Drukuj Powrót do artykułu

„Wczoraj skazani, dzisiaj odkupieni” – rozważania na II Niedzielę Wielkiego Postu

17 marca 2019 | 12:45 | Paweł Żulewski Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Paweł Żulewski / Stacja7.pl

Muzeum Prado w Madrycie jest jak Ewangelia. Pełne obrazów inspirowanych Pismem Świętym. Przechodząc z sali do sali oglądałem Velazqueza – „Chrystus Ukrzyżowany”. Zatrzymuje mnie Francesco Zurbaran obrazem „Męczeństwo św. Jakuba”. Zachwyca Murillo „Wniebowzięciem Matki Bożej” i „Adoracja Pasterzy”. Nie mówię już o El Greco z obrazami „Chrzest Jezusa” i „Zmartwychwstanie”, czy też „Zesłanie Ducha świętego”. Lepiej się rozumie Ewangelię oglądając oczyma „Pokutującą Magdalenę” Tiepolo czy „Umycie nóg” Tintoretto. Znałem „Ostatnią Wieczerzą” Leonardo da Vinci, ale wyobraźnię wzbogacił mi „Ostatnią Wieczerzą” Carracci. Wzruszył mnie też „Powrót Syna Marnotrawnego” Bassano. Poszedłem do muzeum, wyszedłem jak z Kościoła.

Kiedy chcę się nawrócić czytam Ewangelię. Kiedy chcę się dowiedzieć czym żyją ludzie, jakim rytmem bije serce współczesnego świata sięgam po współczesną powieść i poezję. Aby zrozumieć ten świat wybieram się też na wystawy czasowe. Dlatego moja wizyta w Zachęcie Warszawskiej na wystawie „Co po Cybisie”. Przekrojowa wystawa polskiego malarstwa XX i XXI wieku. Wielkim znawcą malarstwa nie jestem, ale tez nie jestem niewidomym. Szczytem rozczarowania były obraz, który był przedzielony na dwie części – jedna pomalowana na biało, druga na szaro. Na szczycie był podpis – obraz. No toć wreszcie zrozumiałem.

Kilka dni później odprawiałem swoje kapłańskie rekolekcje u Sióstr w Niegowie. Obiad spożywałem z osobą, która robiła „makijażświętym” tzn. odnawiała niektóre obrazy świętych. Zapytałem – jakie kierunki dominują dziś w malarstwie, w sztuce. Odłożyła łyżkę i po chwili ciszy powiedziała – dziś robi się cos, aby zaistnieć.

Trochę mi powiedziała czym żyje świat. Ale moje obserwacje idą jeszcze dalej. Tylu ludzi wokół nas, a brakuje człowieka. Znikają osoby a pojawiają się indywidualności. Nawet, gdy ktoś jest obok nas, znika jako osoba. Dlaczego? Bo używamy osoby jak przedmioty. Patrzymy często na ludzi jak na coś użytecznego. Jeśli się przyda akceptujemy, szanujemy, zabiegamy o względy. Jeśli nie – lekceważymy. Może miał rację kard. G. Tagle, że dziś istnieje wartość rynkowa człowieka.

Dziewczyna po studiach dostała pracę za 2 600 zł. W rozmowie ze swoją matka usłyszała – tyle jesteś warta. Nawet wstyd się przyznać przed moimi koleżankami, których dzieci w korporacjach zarabiają po 6 tys. lub więcej.

– Mamo – ja lubię tę pracę, jestem w niej szanowana.

– Ale jak ja się mogę tobą pochwalić skoro za ciebie dają 2 600 zł.

Rynkowa wartość człowieka.

Stary malarz zapytany – skąd pan czerpie inspiracje, skoro patrzy pan na ten sam świat, tymi samymi oczyma co inni. Odpowiedział: sztuka to jeden procent od kontemplacji.

Skoro dziś kontemplujemy siebie to siebie oglądamy.

Szkoda, że nie ma zachwytu.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.