Drukuj Powrót do artykułu

Puckie Hospicjum zainaugurowało kampanię społeczną

11 czerwca 2019 | 22:42 | maj | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Pixabay.com

– Czy umierający człowiek może być szczęśliwy? – Tak! Widzimy to! – przekonują członkowie zespołu Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, które rozpoczęło ogólnopolską kampanię społeczną „Ostatnie chwile szczęścia”. Jej celem jest m.in. podjęcie w przestrzeni publicznej dyskusji na temat dobrej śmierci. Inauguracji kampanii podczas spotkania, które odbyło się dziś w Warszawie, towarzyszyła prezentacja „Raportu o dobrym umieraniu”. Puckie Hospicjum im św. o. Pio założone zostało 15 lat temu przez śp. ks. Jana Kaczkowskiego.

– Jest to temat ważny społecznie – powiedziała Maria (Majka) Wieczorek, autorka raportu, odpowiedzialna za sprawy komunikacji w Puckim Hospicjum. Poinformowała, że każdego roku w Polsce na choroby przewlekłe umiera ok. 300 tys. osób, co, licząc razem z ich rodzinami i bliskimi, sprawia, że temat dotyczy rocznie ok. miliona Polaków.

Raport składa się z trzech części. Pierwsza porusza temat dobrego umierania z perspektywy samego chorego i umierającego. Druga zwraca uwagę na jego rodzinę i bliskich. Trzecia wskazuje na specjalistyczną pomoc, jaka może towarzyszyć odchodzącemu człowiekowi. Raport prezentuje min. „piramidę dobrego umierania”. Jej podstawa to brak bólu, oddychanie i sen. Kolejne piętro to opieka, poczucie bezpieczeństwa i szeroko rozumiany komfort. Dalej konieczna jest obecność bliskich, miłość i akceptacja a następnie – szacunek i autonomia. Na szczycie „piramidy” mogą się znaleźć chwile szczęścia.

– Chodzi o to, by również w ostatnich dniach móc przeżywać jak najwięcej mikro-chwil radości – powiedziała Małgorzata Marczewska, ekspertka od potencjału emocjonalnego człowieka, psycholożka współpracująca z Puckim Hospicjum. Zwróciła uwagę, że przeszkodą w dobrym umieraniu jest lęk towarzyszący myśli o śmierci. Jej zdaniem ważne jest, by podejść do tego lęku z miłością. – Jest kolosalna różnica między lękiem z miłością a lękiem z pustką w sercu – powiedziała. Podkreśliła też, że podejmując współpracę z hospicjum, niejako z zaskoczeniem odkryła, że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc miłości, gdyż to miłością tam się wszyscy zajmują.

Oprócz raportu w ramach kampanii „Ostatnie chwile szczęścia” powstaje film dokumentalny pt. „Jeszcze zdążę” realizowany od 3 lat w Hospicjum im. św. o. Pio przez Aleksandrę Kutz, artystkę, dziennikarkę i ambasadorkę społeczną. Film będzie można obejrzeć jesienią br. Aleksandra Kutz opowiedziała zebranym, że z Puckim Hospicjum zetknęła się , gdy trafił do niego jej przyjaciel Jacek Szymczak, operator i reżyser, z którym planowała razem zrobić film o miłości. – Po jego odejściu postanowiłam zrobić film o miłości – właśnie tam – powiedziała. Zwróciła też uwagę, że lękamy się śmierci, gdyż nasza kultura wyparła proces umierania. Uciekamy się do medycyny zapominając, że ona nie ulży nam duchowo. Podkreśliła, że sytuacje, jakich doświadczamy w hospicjum zmuszają nas do stawiania sobie pytań, których sobie nie zadajemy, choć są one podstawowe. Zaznaczyła też, że warto przez całe życie pracować na dobrą śmierć, wcielając już wcześniej w życie zasady, które stają się oczywiste u jego kresu. – Gdy komuś z moich przyjaciół miesza się w życiu, zapraszam do hospicjum. Tam można wszystko uporządkować. Tam – paradoksalnie – jest prawdziwe życie – mówiła.

Podobnie problem ujął dr Mariusz Wilga: – Mamy przywilej pracy z ludźmi u kresu życia. Te umiejętności, które pomagają nam dobrze umierać, pomagają nam również dobrze żyć – powiedział.

O znaczeniu bliskich w procesie dobrego umierania mówiła Anna Saletra, psycholog, psychoonkolog i psychoterapeuta. Podkreśliła, że spokój osób bliskich, ich pogodzenie się z mającą nadejść śmiercią a także umiejętność rozmowy na ten temat, bardzo pomaga choremu i umierającemu człowiekowi. Zwróciła też uwagę, że rodzina oddając chorego do hospicjum ma często ogromne poczucie winy. – Trzeba to poczucie winy zabrać. Hospicjum często zastępuje rodzinę w podstawowych zabiegach pielęgnacyjnych dając jej czas na to co najważniejsze – relację, bliskość i miłość – zaznaczyła.

Na znaczenie kontaktu z rodziną zwróciła też uwagę dr Dorota Olszewska, kierownik medyczny puckiego hospicjum, podkreślając, że największy ból umierających to ból psychiczny, który często łączy się z niedomówieniami i niewyjaśnionymi sprawami w relacjach z najbliższymi. W tym kontekście wskazała też na wartość otwartego mówienia o chorobie, zwracając uwagę jak trudne może być wzajemne oszukiwanie się pacjenta i rodziny.

Uczestnicy spotkania mówili też o konieczności pracy na rzecz odwracania złych skojarzeń związanych z opieką w hospicjum. Przekonywali, że hospicjum to kolejny etap życia, kolejny etap leczenia – leczenia objawowego i kolejny etap, w którym możliwe jest szczęście.

Jak podkreśliła Małgorzata Regosz – Kaczkowska, lekarz, dyrektor rozwoju hospicjum, nie przez przypadek kampania zainicjowana została właśnie przez hospicjum im. św. o .Pio. – Nasz zespół jest przekonany, że dobre umieranie jest możliwe, bo u nas to się dzieje – powiedziała. Przywołała też postać śp. ks. Jana Kaczkowskiego, założyciela hospicjum, który całemu Zespołowi wpoił głęboką uważność na potrzeby drugiego człowieka. Bez niej – jak mówili uczestnicy spotkania – miejsce to nie byłoby tym, czym jest, czyli miejscem, w którym można skoncentrować się na tym, co najważniejsze i doświadczyć prawdziwej miłości i szczęścia.

Ks. Jan Kaczkowski (1977 – 2016) był twórcą i prezesem Puckiego Hospicjum oraz licznych projektów z nim związanych. Swoją działalność hospicyjną zaczął w 2005 r. od zorganizowania hospicjum domowego na terenie Pucka i okolic. Z jego inicjatywy i dzięki przeprowadzonym przez niego zbiórkom funduszy, w 2009 r. w Pucku stanął budynek hospicjum stacjonarnego. Do dziś jest ono wzorcem pod względem jakości opieki nad chorymi i ich bliskimi.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.