Drukuj Powrót do artykułu

Przybyli ułani na Jasną Górę

07.07.2018 , mir, Jasna Góra, 07-07-2018 Ⓒ ℗

Oddali hołd wszystkim walczącym na przestrzeni dziejów, by Polska 100 lat temu odzyskała niepodległość oraz Kazimierzowi Pułaskiemu i konfederatom barskim w 250. rocznicę tego pierwszego wolnościowego zrywu. Dziś na Jasną Górę w historycznych mundurach dotarła 19. Pielgrzymka Kawalerii Konnej z Zarąb Kościelnych.

Za organizację wędrówki odpowiadali: dowódca st. wachmistrz ks. Andrzej Dmochowski, proboszcz parafii Zaręby Kościelne, szef przemarszu ks. wachmistrz Grzegorz Śniadach, ojciec duchowny pielgrzymki ks. Łukasz Wawro.

Przed jasnogórski Szczyt kawalerzyści wjechali w galowych mundurach kawalerii II Rzeczypospolitej, ze sztandarem 10. Pułku Ułanów Litewskich, a w tym roku także z sztandarem konfederatów barskich na znak 250. rocznicy tego wydarzenia. To już tradycja, że ułani w ostatnim dniu przemarszu, specjalnie na wjazd do Częstochowy zakładają mundury galowe. Wcześniej pielgrzymują w mundurach polowych.

W tym roku kawalerzystom towarzyszyła szczególna modlitwa za obrońców niepodległości naszej Ojczyzny, w drodze przypominano Kazimierza Pułaskiego i konfederatów barskich – Nasze konie maszerując w tych dniach pielgrzymki, dotykały podkowami śladów koni konfederatów. 250 lat temu tamte konie ślad pozostawiły, może mgła czasu je okryła, ale w naszej świadomości ma to być, że my dzisiaj po tych śladach idziemy i modlimy się za nich” – mówił dowódca pielgrzymki ks. Andrzej Dmochowski. Konfederaci nie mieli mundurów, znakiem był ryngraf z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – przypomniał ks. Dmochowski. Współcześni ułani na znak pamięci też przypięli jasnogórskie ryngrafy do mundurów.

Kawalerzyści spędzili w siodle 11 dni, pokonując trasę ok. 400 km, głównie stępem. To jedyna taka pielgrzymka, kiedy pątnik musi wiedzieć jak np. podkuć konia. Jednym z nich był Marek Maciągowski reprezentujący Stowarzyszenie Ułanów im. Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr. Hubala. Ułan zwrócił uwagę na ogromną odpowiedzialność jeźdźca za konia. – Przede wszystkim koń. Żeby nie „nieść konia na plecach”, to najpierw o nim trzeba myśleć, później o swoich potrzebach – mówił.

– W każdym z nas Polaków płynie ułańska, waleczna krew, każdy z nas gdzieś tam w sercu nosi cząstkę tego ułaństwa i miłość do koni – wyjaśniał swoją pasję Jarosław Zdun. Szacunek dla koni wpoił mu dziadek i pradziadek.

Pielgrzymi przemieszczali się według zasad kawalerii II Rzeczypospolitej – Regulamin jest rygorystyczny, pobudkę mamy o 4 rano, bo konie musimy nakarmić na 2 godziny przed wymarszem, przygotowujemy je do drogi, jakieś 10 minut dla siebie na krótkie śniadanie a ok. 6 wyruszamy. Modlitwa już w siodłach – opowiadał o specyfice pielgrzymki ks. wachmistrz Grzegorz Śniadach. Ułani w południe robią przerwę, by konie odpoczęły i drugi etap przemarszu rozpoczyna się po południu. O 21. miał miejsce każdego dnia apel z rytem wojskowym, a o 22 rozpoczynały się warty.

O bardzo intensywnym życiu duchowym podczas konnej pielgrzymki na Jasna Górę zapewniał ojciec duchowny pielgrzymki ks. Łukasz Wawro. – Codzienny różaniec spajał pielgrzymkę, pielgrzymka konna oddycha w rytmie paciorków różańca. To codzienna Eucharystia i Słowo Boże – opowiadał kapłan. Ułani poznawali św. Stanisława Papczyńskiego, towarzyszyły im relikwie tego świętego.

Na Jasnej Górze „jedyną taką pielgrzymkę odmierzaną śladem końskich kopyt, błyskiem szabli, brzękiem strzemienia oraz rytmem ułańskich serc” powitał o. Eustachy Rakoczy, jasnogórski kapelan Żołnierzy Niepodległości. – Niech żyje Polska, Niepodległa i Biało-Czerwona! Niech żyje Polska nasza duma i obowiązek! Ułani szczęść Boże! –zabrzmiało z jasnogórskiego Szczytu.

Mszy św. przewodniczył bp senior Stanisław Stefanek z Łomży.

W rekolekcjach w siodle brało udział ponad 33 kawalerzystów w barwach 10. Pułku Ułanów Litewskich. Na koniach jechało 18 osób, a pozostali stanowili – tak ważne dla tego rodzaju pielgrzymki – zabezpieczenie logistyczne.

Jutro o godz. 6.00 w Kaplicy Matki Bożej kawalerzyści uczestniczyć będą we Mszy św. O godz. 10.00 w Sali Rycerskiej odbędzie się odprawa na zakończenie pielgrzymki.

Zaręby Kościelne to gmina w diecezji łomżyńskiej słynąca z zamiłowania do konnych pielgrzymek. 26 czerwca br. pochodząca stamtąd Bożena Skłodowska konno dojechała do Rzymu na plac św. Piotra. Przez 10 tygodni pokonała 2300 km.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.