Drukuj Powrót do artykułu

„Ślepa uliczka” duchownych Patriarchatu Moskiewskiego

29.01.2018 , Kijów / pp / mip Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

Na Ukrainie od prawie miesiąca trwa ożywiona dyskusja wywołana odmową odprawienia nabożeństwa żałobnego nad trumienką tragicznie zmarłego dwuletniego dziecka przez kapłana należącego do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Dyskusja ta pokazuje, że ukraińscy przedstawiciele Patriarchatu Moskiewskiego zabrnęli w całkiem „ślepą uliczkę”, na tyle, że nie popierają ich nawet prawosławni duchowni z Moskwy.

Szokiem dla całej Ukrainy i Ukraińców żyjących w diasporze, stało się wydarzenie z Zaporoża. 4 stycznia br., kiedy to kapłan Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego odmówił odprawienia nabożeństwa pogrzebowego (otpiewanije) nad otwartą trumną dwuletniego chłopczyka Żeniczki (Eugeniusz) Poliszczuka. Dziecko to było ofiarą samobójcy, który 31 grudnia 2017 r. wyskakując z otwartego okna na siódmym piętrze spadł na niego. Samobójca zginął na miejscu, a sanitariuszom z karetki pogotowia, która przyjechała natychmiast, nie udało się uratować dziecka.

Nabożeństwo żałobne, zgodnie z rytuałem Kościołów Wschodnich, miało zostać odprawione przez kapłana nad otwartym grobem, bezpośrednio przed złożeniem trumienki. Przybyły na miejsce ks. Eugeniusz Mołczanow, kapłan Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, oznajmiwszy zebranym, że chłopczyk został ochrzczony w „fałszywej Cerkwi”, czyli w Kościele Prawosławnym Patriarchatu Kijowskiego, odmówił odprawienia nabożeństwa i odszedł.

Potem na łamach gazety „Fakty i Komentarze”, batiuszka wyjaśniał, że skoro „dziecko to zostało ochrzczone w prawosławnym Kościele Patriarchatu Kijowskiego, którego nie uznaje cały świat prawosławny, a chrzest udzielony w nim nie jest prawdziwym chrztem, nie mógł on odprawić pożegnalnego nabożeństwa”.

Po odmowie kapłana rodzice postanowili odwieść trumienkę ze zwłokami Żeni do znajdującej się najbliżej cmentarza cerkwi pw. św. Ioanna Kronsztadskiego. Cerkiew ta, jak się okazało również należała do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. W niej odmówiono im ponownie odprawienia nabożeństwa. Według relacji Romana Poliszczuka, ojca Żeniczki, miejscowy proboszcz zamknął przed nimi wrota cerkwi, żądając natychmiastowego opuszczenia poświęconego terytorium.

Ostatecznie nabożeństwo żałobne odprawił kapłan z parafii św. Mikołaja Cudotwórcy należącej do Patriarchatu Kijowskiego.

Wstrząs dla społeczeństwa ukraińskiego

Omawiane zdarzenie wstrząsnęło społeczeństwem ukraińskim. Na znak solidarności z rodzicami chłopczyka i w proteście przeciwko uznanemu za nieludzki postępku kapłana UKP PM, ludzie zaczęli spontanicznie przynosić pod świątynie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego miękkie zabawki, lalki i plakaty z napisem: „Dziecko nie jest niczemu winne!”, najpierw w samym Zaporożu, potem na całym terytorium Ukrainy.

Akcja odbywała się pod hasłem: „przyniosę lalkę pod najbliższą cerkiew UPC MP. Prostą dziecięcą lalkę. Gdy wyrzucą ją, przyniosę znowu. I znowu. I znowu. Ludzie będą przechodzić widząc lalkę u cerkwi. I będą rozumieć, DLACZEGO ona tam leży. Będą rozumieć, Co ona oznacza. Będą rozumieć, CO zrobił ten Kościół…”.

Emocje podgrzał incydent, jaki wydarzył się w święto Bożego Narodzenia (7 stycznia 2018 r.). pod jedną z zaporoskich cerkwi należących do Patriarchatu Moskiewskiego, gdzie lalki przynieśli dwaj ukraińscy komandosi, którzy następnego dnia udawali się na front. Zostali oni obezwładnieni za pomocą gazu pieprzowego, a następnie bestialsko pobici przez niezidentyfikowanych osiłków. U jednego z żołnierzy, imieniem Oleksandr stwierdzono otwarte złamanie ręki w dwóch miejscach. Rozpoznano w napadających członków prawosławnej organizacji ochroniarskiej „Radomir”.

Następnego dnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i Prokuratura Okręgu Zaporoskiego wszczęły sprawę karną przeciwko przedstawicielom duchowieństwa diecezji zaporoskiej Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, zgodnie z artykułem 161 Kodeksu Karnego (naruszenie równouprawnienia obywateli w zależności od ich przynależności rasowej, narodowej, poglądów religijnych, inwalidztwa i innych przyczyn).

11 stycznia na Facebooku ukazało się oświadczenie Larysy Sargan, rzeczniczki Prokuratury Generalnej Ukrainy, w którym powiadomiła, że przedmiotem śledztwa jest również Związek Prawosławny „Radomir” i szereg osób i organizacji. Zaznaczyła, że celem działalności duchowieństwa Patriarchatu Moskiewskiego, jak i organizacji Radomir było „rozniecanie wrogości i nienawiści narodowej i religijnej, obraza uczuć obywateli na podstawie ich poglądów religijnych, co doprowadziło do zajść i masowych naruszeń porządku społecznego w Okręgu Zaporoskim, Charkowie, Kijowie, Odessie i innych regionach Ukrainy”. Oprócz tego, prokuratura oznajmiła, że osoby te odnoszą się negatywnie do używania języka ukraińskiego, poniżając w ten sposób „narodowy honor” obywateli Ukrainy.

Macierzysta diecezja broni kapłana

Gdy sprawa odmowy odprawienia nabożeństwa nad trumienką dwuletniego Żeni Poliszczuka zaszokowała całą Ukrainę i diasporę ukraińską w świecie, arcybiskup Łukasz (Kowalenko), metropolita zaporoski i melitopolski Patriarchatu Moskiewskiego, oznajmił, że działania kapłana, który odmówił odprawienia nabożeństwa, były słuszne i prawidłowe, ponieważ chrzest dziecka w Kościele Patriarchatu Kijowskiego, który „nie posiadając łaski Bożej nie jest Kościołem, a organizacją religijno-polityczną” nie jest prawdziwym chrztem. Podkreślił, że „według prawa kanonicznego, tragicznie zmarły Żenia Poliszczuk, nie był członkiem Kościoła”. Dodał, że jeśliby kapłan, mimo to, odprawił nad nim nabożeństwo, za to spotkałaby go kara zarówno administracyjna jak i Boża. A ta ostatnia „do siódmego pokolenia”.

Z kolei jeden z zaporoskich protojerei (prałatów) Patriarchatu Moskiewskiego, ks. Igor Riabko, oznajmił z ambony, że „schizmatycy, którzy samozwańczo nazwali się „Patriarchatem Kijowskim” nie mają niczego wspólnego z prawosławiem (…) Nie odprawiliśmy i nie odprawimy nabożeństwa żałobnego! Zdaniem ks. Riabko, słudzy Szatana walczą z Kościołem „frontalnie, albo pośrednio, za pomocą ludzi”, a wszystkie sakramenty udzielane wewnątrz Kościoła prawosławnego, dotyczą wyłącznie „poświęconych”. Dodał, że żaden kapłan nie ma prawa udzielać ich poza granicami tej Cerkwi, pod groźbą pozbawienia go prawa bycia jej członkiem.”

Stanowisko prawosławnych duchownych z Moskwy

W zupełnie innym tonie wypowiadają się światli prawosławni kapłani z Moskwy. Według wybitnego moskiewskiego teologa prawosławnego, diakona Andreja Kurajewa, fakt, że kapłan nie chciał albo bał się odprawić nabożeństwa, to wina metropolity Łukasza. Bowiem to on „swoją głupotą i niezmiernym samolubnym umiłowaniem władzy amputował mózgi podporządkowanemu mu duchowieństwu”.

Nawet znany z antyukraińskich poglądów o. Wsiewołod Czaplin, były rzecznik patriarchy Cyryla, również nie poparł stanowiska metropolity Łukasza.

W kontekście stosunku do „rozłamowców”, arcybiskup Aleksander (Drabinko), najbardziej wyrazisty zwolennik autokefalii ukraińskiej wśród episkopatu UKP PM, powiedział, że „kiedy uznajemy sakrament chrztu u katolików, protestantów i u wszystkich, którzy zostali ochrzczeni w imię Trójcy Świętej, to nie możemy go nie uznawać w Cerkwi Patriarchatu kijowskiego.

Solidarność ze strony katolików

Z kolei ksiądz Mikołaj Myszowski, kapłan rzymskokatolicki, Ukrainiec i redaktor naczelny portalu Credo skomentował tę sprawę w sposób następujący: trudno sobie nawet wyobrazić, że duchowni mogą zachować się w taki sposób, biorąc pod uwagę stan, w jakim znajdowali się wtedy rodzice dziecka. Oświadczył, że on sam, ani nikt z jego braci w kapłaństwie w Kościele katolickim, których dobrze zna, w analogicznym przypadku nie zachowałby się w taki sposób.

Dodał, że nie jest jego rolą ocenianie postępowania duchowieństwa Patriarchatu Moskiewskiego, które w wielu przypadkach powinno stać się przedmiotem ścigania przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy i organy prokuratury. – Całkowicie rozumiem powszechną niechęć do „moskiewskich popów”. Wielu z nich to otwarci zwolennicy „świata rosyjskiego”. Święcą broń, przeznaczoną do użycia przeciw naszym żołnierzom. Odmawiają chrześcijańskich pogrzebów naszym poległym, nawet wtedy, kiedy byli oni byli gorliwymi członkami ich parafii, oskarżając ich o to, że jakoby „poszli oni mordować swoich braci” – wyjaśnił kapłan.

Wersja do druku

Przeczytaj także

28 stycznia 2018 15:33

Wkrótce beatyfikacja męczenników algierskich

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.