Drukuj Powrót do artykułu

Senator Szymański o danych GUS: potrzebny program wsparcia dla trwałej rodziny

18 listopada 2016 | 14:05 | lk / bd Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Antoni Szymański

Najnowsze badania GUS dotyczące zawieranych małżeństw, udzielonych rozwodów oraz separacji i rosnącej liczby dzieci rodzących się w związkach pozamałżeńskich ukazują dramatyczne osłabienie polskiej rodziny – uważa senator Antoni Szymański, komentując dla KAI dane opublikowane w najnowszym Roczniku Demograficznym GUS. Odnotowano w nim, że od 1980 do 2015 roku systematycznie spada w Polsce liczba małżeństw, a wzrasta liczba rozwodów i dzieci pozamałżeńskich. Zdaniem senatora, w związku z tym potrzebny jest kompleksowy program wsparcia dla trwałej rodziny.

Komentarz senatora Antoniego Szymańskiego, zastępcy przewodniczącego Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej Senatu RP:

Potrzebny program wsparcia dla trwałej rodziny!

Najnowsze badania GUS dotyczące zawieranych małżeństw, udzielonych rozwodów oraz separacji i rosnącej liczby dzieci rodzących się w związkach pozamałżeńskich ukazują dramatyczne osłabienie polskiej rodziny. Widać to wyraźnie w przedziale czasowym 1980 – 2015.

W 1980 zarejestrowano ponad 307 tys. małżeństw. Ich liczba systematycznie spadała, by w 2015 r. dojść do 189 tys. 420.

Od 1980 r. systematycznie wzrasta w Polsce liczba rozwodów. W tymże roku było ich 39 tys. 833, a w 2015 – już 67 tys. 296.

Od 1980 roku wzrasta systematycznie liczba dzieci pozamałżeńskich. Podczas gdy 36 lat temu było ich 4,8 proc. ogółu urodzonych, to w 2015 r. – 24,6 proc.

W kontekście tych danych jawi się potrzeba pilnego stworzenia kompleksowego programu wspierania trwałości rodzin opartych na małżeństwie. Tak jak powstał niedawno niezwykle potrzebny program wspierania kobiet w ciąży kryzysowej „Za życiem”.

Dane o liczbie zawartych małżeństw i udzielonych rozwodów często traktowane są jako wyraz obiektywnego trendu naszej cywilizacji, na który mamy niewielki wpływ. W efekcie rzadko mówi się o skutkach rozwodów dla dorosłych i ich dzieci, stawia się natomiast nacisk na to, by przebiegały bez większych napięć i w miarę możliwości po uzgodnieniu stron. Zapomina się, że podstawowym prawem dziecka jest wychowanie przez oboje rodziców w stabilnej rodzinie. A przecież możliwe jest upowszechnianie wiedzy nt. skutków rozwodów w programach szkolnych czy profilaktycznych choćby takich instytucji jak pomoc społeczna. W liberalnej Norwegii wprowadzono obowiązek zapoznawania rozwodzących się rodziców ze skutkami rozwodu dla ich dzieci. Po wprowadzeniu tego rozwiązania liczba rozwodów spadła.

W odniesieniu do dzieci rozwód ich rodziców oznacza regres w rozwoju fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym. U dzieci rozwodzących się rodziców, częściej niż u dzieci żyjących w stabilnych rodzinach, pojawia poczucie beznadziejności, lek i niepokój, brak poczucia sensu życia i wiary w przyszłość, poczucie winy, agresja i rozpacz. Rozwody często niekorzystnie wpływają też na rozwodzących się (w tym na ich sytuację ekonomiczną, stan zdrowia, poczucie osamotnienia i przegranej).

Kilkanaście lat temu niepotrzebnie zlikwidowano w procedurze rozwodowej postępowania pojednawcze, które dawały szansę na ponowne przemyślenie swojej decyzji. Wobec tego warto obecnie rozważyć wprowadzenie obowiązkowej mediacji, gdy chcący się rozwieść mają małoletnie dzieci. W takiej sytuacji obowiązek mediacji powinien poprzedzać złożenie wniosku o rozwód. Należy też wyeliminować możliwość rozwodu kilka tygodni lub miesięcy po jego zawarciu, rozwijać poradnictwo małżeńskie i rodzinne, propagować wzór trwałej rodziny.

Nie chodzi o sztuczne ograniczenie możliwości rozstania się skonfliktowanych małżonków, ale o wszelką pomoc w trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźli. Przemawiają na tym też badania Gallupa, z których wynika, że większość rozwiedzionych po latach stwierdza, że zrobiło za mało dla ratowania swojego pierwszego małżeństwa.

W polityce społecznej trzeba zaprzestać nierównego traktowania rodzin pełnych w stosunku do samotnie wychowujących dzieci. Wysokie zasiłki udzielane kilkanaście lat temu rodzinom ubogim, pod warunkiem samotnego wychowywania dzieci, spowodowały falę rozwodów i separacji by nabyć to uprawnienie. Obecnie tylko samotnie wychowujący dzieci mają np. możliwość wspólnego rozliczania podatków z dziećmi, czy pierwszeństwo w przyjmowaniu do przedszkoli, co nierzadko zachęca do życia w konkubinatach, by korzystać z tych preferencji.

Trzeba też pamiętać, że malejąca liczba zawieranych małżeństw czy udzielanych rozwodów silnie wpływa na trendy demograficzne. Jeśli tego nie zmienimy, to trudno będzie uzyskać wyraźny wzrost liczby rodzących się dzieci tylko przy pomocy bardzo silnego wsparcia socjalnego, co obecnie ma miejsce. Ono jest ważne, ale gdy zmniejsza się liczba stabilnych rodzin, jego oddziaływanie będzie ograniczone.

 

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.