Drukuj Powrót do artykułu

Prezydent Gauck „misjonarzem wolności i demokracji”

22 marca 2012 | 13:22 | tom (KAI) / rk Ⓒ Ⓟ

Wolność, demokracja i budowanie społeczeństwa obywatelskiego to główne dewizy nowego prezydenta Niemiec. Jest mistrzem dialogu, co z uwagi na konstytucję tego kraju i uprawnienia głowy państwa, czyni go właściwym człowiekiem na właściwym miejscu” – powiedział Władysław Bartoszewski w rozmowie z KAI.

Joachima Gaucka nazwał „misjonarzem wolności i demokracji”. Jutro w Berlinie 72- pastor zostanie zaprzysiężony na 11. prezydenta Republiki Federalnej Niemiec. W uroczystości weźmie udział były szef MSZ W. Bartoszewski. W pierwszą wizytę zagraniczną nowy przywódca niemieckiego państwa uda się do Polski. Odbędzie się ona prawdopodobnie w dniach 26-27 marca na zaproszenie prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

„Gauck często przypomina o polskiej „Solidarności” i jej roli w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Co jest rzadko spotykane w Europie i samych Niemczech przypomina on, że bez polskiego sierpnia w 1980 r. i „Solidarności” nie doszłoby do zmian na naszym kontynencie i nie byłoby tak szybkiego zjednoczenia Niemiec” – powiedział W. Bartoszewski.

Podkreślił, że Gauck bez żadnych zastrzeżeń stoi za traktatami o przyjacielskich relacjach między Polską a Niemcami. Wielokrotnie odwiedzał nasz kraj, tak prywatnie, jak i oficjalnie. „Nie kryje olbrzymiej sympatii do nas, o czym może świadczyć jego wypowiedź z 2010 r. przed wyborami prezydenta Niemiec, w których nieznacznie przegrał z Christianem Wulffem. Powiedział wtedy, że jeśli zostanie prezydentem, to w pierwszą podróż zagraniczną uda się do Polski” – powiedział W. Bartoszewski.

Zwrócił uwagę, że jest godnym następcą prezydenta Niemiec w latach 1984–1994 Richarda von Weizsäckera. „To on jako pierwszy Niemiec na tym stanowisku w 40. rocznicę zakończenia II wojny światowej w 1985 r. powiedział, że 8 maja 1945 roku był nie tylko wielką tragedią, ale przede wszystkim „dniem wyzwolenia” od nazizmu także dla samych Niemiec. W tym sensie Gauck będzie godnym kontynuatorem tej właśnie tradycji” – powiedział W. Bartoszewski. Przypomniał komentarz niemieckiego dziennika „Die Welt”, który napisał, że Gauck będzie miał do odegrania wielką rolę, gdyż jest „niemieckim migrantem od dyktatury do wolności i jest z tego dumny”.

Pastora Joahima Gaucka W. Bartoszewski zna od 1990 r., choć wcześniej wiele słyszał o jego działalności antykomunistycznej i pomocy dla dysydentów. Przypomniał, że należał on do nielicznej grupy pastorów Kościoła ewangelicko-augsburskiego, która nie współpracowała z komunistycznymi władzami NRD. Zauważył, że wybór Gaucka na stanowisko prezydenta był m.in. wynikiem daleko idącej frustracji społeczeństwa niemieckiego, które w ostatnich latach rozczarowało się wyborami kolejnych przywódców państwa, którzy pochodzili z nominacji poszczególnych partii politycznych. Przypomniał, że prezydenta w Niemczech wybiera na pięcioletnią kadencję Zgromadzenie Federalne złożone po połowie z członków Bundestagu i przedstawicieli parlamentów krajowych. Głosują oni tajnie i nie zawsze kierują się opiniami partii politycznych, do których należą. Wybór na prezydenta w Niemczech poprzedzają konsultacje między partiami i jak dotychczas wybierani byli kandydaci uzgodnieni po wcześniejszych w rozmowach. Tym razem Gauck został wybrany nie tylko przy poparciu partii rządzących CDU/CSU i FDP, ale i frakcji opozycyjnych: socjalistów – SPD i Zielonych. Przeciw głosowali spadkobiercy komunistycznej SED z czasów NRD – Die Linke, którzy nie mogą zapomnieć Gauckowi, który stojąc 10 lat na czele Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi, zajmował się badaniem materiałów z archiwum NRD-owskiej służby bezpieczeństwa.

Zdaniem byłego szefa MSZ, wybór Gaucka naruszył w Niemczech pewną niepisaną w niemieckiej polityce zasadę – gdy kanclerzem był katolik, to zazwyczaj prezydentem zostawał protestant i odwrotnie. „Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kanclerzem jest córka ewangelickiego pastora a prezydentem sztandarowy protestant” – zwrócił uwagę. Wśród 1240 elektorów Gauck uzyskał 991 głosów. Jego konkurenci – popierana przez lewicę Beate Klarsfeld otrzymała 126 głosów, a kandydat skrajnej prawicy Olaf Rose zaledwie 3 głosy. „Warto też zaznaczyć, że Gauck został wybrany już w pierwszym głosowaniu” – powiedział.

Zwrócił uwagę na przemówienie Gaucka, które wygłosił przed Zgromadzeniem Federalnym zaraz po wyborze na prezydenta 18 marca br., w którym przypomniał on, że przed 22 laty w NRD, jeszcze przed zjednoczeniem Niemiec odbyły się pierwsze i jedyne wolne wybory parlamentarne. Powiedział wtedy, że po kilkudziesięciu latach panowania komunistycznej dyktatury obywatele byłej NRD mieli na tyle jeszcze poczucia godności i odpowiedzialności, że w 90 proc. wzięli udział w wyborach. Odrzucili wtedy komunistów i wybrali głównie chrześcijańskich demokratów z CDU i socjalistów z SPD.

Bartoszewski przypomniał, że Gauck od początku lat 90. XX w., gdy rozpoczął swoją działalność społeczną, nie jest już czynnym pastorem. Najpierw w 1989 r. był jednym z założycieli partii opozycyjnej Nowe Forum a później w latach 1990-2000 prezesem Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi nazywanym powszechnie „Urzędem Gaucka”, co zdaniem profesora świadczy m.in. o prestiżu, jakim cieszy się on w społeczeństwie niemieckim. „Sprawował tę funkcję w duchu ponadpartyjnym i ponadwyznaniowym” – zaznaczył i wskazał na bardzo dobre relacje Gaucka z ówczesnym przewodniczącym niemieckiego episkopatu kard. Karlem Lehmannem.

„Gauck nie reprezentuje jakiegoś konkretnego programu politycznego, jego główną dewizą jest „wolność” i „godność człowieka”. Tym samym jest on bliski nauczaniu bł. Jana Pawła II. Dowodzi tego m.in. jego wystąpienie na Uniwersytecie Łódzkim pod koniec lutego br., w którym zaznaczył, ze najważniejszym punktem najnowszej historii Starego Kontynentu jest odzyskanie przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej wolności. Podkreślił, że z „wolnością” wiąże się ściśle pojęcie „odpowiedzialności”. Gauck podkreśla, że nie można wyobrazić sobie kraj, który cieszy się wolnością i nie praktykuje zarazem odpowiedzialności. Inaczej łatwo stoczyć się w ekstremizm, różnego rodzaju autorytaryzmy czy działania partyjno-ambicjonalne. Jest to nauczanie papieża Polaka. Jego zdaniem demokracja polega na wspólnym kształtowaniu przeszłości i budowaniu społeczeństwa obywatelskiego” – zaznaczył W. Bartoszewski.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.