Drukuj Powrót do artykułu

Tadeusz Mazowiecki żył według błogosławieństw

03 listopada 2013 | 14:08 | aw / br Ⓒ Ⓟ

Twoje dni wypełniało przemycanie prawdy i cierpliwe budowanie przyczółków wolności z nadzieją na jej poszerzenie w niewiadomej przyszłości – tak o śp. Tadeuszu Mazowieckim mówił w czasie pogrzebowej Mszy o. Aleksander Hauke-Ligowski.

Cytując w katedrze warszawskiej kolejne błogosławieństwa z Kazania na Górze nakreślił sylwetkę pierwszego niekomunistycznego premiera powojennej Polski.

O. Hauke-Ligowski, dominikanin, wieloletni przyjaciel Zmarłego podkreślił, że Pismo Święte daje program realizacji miłości. Jaka jest miłość – mówi św. Paweł, a jak ma być realizowana mówi sam Chrystus w Kazaniu na Górze. Jeśli chodzi o Twoje życie – nasuwa się błogosławieństwo dla tych, którzy łakną i pragną sprawiedliwości – mówił kaznodzieja.

Dominikanin rozmawiał z Tadeuszem Mazowieckim w warszawskim KIK po spotkaniu w ambasadzie holenderskiej grupy Żydów starających się o wizę po antysemickich atakach przez władze PRL. "Zrozumiałem, że niezależnie od szczytnych i kłamliwych haseł, tych ludzi spotyka zło i bezwstydna krzywda" – mówił dominikanin, który podzielił się swoim oburzeniem i smutkiem z ówczesnym szefem “Więzi”. Wtedy, jak zaznaczył, powstała "wspólnota wstydu i smutku", która dała początek ich przyjaźni. "W Polsce wszystko co, godne upamiętnienia i wspomnienia zawsze albo od Żydów się zaczyna i na Żydach się kończy, a przynajmniej o Żydów musi się otrzeć" – dodał.

O. Hauke-Ligowski wspomniał o pragnieniu sprawiedliwości, o których mówią błogosławieństwa – to znaczy tego, co się należy jako chrześcijaninowi, Polakowi obywatelowi, pracownikowi, twórcy wartości. "I to wypełniało długi ciąg twoich dni, przemycania prawdy, cichej obrony, cierpliwe budowanie przyczółków wolności z nadzieją na jej poszerzenie w niewiadomej przyszłości" – mówił dominikanin.

O. Hauke-Ligowski podkreślił, "patrzenie na jego cierpliwość, wytrwałość i przemyślność, była wspaniałą lekcją tej miłości, która wszystko cierpliwie znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, a przy tym nie jest naiwna". Dodał, że miłość ta "dobrze zna cienką granicę między kompromisem a kompromitacją i potrafi ustrzec się jej przekroczenia". Dodał, że "miłość nikogo nie spisuje na straty, nie pamięta złego i umie współweselić się z prawdą".

Cytując kolejny werset – błogosławieni cisi – kaznodzieja stwierdził, że jedną z przyczyn sukcesu Tadeusza Mazowieckiego było to, że ludzie uczyli się, że nie szuka on swego, że cichość to prostota i szczerość. "Można było się z nim nie zgadzać, ale nie nie ufać – choćby dlatego, że żadnej niezgodności nie próbował ukryć ani zaklajstrować, ale był szczery w staropolskim ucieraniu poglądów i bezkompromisowym dobijaniu się kompromisu" – wskazywał dominikanin.

O. Hauke-Ligowski zwrócił uwagę, że gdy wybuchła Solidarność, Mazowiecki mógł dla wszystkich stać się autorytetem i "skutecznie przekształcać barykady w Okrągły Stół, wspólne rozmowy, ucieranie kompromisów, zgody, wolności nie tylko naszej, ale wszędzie tam, gdzie za nią tęskniono: na wschodzie, zachodzie i południu". Dodał, że choć zwiększyło się pole działania, metody zostały te same: szczerość rozmowy, nie szukania swego, bez pychy i odwetu, ale z zatroskaniem o dobro wszystkich uczestników życia politycznego naszej części Europy.

Tadeusz Mazowiecki troszczył się o budowanie pokoju najpierw z sąsiadami, a także ciągle starał się o nasz wewnętrzny pokój. Wspomniał, że Mazowiecki zaangażował się w rozwiązanie "najbardziej tragicznego, bałkańskiego egzaminu".

Błogosławieni, miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią, błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi – cytował zakonnik. Nawet w katastrofie i całkowitej klęsce, ten, kto zna wartość kompromisu, zna także jego cenę i we właściwym momencie potrafi powiedzieć "dość" – podkreślił. – I to "dość" w tragedii wzajemnej rzeźni mogło zakończyć się cudem pokoju. I tak się stało. A ty do końca najbardziej nosiłeś w sercu właśnie to bałkańskie doświadczenie – przypomniał dominikanin

– Tak żyłeś i taki byłeś. A taka była w tym prostota, odrodziłeś się w niebie i żegnamy cię z nadzieją na nowe powitanie każdy w swoim czasie i kolejności, a na razie pozostaje wraz z tobą, zapożyczając słów Norwida "zmówić pacierz potężnym milczeniem" – zakończył swą homilię dominikanin.

O. Aleksander Hauke-Ligowski w latach 70. uczestniczył w spotkaniach warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Był też kapelanem i uczestnikiem organizowanej przez Komitet Obrony Robotników głodówki w kościele św. Marcina w Warszawie w maju 1977.

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.