Drukuj Powrót do artykułu

Światowe Spotkanie Rodzin: pierwszy dzień kongresu duszpasterskiego

24 sierpnia 2018 | 06:58 | pb (KAI/SIR) / pz | Dublin Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. WMOF

O komplementarności kobiety i mężczyzny, kryzysie zawierania małżeństw, rodzinach z chorymi i niepełnosprawnymi dziećmi, rodzinnych przedsiębiorstwach, a także o tym, jak skutecznie pomagać rodzinie mówiono w pierwszym dniu kongresu duszpasterskiego. Jest on częścią IX Światowego Spotkania Rodzin w Dublinie i trwa od 22 do 24 sierpnia.

Uczestniczy w nim około 37 tys. osób ze 116 państw, w tym 6,5 tys. poniżej 18. roku życia. Rozważają oni adhortację apostolską Franciszka „Amoris laetitia”. Głos zabierają zarówno biskupi i naukowcy, jak też same pary małżeńskie.

Gospodarz IX Światowego Spotkania Rodzin, abp Diarmuid Martin sprzeciwił się patrzeniu na to zgromadzenie, jak na „ideologiczne spotkanie mające na celu świętowanie takiego typu rodziny, który prawdopodobnie już dzisiaj nie istnieje”. – Rodzina nie jest starodawnym pojęciem ideologicznym, lecz stanowi miejsce uczenia się, praktykowania i szerzenia współczucia, dobroci, cierpliwości i przebaczenia – podkreślił abp Dublina.

Rodzina w kryzysie

Uczestniczący w panelu nt. małżeństwa jako drogi do radości prymas Kanady kard. Gérald Lacroix przyznał, że statystyki potwierdzają, iż wiele małżeństw kończy się rozwodem, czasem niedługo po ślubie. Inną obserwowaną tendencją jest zakładanie rodziny z jednoczesną rezygnacją z zawierania małżeństwa, uważanego za „staromodną, przestarzałą, a nawet ograniczającą tradycję”. Tymczasem z adhortacji Franciszka wynika wizja małżeństwa jako „siły, która może zmienić życie, małżonków, rodzinę, świat”, zauważył arcybiskup Quebeku.

Ordynariusz irlandzkiej diecezji Limerick bp Brendan Leahy, który przewodniczył panelowi dyskusyjnemu nt. wyzwań napotykanych w przekazywaniu wiary dzieciom w rodzinie, podkreślił znaczenie tej „misji ewangelizacyjnej rodziny w Kościele”. Utrudnia ją obecny styl życia, począwszy od godziny pracy po złożoność dzisiejszego świata. Nie należy jednak się zniechęcać. Możemy „mieć poczucie, że nie udało nam się przekazać wiary”, ale „przykład rodziców pozostaje”. Hierarcha dodał, że „żadna rodzina nie spada z nieba w pełni uformowana”, lecz każda „jest na drodze bezinteresownej miłości”, która obejmuje także „heroiczne przebaczenie”.

Komplementarność płci

Podczas panelu poświęconego komplementarności matek i ojców Francuzi Emmanuel i Marie Gabrielle Ménager ze wspólnoty Emanuel zaznaczyli, że różnica płci wzywa ich do przeżywania swej komunii poprzez dar z samego siebie, na wzór Trójcy Świętej. Komplementarność seksualna wspiera ten wzajemny dar rodziców dokonywany w miłości małżeńskiej, niezbędny dla integralnego i harmonijnego rozwoju dzieci.

Claire i John Grabowski z komisji ds. świeckich, małżeństwa, rodziny i młodzieży konferencji episkopatu USA podkreślili, że różnice między mężczyzną i kobietą oraz komplementarność ojca i matki są darami Bożymi dla dobra rodziny. Przekonywali, że „płeć biologiczna i społeczno-kulturowa rola płci (gender) mogą być odrębne, ale nie są od siebie oddzielone”. Wskazywali na głęboki wpływ, jaki na wychowanie dzieci ma „świadectwo różnic ich rodziców jako mężczyzny i kobiety oraz ich wzajemna miłość i współpraca”. Zadanie podtrzymywania życia oraz tworzenia relacji dotyczy szczególnie matek, „których wrodzony geniusz – doświadczenie ciąży i szczególnej miłości, jaką ona wywołuje – nie może być niedoceniany lub pomijany w dążeniu do równości”. Z kolei ojcowie uzupełniają matki poprzez stawianie dziecku granic, wspieranie „zdrowego podejmowania ryzyka” i służenie rodzinie poprzez swą pracę. Dlatego papież w adhortacji pisze, że ojciec jest „tak samo konieczny jak czuła matka”, choć role te i zadania bywają płynne, w zależności od potrzeb konkretnej rodziny. Jednak „tylko kobiety mogą być matkami i tylko mężczyźni mogą być ojcami, zgodnie ze swymi odmiennymi darami”.

Rodzina a społeczeństwo

Ekonomista z ruchu Focolari Luigino Bruni, promujący ekonomię komunii, powiedział, że rodzina jest zasobem dla społeczeństwa. Jego zdaniem służy ona gospodarce nie wtedy, gdy dużo konsumuje, lecz gdy konsumuje mało, ale tworzy „więcej dóbr relacyjnych, duchowych i etycznych, niezbędnych dla ożywienia i rozwoju gospodarczego”.

Przewodniczący Chrześcijańskich Stowarzyszeń Włoskich Pracowników (ACLI) Andrea Alessi i jego żona Lidia Borzì nie mogą mieć dzieci. Na spotkaniu w Dublinie mówili o tym, że ich miłość małżeńska wyraża się w trosce o najsłabszych, stali się więc „płodni społecznie”. W ACLI starają się wcielać w życie dwie dobre praktyki: tworzyć miejsca pracy, co jest szczególnie ważne dla ludzi młodych, by mogli założyć rodzinę, oraz organizować przekazywanie niesprzedanego, a wciąż dobrego chleba stołówkom dla ubogich.

Gordian Gudenus, partner i dyrektor Banku Gutmanna z Wiednia zauważył, że rodziny zajmujące się przedsiębiorczością odgrywają kluczową rolę w pomnażaniu wspólnego dobra, w rozwoju społecznym i w zaspokajaniu potrzeb gospodarczych ludzkości. Firmy rodzinne stanowią dwie trzecie wszystkich przedsiębiorstw na świecie, zatrudniają 60 proc. pracowników i wypracowują ponad 70 proc. światowego PKB. Ponadto, zdaniem bankiera, wartości rodzinne pomagają „wznieść się ponad dominację egoizmu i krótkoterminowe cele gospodarcze” i wypracowywać „strategie w stawianiu czoła przyszłym wyzwaniom”. Dzięki skupieniu na sukcesie długoterminowym i trosce o przyszłe pokolenia „firmy rodzinne są naturalnymi stronnikami kapitalizmu bardziej świadomego, gdyż starają się zostawić pozytywne dziedzictwo następnym pokoleniom”, wbrew presji, z powodu której szefowie innych przedsiębiorstw „wierzą (fałszywie), że sprawy zawodowe są nie do pogodzenia” z ich życiem rodzinnym i duchowym. Według Gaudensa, zadaniem Kościoła jest wspieranie wartości rodzinnych wśród przedsiębiorców, pomagając im przeżywać swe powołanie jako punktów odniesienia i wiernych zarządców swoich firm, a także stawać się skutecznymi czynnikami społecznej i gospodarczej integracji.

O rodzinach migrantów mówił ks. Michael Czerny, podsekretarz Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka. Zwrócił uwagę na anormalność nieposiadania swego miejsca na Ziemi, co dla chrześcijan musi być wezwaniem do przyjęcia obcokrajowców. Przekonywał, że rodziny migrantów nie tylko są „potrzebujące i zasługujące na nasze miłosierdzie”, lecz mogą ze swej strony pomóc w ochronie najsłabszych czy też wspierać integralny rozwój innych. – Niech nasz Kościół uczy się coraz bardziej towarzyszyć migrantom i staje się coraz lepszym Kościołem zdolnym do towarzyszenia wszystkim rodzinom w procesie szybkich przemian – życzył duchowny.

Rodziny a najsłabsi

Podczas kongresu głos zabrał także chory na zespół Downa specjalista od marketingu Michael Gannon. Wziął on udział w panelu poświęconym wspieraniu rodzin ze specjalnymi potrzebami. Przyznał, że większość rodziców ogarnia smutek, gdy rodzi się im dziecko z zespołem Downa. – Moi rodzice i dziadkowie wierzyli, że Pan zatroszczy się o mnie i da im siłę do zrobienia dla mnie wszystkiego co najlepsze – wyznał mężczyzna. Opowiadał, że w domu nauczył się modlić, co uświadamia mu obecność Boga, który mu pomaga. Gannon jest zaangażowany w życie swoje parafii. Napisał także dwie książki.

Reprezentujący wspólnotę Arki Tim Kearney z USA zwrócił uwagę, że osoby z potrzebami specjalnymi mogą inspirować zdrowych. Ludzie z niepełnosprawnością intelektualną potrzebują relacji i przyjaźni „tak samo, jeśli nie bardziej”, jak leczenia. Jednak dla ich rozwoju konieczne jest środowisko (rodzina, sąsiedztwo, parafia), w którym ich przyjaźń i „dary serca” są zauważone.

Marian i Vincent Bradley z Irlandii Północnej mówili o tym, jak zmienia się życie całej rodziny, gdy rodzi się w niej chore dziecko, „z potrzebami specjalnymi”. – Zaczęło się nasze nowe życie, złożone z bólu, strat i wyzwań. Inna i samotna droga, przebywana razem z nielicznymi ludźmi, którzy postanowili stać u naszego boku – opowiadali rodzice, wspominając o rezygnacji z kariery zawodowej, niemożliwości wyjazdu na wakacje czy wyjścia na kolację do restauracji, a nawet zaplanowania czegokolwiek. Wielką pomocą była lektura Biblii i zapewnienie Jezusa: „Nie lękajcie się, wierzcie we Mnie”, które towarzyszy im każdego dnia. Rodzice zrozumieli, że powinni edukować ludzi wokół, jak wygląda życie chorych. Zaczęli więc w parafii organizować nabożeństwa dla chorych dzieci. Jednocześnie przyznali, że obok zmęczenia w ich życiu jest też wiele radości i miłości, bo wokół córki całkowicie zależnej od opieki toczy się życie całej rodziny, której ona stanowi centrum. Prawdziwymi bohaterami są dwaj starsi bracia dziewczynki, którzy pomagają rodzicom w zajmowaniu się nią. – Widzimy, jak świat się zmienia z powodu jej obecności – oświadczyli rodzice. Dali też wyraz trosce o przyszłość córki po ich śmierci, ale złożyli wszystko w ręce Boga, który „jest Ojcem [ich] rodziny”.

Radość i wyrzeczenia

– To w rodzinie otrzymujemy życie. To tam uczymy się dzielić się, cieszyć i cierpieć, doświadczać choroby i stawiać czoła śmierci, w tej szkole człowieczeństwa coraz bardziej bogatego i pełnego. Miłość czyni ją najbardziej konkretną spośród utopii – mówili Anna i Alberto Friso z ruchu Focolari. Powoływali się na doświadczenia tych, którzy nie wycofali się w obliczu choroby Alzheimera u bliskiej osoby czy w obliczu „upokorzenia zdradą”; rodzin, które adoptują niepełnosprawne dzieci, biorą do siebie starych rodziców albo córkę, która zaszła ciążę, otwierają swe domy dla migrantów, współpracują w wyrwaniu dziecka z uzależnienia. Państwo Friso wyznali, że w ciągu ponad 50 lat małżeństwa musieli „nauczyć się poznawać się i ufać sobie nawzajem, przyjmować innych, mieć nadzieję, cierpieć i walczyć”. – Płakaliśmy i świętowaliśmy, doświadczając, że najważniejsza jest miłość – stwierdzili włoscy małżonkowie.

W podobnym duchu wypowiedzieli się Verónica i José Luis Villaseñor. – Małżeństwo jest kombinacją radości i wyrzeczeń, napięć i wypoczynku, cierpienia i wyzwolenia, zadowolenia i dążeń, trudu i wesela. Żadna rodzina nie jest doskonała, wymaga stopniowego dojrzewania swej zdolności do kochania – mówili małżonkowie z Meksyku, których rodzina jest wielodzietna, a dwoje dzieci zginęło w wypadku samochodowym. Dzieląc się własnym doświadczeniem, stwierdzili, że „kiedy para małżeńska skupia się na wychowywaniu dzieci i troszczy się o przekazywanie wiary i o formację etyczną, dzieci uczą się żyć z większym poczuciem bezpieczeństwa, zgodnie i są bardziej szczęśliwe”.

Na kongresie nie zabrakło też troski o rodziny bezdomne. – Bezdomni stanowią niewidzialny świat z powodu obojętności, jaka ich otacza, populację żyjącą na marginesie naszych miast, często wręcz na progu naszych domów. Odmawia się im najbardziej elementarnych praw – wyliczała Maria Mercedes Rossi z włoskiej Wspólnoty Papieża Jana XXIII. Powołując się na dane ONZ, poinformowała, że na świecie jest około 100 mln bezdomnych, a 1,6 mld ludzi nie ma odpowiedniego mieszkania.

Jak pomagać rodzinom?

Wykładowcy historii ekonomii na Uniwersytecie Bolońskim Vera i Stefano Zamagni zwrócili uwagę, że „wszystkie środki publiczne mające pomóc rodzinie, wprowadzone często ad hoc, takie jak becikowe czy różnego rodzaju bony edukacyjne nie prowadzą do osiągnięcia celu, jakim jest skuteczne wsparcie rodzin, gdyż brakuje im kontynuacji i pewności”. Ich zdaniem rozwiązaniem byłoby niższe opodatkowanie rodziny w zależności od jej liczebności i dochodów. Chodzi o system fiskalny, który zapewniałby strukturalne wsparcie rodzinom, a nie o rozwiązania tymczasowe. Potrzebna jest także harmonizacja czasu pracą i życia rodzinnego, które obejmuje nie tylko wychowywanie dzieci, ale również relacje międzyrodzinne w łonie Kościoła i społeczeństwa.

Grupa św. Teresy z archidiecezji Toledo w Hiszpanii, pomagająca kobietom po separacji lub rozwodzie, przedstawiła tamtejsze „Dyrektorium duszpasterstwa rodzin”. Zawiera ono serię projektów towarzyszenia wiernym, od par narzeczonych, przez pary w ciągu pierwszych pięciu lat po ślubie, po rodziny przeżywające kryzys lub rozstanie. Spotkania odrębne dla różnych grup obejmują modlitwę, katechezę i wymianę doświadczeń. Mają na celu umacnianie relacji małżeńskich i rodzinnych.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.