Drukuj Powrót do artykułu

Prof. Melnyk o liturgii pojednania Polsko-Ukraińskiego

08 września 2019 | 14:25 | Marek Melnyk, tom (KAI) | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample

W niedzielę 8 września o godz. 18.00 w kościele pw. św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej odprawiona zostanie uroczysta Msza św. o pokój na Ukrainie i polsko-ukraińskie pojednanie. Nawiązuje ona do Mszy św. sprzed 35 lat również w tej samej intencji. Jak zaznacza prof. Marek Melnyk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie była to Eucharystia odprawiona w obrządku greckokatolickim, która zapoczątkowała cały szereg polsko-ukraińskich Eucharystii podczas, których modlono się o pojednanie obu narodów.

Teolog i religioznawca zajmujący się historią Kościoła greckokatolickiego i dialogiem polsko-ukraińskim przypomina, że Eucharystia była przygotowana przez Bogdana Skaradzińskiego i ks. Leona Kantorskiego i była pierwszą katolicką polsko-ukraińską inicjatywą pojednawczą związaną z millenium chrztu Rusi-Ukrainy obchodzonego w 1988 r. Ks. Leon Kantorski zaprosił na nią wikariusza generalnego prymasa Polski dla grekokatolików i zarazem prowincjała bazylianów o. Jozafata Romanyka. “Można zatem powiedzieć, że to ci ludzie `wymyślili` Msze św. o pojednanie obu narodów” – zaznacza prof. Melnyk.

Publikujemy artykuł prof. Marka Melnyka pt. “Liturgia pojednania Polsko-Ukraińskiego w parafii w Podkowie Leśnej 3 czerwca 1984 r.”

Ks. Kantorski i Jego współpracownicy

Zanim jednak przejdziemy do przedstawienia tej uroczystości wypada przedstawić samą działalność inicjatora tego wydarzenia ks. Leona Kantorskiego oraz osób z nim współpracujących. Ks. Kontorski przy swojej parafii stworzył ośrodek opozycyjnej myśli demokratycznej. W ramach prowadzonej tutaj działalności odbywały się prelekcje dotyczące spraw dotyczących narodów sąsiadujących z Polską: Litwinów i Ukraińców. Była to forma samokształcenia mając zarazem wydźwięk opozycyjny wobec polityki narodowościowej PRL. Z dokumentów zawartych w archiwum ks. Kontarskiego wynika, że szczególnie w roku 1984 odbyło się cały szereg wykładów poświeconych sprawom ukraińskim i relacjom ukraińsko-polskim. Ks. Kantarski przy tym do swej parafii z wykładami zapraszał profesjonalnych badaczy problematyki ukraińskiej jak polski historyk, znawca nowożytnej historii Polski XVII wieku, zwłaszcza stosunków polsko-ruskich w okresie wojen kozackich Zbigniew Wójcik (1922-2014), który piątego lutego tego roku wygłosił odczyt pt. „Z dziejów sąsiedztwa polsko-ukraińskiego”. A Bohdan Skardziński (1931-2014) 1 lipca tego samego roku wygłosi wykład pt. „Grzechy polskie w problemie ukraińskim”. Sama Msza święta została zorganizowana przez Parafialny Komitet Pomocy Bliźniemu, w którym na rzecz sprawy ukraińskiej działali Bogdan Skaradziński i redaktor Jan Jarco. Skardziński już wtedy był swego rodzaju ekspertem od spraw wschodnich. Był bowiem autorem pracy pt. “Białorusini, Litwini, Ukraińcy”. Podobną rolę spełniał Jan Jarco.

Msza o pojednanie

Przystępując do analizy wypowiedzi pojednawczych, które padły w Podkowie Leśnej warto zwrócić uwagę na fakt, że pojawiły się one podczas Mszy św. Były integralną częścią misterium eucharystycznego! Tym samym idea pojednania obu narodów była połączona z chrześcijańską idea zbawiania: ofiarą Chrystusa na Krzyżu i Jego Zmartwychwstaniem. Wyraźnie dano do zrozumienia, że słowa o pojednaniu muszą paść najpierw w imię Chrystusa. W ten sposób pojednanie miał być próbą zastosowania chrześcijańskiej myśli soteriologicznej głoszącej najpierw pojednanie Boga z człowiekiem. Można odnieść wrażenie, iż koncepcja pogodzenia obu nacjonalizmów była wywiedziona z chrześcijańskiej myśli teologicznej a dokładnie mówiąc z Chrystologii. Dzięki temu dopiero było możliwe pojednanie między jednostkami, wspólnotami i narodami. Pojednanie tak rozumiane musiało być wyniesione ponad ludzi stan w sferę “sacrum”. Innymi słowy mówiąc za deklaracjami pojednawczymi ks. Kantorskiego i ojca Romanyka kryła się rzeczywistość „wyższa” niż pragmatyczne dążenie do pogodzenie Ukraińców i Polaków w walce z totalitaryzmem. Była to idea metafizyczna, mówiąca, że człowiek nie może pojednać się z drugim człowiekiem o własnych siłach i własnym wysiłkiem; że potrzebuje do tego Boga i Jego zbawczego działania. Pojednanie jest możliwe dzięki nawiązaniu relacji z „innym światem” niżeli ludzki świat doczesności. Co więcej wynika to z ułomnej natury człowieka, skłonnej do zła. Patrząc z tej teologicznej perspektywy pojednanie ludzi jest zarezerwowane najpierw dla Boga a potem z Jego przyzwolenia może stać się doświadczeniem ludzkim. Stąd konieczność modlitwy, uczestnictwa w sakramentach. Te wszystkie akty kultu miały doprowadzić do przemiany ontologicznej, która objawia się jako stan pojednania w postaci przebaczenia, otwartości naprawdę. W tym ujęciu samo pojednanie jest niemożliwe. Tak samo jak niemożliwe jest samowyzwolenie ze zła. Są one możliwe dopiero przez przezwyciężenie zła w Chrystusie.

I. Powitanie Ksiądza Kantorskiego

Słowa o pojednaniu polsko-ukraińskim pojawiły się najpierw w wystąpieniu gospodarza uroczystości ks. Kantorskiego poprzedzającego liturgię eucharystii. Mówiąc o pojednaniu obu narodów poruszył on kilka zagadnień.

Modlitwa o pojednanie

Najważniejszym z nich była modlitwa o pojednanie. Ks. Kantorski wyeksponował to już w pierwszych swych słowach wyjaśniając cel zgromadzenia mówiąc: „Jest to wspólna modlitwa o pojednanie polsko-ukraińskie. Chcemy przebaczyć krzywdy nam wyrządzone i chcemy prosić o przebaczanie krzywd, które myśmy wyrządzili”. Ks. Kantorski chciał by 3 czerwca 1984 roku zapoczątkować „(…) modlitwę o pojednanie i samo pojednanie”. Zatem zastosował ewangeliczną formułę bezwarunkowego i wzajemnego przebaczenia win ciążących na obu narodach. Miał jednak świadomość, że wymaga ona modlitwy! Wiedział, że trzeba prosić Boga zdolność do pojednania. Pojednanie obu narodów miało być darem wymodlonym u Boga. Jak widzimy chyba pierwszy raz w dziejach stosunków między obu narodami padły słowa o ich pojednaniu zbudowanym na doświadczeniu religijnym: modlitwy i sakramentu eucharystii. Pojednanie miało nastąpić w wyniku wspólnej modlitwy. To ona miała być priorytetem wszelkich działań dialogowych i pojednawczych. Wszystko inne wydawało się być chronologicznie i logicznie wtórne. Ta krótkie i jasne wypowiedzi były zapowiedzą dążenia do religijnego rozwiązanie spraw polsko-ukraińskich. Można odnieść wrażenie, że ks. Kantorskiemu wydawało się, że tylko w ten tak radykalny sposób będzie można ukierunkować na Dobro przyszłe relacje polsko-ukraińskie.

Tysiąclecie chrześcijaństwa

Zaraz potem ks. Kantorski przypomniał skąd należy czerpać inspiracje dla tego typu radykalnych działań. Miała nią być tysiącletnia tradycja chrześcijańskiej wspólnej tradycji łączącej oba narody. „Łączy nas długa, tysiącletnia historia. Albowiem Ukraiński Kościół Katolicki za cztery lata będzie obchodził Tysiąclecie przyjęcia chrztu przez Ruś Kijowską- w 988 roku. A więc mniej więcej w tym samym czasie weszliśmy wszyscy – my, Polacy, i oni, Ukraińcy, do Powszechnego Kościoła Chrystusowego, trwającego w jedności” – mówił wtedy.

Pamięć o przyjęciu chrześcijaństwa przez dwa narody nie podzielonego jeszcze konfesyjnie miała sprzyjać pragnieniu pojednania po tysiącu latach. Polacy i Ukraińcy mieli zostać pojednani po 1000 latach. Bez trudu zauważamy tutaj typową dla katolickiej historiografii wizje katolickiego charakteru chrztu Rusi.

Sakrament Eucharystii

Ks. Kantorski przypomniał rzecz na pozór oczywistą dla chrześcijan. Tę, że to przede wszystkim sakrament Eucharystii ma moc pojednawczą ludzie miedzy sobą. Co więcej wyraził On wiarę, że Eucharystia może mieć tę moc w relacjach między całymi narodami. Przyjęta w “Słowie powitania” perspektywa pojednania była perspektywą wiary, w której dążenie do wybaczenia win z przeszłości było integralną częścią misji ewangelizacyjnej Kościoła. Witając ojca Romanyka powiedział: „Wielce się radujemy, że tutaj w naszej świątyni (…) możemy powitać Was, bracia Ukraińcy, i dzisiaj zjednoczyć się w waszej świętej liturgii, we mszy świętej, we wspólnej modlitwie o pojednanie. Komunia Święta Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, która przyjmiemy wszyscy razem, niech nam uprzytomni, że jesteśmy braćmi w Chrystusie, że wszyscy jesteśmy wszczepieni w Chrystusa, że stanowimy jedno. Tę jedność-tak często rozdzieraną-chcemy umacniać, pogłębiać i do niej konsekwentnie dążyć”. W przytoczonych wypowiedziach ks. Kantarskiego warto podkreślić radykalne oddzielenie sfery sacrum od sfery profanum. Pojednanie, które zaproponował Polakom i Ukraińcom miało być możliwe nie przy pomocy środków świeckich. Uznawał wyłącznie możliwość zadziałania tutaj zbawczej łaski Chrystusa. Proponował zatem przekroczenie „święckości” w dążeniu do pojednania obu narodów. Warto tutaj zauważyć również, iż Jego deklaracja pojednania została wygłoszona nie jako Jego indywidualne wyznanie skruchy i przebaczenie win, ale została wyraźnie wypowiedziana w imieniu wiernych całej społeczności narodu polskiego utożsamianego z przynależnością do Kościoła katolickiego.

II Homilia Ojca Romanyka

Następna deklaracja pojednawcza wybrzmiała podczas homilii wygłoszonej przez ojca Romanyka. Ze względu na formę sakralnej wypowiedzi należy pamiętać, że ze swej istoty o. Romanyk musiał nawiązywać do tekstów pochodzących z Ewangelii. Musiały być one fundamentem całej konstrukcji Jego wypowiedzi. Prześledźmy zatem najpierw jej strukturę.

Ofiara Chrystusa

O. Romanyk – podobnie jak ks. Kantorski – chciał wyeksponować wpływ Eucharystii na pojednanie obu narodów. Był przekonany, że Eucharystia tworzy nowe pojednawcze i uniwersalne w czasie i przestrzeni relacje między Polakami i Ukraińcami. Co ciekawe był przekonany, że w czasie sprawowania Eucharystii następuje pojednanie obu narodów. Pojmował ją jako swoistą siłę umożliwiającą przezwyciężenie podziałów, obcości, zła między ludźmi. W Eucharystii widział naturalne źródło pojednania. W swym kazaniu najpierw zaznaczył, że priorytetem polsko-ukraińskich dążeń pojednawczych nie jest rachunek krzywd. Przekonywał, że wszyscy, którzy przybyli na odprawianą Msze św. nie po to by „dyskutować, przekonywać się wzajemnie, szukać winnych. Jesteśmy tu w tym celu, by w domu naszego wspólnego Ojca złożyć mu bezkrwawą ofiarę, tę samą, którą kiedyś w krwawy sposób złożył Mu jego Syn Jednorodzony. (…) by w tej ofierze zaczerpnąć siłę do pojednania i wzajemnego przebaczenia”. Jak widzimy nastąpiło tutaj ścisłe powiązanie zbawczej ofiary Chrystusa uobecnianej podczas sprawowania sakramentu Eucharystii a pojednaniem. Przy czym widać wyraźnie, że to powiązanie jest absolutnie jednostronne. To z Eucharystii wypływa dar pojednania.

Opatrzność Boża w historia polsko-ukraińskiej

O. Romanyk poczynił również uwagi na temat relacji polsko-ukraińskich wskazując na istnienie dwóch opozycyjnych czynników działania w nich Boga i słabości ludzkiej. Mówił o tym dwa razy. Pierwszy raz wyeksponował celowe działanie Boga w wspólnych dziejach Polaków i Ukraińców: „Opatrzność Boska postawiła nas obok siebie. Życie naszych narodów już ponad tysiąc lat przebiega po sąsiedzku. Nasze narody – polski i ukraiński – idą razem przez historię. Ale właśnie dlatego, że ta nasza historia była często tak tragiczna, że między nami było tyle momentów, które wywierały wpływ na nasz wzajemny stosunek, właśnie dlatego dzisiaj tu jesteśmy, aby pewne nasze sprawy przemyśleć, aby wyciągnąć wnioski z tego, cośmy słyszeli w pierwszym czytaniu i w drugim, aby jednym słowem razem z Bogiem, Ojcem naszym, przeżyć właśnie te chwile, które mogą bardzo wiele dać nam i naszym dwóm narodom”. W drugim ujęciu postąpił odwrotnie i wyeksponował działanie ludzkie: „Niestety musimy przyznać się, że historia ma wiele ciemnych, czarnych kart – nasza historia, historia naszych narodów. Kart, które są zapisane złymi czynami, nienawiścią, niechęcią, krwią. A przecież już tysiąc lat jesteśmy narodami chrześcijańskimi. Od tysiąca lat wyznajemy Chrystusową wiarę, której fundamentem i ukoronowaniem jest nic innego jak tylko miłość„ Dzieje obu narodów rozpatrywał zatem na dwóch poziomach: wspólnego dziedzictwa chrześcijaństwa (przykazanie miłości) oraz tragizmu wzajemnych relacji (cierpienia i zła). Jedno z nich łączy oba narody a drugie dzieli i dezintegruje. Tym samym chciał powiedzieć, że pojednanie mimo swego skomplikowania jest działem opatrzności Boga, determinującej dzieje ludzkości ku Dobru a zarazem jest dziełem człowieka, który sabotuje to działanie Boga w historii ukierunkowane ku przyszłości.

Chrystusowe przykazanie miłości

Trzeci elementem strukturalnym koncepcji pojednania obu narodów zawartej w homilii O. Romanyka było przykazanie miłości. Przytoczył słowa Chrystusa o nakazie miłości z Ewangelii Św. Jana (13,34) i zapytał czy można je odnieść do stosunków międzynarodowych między Polakami i Ukraińcami. Było to pytanie o to czy nakaz miłości odnosi się do konkretnych narodów i jakie z tego wynikają wnioski? Jego odpowiedź na te pytania była pozytywna. Co więcej był przekonany, że oba narody są gotowe do realizacji w wymiarze masowym tego wyzwania Ewangelii. Ks. Romanyk tak to przedstawił: „Słuchaliśmy przed chwilą Słów Chrystusa, Słów, które były Jego testamentem, bo przecież były wypowiedziane w ostatnich godzinach jego życia na ziemi . To jest jego przykazanie, Jego nakaz kategoryczny abyśmy się wzajemnie miłowali. Moje przykazanie wam daję – wy, którzy jesteście moimi uczniami, wy macie być znakiem miłości i pojednania dla świata. Bo tylko po tym będzie można poznać, że wyście moimi uczniami, właśnie po tym, że będziecie zachowywali to przykazanie. Moje przykazanie, przykazanie miłości”. Jak widzimy utożsamiał pojednanie z miłością. Jest to ważna wskazówka, która pozwala na rekonstrukcję pojęcia pojednania. Jest to o tyle ważne gdyż w Podkowie Leśnej nie trudzono się by jasno określić czym jest chrześcijańskie pojednanie. Sądzono najwyraźniej, że jest ono zrozumiałe i jasne dla wszystkich uczestników Mszy. Jednak później zostało to jeszcze doprecyzowane gdy mówił o przebaczeniu zła: „Drodzy, [należy M.M.] zacząć myśleć kategoriami właśnie tymi, którymi Chrystus nam nakazał myśleć, kategoriami miłości. Tej, o której św. Paweł dzisiaj mówił, która zapomina, która na wszystko się zgodzi, która wszystko wybaczy, która nie szuka swego i nie stara się postawić na swoim za wszelką cenę. Miłość, która umie przebaczać i która nie patrzy na oblicze i nie rozróżnia ludzi na dobrych i złych według tego, czy ktoś jest z tej czy z tamtej strony, która widzi we wszystkich Brata i Dzieci Boże”. W ten sposób ks. Romanyk zrekapitulował przedstawiona przez siebie naukę Chrystusa o pojednaniu człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. Prosił by Polacy i Ukraińcy myśleli o sobie w kategoriach miłości.

Przebaczenie jako zapomnienie zła przeszłości

..Aby dokonać ewangelicznego pojednania zaproponował przebaczenie, które miał być przezwyciężeniem determinizmów złej historii. W tym miejscu wyraźnego odróżnienia pojednania i przebaczenia. Zwracając się do uczestników Eucharystii w dramatycznym tonie prosił: „Mamy wpływ na to, żeby inaczej o sobie myśleć niż dotychczas, żeby sobie przebaczyć, żeby puścić w niepamięć wszystko to, co nakładało Się warstwami w naszej historii. To wszystko, co tyle razy zalewało nas wszystkich. Żeby wszystko to zostawić. Musimy, Drodzy, to zrobić, bo nigdy nie dojdziemy do końca. Ludzka sprawiedliwość, ludzki rozum nie poradzą tutaj. Bo wiemy co się działo, kiedyśmy chcieli sobie nawzajem wymierzyć sprawiedliwość. Wiemy, co się działo potem. Zostaje nam tylko jedno – właśnie zwrócić się ku Chrystusowi, zacząć wprowadzać w życie to Jego nowe a jakże stare już, przykazanie. Musimy zacząć od nowa wszystko. Nie przekonywać się, że ta strona jest bardziej winna niż tamta. Wszyscy jesteśmy winni – Drodzy. Przed Bogiem jesteśmy grzesznikami i On jeden może tą Boską Swoją Sprawiedliwością wydać sprawiedliwy obiektywny wyrok o nas. Dlatego nie pomoże nam to, co dotychczas się działo. Na nowo odgrzebywać stare, dawne dzieje, na nowo rzucać sobie w oczy zarzuty, może i kalumnie, bo czasem przesadzone i nieprawdziwe te nasze zarzuty bywały. Zostawić to wszystko Bogu”. W przytoczonych słowach uzasadniających konieczność przebaczenia należy zauważyć przeciwstawienie grzeszności ludzi i Bożej sprawiedliwości. O. Romanyk wskazując na te chrześcijańską antynomię podkreślił ułomność ludzkiej natury niezdolnej do właściwego osądzenia zła i dobra. Radził wobec tego przyjąć postawę pokory uznającej ograniczenia natury ludzkiej i zdać się na działanie Boga.

Wspólna Matka

Na koniec przypomniał, że ci którzy są na misterium eucharystii powinni pamiętać o łączącym Polaków i Ukraińców kulcie Matki Boskiej. Tak o tym mówił: „Mamy Drodzy Bracia i Siostry, jeszcze Matkę wspólną. Tę, którą tak głęboko czcimy, a nasz ukraiński naród od samych początków – wtedy, kiedy w 1037 roku książę Jarosław poświęcił swój cały naród i państwo Jej, Matce Najświętszej. Tak samo polski naród, który tak mocno związał się z Nią właśnie, z tą samą Naszą Matką. I tak jak mamy Jej ikonę w Częstochowie, do której obydwa narody przychodzą, ażeby się modlić, tam u Jej stóp. To jest właśnie symbol, to jest znak dla nas. Jest Matka, która nas wszystkich kocha i pragnie abyśmy się wzajemnie miłowali. Mając te zasady i mając Matkę wspólną – chyba potrafimy przezwyciężyć Wszystkie ludzkie nasze słabości. I potrafimy się zdobyć na to, by podać sobie rękę i wypowiedzieć słowa: przepraszam i przebaczam”.

III Memoriał o polsko-ukraińskim pojednaniu

Trzecim dokumentem, który pojawił się 3 czerwca 1984 r. w Podkowie Leśnej był zredagowany przez Bogdana Skaradzińskiego i Jana Jarco memoriał o polsko-ukraińskim pojednaniu. Pisano w nim: „Zgromadzeni na Świętej Liturgii obrządku bizantyjsko-słowiańskiego…, zostaliśmy urzeczeni pięknem i duchowym bogactwem chrześcijańskiego Wschodu, zjednoczonego z chrześcijańskim Zachodem w Ukraińskim Kościele Katolickim. Uświadomiliśmy sobie nie tylko wartości, których poprzez podział Kościoła i polityczne podziały zostaliśmy pozbawieni, lecz także zasadniczy warunek służenia sprawie chrześcijańskiej jedności- poprzez braterskie narodowe pojednanie w Chrystusie… Przepraszaliśmy szczególnie za krzywdy wyrządzone Kościołowi ukraińskiemu za naszych czasów, kiedy przy udziale polskich katolików Kościół unicki stracił ponad 350 świątyń i setki świętych ikon o kulturalno-historycznym znaczeniu. Przepraszaliśmy za nieprzyjazną postawę niektórych katolickich kapłanów- którzy odbierając im cerkwie i podjudzając wiernych przeciwko unitom, przyczynili się do ich rozpaczliwego przejścia z Kościoła jedności na prawosławie lub na pozycje ateizmu”.

Celebracja liturgii eucharystycznej w Podkowie Leśnej zawierała szereg idei religijnych o znaczeniu dialogowym i pojednawczym. W pojednaniu obu narodów pierwszoplanową rolę pełniła chrześcijańska idea uniwersalnego zbawienia ludzkości poprzez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Pojednanie jako swoiste doświadczenie religijne skonkretyzowano w chrześcijańskiej soteriologii uobecnianej w sakramencie Eucharystii. Tym samym pojednanie zyskało taki właśnie – eucharystyczny charakter. Z połączenie tych dwóch idei wywodzono wszystko inne w przewidywanym na przyszłość procesie pojednawczym. W ten sposób pojednanie narodów nabyło cech ściśle religijnych. Pojednania etniczne włączono w proces zbawczy. Co więcej w homilii o. Romanyka pojawiła się kilka razy myśl, że liturgia eucharystii jest już zrealizowanym aktem pojednawczym. Mówił on o tym jako o przeżyciu niepowtarzanej ”chwili”, w której następuje zawszenie a właściwie zanik zła w historii obu narodów. Pojednania jawiło się jako już dokonane w czasie i przestrzeni liturgicznej. W ten sposób zarazem w procesie pojeadnia oddzielano sferę sacrum od sfery profanum. Pojednanie miało być aktem pierwotnie religijnym. Miało być sprawowane przez kapłanów. Zaś Prawdę trudnej przeszłości obu narodów pozostawiono historykom. To oni mieli się zajmować jej roztrząsaniem. Działania te miały miały mieć jednak charakter czysto świecki. Był to zatem postulat wyraźnego odgraniczenia istoty pojednania jako aktu religijnego od innych działań, zwłaszcza tych pozornie podobnych, a które nimi w istocie nie są ze względu na brak sakralnego waloru. Ważnym składnikiem aktu pojednania z Podkowy Leśnej było emocjonalne doświadczenie wspólnoty polsko-ukraińskiej. Pojednanie było głęboko pozytywnym przeżyciem emocjonalnym. Ogarniało ono takie uczucia jak wstyd za zło przeszłości, odczucie zbiorowej winy. Stało się tak ze względna to, że słowa o przebaczeniu i prośby o przebaczenie padły w trakcie doświadczenia świętości.

Dziś tamtą uroczystość można uznać za pionierski gest rozpoczynający drogę dialogu i pojednania między obu narodami. Podobne znaczenie dla dialogu polsko-ukraińskiego miała działalność ks. Stefan Miecznikowskiego. W kierowanym przez niego jezuickim duszpasterstwie środowisk twórczych w dniach 23-25 października 1987 roku odbyła się konferencja pt. „Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Polacy – przesłanki pojednania”. Efektem tego sympozjum była praca pt. „Colloquium narodów” pod redakcją Wacława Bierkowskiego a wydana w Łodzi w 1991 r.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.