redaktora górnicy tym się różnią od wymienionych wcześniej grup zawodowych, że są włączeni do powszechnego systemu emerytalnego, ale mają w nim przewidziane pewne szczególne zasady przechodzenia na emeryturę i ustalania jej wysokości.

KAI: Polacy opowiadają się za zniesieniem opodatkowania emerytur, które traktowane są przez państwo jako dochód obywatela. Dzięki takiemu rozwiązaniu w kieszeniach emerytów mogłoby pozostać nawet kilkaset złotych więcej. Czy państwo byłoby na to stać?

– W systemach emerytalnych istnieją dwie metody. W Polsce, podobnie jak w dużej części Europy płacimy podatek od wynagrodzenia pomniejszonego o składki na ubezpieczenia społeczne. Czyli wynagrodzenie przeznaczone na te składki trafia do FUS nieopodatkowane. To wynagrodzenie jest za to opodatkowane później, w momencie wypłaty świadczenia: emerytury, renty, zasiłku. Są też systemy, w których najpierw odprowadzamy podatek, a dopiero później składki. Nie ma takiego systemu, w którym opodatkowania w ogóle by nie było.

KAI: Polacy nie rozumieją tego mechanizmu?
– Niestety tej wiedzy brakuje, choć cały czas staramy się ją krzewić.

KAI: Może dlatego, że podatnicy traktują składkę jako kolejny podatek?

– Bardzo trafna uwaga. Ma Pan rację – często nie rozróżniamy podatków od składek i z tego biorą się problemy.

KAI: Pani zdaniem społecznie sprawiedliwym rozwiązaniem jest to, że ubezpieczeni mający rodzinę, często wielodzietną, opłacają taką samą składkę jak ubezpieczeni bezdzietni? Powracamy tym pytaniem do kwestii demograficznych i postulatów rodzin wielodzietnych, aby umożliwić dzieciom przekazywanie części swej składki na rodziców, którzy nigdy nie wypracowali emerytury.

– Pamiętam, że tego typu postulaty były zgłaszane podczas Narodowej Debaty o Rodzinie zeszłej jesieni. Również w 2013 roku był taki raport który proponował, aby powiązać zabezpieczenie emerytalne z liczbą własnych dzieci. Te propozycje niewątpliwie uwrażliwiają na kwestię więzi międzypokoleniowych. W Polsce, w przeciwieństwie do wielu innych krajów europejskich, gdzie społeczna odpowiedzialność dzieci wobec rodziców jest powszechnie rozumiana, musimy intensywniej działać by taką odpowiedzialność i więź promować. Ale co ważne i co chcę podkreślić: w systemie emerytalnym uprawnienia emerytalne mają charakter wyłącznie indywidualny. Otrzymujemy świadczenia z tego, co sami odprowadziliśmy. To jest rozwiązanie, które upodmiotowuje ubezpieczonych. Istnieje jednak tzw. prawo pochodne, realizującej się właśnie w więziach międzypokoleniowych w postaci uprawnienia do renty rodzinnej. Przysługuje ona w razie śmierci żywiciela rodziny, ojca lub matki, przysługuje też współmałżonkowi. Musi istnieć zatem prawo do indywidualnego świadczenia, ale musi być też chroniona rodzina, za pomocą praw pochodnych.

KAI: Od tego roku wypłacane będzie nowe świadczenie „Mama 4+”, dla rodziców, którzy wychowali co najmniej czworo dzieci, ale nie wypracowali emerytury minimalnej. Jak wygląda w ZUS procedura ubiegania się o to świadczenie?

– Muszę podkreślić, że zainteresowanie rodzicielskim świadczeniem uzupełniającym, bo taka jest fachowa nazwa świadczenia „Mama 4+”, jest bardzo duże. Dotychczas na naszych salach obsługi oraz na infolinii udzieliliśmy ponad 120 tys. porad, które dotyczyły zasad przyznawania tego nowego świadczenia. Wnioski o jego przyznanie złożyło na razie ponad 41 tys. osób, głównie kobiet, bo wniosków od mężczyzn otrzymaliśmy jedynie nieco ponad 60. Co ważne, wydaliśmy już blisko 19 tys. decyzji przyznających rodzicielskie świadczenie uzupełniające. Wnioski składają głównie osoby w wieku 60–69 lat, ale mamy też ponad 100 wniosków od klientek w przedziale wiekowym 90–99 lat.

Musimy pamiętać, że nowe świadczenie nie jest emeryturą i nie ma związku z systemem ubezpieczeń społecznych. Jest to świadczenie specjalne, którego przyznanie wiąże się ze spełnieniem – obok warunków wychowania minimum 4 dzieci i osiągnięciu wieku emerytalnego – również warunku nieposiadania niezbędnych środków utrzymania. Te niezbędne środki utrzymania, czyli niezbędny dochód, zostały ustalone na poziomie minimalnej emerytury, czyli od marca 1,1 tys. zł brutto.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające przyznawane jest na wniosek osoby zainteresowanej. Oprócz wniosku przygotowaliśmy do wypełnienia specjalne oświadczenie o dochodach. Dość szczegółowo wymienia ono wszystkie rodzaje dochodu, jaki może otrzymywać osoba wnioskująca. Wystarczy zaznaczyć odpowiednią pozycję i wpisać jakim dochodem dysponujemy – jeżeli dysponujemy. Na sali obsługi są doradcy, którzy pomagają wypełnić wniosek. Z ich wsparcia korzysta przeważająca liczba osób wnioskujących o świadczenie. Pamiętajmy, że rodzicielskie świadczenie uzupełniające przyznajemy w maksymalnej kwocie 1,1 tys. zł. Natomiast jeśli nasz klient pobiera emeryturę, świadczenie wynosi dopełnienie do 1,1 tys. zł.

KAI: „Mama 4 Plus” wywołało dyskusję, że matki, które wychowały czworo lub więcej dzieci, a mimo to jednak pracowały, nie mogą liczyć na dodatek do emerytury. Czy w systemie jest jakieś świadczenie honorujące ich podwójny wysiłek?

– Na dziś mówimy o wsparciu kobiet i mężczyzn, którzy wychowali przynajmniej czworo dzieci i nie mają dochodów na poziomie 1,1 tys. zł.

KAI: Rząd złożył obietnicę przyznania w tym roku trzynastej emerytury w wysokości 1100 zł brutto. ZUS jest już przygotowany na wypłacanie tego świadczenia?

– Można powiedzieć, że ZUS jest w ciągłej gotowości. Tzw. trzynasta emerytura to kolejny z pilnych projektów, który będziemy wdrażać w ostatnim czasie. Czekamy na uchwalenie ustawy bo jest to niezbędne do uruchomienia wypłaty. Jednak nie czekamy biernie. Mamy już przygotowane schematy działań, które będziemy realizować po uchwaleniu ustawy. Ustawa jest pilnie potrzebna, bo już w połowie kwietnia musimy mieć przygotowane pierwsze transze wypłat na początek maja.

KAI: Co Pani sądzi o Pracowniczych Planach Kapitałowych? Czy ten sposób oszczędzania na emeryturę ma szansę – jak zapowiada rząd – „zrewolucjonizować polskim system emerytalny”?

– Jest to ciekawy projekt, którego idea pozostaje w związku z tym, o czym mówiliśmy już podczas tej rozmowy, że państwo organizuje i utrzymuje systemy emerytalne oraz daje gwarancje wypłacania świadczeń, ale my sami też musimy podejmować pewne kroki w kierunku zabezpieczenia swojej przyszłości. W tym przypadku państwo podsuwa nam rozwiązania, które mogą podnieść nasze dochody na jesień życia. Jednak, co oczywiste, państwo za nas wszystkiego nie zrobi. Tu trzeba też naszych decyzji i naszego działania. PPK są dobrowolne.

KAI: PPK zwiększą zasobność portfela polskiego emeryta?

– W dłuższej perspektywie. Takie wielkie projekty dają rezultaty za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Systemy publiczne raczej będą gwarantować w przyszłości pewne minimum, dlatego – co podkreślam raz jeszcze – trzeba wprowadzać dywersyfikację źródeł, z których będą pochodziły pieniądze na starość. PPK jest jednym z takich źródeł.

KAI: Może jednak jest tak, że Polacy są zbyt biedni, by oszczędzać na lepszą emeryturę?

– Odpowiem inaczej. W Wielkiej Brytanii oszczędzanie jest powszechne: na starość, na chorobę, na bezrobocie. Oszczędza się z zasiłku, z renty, z wysokich czy niskich zarobków. Ważne jest, więc by mieć z czego oszczędzać, ale równie ważny jest sam nawyk oszczędzania.

KAI: A czy w Polsce nie dochodzi do zbyt częstych zmian prawa w kształtowaniu systemu emerytalnego?

– Na pewno zaufanie do systemu rodzi jego stabilność i trwałość. Rozwiązania dotyczące systemów emerytalnych wymagają zawsze długiej perspektywy i nie powinny być poddawane nazbyt częstym zmianom.

KAI: Przypomnijmy, jakie zasady obowiązują przy opłacaniu składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne i emerytalne przez osoby duchowne.

– Składki na ubezpieczenia społeczne duchownych finansowane są w 80 proc. przez Fundusz Kościelny, a w 20 proc. przez samych duchownych. Z Funduszu opłacane jest 100 proc. składki za członków zakonów kontemplacyjno-klauzurowych oraz misjonarzy w okresach pracy na misjach. W przypadku, gdy na wniosek duchownego podstawa wymiaru składek jest wyższa niż minimalna, wówczas składkę od nadwyżki finansują sami duchowni, instytucje diecezjalne lub zakonne.

Jeśli duchowny jest podatnikiem podatku dochodowego od osób fizycznych lub zryczałtowanego podatku od przychodów osób duchownych, podstawą wymiaru składki na jego ubezpieczenie zdrowotne jest podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. W innym przypadku podstawą wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne jest kwota, która odpowiada wysokości specjalnego zasiłku opiekuńczego. Ten drugi przypadek dotyczy też uczących się w seminariach duchownych i teologicznych, postulantów, nowicjuszów i juniorystów zakonów męskich i żeńskich oraz ich odpowiedników.

Duchowni, którzy nie są podatnikami zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów osób duchownych, a uzyskują przychody jedynie z tytułu: umowy o pracę, emerytury lub renty, uposażenia w stanie spoczynku, uposażenia rodzinnego, uposażenia po zwolnieniu ze służby lub świadczenia pieniężnego o takim samym charakterze, opłacają składkę na ubezpieczenie zdrowotne wyłącznie z jednego z tych tytułów.

KAI: Na jednym z zebrań Episkopatu zapowiadała Pani wdrożenie nowego systemu rozliczania ubezpieczeń społecznych, który obejmie także duchowieństwo. Każdej diecezji miał być przypisany jeden oddział ZUS. Jak działa ten system?

– Ten system funkcjonuje bardzo dobrze. Jego wprowadzenie było potrzebne w trakcie przygotowań do uruchomienia e-składki od 1 stycznia 2018. Diecezje zostały wtedy przydzielone do poszczególnych oddziałów ZUS. Uporządkowane zostały konta i wprowadziliśmy opiekę indywidualną. Diecezje i mniejsze podmioty kościelne też wykonały na tym polu ogromną pracę. Pomoc Episkopatu była tu nieodzowna i serdecznie za nią dziękuję.

KAI: E-składka stała się dla polskich przedsiębiorców wygodnym rozwiązaniem opłacania składek w systemie ubezpieczeniowym?

– To jedna z najważniejszych reform w systemie ubezpieczeń społecznych w ostatnich latach. Przedsiębiorcy, płatnicy składek nie wpłacają już składek na trzy lub cztery wspólne dla wszystkich rachunki, ale na swoje własne, a ZUS zajmuje się rozksięgowaniem wpłat na poszczególne rodzaje ubezpieczeń i funduszy. Przedsiębiorcy mają mniej obowiązków i popełniają mniej błędów w przelewach, jak już wspomniałam wcześniej. Dodatkowo każdy ma własne rozliczenia pod ręką, na własnym koncie. Jeżeli dysponuje kontem na Platformie Usług Elektronicznych, w każdej chwili może do tych rozliczeń sięgnąć. To ułatwia bieżące rozliczenia z ZUS i ich stałą kontrolę.

KAI: Pani Prezes, jest Pani spokojna o społeczne postrzeganie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych?

– Wizerunek Zakładu systematycznie się zmienia w oczach naszych klientów. Ci, którzy mają z nami stały kontakt, jak emeryci, renciści czy przedsiębiorcy, oceniają nas i nasze usługi wysoko. Należy bowiem zadać pytanie, od czego ma zależeć opinia o ZUS? Od stanowionego prawa, wysokości składek czy świadczeń? Nie, opinia o nas powinna być pochodną jakości naszej obsługi. Emeryci docenili ZUS, co odbiło się w niejednym badaniu opinii społecznej, za wprowadzenie doradców emerytalnych przy reformie obniżającej wiek emerytalny. Nasze sale obsługi odwiedziło wówczas ponad 4 mln starszych klientów, którzy chcieli uzyskać profesjonalną poradę. Dla przedsiębiorców wprowadziliśmy indywidualne numery rachunków składkowych, by ich kontakty z nami stały się prostsze. I tu ponownie zostaliśmy docenieni. W grudniu ubiegłego roku wprowadziliśmy niezwykle istotną społecznie reformę, tj. e-zwolnienia. Wielu naszym klientom wydawało się, że elektronizacja musi wiązać się z problemami – przynajmniej na początku. My wprowadzając projekt e-zwolnień pokazaliśmy, jak sprawnie może działać państwo i jego instytucje. Ludzie to widzą i doceniają.

Wychodzimy też naprzeciw ludziom młodym. Właśnie zakończyliśmy drugi etap olimpiady z wiedzy o ubezpieczeniach społecznych, która jest elementem naszego autorskiego, długofalowego projektu edukacyjnego. Kilka tysięcy osób w całym kraju w ramach różnych etapów olimpiady rywalizuje o indeksy najlepszych polskich uczelni i jednocześnie chłonie wiedzę o ubezpieczeniach społecznych, która zaprocentuje w przyszłości.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.