Drukuj Powrót do artykułu

Św. Josemaría i młodzież

26.06.2018 , ks. Ignacy Soler / mip, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

2 października 1928 r. w Madrycie młody ksiądz Josemaría modlił się we własnym pokoju podczas rekolekcji kapłańskich. Było jeszcze przed południem, kiedy Pan Bóg dał mu poznać swoją wolę: trzeba mobilizować wszystkich chrześcijan, by szukali Chrystusa w swoim codziennym życiu, w pracy, w domu, na ulicy. Świat jest dobry. dlatego trzeba go kochać i uświęcać się: wszyscy powołani jesteśmy do doskonałości w Miłości, do świętości.

Tego dnia z woli Bożej zostało założone Opus Dei. Josemaría zaczął prowadzić i rozwijać to Dzieło Boże. Nie widział jak dokładnie to robić, wspierał go w tym Duch Święty. Jak Kościół jest katolicki, czyli powszechny – dla ludzi różnych ras, narodowości, kultur, płci, czy wieku, tak i Opus Dei jest powszechne dla wszystkich. Jego założyciel najpierw zaczął szukać mężczyzn młodych i starszych, z różnych zawodów i kultur, świeckich i kapłanów. Półtora roku później zaczął pracować z kobietami. W 1933 r. zdał sobie sprawę, że powinien organizować pracę duszpasterską z młodzieżą studentką. Ksiądz Josemaría wiedział, że aby docierać do wszystkich, najpierw powinien skierować działania na ludzi młodych.

Św. Josemaría miał wtedy dwadzieścia sześć lat, łaskę Boga i dobry humor. Nic więcej. Te trzy rzeczy wystarczyły, by czynić coś Bożego.

Ewangelia skierowana jest do pobożnych, prostych i ufających Bogu – anawin. Do młodych i starszych. Elżbieta i Zachariasz mieli już ponad siedemdziesiąt lat, kiedy Anioł Pański powiedział, że Elżbieta urodzi syna. Zachariasz nie uwierzył i został niemy, aż do narodzin syna. W drugiej strony Maryja i Józef, młode małżeństwo. Kiedy Anioł Pański zwiastował Maryi, ona uwierzyła z całego serca mówiąc: „niech mi się stanie według słowa twego”.

W tym roku Kościół zachęca nas, byśmy szczególnie zwrócili uwagę na młodych. W październiku w Rzymie odbędzie się synod biskupów „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. To trzy wielkie, powiązane między sobą sprawy.

Młodość

Co to jest młodość? Według przyjętych kryteriów młody człowiek to ten znajdujący między piętnastym a trzydziestym piątym roku życia. Ale młodość jest niezależna od wieku. Młodość zależy od wiary, miłości i nadziei. Młodość łączy się szczególnie sposób z nadzieją.

Św. Tomasz z Akwinu w „Sumie teologicznej” zadaje pytanie: czy młodość i pijaństwo jest przyczyną nadziei? O jakąś nadzieję chodzi? Mam nadzieję, że zdam wszystkie egzaminy. Mam nadzieję, że założę rodzinę, zarobię sporo pieniędzy, że będzie dobrze. Mam nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży i że będę w niebie. Mam nadzieję, że dążę do świętości. Różne są nadzieje i od nich zależy młodości.

Nadzieja ma zawsze trzy wymiary: dobro – przyszłe – trudne do osiągnięcia. Dobro dla mnie i dla innych zależy teraz od tego, że mam czas. Młodość żyje nadzieją i teraźniejszością ponieważ wie, że może osiągnąć przeszłe dobro dzięki własnym życiu – dzięki temu, że mam czas.

Św. Josemaria miał dwadzieścia sześć lat kiedy rozeznał powołanie. Młody był przez całe życie. W wieku 70 lat żartobliwie powtarzał, że zero się nie liczy, więc ma tylko siedem lat. Chciał być zawsze dzieckiem, człowiekiem młodym, pełnym miłości i nadzieją. To prawda, że najlepsze lata są dopiero przed nami. Wszystko to, co mija jest wigilią nowego życia.

Tego nauczyliśmy się podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie: młodość to stan ducha. Znana jest anegdota z tych dni w krakowskim tramwaju. Wnuk rozmawia z babcią i pyta ją: „Babciu, czy ty jesteś młoda”. A mądra odpowiedź padał natychmiastowo: „Tak, od wielu, wielu lat”.

Wiara

Zachariasz – mężczyzna, stary, który nie potrafił uwierzyć i Maryja – pełna wiary młoda dziewczyna. Człowiek młody jest tym kimś, kto w każdym wieku wierzy w Boga i z całego serca mu ufa. Wiara to osobiste poznanie Pana Jezusa, przyjaźń z nim.

Wiara wymaga osobistej modlitwy. Wiara to dialog, a nie monolog. Młodość to czas modlitwy. Młody człowiek powinien uczyć się modlitwy przynajmniej z taką siłą z jaką uczyć się angielskiego. Tak pisze papież Franciszek: „Pan zaprasza nas wszystkich, abyśmy podążali za nim z radością i kochali bez ograniczeń Boga oraz innych ludzi. Pomoże Wam w tym ta rada św. Josemaríi: ‘Obyś szukał Chrystusa. Obyś znalazł Chrystusa. Obyś ukochał Chrystusa’ (Droga, 382). Nie poddawajcie się w codziennym dbaniu o waszą przyjaźń z Chrystusem. Zapytujcie często siebie samych: ‘Co zrobiłby Jezus na moim miejscu? Co mogę uczynić, żeby być do Niego coraz bardziej podobnym i nieść Go innym ludziom?’. Szukajcie Go w modlitwie, w sakramentach, we wszystkich okolicznościach waszego życia, a także w ludziach, którzy Was otaczają: w przyjaciołach, w rodzinie, znajomych z uczelni, a także w najbardziej potrzebujących i zapomnianych na świecie, w których w szczególny sposób widać odbicie twarzy Chrystusa. Zachęcam Was, byście wychodzili z samych siebie, przezwyciężając wygodę oraz egoizm myślenia o waszych sprawach, by w ten sposób wyjść na spotkanie osób znajdujących się w potrzebie i służyć im Waszymi talentami. To najlepszy sposób, aby podążać za Chrystusem i aby nasze serce stale było w Nim zakochane”.

Każdy z nas ma łaskę Boga, tak jak młody ksiądz Josemaría, by uczyć się modlitwy. Łaska Ducha Świętego pomaga nam, jak się modlić, jak wołać: Abba, Ojcze!

Rozeznanie powołania

Dobry humor to znak powołania. Rozeznanie powołania dokonuje się poprzez radość. Tam gdzie jest radość i optymizm, dobry humor i pozytywna wizja, tam działa Duch Boży. Powołanie to wolny wybór. Bóg daje wolność, ponieważ nie chce niewolników. Jednak korzystania z własnej wolności trzeba się uczyć. Młody człowiek powinien uczyć się odpowiedzialnego korzystania z wolności. Są mu do tego potrzebne odpowiedzialność osobista i wyraźne ukierunkowanie.

Wychowawcy mają respektować wolność dzieci, których nie można zmuszać do przyjęcia określonych zachowań, ponieważ nie istnieje prawdziwe wychowanie bez odpowiedzialności osobistej, ani też odpowiedzialność bez wolności.

Św. Josemaría chciał pozostawić nam dwie rzeczy: miłość do wolności i dobry humor. Napisał, że ‘autorytarny przymus nie jest dobrym środkiem wychowawczym’.

Wolność, wolność, wolność. Człowiek jest wolny, kiedy wybiera dobro, ponieważ sam chce dobra. Pytanie bogatego młodzieńca do Jezusa o to, co trzeba czynić, by osiągnąć życie wieczne, przypomina mi znaną historyjkę z lekcji religii. Co trzeba zrobić, żeby iść do nieba? – Pyta ksiądz. Dzieci kolejno odpowiadają: „Trzeba pomagać rodzicom!”, „być dobrym!”, „chodzić do kościoła!” A Jasio woła: „Trzeba umrzeć!”

Papież Franciszek powiedział dla studenckiej młodzieży z całego świata podczas Wielkiego Tygodnia: „Wasze spotkanie odbywa się w tym samym roku, w którym odbędzie się Synod poświęcony młodzieży, wierze i rozeznaniu powołania. Zachęcam Was, byście przygotowali się do tego wydarzenia w Kościele. Dlatego dobrze zrobicie, zwracając uwagę na Jana, młodego ucznia, którego Chrystus miłował i któremu powierzył Maryję jako naszą Matkę. On Was nauczy rozpoznawać Chrystusa przechodzącego przez Wasze życie i podążać za Nim ze zdecydowaniem i radością, która ‘napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem’ (Evangelii gaudium, 1)”.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.