Drukuj Powrót do artykułu

“Przegląd Powszechny” ma 120 lat

07 grudnia 2004 | 15:31 | im, pp //mr Ⓒ Ⓟ

W grudniu 120-lecie istnienia obchodzi jedno z najstarszych czasopism kościelnych w Polsce – “Przegląd Powszechny”. Ten miesięcznik wydawany przez ojców jezuitów, poświęcony jest sprawom religijnym, kulturalnym i społecznym.

Wśród autorów pisma są m.in. Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert, Andrzej Wajda, Jerzy Nowosielski, ks. Józef Tischner. Zdaniem o. Wacława Oszajcy, redaktora naczelnego, miesięcznik ma szanse wytrwać na rynku wydawniczym, ponieważ rośnie liczba osób wykształconych, a wraz z nimi potrzeba formacji intelektualno-religijnej.
– Zadania “Przeglądu Powszechnego” nie zmieniły się od czasu, kiedy określił je pierwszy redaktor, o. Marian Morawski – powiedział KAI o. Oszajca. Chcemy przenikać rzeczywistość, która nas otacza, duchem chrześcijańskim. Zajmujemy się tym, co dzieje się w świecie religii, kultury, polityki i ekonomii, wyszukujemy zwiastunów nadejścia nowych czasów.
Redaktor naczelny podkreślił, że w opisie rzeczywistości miesięcznik kieruje się nauką społeczną Kościoła katolickiego, teologią i duchowością chrześcijańską. – Jan Paweł II mówi, że kultura jest martwa, jeśli nie tworzy jej wiara, więc pismo stara się informować i wyjaśniać, a jednocześnie przepowiadać to, co się stanie – dodał.
O. Oszajca przypomniał, że od 120 lat pismo czytają osoby z wyższym i średnim wykształceniem. – Jest to czasopismo trudne, ale jesteśmy przekonani, że formacja intelektualno-religijna jest bardzo potrzebna w społeczeństwie i Kościele – powiedział. Ok. 60-70 proc. czytelników to mężczyźni, wszyscy, którzy sięgają po “Przegląd Powszechny”, są w średnim i starszym wieku. – Jeszcze nie docieramy do młodszych czytelników, do młodej inteligencji, do świata studenckiego. To nasze zadanie na przyszłość – stwierdził.
Inne zadanie, jakie widzi przed miesięcznikiem jego redaktor naczelny to podjęcie dialogu wewnątrzkościelnego. – Chcielibyśmy, by środowiska o różnych światopoglądach wewnątrz Kościoła katolickiego, rozpoczęły wymianę poglądów, naszym zadaniem jest animowanie tego dialogu – powiedział o. Oszajca. Podkreślił, że do tej pory czasopismu udawało się animować dialog ekumeniczny – na łamach “Przeglądu Powszechnego” ukazywały się i ukazują teksty autorów z innych Kościołów chrześcijańskich, a nawet osób niewierzących.
Zdaniem o. Oszajcy, mimo trudnego i zmiennego rynku wydawniczego w Polsce, na którym wciąż pojawiają się i znikają tytuły czasopism, “Przegląd Powszechny” ma szanse przetrwać. – Były już gorsze czasy: przez 120 lat mieliśmy wojny i zmiany systemu politycznego i gospodarczego – przypomniał. Jezuita uważa, że pesymistyczne prognozy, iż czas słowa drukowanego się kończy, są nieprawdziwe. – Trzeba pamiętać, że jesteśmy społeczeństwem ludzi kształcących się, zwiększa się liczba studentów, więc za parę lat będziemy mieli zupełnie inne społeczeństwo, zupełnie innych chrześcijan, którzy będą stawiali o wiele większe wymagania wobec siebie samych i wobec Kościoła – twierdzi o. Oszajca. – Sądzę więc, że takie pisma jak “Przegląd Powszechny”, “Więź”, “Znak”, “W drodze”, mają przyszłość, choć nigdy nie będą czasopismami popularnymi. To są pisma prowadzące działalność charytatywną dla ludzkiego ducha.
“Przegląd Powszechny” narodził się w czasach przełomowych. Kiedy w 1884 r. ukazuje się pierwszy numer, Niemcy kształtują nowy układ sił, który doprowadzi do wybuchu I wojny światowej, Kościół podejmuje “kwestię robotniczą”, co oznacza narodziny Katolickiej Nauki Społecznej, a na terenach zaborów powstają nurty ideowe i partie polityczne, które stworzą zrąb II Rzeczypospolitej.
Pierwszy redaktor naczelny o. Marian Morawski, dostrzega w tamtych wydarzeniach działanie nadrzędnej siły duchowej, która koordynuje i spaja w jedną całość nurt “postępu organicznego” cywilizacji, nadając mu głęboki, duchowy sens. W tej sytuacji – jak sam stwierdza – nie wystarczają gazety codzienne. Potrzeba pism, “które by ten ruch duchowy w całości obejmowały, nadawały mu wyraźne kształty i poddały go dokładnej i zasadniczej krytyce”. Dlatego powstaje periodyk o szerokich ramach, którego hasłem jest “aktualność i zasadniczość”. Ma on za zadanie, analizując idee i wydarzenia, docierać do ich korzeni, używając “rozumu oświeconego wiarą” oraz doświadczenia własnego i innych.
W dwudziestoleciu międzywojennym, “Przegląd Powszechny” stoi w centrum wydarzeń. Jego łamy wypełniają tematy przyciągające uwagę zarówno polskiej jak i zagranicznej opinii publicznej. Publikują tam: F. Konieczny, R. Eucken, T. Estreicher, I. Domeyko, E. Orzeszkowa i inni.
Zawieszony na czas II wojny światowej, odradza się na nowo w 1947 r. Jednak już w 1953 r. władze komunistyczne zamykają redakcję. Symboliczną kontynuacją jest londyński miesięcznik wydawany przez o. J. Mirewicza pod tym samym tytułem. Stan ten trwa do 1982 r., kiedy o. Stanisław Opiela reaktywuje “Przegląd Powszechny”, który odtąd ukazuje się do dziś.
W latach 80. XX wieku redakcja jest miejscem spotkań demokratycznej opozycji, która znajduje tam bezpieczny azyl. Do “Przeglądu Powszechnego” piszą T. Mazowiecki, C. Miłosz, Z. Herbert, A. Wajda, J. Czapski, S. Stomma, J. Nowosielski, J. Tischner.
U początku XXI w. redakcja “Przeglądu Powszechnego”, przekonana o aktualności założeń poprzedników, kontynuuje 120-letnią tradycję przełamywania stereotypów i ukazywania zgodności Objawienia z rozumem, realizowaną w atmosferze umiarkowania i rzeczowości. – Różnorodność poruszanych tematów, czasem pozornie odległych od Kościoła, odzwierciedla szerokie rozumienie wiary, które każe odnajdywać ją wszędzie tam, gdzie człowiek czyni dobro.
Religia przedstawiona w kontekście kultury, historii i polityki, pozwala ująć życie człowieka w całym bogactwie przejawów jego wiary, nie pomijając tych pośrednich, bardziej subtelnych, które nie odnoszą się wprost do Boga. Jest to zatem perspektywa par excellence katolicka – deklarują redaktorzy pisma.
Obecnie redaktorem naczelnym “Przeglądu Powszechnego” jest o. Wacław Oszajca.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.