Drukuj Powrót do artykułu

To od nas zależy, co znajdzie się w podręcznikach

21.04.2018 , Wydawnictwo Św. Stanisława BM / mip, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. Paweł Żulewski/KAI

Od nas zależy to, co znajdzie się w podręcznikach i książkach historycznych – mówi ks. prof. Jan Szczepaniak, autor „Małej ilustrowanej historii Kościoła katolickiego w Polsce”. Publikacja ukazała się nakładem Wydawnictwa Św. Stanisława BM, a jej prezentacja odbyła się dziś w Warszawie.

Bez historii nie byłoby teraźniejszości. Co przede wszystkim daje nam odkrywanie tajemnic przeszłości? Po co pisać o historii?

Ks. prof. Jan Szczepaniak: O pożytku pisania i czytania o historii jasno powiedział żyjący 400 lat przed narodzeniem Chrystusa historyk grecki Tukidydes w swoim wiekopomnym dziele „Wojna peloponeska”, że pozwala to urobić sobie zdanie o takich samych lub podobnych zdarzeniach. A „zgodnie ze zwykłą koleją spraw ludzkich mogą [one] zajść w przyszłości”. Wiedza o tym, co było w przeszłości i pojęcie dlaczego było tak, a nie inaczej, pozwala lepiej zrozumieć bieg dzisiejszych zdarzeń i mechanizmy, które nimi rządzą. Bez znajomości i rozumienia dziejów istnieje większa możliwość błędnego opisania dzisiejszego świata oraz popełnienia pomyłek w podejmowanych decyzjach.

To samo mówi dzisiaj modna amerykańska pisarka Elizabeth Kostova w książce Historyk: „studiowanie historii przygotowuje raczej do rozumienia teraźniejszości, niż do uciekania od niej w zamierzchłą przeszłość”. Prawdę tę dosadnie wyraził polski aforysta Aleksander Kumor: „Dwóje z lekcji historii pisane są na skórze narodów”. Jest jeszcze drugi powód, dla którego powinniśmy uważnie przyglądać się historii. Dobrze by było, abyśmy mieli świadomość, że od nas zależy to, co znajdzie się w podręcznikach i książkach historycznych czytanych przez przyszłych mieszkańców ziem, zwanych dzisiaj Polską.

Historia polskiego Kościoła to szmat czasu – ponad 1000 lat. Nie istnieje na ziemiach naszego państwa organizacja z dłuższym stażem. Jesteśmy w stanie wyobrazić sobie polskie ziemie, polską historię bez wiary chrześcijańskiej?

– Jestem skłonny przyjąć, że w czasach, w których pojawiło się państwo gnieźnieńskie, nie było już innej alternatywy niż przyjęcie chrztu przez elitę państwową, a później przez pozostałych mieszkańców ziem polskich. Plemiona zamieszkujące obszar pomiędzy Odrą i Bugiem musiały przyjąć chrześcijaństwo, jeśli chciały zachować swoją tożsamość i samodzielność. Jeśli długo zwlekano by z decyzją o przyjęciu chrześcijaństwa, to historia mogłaby potoczyć się tak, jak w przypadku plemion pruskich. Czyli: ziemie byłyby te same, ale niekoniecznie mieszkańcy mówiliby w języku słowiańskim, a co za tym idzie, niekoniecznie dostaliby możliwość budowania niezależnego państwa i własnej kultury. Nie należy też zapominać, że dzieje Kościoła polskiego nie są tylko historią instytucji i osób jej tworzących, ale również dziejami wierności i odrzucenia Bożej łaski.

Jakie fakty najbardziej uderzają w polskiej historii Kościoła?

–  Zakorzenienie w kulturze europejskiej oraz zdolność przystosowywania się do niesprzyjających lub wręcz trudnych warunków politycznych, których w Polsce nie brakowało, by skutecznie głosić Dobrą Nowinę.

Które z fragmentów książki pisało się najciężej? Czy są takie momenty historii Kościoła, które Ksiądz przeżywał szczególnie mocno? O których pisze się trudno?

– Generalnie rzecz ujmując, książkę pisało się trudno. I bynajmniej trudność nie polegała na przystosowaniu się w narracji do minimalnego wieku odbiorcy, ale raczej w doborze zagadnień i konieczności ograniczenia długości tekstu. Nie było łatwo wybrać elementy mające opisać dane zagadnienie w miarę całościowo, nie pomijając ich przyczyn i konsekwencji. Nie zawsze też, chcąc zachować taką zasadę, udało się osiągnąć zadowalające efekty. Jeśli chodzi o konkretne zagadnienia, które sprawiły mi największy problem, wymienię teksty o reformacji oraz opisujące zdarzenia odmiennie interpretowane przez katolików i prawosławnych.

Historia polskiego Kościoła to zbiór wielu interesujących historii… Gdyby wybrać jedną, najciekawszą, która by to była?

– Trudno wybrać jedną, bo bogactwo ważnych zdarzeń w dziejach polskiego Kościoła jest zdumiewające. Wydarzenie mało budujące, ale szeroko dyskutowane w Polsce i Europie, nawet na soborze trydenckim, to historia ślubu i zerwania z Kościołem katolickim ks. Marcina Krowickiego. Historia ważna dla naszej świadomości narodowej, to stworzenie przez ks. Stanisława Konarskiego elitarnej szkoły. Bez jego zrealizowanego pomysłu na nowoczesne kształcenie przyszłych przewodników narodu i Kościoła, przeszlibyśmy okres zaborów z o wiele większymi trudnościami. Historie tworzące ducha polskiego katolicyzmu to historie życia św. Stanisława, św. Jadwigi Śląskiej, św. Andrzeja Boboli, św. Brata Alberta, św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II.

Które z wydarzeń zaprezentowanych w książce zmieniły bieg historii Polski, a może i świata?

– Niewątpliwie były to decyzje Mieszka I o przyjęcie chrztu i małżeństwie z Dąbrówką. Dzieje Europy Środkowej i Wschodniej na nowe tory wprowadziła unia polsko-litewska oraz nieodłącznie związany z św. Jadwigą Królową chrzest Litwy. Ważnym, a być może także fundamentalnym dla dziejów świata jest pochodzenie z Polski dwóch współczesnych świadków Bożej dobroci i mądrości: św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II.

Najważniejsze postaci polskiego Kościoła – czy można je w ogóle wskazać? Jeśli tak, to kto byłby wśród nich?

– Po części odpowiedziałem na to pytanie wcześniej. W spisie najważniejszych postaci w dziejach polskiego Kościoła znalazłyby się wszystkie wymienione wcześniej osoby. Do nich dopisałbym także: kardynała Stanisława Hozjusza, kardynała Stefana Wyszyńskiego, bł. ks. Jerzego Popiełuszkę i Sługę Bożego Franciszka Blachnickiego. Życie każdej z tych osób było punktem zwrotnym w dziejach polskiego Kościoła, przyczyniło się do ożywienia życia chrześcijańskiego a nawet stało się fundamentem, na którym zbudowano wielkie dzieła.

Czy są karty w historii polskiego Kościoła, o których lepiej nie pisać, trzeba po prostu zapomnieć? Czy może warto przedstawić polski Kościół bez cenzury i upiększania rzeczywistości?

– O niczym nie wolno zapomnieć, choć o wszystkim trzeba mówić w odpowiednim miejscu i w należytych proporcjach. Czymś innym jest artykuł publikowany w czasopismach historycznych, a czym innym rocznicowy artykuł w prasie. Czymś innym jest podręcznik dla ucznia szkoły podstawowej, a zupełnie czymś innym podręcznik akademicki. Autor musi sobie zdawać sprawę do kogo pisze, niczego nie zaniedbując w rzetelnym przedstawieniu dziejów. Musimy też przyjąć do wiadomości, że tekst – efekt pracy historyka, jest konstruktem myśli. Nie zawsze, mimo dobrej pracy, przedstawi zdarzenia i ich przyczyny wiernie odwzorowując minioną rzeczywistość. Nie wszystkie bowiem istotne zdarzenia i związane z nimi intencje ludzi zostały utrwalone w źródłach. Oczywistym jest, że nigdy nie dotrzemy do prawdy o wszystkich zdarzeniach i nie zrozumiemy wszystkich motywów jakimi kierowali się ich uczestnicy.

Czym Mała ilustrowana historia… różni się od innych książek na ten temat? Komu Ksiądz poleciłby książkę?

– A są inne książki o dziejach polskiego Kościoła, mogące być czytane już przez „młodszą młodzież”? Tutaj ukłony należą się ks. Zygmuntowi Kosowskiemu, dyrektorowi Wydawnictwa św. Stanisława, który wymyślił taką książkę. Mógł jednak wybrać do tej pracy lepsze narzędzie.

A komu poleciłbym kontakt z książką? Przede wszystkim tym, którym generalnie szkodzi słowo pisane: młodzieży od 13 roku życia. Sądzę również, że dorośli zainteresowani historią Polski i dziejami chrześcijaństwa w naszej Ojczyźnie znajdą w niej informacje wzbogacające ich wiedzę. Szczególnie zależało mi, by nie zabrakło w niej odniesień do zdarzeń dziejących się na ziemiach kresowych.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.