Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Zrobić wszystko, by unieważnić wyroki na mojego poprzednika!

10.09.2017 , Lublin / Marzena Krupa / bd Ⓒ ℗

Sample Fot. Katolicki Uniwersytet Lubelski

Za przeciwstawianie się komunistycznej władzy został pozbawiony funkcji rektora i skazany na karę więzienia pod pretekstem popełnienia przestępstwa dewizowego. Po kilkudziesięciu latach od bezprawnych represji, podjęto starania o sądową rehabilitację ks. prof. Antoniego Słomkowskiego, pierwszego powojennego rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. O sprawie mówi w wywiadzie dla KAI rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński.

KAI: Instytut Pamięci Narodowej niedawno poinformował, że wyniki kwerendy pozwalają na skierowanie do sądu formalnego wniosku o unieważnienie dotychczasowych orzeczeń sądowych dotyczących ks. rektora Antoniego Słomkowskiego. Na decyzję sądu zapewne przyjdzie jeszcze poczekać, ale to z pewnością przełomowy moment w sprawie rehabilitacji tego zasłużonego kapłana.

Ks. prof. Antoni Dębiński, rektor KUL: Muszę przyznać, że z ogromną radością i satysfakcją przyjąłem tę wiadomość, w poczuciu dokonywania się sprawiedliwości dziejowej – jakkolwiek szumnie by to brzmiało. A jednak dziejowej, bo tę wielką historię tworzą osobowości właśnie takie, jak ks. Słomkowski – szlachetne, hołdujące wartościom, służące dobru wspólnemu, gotowe zapłacić najwyższą cenę za wierność ideałom. Dlatego też krzepiąca jest myśl, że takie oto postacie, choćby po latach, mogą doczekać się sprawiedliwości w znaczeniu prawnym – oczyszczenia z zarzutów i przywrócenia dobrego imienia. I mam nadzieję, że w związku z zapowiedziami IPN tak się wkrótce stanie w odniesieniu do naszego rektora, który jako „drugi założyciel” uniwersytetu zasługuje na pamięć nie tylko w środowisku KUL, ale także na godne miejsce w historii Polski i Kościoła.

Kim był pierwszy powojenny rektor uniwersytetu i czym zasłużył się w jego dziejach, że zasłużył na miano „drugiego założyciela”?

– To człowiek licznych talentów – doskonały naukowiec, duszpasterz i organizator. Jego droga naukowa wiodła przez Strasburg gdzie się doktoryzował, następnie Papieski Uniwersytet Gregoriański w Rzymie, po habilitację z teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Warszawskim. W 1934 roku rozpoczął pracę na KUL, a już rok później został wybrany prodziekanem, a następnie dziekanem Wydziału Teologii. Równocześnie, od 1936, pełnił funkcję duszpasterza akademickiego. Rys duszpasterski był zresztą doskonale widoczny w jego działaniach, świetnie rozumiał rolę, jaką uniwersytet katolicki winien wypełniać, czyli nie tylko kształcenie inteligencji katolickiej, ale również rozwój moralny studentów. Także decyzja o wznowieniu działalności KUL już w 1944 r. miała poniekąd podłoże duszpasterskie – uważał, że uniwersytet będzie ratunkiem dla rzeszy młodych, w życiu których wojna pozostawiła trwały ślad. Dla wielu z nich uniwersytet był szansą na rozpoczęcie nowego życia i zapewniał im przestrzeń, w której mogli czuć się bezpiecznie.

A czas był obiektywnie niezwykle trudny – wciąż trwały działania wojenne, wielu studentów i pracowników zginęło lub wyjechało. Była to więc walka o substancję uniwersytetu – tak w sensie materialnym, jak ideowym. Nie mógłby się jej podjąć bez głębokiej ufności w Opatrzność Bożą. Po latach tak wspominał te czasy: „Świadom byłem, że po ludzku sądząc decyduję się na rzeczy niemożliwe, ale znałem prawdy o darach Ducha Świętego”.

Czytaj także: Zbliża się 100-lecie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Studenci i współpracownicy wspominali niezwykłą pracowitość i sumienność ks. Słomkowskiego. Wiele wymagał od siebie; jednocześnie dokładał wszelkich starań, by uniwersytet był dla studentów i pracowników drugim domem – w jego towarzystwie każdy czuł się ważny i potrzebny, z entuzjazmem rozwijał przed słuchaczami wizje przyszłości KUL, które w tamtych czasach wydawały się mrzonką.

Działania w sprawie prawnej rehabilitacji rozpoczęły się jeszcze w 2014 r., kiedy Ksiądz Rektor zwrócił się o opinię prawną na temat formalnych możliwości wszczęcia procedury prawnej rehabilitacji ks. Słomkowskiego?

– Inwigilacja i represje, które spotkały ks. rektora Słomkowskiego, włącznie z usunięciem z KUL i uwięzieniem, były konsekwencją jego nieugiętej postawy wobec polityki władz komunistycznego państwa odnośnie do KUL, Kościoła i Narodu Polskiego. Zapłacił za to cenę niezwykle wysoką, niezasłużoną. Dlatego też uznałem, że należy zrobić to, co możliwe, by dokonać prawnej rehabilitacji rektora, dzięki któremu KUL wznowił swoją działalność i rozwijał się po II wojnie światowej. Kwestie formalne w tym względzie budziły pewne wątpliwości, więc trzeba było je wyjaśnić. Okazało się, że KUL nie ma uprawnień do wystąpienia z wnioskiem o stwierdzenie nieważności orzeczenia wydanego przez sąd wobec osoby represjonowanej za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Obszerna dokumentacja, która już powstała w tej sprawie, to efekt kolejnych koniecznych zabiegów prowadzonych przez KUL, by sprawie nadać bieg.

– Nie inaczej. Dokumentacja ta obejmuje wyniki przeprowadzonej kwerendy archiwalnej, ekspertyzy z zakresu prawa i historii, opinie byłych prorektorów KUL, korespondencję z prokuratorami Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i z władzami Instytutu Pamięci Narodowej zarówno w Lublinie, jak i w Warszawie, protokoły spotkań z władzami Komisji i IPN. Dzięki zaangażowaniu grona osób udało się przygotować niezbędną dokumentację, potrzebną do uzasadnienia wniosku o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych dotyczących ks. Słomkowskiego.

Wyniki kwerendy archiwalnej i publikowane już wcześniej dokumenty, choć niestety nie wszystkie dokumenty ocalały, dowodzą, że przyczyny usunięcia ks. Słomkowskiego ze stanowiska rektora, aresztowania i uwięzienia były czysto ideologiczne.

– Zarówno znane dotąd materiały archiwalne, jak i te odnalezione obecnie w zasobach IPN w Warszawie i Lublinie w wyniku dodatkowej kwerendy pozwalają podtrzymać dotychczasowe przekonanie naszego środowiska, że sprawa karna wytoczona na początku lat 50. ub. wieku przeciwko ks. Słomkowskiemu z zarzutem o przestępstwa dewizowe, była wynikiem wymierzonych w niego skoordynowanych działań instytucji komunistycznych. Rektor, który nieugięcie bronił tożsamości KUL, który dbał o jego poziom naukowy w harmonii między wiarą i nauką oraz nie pozwalał na sprowadzanie go do roli prywatnego i limitowanego seminarium duchownego, który publicznie mówił: „duszy młodzieży wam nie dam”, uważany był oczywiście za wroga komunistycznego państwa. Jakby kwintesencją opinii na jego temat jest notatka służbowa sporządzona przez bezpiekę w styczniu 1950 r.: „[…] zajmuje wybitnie wrogie stanowisko wobec ustroju demokratycznego, zarządzeniami rektorskimi uniemożliwia rozwinięcie działalności organizacjom demokratycznym na terenie uczelni, realizuje najbardziej agresywne w stosunku do polityki rządu zalecenia episkopatu”. Taki rektor nie był wygodny dla ówczesnych władz, wobec których prezentował wprawdzie postawę dialogu, jednak w sprawach fundamentalnych był konsekwentnie nieustępliwy. Mało tego, rektor uniwersytetu, który w czasach PRL był ośrodkiem wolnej myśli oraz wartości narodowych i chrześcijańskich, postrzegany był przez władze jako zagrożenie dla ówczesnego systemu i wskazany do wyeliminowania z życia publicznego. W tej sytuacji zarządzono na KUL kontrolę NIK i postawiono ks. Słomkowskiemu sfingowane zarzuty o podłożu finansowym. Łatwiej bowiem było go próbować skompromitować w oczach społeczności KUL i katolickiego społeczeństwa jako pospolitego oszusta, cinkciarza niż jako wroga ideologicznego.

Kontrola dostarczyła władzy niezbędnych „dowodów” przeciwko ks. rektorowi, więc tylko kwestią czasu były jej konsekwencje.

– Jak wynika ze wspomnień ks. Słomkowskiego, znając realia powojennej Polski Ludowej i metody działania jej aparatu represji, był on przygotowany na aresztowanie, uwięzienie, a nawet śmierć. Liczył się z tym do tego stopnia, że miał na tę ewentualność spakowaną stale walizkę. Pogłoski o aresztowaniu nasiliły się zwłaszcza po jego słynnym przemówieniu w 1950 r., kiedy nie zgodził się na legalizację na KUL Związku Akademickiej Młodzieży Polskiej, lansującego światopogląd materialistyczny. Kontrola NIK zbiegła się w czasie – a właściwie trzeba by powiedzieć, że została tak zaplanowana – z pozbawieniem ks. Słomkowskiego funkcji rektora. Rozpoczęła się bowiem 20 IX 1951 r., a pismo Ministerstwa Oświaty i Szkolnictwa Wyższego żądające wskazania innego kandydata na ten urząd pochodzi z 27 IX 1951 r. Trzeba dla jasności dodać, że władze państwowe, choć nie uznały wyboru ks. Słomkowskiego w 1949 r. na to stanowisko, to jednak przejściowo tolerowały fakt kierowania przez niego uczelnią. Atak był więc zmasowany, a jego skutkiem było aresztowanie 1 IV 1952 r.

Represje wobec ks. Słomkowskiego były jednym z przejawów walki komunistycznego państwa z Kościołem katolickim.

– Początek lat 50. XX w. w Polsce to czasy stalinowskiej dyktatury. Podziemie zbrojne i polityczne zostało rozbite, a jedynym wrogiem ideologicznym, jedyną instytucją, która skutecznie opierała się sowietyzacji kraju, pozostał Kościół katolicki stąd też władze komunistyczne podjęły z nim bezwzględną walkę. Zadanie to realizował Departament V w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Metody były brutalne i bezwzględne. Ich symbolem jest internowanie prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, ale represje dotknęły wielu innych kapłanów, m.in. biskupa Czesława Kaczmarka, niesłusznie oskarżonego o szpiegostwo.

Nietrudno zatem zauważyć, że działania władz komunistycznych w stosunku do rektora KUL były elementem walki z Kościołem. Została ona przygotowana na najwyższych szczeblach Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego kierowanego przez min. Stanisława Radkiewicza. Za wieloma z tych akcji stała sama dyrektor Departamentu V MBP płk Julia Brystigier, nie bez powodu zwana „Krwawą Luną”. Była ona osobiście zaangażowana także w sprawę ks. Słomkowskiego, co udało się ustalić w wyniku przeprowadzonej w ostatnim czasie kolejnej kwerendy w zbiorach IPN. Wśród odnalezionych dokumentów znajduje się jej wniosek o zezwolenie na aresztowanie ks. Słomkowskiego, skierowany do wiceministra MBP gen. Romana Romkowskiego, zawierający między innymi szczegółowe wytyczne w jaki sposób ma być prowadzone śledztwo.

Pretekstem do wytoczenia ks. Słomkowskiemu sprawy karnej był nielegalny obrót walutą obcą.

– Powojenne realia naszej uczelni były dramatyczne. Infrastruktura KUL w stanie katastrofalnym. Sytuacja finansowa rozpaczliwa. Potrzeby ogromne. Na szczęście uniwersytet był wtedy wspierany przez ludzi, którzy rozumieli potrzebę odbudowania i utrzymania tej jedynej katolickiej szkoły wyższej. Wiele osób przekazywało dary materialne i środki finansowe. Dewizy pochodziły głównie od Polaków mieszkających w Ameryce. Ks. Słomkowski otrzymywał je listownie czy za pośrednictwem zaufanych osób, w tym także od Prymasa kard. Augusta Hlonda. Jeśli posługiwał się tymi środkami bez wprowadzonego w pewnym momencie zezwolenia organów państwowych (choć na przykład większą część dolarów wymienił za pośrednictwem legalnie działającej firmy „Unia” w Gdyni, a po ukazaniu się ustawy z 28 X 1950 r. o zakazie posiadania walut obcych oddał sporą kwotę do Banku Polskiego), to wyłącznie dlatego, żeby nie zmarnotrawić otrzymanych darowizn. Tylko w ten sposób można było wykorzystać realną wartość rynkową dolara, zdecydowanie odbiegającą od oficjalnego kursu tej waluty. A pieniądze stanowiły warunek utrzymania i działania KUL. Potrzebne były na odbudowę obiektów zniszczonych podczas wojny, realizację nowych inwestycji (m.in. zakup gospodarstwa rolnego pod Lublinem, tzw. Poczekajki, gdzie powstały dwa domy akademickie i baza zaopatrzeniowa dla stołówki, czy urządzenie biblioteki i domu profesorskiego przy ul. Chopina), zapewnienie bieżącego funkcjonowania uczelni, wypłacanie wynagrodzeń pracownikom czy świadczenie pomocy finansowej z reguły dramatycznie biednym studentom. W tym kontekście niewątpliwie wielkim sukcesem rektora Słomkowskiego było wypracowanie nowego, stabilnego sposobu finansowania uczelni. Dzięki poparciu Episkopatu oparł system o zbiórki przeprowadzane w całej Polsce w określone niedziele i święta – system ten funkcjonuje zresztą częściowo do dziś, a do 1991 r. stanowił podstawę finansowania działalności KUL.

W postępowaniu dowodowym i podczas rozprawy głównej z 16 VI 1953 r. ks. Słomkowski przyznał, że nielegalny wówczas obrót dewizami nie wynikał z nierespektowania przez niego obowiązującego prawa, ale motywowany był koniecznością wyższą, jaką była niezwykle trudna sytuacja KUL; że nie działał z chęci zysku, bo wszystkie otrzymane pieniądze (także te przypisane do przekazywanych mu intencji mszalnych, a nawet swoje pensje) przeznaczał na KUL. Wyjaśnienia te nie zostały jednak potraktowane przez sąd jako okoliczności łagodzące.

– Sąd świadomie i celowo nie dał im wiary oraz uznał działania ks. Słomkowskiego za społecznie niebezpieczne, bo taka kwalifikacja czynu wyczerpywała znamiona przestępstwa i pozwalała na skazanie oskarżonego. W kontekście wyjaśnień złożonych przez ks. rektora uznanie jego postępowania za społecznie niebezpieczne i popełnione z chęci zysku dowodzi jednoznacznie, że ani Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy, gdzie odbywały się rozprawy, ani Sąd Najwyższy, zajmujący się sprawą w związku z rewizją wyroku wniesioną przez obronę, nie miał na względzie racji merytorycznych. Świadczą o tym fakty natury prawnej.

Najważniejszy z nich to taki, że sądy obydwu instancji naruszyły zasadę, że prawo nie działa wstecz zgodnie z zasadą lex retro non agit. Ks. Słomkowskiego skazano na mocy ustawy karnej dewizowej z 28 III 1952 r. za czyny popełnione wcześniej. Warto przy tym kategorycznie podkreślić, że nawet stalinowskie sądy nie przypisały ks. Słomkowskiemu, że otrzymane dewizy wykorzystał dla siebie, co bynajmniej nie przeszkodziło surowej represji. Gdyby sędziowie chcieli uczciwie i rzetelnie potraktować sprawę, mogliby na przykład zastosować art. 22 par. 2 ówczesnego kodeksu karnego, zgodnie z którym – najogólniej rzecz ujmując – nie podlegał karze ten, kto działał na rzecz uchylenia niebezpieczeństwa zagrażającego dobru własnemu lub cudzemu, czy też mogliby uwzględnić zapis ustawy o ulgach inwestycyjnych z 2 VI 1947 r., przewidującej nie sprawdzanie przez władze skarbowe pochodzenia waluty polskiej i obcej przeznaczonej na odbudowę kraju ze zniszczeń wojennych. Stąd też oczywiste jest, że należące do aparatu represji sądy, pozbawione niezależności i niezawisłości, wrogo nastawione do osoby ks. rektora i reprezentowanych przez nią instytucji oraz wartości, a więc Kościoła i katolickiego uniwersytetu, wydały wyrok pozbawienia wolności, którego oczekiwały organy władzy komunistycznej zainteresowane eliminowaniem z życia społecznego ludzi związanych z Kościołem i zniszczeniem samego Kościoła.

Dlatego też proces ks. Słomkowskiego prowadzony był przez Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy, a nie przez sąd w Lublinie?

– Przy całym cynizmie postępowania władz wobec ks. Słomkowskiego, sprawa procesowa odbywała się zgodnie z podległością terytorialną, aresztowanie nastąpiło w Ołtarzewie, który leżał w granicach jurysdykcji Sądu Wojewódzkiego dla m. st. Warszawy. Nie zmienia to jednak faktu, że przesłanki takie jak: waga sprawy, osoba rektora i cel władz komunistycznych wskazują jednoznacznie, że była to sprawa ewidentnie polityczna – wszczęta z tych powodów i tak osądzona. Warto pamiętać, że ówczesna bezpieka, mająca nieograniczone możliwości propagandowe, posługiwała się często manipulacją, polegającą na przedstawianiu działaczy niepodległościowych jako zwykłych „kryminalistów”.

Warto tu dodać, że w tym czasie KUL był poddawany wielu szykanom administracyjnym: blokowane były awanse naukowe pracowników, np. Bogusława Wyczańskiego SJ, Czesława Strzeszewskiego, ks. Józefa Pastuszki, Wita Klonowieckiego; odebrano uczelni prawo przeprowadzania przewodów doktorskich i habilitacyjnych; zamknięto wiele kierunków studiów, jak prawo, ekonomię, pedagogikę czy neofilologie, a na pozostałe narzucono limity przyjęć; utrudniano uzyskanie pracy absolwentom KUL; urzędy skarbowe bezprawnie nakładały na uniwersytet podatki, a w sytuacji nie wywiązania się z ich uiszczenia, odbierano grunty i posesje, w tym budynek Szkoły Lubelskiej – obecnie Collegium Iuridicum, czy dużą część terenów wchodzących w skład dzisiejszego Campusu Poczekajka; kilku profesorów zostało skazanych na więzienie, m.in.: o. Andrzej Krupa OFM, ks. Jan Stępień, ks. Józef Rybczyk, Ignacy Czuma.

Po 1956 r. ks. Słomkowski mógł sam podjąć starania o rehabilitację, jak wiele osób skazanych w okresie stalinowskim. A jednak tego nie uczynił.

– Swoją motywację zawarł w spisywanych po latach wspomnieniach. Wskazał w nich na kilka przyczyn. Najważniejsza była natury moralnej – wiedział, że mówiąc podczas procesu rehabilitacyjnego prawdę, może zaszkodzić osobom żyjącym, a tego nie chciał. Alternatywą dla mówienia prawdy było kłamstwo – dla niego postawa nie do przyjęcia. Nie mogąc wybrać żadnej z tych dróg, zdecydował się żyć z niesprawiedliwym wyrokiem. Niezwykły wybór prawego człowieka.

Po latach pewną formą zadośćuczynienia były nadane ks. Słomkowskiemu odznaczenia uniwersyteckie i państwowe.

– Faktycznie, w 1978 r. Senat KUL przyznał ks. rektorowi medal „Za Zasługi dla KUL”. Ówczesny prorektor KUL prof. Stefan Sawicki, wręczając mu to odznaczenie, podkreślił, że każde wielkie dzieło wymaga ofiar, że budowane jest na bezgranicznym poświęceniu i oddaniu ludzi, że nasz uniwersytet ciągle „żywi się” męczeństwem ks. Słomkowskiego. Pośmiertną zaś formą rekompensaty za komunistyczne prześladowania było uhonorowanie ks. Słomkowskiego w 2008 r. przez ówczesnego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce doczekamy się pełnej rehabilitacji prawnej rektora wybitnie zasłużonego dla swojej Alma Mater, w pełni żyjącego w myśl jej dewizy Deo et Patriae, widzącego w istnieniu naszego uniwersytetu i jego roli w społeczeństwie polskim „wartość – jak czytamy w jego wspomnieniach – dla której warto cierpieć, a nawet oddać życie”.

Rozmawiała Marzena Krupa

Wersja do druku

Przeczytaj także

11 września 2017 09:02

Papież w Kolumbii

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.