Drukuj Powrót do artykułu

Święty Stanisław Kostka – zbuntowany Młodzieniaszek z Rostkowa

24 września 2018 | 23:25 | eg | Płock Ⓒ Ⓟ

Sample materiały prasowe

Przez dwa dni Płock gościł będzie uczestników 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Miejscem spotkania biskupów jest Płock, bowiem to z tej diecezji pochodzi urodzony w Rostkowie św. Stanisław Kostka, którego rok obchodzony jest w Kościele w Polsce. Zanim trafił do panteonu świętych, ten Młodzieniaszek z Rostkowa i „Boży szaleniec”, jak bywa określany, udowodnił, że świadomość powołania do służby Bożej jest silniejsza od rodzinnych zakazów i pozwala przezwyciężyć wiele trudności.

Stanisław Kostka urodził się w grudniu 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu w diecezji płockiej, został ochrzczony w kościele parafialnym św. Wojciecha w Przasnyszu. Jego ojciec był kasztelanem zakroczymskim, a krewni zajmowali znaczące stanowiska w Polsce Jagiellonów i Wazów. Matką Stanisława była Małgorzata z zamożnego rodu Kryskich (pochodząca z Drobina koło Płocka). Stanisław miał czworo rodzeństwa: trzech braci – Pawła, Wojciecha i Mikołaja oraz siostrę Annę. Dwaj z braci – Wojciech i Mikołaj zmarli w dzieciństwie.

Chłopiec od dzieciństwa wzrastał w religijnej atmosferze rodzinnego domu. Tak napisał o tym jego brat Paweł: „Rodzice postępowali z nami surowo i przyzwyczajali do modlitwy i uczciwości. Wszyscy nas upominali i brali udział w naszym wychowaniu, wszystkich czciliśmy, przez wszystkich byliśmy kochani”.

Do dwunastego roku życia Stanisław uczył się w domu i u miejscowego kapelana. Później razem z bratem Pawłem kształcił się pod opieką młodego nauczyciela Jana Bilińskiego. Gdy miał lat czternaście, na początku lipca 1564 r., razem z bratem Pawłem i Janem Bilińskim wyjechał do Wiednia, aby tam uczyć się w elitarnym kolegium jezuickim. Jego duchowość kształtowała się w trudnym dla Kościoła okresie – czasach reformacji. Po ośmiu miesiącach pobytu w kolegium, gdy jezuitom zabrano internat, Stanisław przeniósł się do domu luteranina Kimberkera. Z bólem dostrzegał negację prawdy o Eucharystii i kultu Matki Bożej.

Początkowo nauka sprawiała Stanisławowi trudności, później jednak dzięki zdolnościom, ale też pracowitości i sumienności stał się jednym z najlepszych uczniów. Uchodził za chłopca bardzo pobożnego: często adorował Najświętszy Sakrament i gorliwie służył do Mszy św. Poza tym bardzo czcił Matkę Bożą. Gdy powziął zamiar wstąpienia do zakonu jezuitów, usiłował prowadzić życie na wzór zakonny, z czego żartowali nie tylko rówieśnicy, ale nawet jego starszy brat. Mimo to Stanisława nie rezygnował z częstej modlitwy i medytacji.

Stanisław powtarzał nieraz, że „trzeba więcej podobać się Bogu, niż bratu”. Za swoją życiową dewizę obrał wyznanie: „Ad maiora natus sum”, czyli „Do wyższych rzeczy jestem stworzony”, za czym nie kryje się pycha, ale tęsknota za tym, co święte i doskonałe.

W czasie pobytu w Wiedniu, w grudniu 1566 roku, Stanisław ciężko zachorował i obawiano się o jego życie. Powrót do zdrowia zawdzięczał cudownej interwencji Matki Bożej. Opowiadał potem w nowicjacie w Rzymie, że ujrzał Maryję z Dzieciątkiem Jezus, które złożyła mu Jezusa na wyciągnięte ręce. Otrzymał też wtedy polecenie wstąpienia do Towarzystwa Jezusowego. Niestety, na to nie chciał wyrazić zgody jego ojciec, który marzył o innej karierze dla syna.

Kiedy Stanisław, świadom swego powołania do służby Bożej przekonał się, że w Wiedniu, z powodu interwencji ojca, nie uda mu się dostać do zakonu (konieczna był zgoda rodzica), zdecydował się na czyn szaleńczy. Pełen determinacji, w niedzielę 10 sierpnia 1567 roku, po porannej Mszy św., ubrany w ubogie szaty, by nie zwracać na siebie uwagi, zdecydował się na ucieczkę. 17-latek zostawił list, w którym tłumaczył się przed bratem i nauczycielem, dlaczego podjął taką decyzję oraz prosił o pożegnanie w jego imieniu rodziców. Brat Paweł i Jan Biliński zorganizowali wprawdzie pościg, ale Stanisława nigdzie nie rozpoznano, ponieważ był przebrany za żebraka.

Najpierw Stanisław udał się do Augsburga, a następnie po przejściu 600 km, do Dylingi w Bawarii, mając nadzieję, że być może zostanie przyjęty przez prowincjała jezuitów w Niemczech, ojca Piotra Kanizjusza. Nikt jednak nie czekał tam na Stanisława z otwartymi ramionami: przyszły święty pomagał w kuchni i sprzątał. Jednak kiedy Piotr Kanizjusz, także późniejszy święty, przekonał się o wielkiej, duchowej wartości Stanisława, poradził mu, aby poszedł do samego generała ojców jezuitów do Rzymu. Wystawił też Stanisławowi wspaniałą opinię, pisząc: „Spodziewam się po nim rzeczy wielkich”.

Stanisław po długiej drodze dotarł do Wiecznego Miasta 25 października 1567 roku i zapukał do furty klasztornej ojców jezuitów. Generał zakonu ojciec Franciszek Borgiasz, późniejszy święty, zadecydował o przyjęciu Stanisława do nowicjatu wbrew woli rodziców. Ceremonia przyjęcia odbyła się 28 października 1567 roku. Gdy nowicjusz napisał do ojca, że jest w jezuickim nowicjacie, ten zareagował groźbami. Jednak Stanisław ripostował, że to wielka łaska, że Bóg raczył przyjąć na służbę jego syna.

W nowicjacie, jak stwierdzili liczni świadkowie, był wzorem zakonnika. Najświętszą Maryję Pannę nazywał swoją Matką i Panią. Na miesiąc przed śmiercią Stanisław wyznał przyjaciołom, że nie opuszcza go przeczucie o bliskiej śmierci. W dniu św. Wawrzyńca, 10 sierpnia 1568 roku, w rocznicę swej ucieczki z Wiednia, zachorował i po raz drugi ujawnił swe przeczucie bliskiej śmierci.

Prosił Matkę Bożą, by Jej Wniebowzięcie mógł przeżywać w niebie. Stan jego zdrowia nagle się pogorszył, poprosił wiec o spowiedź, przyjął komunię św i sakrament chorych. Jego zaledwie osiemnastoletnie życie dobiegało końca. Tego dnia krew popłynęła z jego ust a czoło pokrył zimny pot. Oblicze zmieniło się tuż przed śmiercią, kiedy ujrzał Matkę Boską w otoczeniu dziewic. Odszedł z tego świata maja lat osiemnaście, z krzyżem i obrazkiem Matki Bożej w ręku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia 1568 roku, prawdopodobnie o godzinie trzeciej nad ranem. Znane jest powiedzenie, że „żyjąc krótko, przeżył czasów wiele”.

Kult świętego Polaka zrodził się natychmiast i spontanicznie, wieść o jego śmierci bardzo szybko rozeszła się po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciała i całowali je ze czcią. Wbrew zwyczajowi zakonu ustrojono je kwiatami. Z polecenia Franciszka Borgiasza, generała zakonu, ciało Stanisława złożono do drewnianej trumny, co również w owych czasach było wyjątkiem. Także na polecenie generała magister nowicjatu napisał o Stanisławie krótkie wspomnienie, które rozesłano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. W dwa lata po śmierci współbracia udali się do przełożonego domu nowicjatu, aby pozwolił im zabrać ze sobą relikwię głowy Stanisława. Kiedy otwarto trumnę, by pobrać relikwie, ciało wyglądało jak w dniu śmierci.

Proces kanoniczny trwał jednak długo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolił na jego kult. 18 lutego 1605 roku Paweł V zezwolił na wniesienie obrazu Stanisława do kościoła św. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 r. ten sam papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się najpierw w Rzymie w domu św. Andrzeja, a potem w Polsce. Był to pierwszy błogosławiony Towarzystwa Jezusowego.

Klemens X zezwolił zakonowi jezuitów w roku 1670 na odprawianie Mszy świętej i brewiarza o Stanisławie w dniu 13 listopada. W roku 1674 tenże papież ogłosił bł. Stanisława jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. Dekret kanonizacyjny wydał Klemens XI w 1714 r. Jednak z powodu śmierci papieża obrzędu uroczystej kanonizacji dokonał dopiero Benedykt XIV 31 grudnia 1726 roku.

Relikwie Świętego spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. Św. Stanisław Kostka jest patronem Polski (od 1671 roku) i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej, głównym patronem diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy oraz wielu szkół i seminariów duchownych. Oręduje za dziećmi i młodzieżą, studentami i nowicjuszami jezuickimi.

Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu Świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).

Z inicjatywy biskupa płockiego Piotra Libery Episkopat Polski ogłosił rok 2018, w 450. rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki i 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości – Rokiem Świętego Stanisława Kostki.

380. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski w Płocku w dniach 25-26 września, jest jednym z wydarzeń obchodów tego roku w diecezji płockiej.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.