Drukuj Powrót do artykułu

trwają obchody jubileuszu 25-lecia Radia Fara

08 grudnia 2018 | 17:16 | pab | Jarosław Ⓒ Ⓟ

W Jarosławiu trwają dziś obchody jubileuszu 25-lecia rozgłośni archidiecezji przemyskiej Radio Fara. Wydarzenie rozpoczęło sympozjum naukowe w jarosławskim opactwie, gdzie znajduje się jedno z trzech studiów radiowych.

Twórcą rozgłośni jest ks. prałat Marian Rajchel, obecny egzorcysta diecezjalny. Pierwszą audycją była 25 grudnia 1993 r. transmisja pasterski z kościoła NMP Królowej Polski w Jarosławiu. W kolejnych dniach codziennie transmitowana była Msza św., a z czasem dochodziły transmisje innych nabożeństw, codzienne modlitwy oraz tworzenie własnych programów.

– Wiadomości to był śmiech na Sali: wycinki z gazet sklejaliśmy i to były newsy. Ale później powstała Katolicka Agencja Informacyjna, nawiązaliśmy łączność i mieliśmy bardzo szybko wiadomości. Tak to się toczyło, że z kilkunastu minut transmisji doszło do 16 i pół godzin na dobę – opowiadał.

– Okazało się, że inicjatywa zyskała bardzo dużą sympatię. Wśród księży może mniejszą, ale wśród ludzi bardzo wyraźną – przyznał szczerze.

Na początku możliwości techniczne nie pozwalały na prowadzenie transmisji na żywo z różnych miejsc, ale pracownicy jeździli po diecezji, nagrywali wydarzenia i później emitowano relacje.

Tworzenie radia ks. Rajchel podpatrywał w powstałym niedługo wcześniej Radiu Maryja. Przemyska rozgłośnia nie miała żadnych pieniędzy, a ludzie – doświadczenia. Ks. Rajchel nie chciał też emitować reklam, bo uważał, że nie pasują one do transmisji religijnych. – Dla mnie to była profanacja. Radio miało być przyjacielem ludzi, a nie tylko sposobem na zarabianie – wyjaśniał.

Ta idea pozostała niezmienna do tej pory – Radio Fara nie ma reklam, utrzymuje się tylko z ofiar i jako jedna z siedmiu w Polsce ma status nadawcy społecznego.

– Jestem do dziś wdzięczny ludziom, którzy to dzieło poparli. Były 3-4 osoby zatrudnione na pół albo ćwierć etatu, a większość to wolontariusze – zaznaczył. – Bogu dzięki, że to dzieło nie zostało zarzucone i się okazało bardzo przydatne – dodał.

Dr Dorota Narewska starała się odpowiedzieć na pytanie: „Dziennikarstwo jak kapłaństwo – dziennikarz zawód czy powołanie?”. Odniosła się do wypowiedzi św. Jana Pawła II z 1983 r., w którym przyrównał dziennikarstwo do kapłaństwa i wskazał na liczne podobieństwa tych powołań.

Papież wskazywał, że kapłanowi – podobnie jak dziennikarzowi – nie wolno powiesić tabliczki z godzinami urzędowania. – W takiej perspektywie postrzega ten zawód: że jesteśmy na służbie. Moje życie to pokazuje, ja 20 lat przepracowałam w mediach – mówiła. – Jest to naprawdę wielka odpowiedzialność – dodała.

Dr Narewska zaznaczyła, że dziennikarze popełniają błędy, ale nie zawsze to wynika ze złej woli, ale często z pośpiechu, z pogoni za informacjami i tempa w jakim pracują. – Nie są to ludzie doskonali, ale jest to rzeczywiście zawód bardzo trudny – podkreśliła.

Stwierdziła, że dziennikarstwo jest jednak bardziej powołaniem niż zawodem i to „bardzo wysokim powołaniem”.

Konrad Gryczan mówił o roli radia diecezjalnego we współczesnej Polsce. Zwrócił uwagę, że wyzwaniem dla rozgłośni jest umiejętne łączenie treści religijnych ze świeckimi. Dzięki temu niektóre stacje mają bardzo wysokie wyniki słuchalności. Zauważył, że niektóre radia diecezjalne wpadają jednak w pułapkę i emitują treści religijne w godzinach o niskiej słuchalności, aby tylko wypełniać zapisy koncesyjne.

– Ogólnie radia diecezjalne radzą sobie na rynku medialnym bardzo różnie – powiedział prelegent.

Ks. dr hab. Jarosław Woźniak wskazał na perspektywy rozwoju radia diecezjalnego w służbie przekazu wiary. – Wkraczamy w nowe media, w media społecznościowe. Ludzie, duchowni, katolicy dobrze się w nich czują i się nimi posługują. Ale nie powinniśmy rezygnować z tego, co mamy. A jednym z mediów dobrze wykorzystywanych przez Kościół w Polsce jest radio – mówił.

Duchowny wskazywał, że w każdym działaniu „chodzi nam o człowieka” i słowa Nowego Testamentu „Aby życie mieli” powinny być dewizą każdej rozgłośni katolickiej. – Działanie Kościoła i ludzi Kościoła powinno być wyprzedzające, nie możemy czekać na to, co się stanie, ale musimy podejmować działania wcześniej. Obserwujemy różne wydarzenia w naszym kraju i często zachowujemy się biernie jako chrześcijanie. A wiedząc, że pewne sprawy będą miały miejsce, trzeba je podejmować wcześniej. Spóźnione działania mogą jedynie pogarszać zaistniałą sytuację – przestrzegał.

Ks. dr Piotr Studnicki mówił o niełatwej relacji między Kościołem i mediami. – Ta relacja jest utkana z przykładów naprawdę dobrej współpracy, ale trzeba uczciwie powiedzieć, ze jest to relacja niełatwa, bo składa się z wzajemnych zarzutów: mediów względem Kościoła i Kościoła względem mediów – zauważył.

Wyliczył, że dziennikarze zarzucają ludziom Kościoła, że są zamknięci na informowanie o podejmowanych działaniach, że różne wydarzenia przemilczają i nie komunikują otwarcie zarówno o sprawach łatwych, jak i trudnych.

Usprawiedliwiał, że niektóre sprawy wymagają poufności, zachowania pewnej tajemnicy i nie wyrażania opinii przed dogłębnym zbadaniem sprawy. Z drugiej jednak strony przyznał, że trzeba być transparentnym, a „przejrzystość jest konieczna do głoszenia Dobrej Nowiny”. Kolejnym zarzutem wobec Kościoła jest niezrozumienie dla pracy dziennikarzy.

Kościół natomiast wytyka pomijanie spraw duchowych, a skupianie się na sferze zewnętrznej, kierowanie się stereotypami i uprzedzeniami oraz podporządkowywanie wszystkiego komercji.

Ks. Studnicki dostrzegł, że w mediach większość informacji mówi o dobru, ale są one bardziej ukryte, natomiast te o złu, choć w mniejszości, otrzymują lepsze miejsce.

Prelegent zwrócił uwagę, że potrzeba więcej wzajemnego zrozumienia, empatii i życzliwości.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.