Drukuj Powrót do artykułu

Świętość czy służba? Szczęście czy sukces?

24.01.2018 , ks. Ignacy Soler / mip Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

Jest jasne, że wszyscy ludzi chcą być szczęśliwi. Czy również jasne jest, że wszyscy chcą osiągnąć sukces? Odpowiedź nie jest oczywista, ponieważ pojęcie sukcesu związane jest z uznaniem przez innych. Mogę być szczęśliwy, a nie być człowiekiem sukcesu”. Istnieje sporo ludzi sukcesu, którzy nie bywają szczęśliwi.

 

Lubię oglądać po angielsku TED związane z wychowaniem. Ostatnio obejrzałem dwa: jeden, mówiący o szczęściu, drugi zaś o odnoszeniu sukcesu.

Autor pierwszego odpowiada, że według jego badań naukowych 48 proc. szczęścia pochodzi z DNA, a więc genetyki. Z kolei czterdzieści procent naszego szczęścia bierze się z wielkie wydarzenia – tzw. ‘Big events’. Wielkie wydarzenie nie jest tym samym, co kod genetyczny, którego nie da się zmienić. Wydarzenia przytrafiają się nam, a my musimy je w jakiś sposób pokierować, nadać sens.

Jednak najważniejszymi czynnikami, które dają nam szczęście, a zarazem w zupełności są przez nas osiągalne, to wiara w transcendencję, kochająca rodzina, wspólnota, w której możemy służyć oraz nadająca sens praca.

Drugi TED wskazuje natomiast osiem cech wspólnych dla ludzi sukcesu:

  1. Passion – Pasja. Kochaj to, co robisz
  2. Work – Praca. Ciężko pracuj
  3. Focus – Skupienie. Skup się na jednym, nie na wszystkim
  4. Push – Pchnąć. Nie spoczywaj na laurach
  5. Ideas – Idei. Miej dobre pomysły
  6. Improve – Doskonalić się. Pracuj na sobą
  7. Serve – Służyć. W tym co robisz dziel się z innymi, bo w sukcesie nie chodzi tylko o Ciebie
  8. Persist – Nalegać. Nie poddawaj się, bo sukces nie odnosi się z dnia na dzień

Szczęście jest dla każdego z nas konieczne, a zarazem niemożliwe: wszyscy dążymy do szczęścia, lecz ciągle czujemy się nie do końca szczęśliwi. Wiemy, że niemożliwe jest być w pełni szczęśliwym na ziemi. Szczęście, podobnie jak życie, jest w dużej mierze niezależne od nas. Również sukces, choć w mniejszym stopniu, także jest poza nami.

Dla mnie, kapłan Jezusa Chrystusa, szczęście związane jest z świętością. Im więcej świętości tym więcej radości i więcej szczęścia. Pojęcie świętości to transcendencja. Niemożliwe jest być świętym w ziemskim życiu, podobnie jak niemożliwe jest być szczęśliwym.

Człowiek zdecydowanie nosi w sobie pragnienia innego życia. Człowiek smakuje szczęścia lub sukcesu, zwłaszcza wtedy, kiedy nie szuka ich bezpośrednio, kiedy oddaje się w służbie innym. Wielka świętość przejawia się w byciu pożytecznym dla innych.

Czytam wywiad-rzekę Marka Zająca „Prymas Wyszyński nieznany– Ojciec duchowy widziany z bliska”. Rozmówca – ks. Bronisław Piasecki, osobisty kapelan prymasa przypomina słowa, wypowiedziane do kapłanów w maju 1961 r.: „Cały bowiem sens mego życia, cała moja praca polega na służbie wam. Nie mam innych pragnień i innych ambicji, jak tylko wam służyć. Największym moim pragnieniem, najszczytniejszą moją ambicją jest służyć wam całym sercem na kolanach, jak Chrystus. On na kolanach umywał nogi uczniom swoim. Pragnę kochać was, najmilsze dzieci Boże, miłością nadprzyrodzoną, być Bożym pasterzem, jak tylko człowiek może się na to zdobyć, jak go na to stać”.

To wspaniałe i prawdziwe słowa, potwierdzone poprzez życie Sługi Bożego. Pokazał nim, że prawdziwym szczęściem jest dążenie do świętości, a autentyczny sukces przynosi tylko codzienne upodabnianie się do Chrystusa.

„Oto sekret, głośny sekret: światowe kryzysy spowodowane są brakiem świętych. – Pan Bóg chce mieć garstkę “swoich” ludzi w każdej ludzkiej dziedzinie działalności. – Wówczas… pax Christi in regno Christi – pokój Chrystusa w królestwie Chrystusowym” (Droga 301).

Wersja do druku

Przeczytaj także

24 stycznia 2018 16:54

Dziś w Kościele Dzień Islamu

Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.