Drukuj Powrót do artykułu

Protesty w sprawie spotu “Najbliżsi obcy” nadal bez odzewu ze strony TVP i KRRiT

19 listopada 2014 | 09:20 | am / br Ⓒ Ⓟ

TVP i KRRiT nie odniosą się do protestów w związku z emisją spotu promującego związki homoseksualne “Najbliżsi obcy”. – Nie sposób na nie odpowiedzieć, pochodzą z automatycznego źródła – powiedział KAI rzecznik TVP. – Dostaliśmy 729 skarg. Usługi telewizyjne powinny rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk – stwierdziła z kolei rzeczniczka KRRiT. Mimo braku reakcji ze strony TVP i KRRiT, internauci nadal protestują.

Jacek Rakowiecki, rzecznik TVP, poinformował KAI, że do Centrum Informacji TVP i do Rady Programowej przesłano ok. 1,5 tys. maili z protestami przeciwko emisji spotu. Jak dodał, teraz maile przychodzą sporadycznie. Jednak, zdaniem rzecznika, te maile “nie mogą mieć żadnego odzewu, nie sposób na nie odpowiedzieć, bo pochodzą z automatycznego źródła”.

“Próbowałem raz odpisać, ale otrzymałem zwrot maila, zresztą wszystkie one są takie same, trudno uznać, że to w ogóle żywe osoby piszą, maile są identyczne” – powiedział KAI Jacek Rakowiecki.

Maile można wysłać m.in. za pośrednictwem organizacji CitizenGO, maile mają wówczas rzeczywiście tę samą treść. Z możliwości wysłania protestu tą drogą skorzystało do tej pory 60 021 internautów.

Jak mówi rzecznik TVP, większość z tych maili przyszła wtedy, kiedy spot nie był jeszcze emitowany, czyli, jak dodał, wysyłał go ktoś, kto nie wiedział, co krytykuje. “Dlatego traktujemy te maile z pewnym dystansem” – przyznał.

Dodajmy, że fala mali rozpoczęła się po opublikowaniu na kanale YouTube dłuższej, 1,5 minutowej wersji spotu. W telewizji można było zobaczyć skróconą, 30 sekundową wersję.

Protesty w związku z dłuższą wersją spotu są, zdaniem rzecznika TVP, nieuczciwe, bo “nieuczciwym jest ocenianie 30 sekundowego spotu na podstawie wersji 1,5 minutowej”.

Jak powiedział KAI, przyjmuje do wiadomości, że takie skargi się pojawiają, jednak podkreśla, że TVP nie podejmie w związku z nimi żadnych działań. “Wiemy, że gros skarg trafiało do KRRiT. Przyjmujemy do wiadomości, że są osoby, którym się ten spot nie spodobał. Dostaliśmy też sporo maili z poparciem, wprawdzie mniej niż protestów, ale też takie były. Żyjemy na szczęście w państwie demokratycznym, w którym można wyrażać swoje poglądy, można być za albo przeciw. Ale też trzeba pokazywać coś, co sprawi, że można być za albo przeciw, a nie tylko coś, na co wszyscy będą się zgadzać. Tylko w totalitarnych państwach wszyscy są zadowoleni z tego, co jest pokazywane w telewizji publicznej” – dodał Jacek Rakowiecki.

Rzeczniczka KRRiT, Katarzyna Twardowska poinformowała KAI, że do Rady “wpłynęło 727 jednobrzmiących wystąpień z prośbą o wycofanie z emisji spotu propagującego legalizację związków partnerskich, wysłanych z jednej z platform służących przesyłaniu petycji oraz dwie skargi od osób indywidualnych”.

Protesty do KRRiT wysyłano głównie za pośrednictwem strony internetowej organizacji CitizenGo. W mailach wskazywano, że spot “nawołuje do poparcia sprzecznej z art. 18 Konstytucji RP prawnej instytucjonalizacji związków partnerskich osób homoseksualnych”.

“Wzywamy prezesa TVP Juliusza Brauna do wycofania z emisji tych skandalicznych spotów na antenie telewizji publicznej, a KRRiT o wsparcie takiej decyzji” – napisali członkowie CitizenGO. Ich apel do KRRiT poparło według danych z 18 listopada, 60 021 osób. To o 1 451 osób więcej, niż przed pięcioma dniami (13 listopada), kiedy KAI rozmawiała z rzeczniczką KRRiT, Katarzyną Twardowską. Wówczas podano, że Krajowa Rada protestów nie zanotowała. Pani rzecznik dzisiaj poinformowała KAI, że do KRRiT wpłynęło 729 skarg. Ponadto internauci w komentarzach do tekstów na temat spotu alarmują, że próby dodzwonienia się do KRRiT kończą się niepowodzeniem, bowiem podanego telefonu do instytucji nikt nie odbiera.

Jak dodała rzeczniczka KRRiT, “kontrola działalności dostawców usług medialnych w każdym wypadku mieścić się musi w granicach określonych ustawą, a zatem odpowiednie środki prawne mogą być podejmowane jedynie wtedy, gdy w wyniku przeprowadzenia kontroli, stwierdzone zostanie naruszenie przepisów obowiązujących w dziedzinie radiofonii i telewizji”. Tych najwyraźniej podczas kontroli nie stwierdzono, bo jak poinformowała Katarzyna Twardowska, “zgodnie z tymi przepisami programy i inne usługi telewizji publicznej, m.in. powinny rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą, nadto sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej, a także umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk”.

Tymczasem spot nadawany w pięciu kanałach publicznej telewizji wzbudził szereg zastrzeżeń etycznych i prawnych.

Abp Wacław Depo, przewodniczący Rady KEP ds. Środków Masowego Przekazu, w liście do prezesa TVP Juliusza Brauna podkreślił, że emitowanie w telewizji publicznej spotu promującego związki homoseksualne “osłabia pozycję małżeństwa i rodziny, których ochronę gwarantuje Konstytucja RP” zaś “treści zawarte w spocie są naruszeniem ustawy o radiofonii i telewizji”, która stanowi, że „audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości związany z małżeństwem i rodziną”.

Ks. Ireneusz Wołoszczuk, prawnik i filozof prawa, sędzia Trybunału Arcybiskupiego w Strasburgu zwraca uwagę, że w państwie demokratycznym szczególne przywileje zawsze muszą wiązać się ze szczególnymi obowiązkami. “Domaganie się takich samych przywilejów, jakie posiadają małżeństwa, dla związków homoseksualnych, ze względu na równość wobec prawa lub sprawiedliwość, jest albo świadomą próbą naruszenia fundamentów państwa, albo totalnym nieporozumieniem” – podkreśla ks. Wołoszczuk w analizie przygotowanej dla KAI.

Z kolei bp Henryk Tomasik wskazuje, że konstytucja RP i ustawy dotyczące funkcjonowania mediów publicznych mówią o propagowaniu wartości rodzinnych, jak również zachowania porządku moralnego. “Jest to wyraźne zderzenie ze zdrowym odczuciem, z normalną koncepcją pojęcia rodziny jako związku mężczyzny i kobiety” – ocenia krajowy duszpasterz młodzieży.

Mec. Olgierd Pankiewicz z Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris uważa, że “umieszczenie na tym materiale wizerunku godła państwowego i oznaczenia urzędu Marszałka Sejmu RP jest skandaliczną kpiną z procesu prawodawczego. Ma przekonywać, że oburzenie widza takim poziomem debaty jest obce organom odpowiedzialnym za stanowienie prawa w imieniu narodu”.

Marcin Przeciszewski, członek Rady Programowej Telewizji Polskiej wskazywał, że promocja związków homoseksualnych na antenie telewizji publicznej pozostaje w sprzeczności z jej misją, gdyż zobowiązana jest ona na mocy ustawy o radiofonii i telewizji do umacniania rodziny. “Tymczasem promowanie związków partnerskich jako prawnej alternatywy dla rodziny, opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny, oznacza osłabienie jej szczególnego statusu w społeczeństwie. Ustawa ta nakłada ponadto na telewizję obowiązek respektowania chrześcijańskiego systemu wartości, w świetle którego praktyki homoseksualne oceniane są negatywnie” – zwraca uwagę szef KAI.

Spot “Najbliżsi obcy” emitowany był w pięciu kanałach publicznej telewizji w ramach kampanii społecznej „Popieram Związki” przygotowanej przez Kampanię Przeciw Homofobii we współpracy z Partnerstwem dla Związków. Materiał pokazywano od 29 października do 11 listopada.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.