Drukuj Powrót do artykułu

Warszawa: sympozjum o egzorcyzmach

17 listopada 2002 | 12:31 | Anna Wojtas //mr Ⓒ Ⓟ

Egzorcyści są zgodni, że praktyki okultystyczne i świadomy wybór satanizmu to pierwsze z przyczyn uwikłania demonicznego. Dyskutowali na ten temat uczestnicy sympozjum “Okultyzm – satanizm – egzorcyzm”.

Sesję zorganizowało w Warszawie Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne i Papieski Wydział Teologiczny.
Jak wyjaśniał ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta z archidiecezji warszawskiej, znane są trzy rodzaje oddziaływania złego ducha. O ile *kuszeniu* podlegają wszyscy “dopóki chodzą po ziemi” – czasem zwyciężając pokusy a czasem im ulegając, o tyle o *zniewoleniu* można mówić, tam gdzie ma miejsce grzech idolatrii – czczenia innych bóstw czego rezultatem mogą być różnego rodzaju dolegliwości i obsesje. Natomiast *opętanie* to efekt świadomego lub domniemanego paktu z szatanem.
Zanim jednak do tego dojdzie wcześniej człowiek w różny sposób (np. korzystając z seansów bioenergoterapeutycznych, “usług” przepowiadania przyszłości itp.) otwiera się na złego ducha; następne etapy tego procesu to przyzwolenie na jego działanie, w efekcie zaproszenie i pakt z szatanem.
Z doświadczeń warszawskiego egzorcysty wynika, że częstym skutkiem oddziaływania demonów na człowieka są m.in. niepokoje, nieuzasadnione lęki, często nieadekwatne do zagrożenia, drażliwość emocjonalna, koszmary nocne czy wręcz opresje np. przymus do czynienia zła, szkodzenia sobie a nawet popełnienia samobójstwa.

*Skąd wiadomo że to opętanie?*
Chociaż trans i opętanie trafiły jako jednostki chorobowe do międzynarodowej klasyfikacji chorób – o czym poinformował współpracujący z egzorcystami psychiatra Wiesław Szyszkowski – to zdaniem teologów i egzorcystów rozeznanie duchowe pozwala rozpoznać czy dziwne zachowanie człowieka jest związane z zaburzeniami psychicznymi czy jest to przejaw nękania złego ducha lub opętania.
Wszystkie osoby, które zgłosiły się do warszawskiego egzorcysty *twierdząc, że są opętane* okazały się *chore psychicznie*. Żaden faktycznie opętany – jak mówią egzorcyści – nie byłby w stanie powiedzieć, że jest opętany. Nigdy nie użyje słowa diabeł – raczej powie, że ma problem, niepokoje czy lęki. Osoby faktycznie opętane na ogół unikają duchownych gdyż byt który nimi kieruje odczuwa lęk przed ujawnieniem się i wypędzeniem.
Trafiały do mnie osoby – opowiada ks. Grefkowicz, które mówiły, że były już u wielu terapeutów ale nikt nie był im w stanie pomóc. Psychologowie wypowiadali się, że te osoby nie reagowały normalnie na terapię czy leczenie – dlatego zaczęto szukać ratunku u egzorcysty.
Według badacza sekt okultyzmu i demonologii, filozofa ks. Aleksandra Posackiego SJ do wyrazistych *symptomów opętania* należą m.in. podobne do psychopatologicznych konwulsje, utrata przytomności, stany transowe, których osoba nie pamięta – dlatego ważna jest pomoc ewentualnych świadków takich zdarzeń by mogły one sobie uświadomić swój stan i podjąć decyzję o nawróceniu. Nigdy bowiem nie egzorcyzmuje się osób które nie weszły w proces nawrócenia.
Zdaniem ks. Grefkowicza, opętań jest więcej niż osób które trafiają do egzorcysty. Warunkiem powodzenia musi być *wewnętrzna decyzja* człowieka, który chce zmienić swoje życie. Bardzo wielu satanistów po prostu nie chce. Bardzo wiele osób, które funkcjonują jako wróżbici, wróżki czy energoterapeuci nie przejawiają zainteresowania, bo konkretne korzyści jakie odnoszą ze swojego zajęcia wcale ich ku temu nie kierują, żeby uwolnić się od złego ducha.

*Jaka skala zjawiska?*
Problemem okultyzmu jest dotkniętych jest wiele osób – mówią teologowie i duszpasterze. Nie chcą podawać liczb, gdyż ich zdaniem statystyka w tym przypadku nie na wiele się przyda. Wielu jest uzależnionych od złego ducha i te osoby najczęściej zwracają się po pomoc do egzorcysty.
Zdaniem włoskiego egzorcysty Gabriela Amortha można przyjąć proporcje: *1 opętanie na 2 tys. osób*. Trzeba jednak pamiętać – zwraca uwagę o. Posacki – że opętania które się ujawniają dotyczą osób które “są w wewnętrznym spolaryzowaniu” a więc znajdują się na drodze nawrócenia.
Zauważalna jest prawidłowość, że dopóki człowiek współpracuje z bytami, które wcześniej “zaprosił” do swojego życia dopóty może czuć się względnie dobrze a nawet doświadczać nadnaturalnych umiejętności”. Gdy jednak odwraca się, wtedy następuje moment ataku na niego – wyjaśnia o. Posacki. Jego zdaniem nie należy wierzyć twierdzeniom, że opętań jest mało. “Może być więcej niż myślimy, tylko one są gdzieś utajone gdyż były związane z zaproszeniem złego ducha”.
Według teologów zjawisko *okultyzmu*, różnych postaci satanizmu czy korzystania z energii niewiadomego pochodzenia bardzo się *rozpowszechniło*. To sygnalizuje chorą rzeczywistość – gdy nie ma poranka w radiu – nawet publicznym – bez horoskopu – mówią jedni. Inni – jak np. ks. Andrzej Zwoliński stwierdzają, że “to zjawisko jest w naszych domach” – ale jest bagatelizowane przez rodziców, nauczycieli czy nawet katechetów, którzy nie zwracają uwagi np. na tzw. cmentarną biżuterię (łańcuszki z piszczelami czy trupimi czaszkami) noszoną przez dzieci, za zabawę traktują wizyty u wróżek, energoterapeutów czy wywoływanie duchów.
Skala jest wielka, ale dla Kościoła największym problemem jest “ksiądz, który korzysta z porad energoterapeuty, katecheta, który na drzwiach swego mieszkania wiesza horoskop na cały rok czy też rada parafialna, która w prezencie imieninowym ofiarowuje proboszczowi drzewko szczęścia, które potem zdobi kancelarię. Te drobiazgi, choć chcą uchodzić za niewinne wcale taki nie są. To może okazać się pierwszy krok do zaproszenia złego ducha – podkreśla ks. Zwoliński.
*Kościół* naucza, że należy *odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa*, odwoływanie się do Szatana czy demonów, przywoływanie zmarłych i inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że “korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią czy nad ludźmi a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem które należą się jedynie Bogu”.
Kościół upomina wiernych by wystrzegali się praktyk wróżbiarskich czy magicznych. Stwierdza też, że “uciekanie się do tzw. tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka” (KKK 2116-2117).

*Czy potrzeba egzorcystów?*
W Polsce jedynie trzy diecezje nie posiadają własnych egzorcystów. W pozostałych biskupi powołali do tej posługi przynajmniej jednego księdza. Każdy z nich otrzymał od biskupa uprawnienia do stosowania zgodnie z wydanym w 1999 roku rytuałem egzorcyzmu uroczystego.
Pytany czy ma dużo pracy – warszawski egzorcysta stwierdza, że raz w tygodniu spotyka się na konsultacjach wspólnie z psychiatrą i psychologiem, dwa razy w tygodniu modli się z wcześniej umówionymi osobami. – Nie jestem kimś nadzwyczajnym, działam tylko w autorytecie biskupa i Kościoła, który interweniuje przez moją posługę – wyznaje.
Przypomina, ze każdy człowiek w sytuacji kuszenia może posłużyć się *egzorcyzmem w stosunku do samego siebie* wypowiadając słowa “odejdź ode mnie szatanie”. Także duchowni w różnych sytuacjach duszpasterskich – np. na katechezie, w rozmowie duchowej czy w kancelarii mogą stosować takie formuły modlitw, które zawierają sformułowania o charakterze egzorcyzmu: “odstąp szatanie od tego człowieka”. Gdy natomiast podejrzewają nie tylko dręczenie człowieka ale wręcz opętanie powinni zwrócić się do diecezjalnego egzorcysty, który po rozeznaniu będzie mógł wypowiedzieć zamieszczony w rytuale, egzorcyzm uroczysty zastrzeżony tylko dla egzorcysty.
Moc egzorcyzmu może mieć niekiedy tzw. *modlitwa o uwolnienie* skierowana do Boga. Może to być modlitwa wielbiąca, koronka do Miłosierdzia Bożego, różaniec – czy inne modlitwy które mają moc odsuwania złego ducha. W niektórych wypadkach – jak stwierdza ks. Grefkowicz – mają one moc przynieść pełne uwolnienie człowiekowi poddanemu działaniu złego ducha.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.