Drukuj Powrót do artykułu

Watykaniści krytycznie o książce “Sodoma”

03 kwietnia 2019 | 13:59 | pb / pz Ⓒ Ⓟ

Sample

Antoine-Marie Izoard oraz Andrea Gagliarducci w krytyczny sposób ocenili książkę „Sodoma: enquête au cœur du Vatican” (Sodoma: śledztwo w sercu Watykanu). Jej autor, francuski socjolog i dziennikarz Frédéric Martel opisuje w niej Watykan jako siedlisko homoseksualizmu. Publikacja ukazała się 21 lutego w ośmiu językach, w 20 krajach.

– Według Martela, wszyscy w Watykanie są gejami, a ci, którzy nie są, to chcieliby nimi być. Książka zawiera jedynie plotki, szeptane przez jednych homoseksualistów innym homoseksualistom, którzy chcieliby, żeby Watykan był gejowski – ironizuje Gagliarducci, dodając że w publikacji tej „jest mnóstwo insynuacji, nie popartych żadnymi faktami ani dowodami”.

– Ta książka ma dwa cele, choć nie wiem na ile autor zdaje sobie z tego sprawę, bo być może został jedynie wykorzystany przez swoje „źródła”. Pierwszy to próba zmiany kapłaństwa, w której stawką jest coś więcej niż celibat, bo chodzi o stwierdzenie, że w kapłaństwie każdy popęd seksualny jest OK. Drugi to próba zastąpienia starszego pokolenia, zachowującego nauczanie Kościoła na temat LGBT, nowym, które chce zmiany podejścia Kościoła do LGBT – uważa watykanista.

Przypomina, że to Martel pomagał byłemu pracownikowi Kongregacji Nauki Wiary ks. Krzysztofowi Charamsie zorganizować konferencję prasową dla „zaufanych” dziennikarzy z jego coming-outem tuż przed rozpoczęciem zgromadzenia Synodu Biskupów nt. rodziny w 2015 r. Niedługo potem zaczęła powstawać książka „Sodoma”. – Nie twierdzę, że oba fakty są ze sobą powiązane, ale ten zbieg okoliczności jest wiele mówiący – konkluduje Gagliarducci.

Z kolei francuski watykanista Antoine-Marie Izoard uważa, że książka nie jest wynikiem „obiektywnego śledztwa”, lecz raczej „dziełem walczącym”.

Wydaniu książki, której celem było ukazanie „ukrytej twarzy Kościoła”, towarzyszył „kolosalny marketing”. Autor, który jest działaczem gejowskim „widzi wszędzie homoseksualistów”, a zwłaszcza wśród „konserwatywnych prałatów”, „kardynałów bliskich kręgom tradycjonalistycznym” czy „papieży przywiązanych do kwestii doktrynalnych”. Według autora, są oni homoseksualistami (skrywanymi bądź nie) i siłą rzeczy homofobami. – Bo – w oczach autora – homofobem jest każdy, kto wciela w życie i głosi klasyczne nauczanie Kościoła nt. moralności seksualnej i homoseksualizmu – analizuje Izoard.

Wykazując faktograficzne błędy Martela (dotyczące Sekretariatu Stanu, szat liturgicznych czy regulaminu Gwardii Szwajcarskiej, a także świadome pominięcia, służące podtrzymaniu postawionej tezy, Izoard zauważa też wątpliwą metodę zbierania materiałów i pisania książki, polegającą na wprowadzaniu rozmówców w błąd czy przeinaczaniu ich wypowiedzi. Chodzi więc nie tyle o „obiektywne śledztwo”, ile raczej o „dzieło walczące”. – Skoro bowiem wśród duchownych i wysoko postawionych hierarchów jest tylu grzeszników w dziedzinie seksualnej, to trzeba po prostu zlikwidować samo pojęcie grzechu – ironizuje watykanista.

Zaznacza, że nie można odrzucać „niepokojącej części prawdy” zawartej w książce. Odwołując się do własnych doświadczeń z 18-letniej pracy w Watykanie, przyznaje, że jest tam „zbyt wielu” prałatów prowadzących podwójne życie i wzajemnie się ochraniających. Nieuporządkowane życie duchownych, nie tylko w Watykanie, „jest skandalem dla Kościoła”. Dlatego najwyższy czas, by wprowadzić w życie zalecenie Benedykta XVI, by żaden młody człowiek o skłonnościach homoseksualnych nie mógł wstąpić do seminarium duchownego, a także usłyszeć słowa Franciszka, który „piętnuje hipokrytów prowadzących ukryte i często rozwiązłe życie” i niepokoi się z powodu homoseksualnej „mody” wśród księży. – Czas odsunąć od owczarni niektórych pasterzy, którzy zmienili się drapieżne wilki – postuluje Izoard.

Według niego, książka Martela „paradoksalnie będzie pożyteczna”, podobnie jak medialny zgiełk wokół przypadków wykorzystywania seksualnego czy oskarżeń o obmacywanie wobec nuncjusza apostolskiego we Francji. – Władze kościelne powinny mieć odwagę, by przypominać doktrynalne nauczanie Kościoła i na serio posprzątać we własnym gronie. Winne są to niezliczonym świętym, [tej] milczącej większości Kościoła – napisał francuski watykanista.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.