Drukuj Powrót do artykułu

Terror w Rosji wobec Kościoła prawosławnego

31 marca 2017 | 12:14 | Warszawa / Paweł Przeciszewski / mz Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wikipedia

“Czym większą liczbę przedstawicieli reakcyjnej burżuazji i reakcyjnego duchowieństwa uda się rozstrzelać, tym lepiej” – pisał Lenin. W sumie wymordowano w łagrach około 40 tys. prawosławnych duchownych, czyli ok. 85% ogólnej liczby duchowieństwa. Do tej liczby należy dodać dziesiątki tysięcy świeckich, którzy zginęli tylko za to, że byli chrześcijanami. Poniższy tekst jest fragmentem cyklu publikowanego przez KAI w obliczu setnej rocznicy rewolucji październikowej.

1. Święty Patriarcha Tichon
Terror stosowany przez bolszewików rozpoczął się niemal natychmiast po rozpędzeniu rosyjskiej Konstytuanty (5 stycznia 1918 r.), co oznaczało definitywne przejęcie przez nich całej władzy w Rosji. Stojący na czele Kościoła prawosławnego patriarcha Tichon już nazajutrz ogłosił orędzie, w którym dokonał ekskomuniki rewolucjonistów, zarazem wzywając ich do opamiętania: „Opamiętajcie się, szaleńcy, powstrzymajcie wasze krwawe rozprawy (…). Władzą, daną nam przez Boga, zabraniamy wam przystępować do sakramentów Chrystusowych, ekskomunikujemy was”. Wezwał wierzących, by stanęli w obronie Kościoła, jednak nie za pomocą oręża, lecz pokuty. “Synowie moi i córki w Chrystusie – wołał – spiesznie wzywajcie do pokuty, do powstrzymania bratobójczych waśni, twórzcie związki duchowe, które przeciwstawiają się sile zewnętrznej siłą swego świętego uduchowienia”.

Patriarcha nie wzywał do buntu lecz – mimo wszystko – pragnął jakiegoś ułożenia stosunków z nową władzą. 21 czerwca 1918 r. w homilii wygłoszonej w soborze Matki Bożej Kazańskiej na Placu Czerwonym w Moskwie broniąc prawa Kościoła do moralnej oceny działań władzy i tego, co dotyczy zasad wiary, moralności i wolności sumienia, starał się jednak znaleźć pewien kompromis, który mogłyby zaakceptować i Kościół i rodzące się totalitarne państwo, mimo, że jego szkielet stanowiła ideologia ateizmu. Podstawą miałaby być lojalność duchownych wobec bolszewickiej władzy, ale jej granicą byłoby nie wymaganie od Kościoła usprawiedliwiania zła dokonywanego przez władze i nieingerencja władz w wewnętrzne, a szczególnie personalne sprawy Kościoła.

W tym duchu, wraz z Soborem trzykrotnie wystąpił z ostrą krytyką działań rządu radzieckiego. Pierwszy raz w liście do WCKW potępiającym pokój zawarty w Brześciu jako kapitulację wobec Niemiec, co określił jako zdradę narodową. Następnie osądzając morderstwo popełnione na rodzinie carskiej i po raz trzeci w liście do Rady Komisarzy Ludowych z okazji rocznicy rewolucji październikowej, w którym wezwał do zaprzestania “czerwonego” terroru, zarzucając nowej władzy niewypełnienie obietnic, dzięki którym ją uzyskała.

2. “Czerwony terror” – masakry w majestacie prawa
W listopadzie 1920 r., na rozkaz Feliksa Dzierżyńskiego, który zażądał “oczyszczenia Rosji z elementów kontrrewolucyjnych” bolszewicy pod wodzą Beli Kuna, przywódcy komunistów węgierskich i znanej ze swoich perwersyjno-sadystycznych skłonności komisarz Rozalii Załkind, pseudonim “towarzysz Demon”, późniejszej radzieckiej wicepremier; rozpoczęli masowe morderstwa. Metodą było branie zakładników wśród “warstw pasożytniczych”, w tym duchowieństwa. Zakładnicy ci, często pod wymyślonym pretekstem byli mordowani, albo w najlepszym wypadku trafiali do łagrów. Organy prasowe bezpieki publikowały kilkusetosobowe listy rozstrzelanych, najczęściej zaczynające się od miejscowego duchowieństwa.

3. Zabór kosztowności kościelnych
Pod koniec 1921 r., kiedy wojna domowa została wygrana, bolszewicy podjęli próbę frontalnego uderzenia w Kościół prawosławny. Pretekstem stał się głód, sztucznie wywołany egzekwowaniem przez władze kontyngentów żywnościowych od chłopów. A przewyższały one możliwości produkcji rolnej. W odpowiedzi powstał Kościelny Komitet Pomocy Głodującym, rozpoczynając zbiórkę darów dla najbardziej potrzebujących. Patriarcha Tichon wezwał wiernych do ofiar na rzecz głodujących chłopów i zadeklarował nawet gotowość oddania na ten cel drogocenności kościelnych z wyjątkiem naczyń liturgicznych. Władze radzieckie, przerażone sprawnością organizacyjną Kościoła w walce z klęską głodu, dostrzegły w tym wstęp do organizowania “struktur kontrrewolucji”. Rozwiązały więc cerkiewny Komitet i wyaresztowały jego aktywistów. Następnie przystąpiły siłą do akcji planowej grabieży wszystkich cerkwi.

Ciężko chory Lenin nie mając już sił na uczestniczenie w posiedzeniach Biura Politycznego, sporządził 15 marca 1922 r. tajną notatkę dotyczącą prowadzenia kampanii, w której napisał: “Zabór kosztowności szczególnie z najbogatszych ławr, monasterów i cerkwi powinien być przeprowadzony z bezlitosną konsekwencją, bezwarunkowo i nie zatrzymując się przed czymkolwiek i w najkrótszym okresie. Czym większą liczbę przedstawicieli reakcyjnej burżuazji i reakcyjnego duchowieństwa uda się z tego powodu rozstrzelać, tym lepiej. Należy teraz dać nauczkę tej publice, aby w ciągu kilku dziesięcioleci nie pomyśleli o sprzeciwie”. A pieniądze uzyskane z grabieży cerkwi nigdy nie dotarły do głodujących.

4. Walka z Kościołem w kompetencji służb
Jednym z dowódców oddziałów specjalnych grabiących cerkwie, był Eugeniusz Tuczkow, parobek po czterech klasach, ale z niebywałą charyzmą połączoną z sadyzmem. Awansowano go na naczelnika wydziału radzieckiej bezpieki GPU odpowiedzialnego za zwalczanie Kościoła i religii. Tym samym obdarzono go ogromnym zakresem niekontrolowanej władzy. W kręgach Kościoła prawosławnego nominację Tuczkowa odczytano jako dowód, że Biuro Polityczne WKP(b), nie cofnie się przed niczym.

Najpierw Eugeniusz Tuczkow postawił przed trybunałem rewolucyjnym metropolitę petersburskiego, Beniamina (Kazańskiego) wraz z 86 duchownymi i przedstawicielami laikatu. Metropolita został rozstrzelany wraz z trójką najbliższych współpracowników. Pozostali otrzymali wyroki od 3 do 10 lat łagrów. W analogicznym procesie pokazowym, przeprowadzonym równolegle przez moskiewski trybunał rewolucyjny skazano na rozstrzelanie 54 kapłanów, 9 mnichów oraz 3 świeckich. Tylko w 1922 r. ofiarami represji stało się 2691 kapłanów; 1962 mnichów i mniszek i 3447 osób świeckich.

19 kwietnia 1923 r. patriarcha Tichon został aresztowany. Umieszczono go w więzieniu GPU na Łubiance, gdzie Tuczkow przesłuchiwał go do 8 maja. Tego dnia przewieziono go z powrotem do tymczasowej rezydencji w Monasterze Dońskim, gdzie przygotowano dlań areszt domowy.

Do walki z Kościołem Tuczkow wykorzystywał także tych duchownych i świeckich, którzy przed rewolucją dążyli do reform rosyjskiego Kościoła w duchu modernizmu. Pozwolił im dokonać rozłamu, organizując się w zalegalizowane stowarzyszenia: “Cerkiew Odnowy” i “Żywa Cerkiew”. Ustanowili oni tzw. “Wyższy Zarząd Kościelny”, który akceptując całość żądań bolszewickich, zmierzał do przejęcia władzy nad rosyjskim Kościołem prawosławnym. Rozłamowcy zorganizowali więc własny “sobór”, który wezwał patriarchę Tichona do oddania władzy. Przekazane mu oświadczenie głosiło, że z powodu “ekskomunikowania przezeń władzy radzieckiej i ludzi uznających ją, patriarcha Tichon, jako odstępca od wiary Chrystusowej i heretyk, pozbawiony zostaje przez Święty Sobór z 1923 roku, urzędu, święceń biskupich, kapłańskich i zakonnych, a jego obowiązki, do czasu wyboru nowego patriarchy, przejmuje sobór”. Uwięziony Tichon nie tylko nie podpisał abdykacji, ale znalazł tyle siły, że tych co ją przynieśli, wyrzucił za drzwi. Brak podpisu patriarchy pod aktem abdykacji nie przeszkadzał jednak władzom uznać za nowe władze Kościoła – uzurpatorów z nominacji bezpieki.

Niespodziewanie w obronie patriarchy stanął angielski król Jerzy V, polecając swojemu ministrowi spraw zagranicznych, lordowi George Curzonowi wystąpić z ultimatum wobec rządu radzieckiego. Zagroził, że jeśli bolszewicy nie przerwą represji wobec Kościoła i duchowieństwa, Wielka Brytania przestanie uznawać ZSRR i zerwie z nim stosunki. Bolszewicy ustąpili, likwidując patriarsze areszt domowy i pozwalając mu na kontynuację działalności. Jednocześnie rozpoczęli wulgarną i nie przebierająca w środkach kampanię prasową przeciwko Tichonowi, w której rzekomi “prości ludzie radzieccy” domagali się dla niego kary śmierci. Sam Tuczkow nie opuszczał rezydencji patriarszej i nieustannymi szantażami wykańczał gospodarza psychicznie.

Chodziło mu o to, by patriarcha uczynił takie kroki, które zachwiałyby jego autorytetem. Pierwszym z aktów miało być złożenie przez Tichona samokrytyki. W końcu patriarcha został uwolniony po skierowaniu do władz listu, w którym deklarował skruchę z powodu prowadzonej wcześniej „działalności kontrrewolucyjnej” i zapewniał, iż jego stosunek do władzy radzieckiej nie jest już wrogi.

Po uwolnieniu patriarchy, zdecydowanie okrzepły siły kościelne, które pozostały wierne swojemu arcypasterzowi. Widoczne to było gołym okiem. Na liturgię odprawianą w cerkwiach rozłamowców nie przychodził już prawie nikt, natomiast nieliczne już cerkwie należące nadal do kanonicznego Kościoła były przepełnione. Były one jedynymi miejscami, gdzie “ludzie radzieccy” czuli się wolni.

Patriarcha, doskonale zdając sobie sprawę, że nie tylko dni sprawowania przez niego urzędu, ale dni życia są policzone, wiele energii poświęcił na przygotowanie następcy. Wyznaczył kandydatów na regentów patriarszych (łac. locum tenens). Pierwszy z nich, Cyryl (Smirnow) metropolita kazański, był jedną z największych osobowości w całej historii Kościoła rosyjskiego. Drugim kandydatem był metropolita jarosławski Agafangieł (Preobrażeński), należący do najbardziej otwartych, nieposzlakowanych rosyjskich hierarchów. Trzecim ksiądz Piotr Polański, świeżo przyjęty jako mnich reguły studyckiej i wyświęcony na metropolitę krutickiego (jego eparchia obejmowała tereny wokół Moskwy).

5. Śmierć patriarchy i jej następstwa
25 marca/7 kwietnia 1925 r., w święto Zwiastowania, patriarcha Tichon w wieku 60 lat znienacka odszedł do Pana. Według oficjalnego komunikatu z powodu niewydolności serca, ale nikt nie wątpił, że został otruty. Kanonizowany został jako pierwszy z wielkich męczenników i wyznawców rosyjskich. Pierwsi dwaj kandydaci na regentów patriarszych, zostali uwięzieni przez władze radzieckie od razu po śmierci patriarchy. A metropolita Piotr przejął kierowanie Kościołem z pełną świadomością nieuchronnej “palmy męczeństwa”.

Metropolita Piotr został od razu poddany ostrym naciskom ze strony Tuczkowa, a gdy okazały się one nieskuteczne, został aresztowany po 8 miesiącach sprawowania urzędu. Spodziewając się aresztowania, wyznaczył na swojego zastępcę metropolitę Sergiusza (Stragorodskiego), wybitnego teologa. Metropolita Piotr już nigdy nie powrócił do pełnienia swoich obowiązków, resztę życia spędzając na zesłaniu i w więzieniach, w sposób wyjątkowo okrutny i uwłaczający dręczony przez władze sowieckie. W 1937 r. został rozstrzelany.

7. Deklaracja lojalności
Po aresztowaniu regenta Piotra, metropolita Sergiusz przystąpił do pełnienia obowiązków tymczasowego zastępcy regenta patriarszego. Początkowo nie tylko odmówił podporządkowania się Tuczkowowi, ale nawet w ukryciu przed nim przeprowadził konspiracyjne wybory nowego patriarchy. Biskupi wybrali korespondencyjnie najbardziej niezłomnego z niezłomnych, metropolitę Cyryla (Smirnowa). Nigdy nie zdołał on jednak władzy patriarszej objąć.

Czas odwagi wykazywanej przez Sergiusza skończył się raptownie z chwilą aresztowania go w listopadzie 1926 r. Zastosowanie wobec niego środków łamania charakteru jakie tylko znała radziecka bezpieka, odniosło skutek. W dwa miesiące po wyjściu na wolność, 16/29 czerwca 1927, ogłosił swą słynną Deklarację. Powtarza w niej tezy radzieckiej propagandy, a w najbardziej serwilistycznej części dokumentu, zadeklarował bezwarunkową lojalność wobec radzieckiej ojczyzny, której “radości i sukcesy są naszymi radościami i sukcesami, a niepowodzenia naszymi niepowodzeniami”.

W odpowiedzi na deklarację Sergiusza, wielu biskupów i duchownych wypowiedziała mu posłuszeństwo. Powoływali się na zalecenie wydane przez patriarchę Tichona, aby w uzasadnionej potrzebie tworzyć tymczasowe “biskupie autokefalie” (niezależne diecezje). Niektórzy z nich utworzyli takie podziemne struktury, głównie w Moskwie i w Leningradzie. Większość z niepokornych hierarchów jednak została szybko aresztowana. Ale – co ważne – kontynuowali oni kierowanie swym duchowieństwem i owczarnią z miejsc zesłania i łagrów. Pozostający zaś na wolności, przeszli w stan nielegalny i sprawowali tajnie służbę Bożą w domach prywatnych. W taki sposób narodził się rosyjski „Kościół Katakumbowy”. W obwodzie moskiewskim należał do niego archimandryta Serafim (Batiukow), który aż do swojej śmierci w 1943 r. prowadził konspiracyjną wspólnotę, mającą charakter elitarny. Wspólnoty katakumbowe uznały natomiast tajny wybór metropolity Cyryla (Smirnowa) na patriarchę – za obowiązujący i podlegały jego jurysdykcji.

W 1929 r. nastąpiła kolejna fala represji wobec Kościoła. Jego kompetencje ograniczono wyłącznie do liturgii, zakazując prowadzenia jakiejkolwiek działalności pedagogicznej, kulturalnej i charytatywnej. Na mocy poprawki do konstytucji z 1929 r. jedynym dopuszczalnym światopoglądem był marksizm. Apogeum terroru w latach 1937–1938 dotkliwie dotknęło duchowieństwo prawosławne, zamknięto dwanaście tysięcy cerkwi, rozstrzelano lub deportowano tysiące duchownych, wśród nich zamordowano wybitnego teologa o. Pawła Floreńskiego. W sumie wymordowano w łagrach około 40 tys. prawosławnych duchownych, czyli ok. 85% ogólnej liczby duchowieństwa. Do tej liczby należy dodać dziesiątki tysięcy świeckich, którzy zginęli tylko za to, że byli chrześcijanami.

O przywiązaniu Rosjan do prawosławia w latach trzydziestych XX w., tak pisał w okupowanej przez Niemców Rydze metropolita Sergiusz (Woskresieński): „W Rosji było rozwinięte tajne życie religijne – tajni duchowni i mnisi, cerkwie katakumbowe i nabożeństwa, chrzty, spowiedzi, komunie, śluby, tajne kursy teologiczne, tajne przechowywanie utensyliów cerkiewnych, ikon, ksiąg liturgicznych, tajne kontakty ze wspólnotami, diecezjami i kierownictwem patriarchatu”. Według hierarchy wiara była tak silna, że ateizm nie mógł jej zwyciężyć.

Po dokonanym przez Stalina zaborze wschodnich województw Rzeczypospolitej w 1939 r. zamieszkanych w dużej mierze przez ludność wyznania prawosławnego zwiększyła się zarówno liczba parafii prawosławnych, jak i członków episkopatu. Do wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r. władzom nie udało się na ziemiach białoruskich i ukraińskich rozbić organizacji cerkiewnej.

8. Epilog. Przetrwanie Cerkwi dzięki napaści Hitlera
Sytuacja wszystkich Kościołów z ZSRR uległa diametralnej zmianie po ataku Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Metropolita Sergiusz wezwał wtedy wiernych do obrony ojczyzny, a Kościół prawosławny odegrał rolę mobilizującą chrześcijan do walki za ojczyznę. Tę rolę Cerkwi docenił Stalin. 4 września 1943 r. zezwolił na w miarę normalne funkcjonowanie Kościoła i dokonanie wyboru metropolity Sergiusza na patriarchę. W 1944 r. w Związku Radzieckim ponownie otwarto 208 cerkwi a w 1945 r. – 510. Nastąpiło odrodzenie życia religijnego. W nabożeństwach uczestniczyli oficerowie Armii Czerwonej, a swe dzieci chrzcił nawet aparat partii komunistycznej. 1 kwietnia 1946 r. liczba otwartych cerkwi wyniosła 10 tys. 547. Liczba parafii zaś wzrosła w 1949 r. do ponad 14 tys.

Okres zaniechania prześladowań Cerkwi trwał do lat sześćdziesiątych. W epoce Nikity Chruszczowa prześladowania powróciły, który w 1961 r. wystąpił z programem budowy społeczeństwa komunistycznego, ponownie “na prośbę wiernych” zamykając parafie i monastery. Zamknięto ich ponad połowę. A Rada do Spraw Wyznań przy Radzie Ministrów ZSRR sprawowała całkowitą kontrolę nad hierarchią. W szkołach wyższych powołano do życia katedry i instytuty naukowego ateizmu, których celem było wychowanie inteligencji.

Jednak pomimo tych ograniczeń i represji, w latach sześćdziesiątych liczba osób przystępujących do sakramentów, zwłaszcza na Białorusi i Ukrainie, nie uległa zmianie. Trwały pielgrzymki do miejsc świętych i monasterów w ówczesnym Zagorsku (Ławra Troicko-Siergiejewska), Kijowie, Poczajowie na Ukrainie, czy Żyrowicach na Białorusi. Odsunięcie Chruszczowa od władzy w 1964 spowodowało, że nowych represji już nie podejmowano, natomiast wszystko co udało się odebrać Kościołowi, pozostawało w mocy.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.