Tadeusz Mazowiecki kończy 85 lat

rl (KAI) / pm, Warszawa, 2012-04-18

- Miałem to niezwykłe szczęście, którego nie mogłem się spodziewać, że będę człowiekiem, który będzie miał wpływ na bieg historii - powiedział Tadeusz Mazowiecki podczas odbywającej się w Pałacu Prezydenckim uroczystej gali na jego cześć.

Pierwszy premier III Rzeczypospolitej obchodzi dziś 85. urodziny.

W Pałacu Prezydenckim zgromadziło się kilkaset osób na czele z prezydentem Bronisławem Komorowski i jego małżonką Anną. Obecni byli marszałkowie Sejmu i Senatu Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, minister kultury Bogdan Zdrojewski, jak również prof. Władysław Bartoszewski. W uroczystości uczestniczyli także kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, abp Józef Kowalczyk, Prymas Polski, oraz bp Bronisław Dembowski.

Zwracając się do jubilata prezydent Komorowski dziękował mu za to, że do polskiego życia publicznego, politycznego wniósł mądrość i umiar. „To nie zawsze jest doceniane i w sposób należyty rozumiane, ale dziś po tylu latach możemy powiedzieć, że byliśmy w stopniu wystarczającym ostrzy i na szczęście twoją mądrością i innych ludzi, wystarczająco mądrzy, aby odzyskać wolność w Polsce, zagospodarować ją i dzisiaj cieszyć się ojczyzną zasadniczo inną od tej, która była naszym udziałem przez kilkadziesiąt lat” - mówił prezydent.

W uroczystości nie mógł wziąć udziału Lech Wałęsa, ale jego życzenia zostały odtworzone na telebimie. „Nie wyobrażam sobie, co można by zrobić dla Polski bez takich ludzi jak Tadeusz Mazowiecki, czy Bronisław Geremek” - przyznał były prezydent. Jak dodał, to właśnie ci „mieli doświadczenie i wiedzę”. „My mieliśmy natomiast chęci, mieliśmy odwagę. Połączenie tych elementów spowodowało, że pokojowo poradziliśmy sobie z problemami, które wtedy były. Walczyliśmy pokojowo z komunizmem ich mądrością” - podkreślił.

„Dziękuję losowi, że mogłem poznać Pana Tadeusza, dziękuję Opatrzności, że mogłem skorzystać z jego mądrości. Dziękuję Panu za to, co wspólnie zrobiliśmy dla Polski, Europy i świata” - zakończył Lech Wałęsa.

Sam Tadeusz Mazowiecki przyznał, że 85 lat to szmat drogi. „Choć zawsze mówię, że mam tyle lat co wszyscy” - dodał były premier. Jak przyznał na swojej drodze życia spotkał bardzo wielu dobrych ludzi i to oni dali mu bardzo wiele. Na pierwszym miejscu wymienił swoją rodzinę, zarówno tych już zmarłych, jak i żyjących. „Bardzo wiele wam zawdzięczam, to że byliście razem ze mną. Za to wam dziękuję i chcę, żeby tak było do mojego końca” - stwierdził Mazowiecki.

Podkreślił, że wiele zawdzięcza również tym ludziom, którzy wpłynęli na uformowanie jego wiary i przekonań. „Przekornie powiem, że jeśli chodzi o to pierwsze, wiele zawdzięczam ludziom, którzy formalnie nie przyznawali i nie przyznają do wiary, a nawet mówią, że są dalecy od niej” - podkreślił Mazowiecki.

Były premier dziękował również, jak się wyraził „chrześcijańskim kotwicom jego życia”: Tygodnikowi Powszechnemu i środowisku Lasek.

„Miałem to niezwykłe szczęście, którego nie mogłem się spodziewać, że będę człowiekiem, który będzie miał wpływ na bieg historii. To przez moje ręce ci wszyscy, którym tak wiele zawdzięczam ten wpływ mieli. Najbardziej im dziękuję” - mówił były premier.

Na zakończenie przyznał, że podobnie jak inni ma też swoje troski, choćby o trwający od pewnego czasu „pucz w Rzeczpospolitej”, by nie utrwalił się on i nie przerodził w coś niedobrego, utrzymującego się. „Mam te troski, ale wierzę w dobrą Polskę, w siłę tej dobrej Polski, bo tyle nam się udało, a nie można było się spodziewać, że tyle się uda. Niech ręka Boska broni, nie wolno tego zmarnować” - zaapelował.

Tadeusz Mazowiecki urodził się 18 kwietnia 1927 r. w Płocku. Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1946-1955 był członkiem kolaborującego z rządem PRL Stowarzyszenia „PAX”. Początkowo działał w grupie tygodnika „Dziś i jutro”, wydawanego przez środowisko Bolesława Piaseckiego. Następnie pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego dziennika „Słowo Powszechne”. Był współzałożycielem, a w latach 1953-1955 redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolików” (WTK).

W 1957 r. znalazł się wśród założycieli warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. W rok później powstał miesięcznik „Więź”, którego Mazowiecki był współtwórcą i pierwszym redaktorem naczelnym. Funkcję tę pełnił do momentu internowania, czyli do 13 grudnia 1981 r.

W latach 1961-71 zasiadał w Sejmie PRL jako poseł z ramienia Koła Poselskiego „Znak”. W 1976 r., był jednym z sygnatariuszy protestu przeciwko zmianie Konstytucji, kiedy to do ustawy zasadniczej wpisano socjalizm, kierowniczą rolę PZPR i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. W tym czasie związał się ściśle z ruchem opozycyjnym. Od lat związany jest blisko ze środowiskiem intelektualnym skupionym wokół Zakładu dla Ociemniałych prowadzanego przez siostry franciszkanki służebnice krzyża w Laskach pod Warszawą.

W 1980 r. Tadeusz Mazowiecki został przewodniczącym komisji doradców Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej. W 1981 i 1989 pełnił funkcję redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”.

W 1989 r. uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu. Po upadku komunizmu, od sierpnia 1989 do grudnia 1990, był pierwszym niekomunistycznym szefem rządu po drugiej wojnie światowej. Za jego rządów doszło do normalizacji stosunków Państwo - Kościół oraz nastąpił powrót katechezy do szkół publicznych.

Mazowiecki był posłem na Sejm w latach 1991-2001. W latach 1992-95 dał się poznać opinii międzynarodowej jako specjalny sprawozdawca konfliktu w b. Jugosławii, wyznaczony przez Komisję Praw Człowieka ONZ. Podał się do dymisji na znak protestu przeciw bierności wspólnoty międzynarodowej w obliczu czystek etnicznych na Bałkanach.

W 1995 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Natomiast w styczniu br. otrzymał wysokie odznaczenie papieskie - order św. Grzegorza.

Komentarze (2)

tim

4 lata, 9 miesięcy temu

Wiem to od nieżyjącej już Ósemki, która prowadziła sekretariat Prymasowi Wyszyńskiemu. Prymas często rozmawiał z komunistami do późnej nocy. Po rozmowach był zmęczony, rozżalony, że ludzie ci tak za nic mają Polskę. Skarżył się swoim współpracownikom. Jednak, kiedy kończył rozmowy ze środowiskami Znaku, Więzi czy KIK-u zwykle już nic nie mówił, nawet się nie skarżył. Szedł do swojej kaplicy i leżał krzyżem.

Odpowiedz

Zygmunt Stary

4 lata, 9 miesięcy temu

Gratuluję.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook