Bądź na bieżąco!

Otrzymuj najnowsze informacje wybrane specjalnie dla Ciebie.

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej. Szczegóły na stronie www.kai.plX
Drukuj Powrót do artykułu

Św. Józef – patron ludzi pracy

17.03.2017, Warszawa / ks. Ignacy Soler / bd Ⓒ ℗

Sample

Postać świętego Józefa jest fascynująca. Człowiek sprawiedliwy jest patronem życia wewnętrznego, modlitwy i pracy, patronem mężów i ojców. Miałem szczęście w ostatnich latach brać udział w kongresach teologicznych wokół świętego Józefa organizowanych przez Centrum Studiów Józefologicznych w Kaliszu.

Jedna z moich prac naukowych nosiła tytuł „Wychowanie Jezusa”, również tam studiowałem rolę ojca w wychowaniu w Izraelu w pierwszym wieku. Część naukowa była poważna, trudna, akademicka. Wymyśliłem drugą część, by wyobrazić sobie jakie mogłyby być rozmowy Józefa z Jezusem w sprawie Tory lub wychowania religijnego. Napisałem dziewięć scen – dialogów, które zostały wydane po hiszpańsku i po niemiecku, ale nie po polsku.

Teraz podaję jeden z tych wyobrażonych sobie dialogów, byśmy nauczyli się od świętego Patriarchy sztuki rozmawiania z ludźmi. By czynić dobro trzeba zbliżać się do człowieka, słuchać go, porozmawiać z nim. Święty Józef, patron życia i dobrej śmierci jest również patronem wychowawców, jest patronem trzeciego tysiąclecia, jest człowiekiem dialogu, komunikacji, rozmowy. Myślę w sposób szczególny o rozmowach ojca z własnym dzieckiem z okazji przyjmowania I komunii świętej.

***

Józef pracował cały czas nad nowym zamówieniem z miasta Seforis. W miejskim warsztacie skończył drzwi, ale drobne części uzupełniające drzwi i klamkę mógł skończyć w swoim własnym warsztacie w Nazarecie. Po południu widział Jezusa w towarzystwie Jakuba i Szymona, wracających z synagogi.

– Nich będzie pochwalony Adonai. Trzej chłopcy powitali Józefa jednym głosem. – Na wieki wieków – odpowiedział Józef. Jakub i Szymon pożegnali się, idąc dalej do swoich domów, które znajdowały się trochę dalej.

– Abba, w czym mogę ci pomóc? Jaką mamy dziś robotę? Józef pokazał drewnianą klamkę mówiąc: – Mógłbyś zrobić drugą klamkę podobną do tej?

Jezus uważnie patrzył na nią i jego twarz rozpromieniła się radością zdumienia.

– To jest arcydzieło, rzecz niepowtarzalna.

– Dzięki za te słowa, synu, ale sam wiesz, że możliwe jest zrobienie drugiej takiej samej, jeżeli naprawdę staramy się w pracy. Człowiek pracowity czyni rzeczy prawie niemożliwe. Jeżeli masz jakieś wątpliwości, pytaj mnie. Postaraj się wykorzystać ten kawałek sosnowego drewna jak najlepiej. Sosna to wartościowe drewno, to dobro rzadko spotykane w naszej ziemi.

Józef spojrzał na twarz Jezusa, który cały czas wpatrywał się w kawałek drewna. Zdał sobie sprawę, że przed rozpoczęciem pracy jego syn chciał coś skomentować.

– Mamy nowego Hassana, doktora skrybę, ma około czterdzieści pięć lat. Tłumaczył nam dziś, że cały program wychowawczy Tory bazuje na kontakcie osobistym, że dużo zależy od nauczyciela, od mistrza. Abba, czy wiesz, jak człowiek zostaje doktorem skrybą?

– Jezusie, czy myślisz o poświęceniu własnego życia nauce i zostaniu uczonym w Piśmie? Niedługo będziesz miał szesnaście lat i można powiedzieć, że bardzo dobrze opanowałeś egzegezę Tory, zwłaszcza w kwestii jej zastosowania do codziennego życia, co nie jest rzeczą łatwą.

– Nie, abba, nie mam zamiaru naśladować Iszmaela ben Elisha, a także nie pragnę być mistrzem doktorem jak Helliel. Chciałbym skończyć drugi cykl nauki aż do osiemnastu lat, a później dalej się uczyć w szkole życia i rodziny, w warsztacie codziennej pracy, podczas modlitwy i służby innym. Czasem zastanawiam się, abba, co czyni człowieka zdolnym do tego, aby myślał, że jest doktorem Tory, uczonym w Piśmie.

– Z tego co wiem, osiemnastoletni mężczyzna, który skończył drugi stopień nauki Tory, powinien szukać rabbiego i włączyć się do jego szkoły. Ustanawia się w ten sposób relację osobową, słucha się jego nauczania i zadaje pytania. Różnymi metodami interpretuje się Torę i powoli, powoli uczeń staje się zdolny do osobistej refleksji wobec prawa religijnego i prawa karnego w świetle Tory. Kiedy już sam potrafi rozwiązać konkretne problemy staje się doktorem bez urzędu. Kiedy skończy czterdzieści lat, może być doktorem wyniesionym na urząd. Wtedy może się włączyć do grona skrybów czy uczonych w Piśmie.

– I wtedy nazywa się go rabbi?

– Tak jest. Trzeba natomiast wziąć pod uwagę, że mądrość ludowa nadaje tytuł rabbiego również człowiekowi, który nie ma skończonych studiów, ale tak dogłębnie zna Torę, że jego nauczanie jest na tym samym poziomie – a czasami wyższym – co nauczanie uczonych w Piśmie.

– A którzy uczeni w Piśmie należą do Sanhedrynu?

– Sanhedryn nie jest tylko zgromadzeniem, które włada, ale przede wszystkim jest sądem najwyższego szczebla w Izraelu. Z tego powodu wymaga się, aby jego członkowie mieli najdoskonalszą z możliwych znajomość Pisma Świętego, ponieważ nasz lud rządzi się i kieruje według Tory. Należą do Sanhedrynu najwyżsi kapłani, członkowie szlachetnych rodzin i najwybitniejsi uczeni w Piśmie, ci ostatni są wybierani przez nich samych.

– Czasami zastanawiam się, skąd wiesz te wszystkie rzeczy, abba?

Józef spojrzał na Jezusa. Zatrzymał na nim wzrok, myśląc, że mógłby już powiedzieć to, co chował w głębi serca. – Jezusie, popatrz na moje ręce i powiedz mi, co widzisz.

Jezus zdecydowanie wziął ręce Józefa w swoje i mocno je trzymając, mówił: – Widzę silne i zręczne ręce człowieka pracowitego, cieśli z Nazaretu.

– Dziękuję za te słowa. Moje ręce wiele razy trzymały zwój Tory i często wskazywały święte słowa. Kiedyś myślałem, że i ja będę uczonym w Piśmie, skrybą doktorem. Studiowałem Torę aż do osiemnastu lat, później kontynuowałem studia Tory w Jerozolimie u sławnego rabbiego Hillela. Po dwóch latach zrozumiałem, że zbyt wiele nauki napełnia serce człowieka próżnością i samozadowoleniem. Odkryłem, że Tory trzeba uczyć się w  codzienności, w miejscu pracy, w wypełnianiu codziennych i drobnych obowiązków: tam można miłować Stwórcę i bliźniego służąc czynem i prawdą, a nie tylko językiem i słowem.

Jezus, który cały czas trzymał mocno ręce Józefa, zbliżył je delikatnie do ust i całując trzy razy, powiedział: – Błogosławione, błogosławione, błogosławione. – A później uśmiechając się, powiedział: – Idziemy do pracy.

A Józef odpowiedział: – Tak, idziemy, aby razem pracować, na pewno uczynimy wielkie arcydzieło.

Wersja do druku

Przeczytaj także

16 marca 2017 12:14

Komisja Maryjna będzie promować kult Matki Bożej

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.