Drukuj Powrót do artykułu

Szkoły dla dziewcząt w Bangladeszu – “wylęgarniami” przemocy na tle seksualnym

03 maja 2019 | 13:41 | kg (KAI/AsiaNews) / pw | Dhaka Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. © Mazur / catholicnews.org.uk

Medresy – szkoły koraniczne – dla dziewcząt w Bangladeszu stają się coraz bardziej “wylęgarniami” przemocy i seksualnego wykorzystywania kobiet. Tylko w kwietniu ujawniono, że trzy uczennice tych placówek poniosły śmierć a siedem innych zostało zgwałconych przez swych nauczycieli.

Chociaż nieoficjalne przecieki o przestępstwach na tle seksualnym w medresach dla dziewcząt pojawiały się już wcześniej, to prawdziwy wstrząs i głębokie oburzenie w społeczeństwie wywołała wiadomość o okrutnym akcie przemocy wobec Nusrat Jahan Rafi. Spalono ją żywcem za to, że odważyła się ujawnić fakt, iż kierownik szkoły wykorzystywał ją seksualnie a następnie odmówiła wycofania skargi.

Komentując tę tragedię Rasheda K. Chowdhury, doradczyni rządu w Dhace, powiedziała włoskiej agencji misyjnej AsiaNews, że ten, kto popełnia przestępstwo na tle seksualnym, “powinien zostać ukarany zgodnie z obowiązującym prawem”. Nikogo nie wolno zabijać tak jak Nusrat – dodała z mocą. Konsultantka zwróciła ponadto uwagę, że “o ile w przeszłości przemoc fizyczna wobec uczennic była przede wszystkim dziełem ich kolegów, to obecnie odpowiedzialność za takie czyny ponoszą przede wszystkim nauczyciele”.

Zabójstwo to pokazało zjawisko przestępstw seksualnych, jakich dopuszczają się na uczennicach nauczyciele w medresach. Tylko w kwietniu zginęły wskutek tego trzy młode kobiety a siedem innych doświadczyło gwałtów i innych przejawów przemocy.

W Bangladeszu w szkołach koranicznych studiuje prawie 6 mln dziewcząt, a tak duża ich liczba wynika z faktu, że nauka w tych placówkach jest bezpłatna. Istnieją dwa rodzaje medres: “quomi” – prywatne i “alia” – wspierane przez rząd. Według zaleceń Ministerstwa Oświaty w medresach dla dziewcząt powinny uczyć kobiety, w rzeczywistości jednak ich odsetek nie przekracza 30. Zdaniem Rasheda K. Chowdhury, “władze powinny lepiej sprawdzać życiorysy nauczycieli, przy czym priorytetem powinien być ich aspekt moralny”.

Na razie nie ma oficjalnych statystyk co do tego rodzaju przestępstw w medresach, gdyż większość ofiar nie ma odwagi ani informować o takich zdarzeniach, ani sprzeciwiać się im. Mimo wszystko jednak przypadki takie co jakiś czas wychodzą na światło dzienne.

Na przykład 19-letnia uczennica, ukrywająca się za imionami Nupor Akter powiedziała, że pewnego razu nauczyciel poprosił ją, aby została po zajęciach, a kiedy wszyscy uczniowie już sobie poszli, “objął mnie siłą”. “Gdy zrozumiałam, co chce zrobić, zagroziłam, że zacznę krzyczeć, puścił mnie więc i pozwolił uciec” – wspominała dziewczyna. Ale po powrocie do domu nie miała odwagi, aby opowiedzieć o tym rodzicom, ostatecznie więc opuściła szkołę i wyszła za mąż, zgodnie ze swoją wolą. “Nie czułam się bezpieczna w medresie, gdyż niektórzy nauczyciele próbowali wykorzystać swą pozycję, grożąc uczennicom” – wyjaśniła N. Akter.

Sytuacja jest znacznie lepsza, jeśli w takich szkołach uczą kobiety. Według Nilufar Begum z medresy dla dziewcząt na przedmieściach Dhaki “tylko nauczycielki traktują nas uprzejmie i nigdy nie doświadczyłam czegoś nieprzyjemnego przez cały okres nauki”.

Zdaniem dyrektora tej szkoły Abdula Oduda “wzrost agresji seksualnej [w tych placówkach] dotyczy klas mieszanych”, dlatego mężczyźni i kobiety powinni się uczyć oddzielnie a dzieci winny uczyć tylko kobiety. Dyrektor innej stołecznej szkoły Gazi Mashudor Rahman uważa natomiast, że “kobiety powinny nosić burki [chusty], tymczasem obecnie mają one ze sobą telefony komórkowe, nie przestrzegają zasad ubierania się i są niezdyscyplinowane, stając się tym samym ofiarami złych mężczyzn”. Dodał, że medresy winny pozostawać pod surową kontrolą nauczycieli.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.