Drukuj Powrót do artykułu

„Winnica Racheli” – rekolekcje dla osób dotkniętych skutkami aborcji

11.10.2018 , maj / pz, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

– Ludzie przychodzą z ogromnym ciężarem swego życia, by wreszcie usłyszeć: „Ja ciebie nie potępiam”. Bardzo wielu doświadcza uzdrowienia i pomocy – mówi KAI Agnieszka Lewandowska, jedna z organizatorek weekendowych rekolekcji „Winnica Racheli”, przeznaczonych dla osób, które bezpośrednio lub pośrednio uczestniczyły w aborcji i dotknięte są jej bolesnymi skutkami. Najbliższe edycje rekolekcji odbywać się będą od 26 do 28 października w okolicach Poznania oraz od 9 do 11 listopada w okolicach Warszawy.

Ze względu na konieczność zapewnienia uczestnikom maksymalnej dyskrecji, organizatorzy nie podają publicznie miejsca, w którym odbywać się będą spotkania.

Rekolekcje „Winnica Racheli” działają na podstawie programu opracowanego już ponad 30 lat temu w USA, przez Teresę Burke, amerykankę polskiego pochodzenia. Program ma imprimatur. Działa obecnie w 83 krajach. Wszędzie wprowadzany jest za pozwoleniem biskupa miejsca.

W Polsce rekolekcje „Winnica Racheli” odbywają się od 2014 r. z inicjatywy Hanny Czelakowskiej, która współtworzyła pierwszy zespół organizacyjny w Warszawie. Z czasem zespoły powstały w Poznaniu, w Koszalinie i w Piwnicznej. Dotychczas w całej Polsce odbyło się ok. 60 rekolekcyjnych weekendów, w których wzięło udział w sumie ok. 500 osób.

– W rekolekcjach uczestniczy zwykle ok. 10, maksymalnie 12 osób. Zgłaszają się ludzie w najróżniejszym wieku – zarówno 20-latki jak i 70-latkowie. To osoby, które dokonały aborcji – matki, ojcowie, małżeństwa, ale i rodzeństwo dzieci abortowanych, jak również osoby, co do których decyzja o aborcji została podjęta, choć nie doszło do jej realizacji. Dotychczas nie zgłaszali się lekarze ani pielęgniarki. Modlimy się o to, by też się pojawili – mówi Agnieszka Lewandowska.

Jak podkreśla, na rekolekcje nie można przyjechać z ciekawości, jeśli problem bezpośrednio kogoś nie dotyczy. To nie są spotkania dla wszystkich.

Zaznacza również, że potrzeby są ogromne, gdyż problem aborcji jest wielkim problemem społecznym. – Kobieta decydująca się na zabicie swego dziecka nie działa w próżni. To pytanie o jej otoczenie, o dom, często przemocowy, dysfunkcyjny. Gdzie jest matka, ojciec, rodzeństwo, babcia, ciocia, nauczyciele, nie mówiąc już o ojcu dziecka? – wyjaśnia Agnieszka Lewandowska.

– Kobiety, wracając do swojej podjętej niegdyś decyzji, zwykle mówią: „gdyby znalazła się choć jedna osoba, która powiedziałaby mi wtedy : nie martw się, nie rób tego, pomogę ci, nawet bez precyzowania, jaka to będzie pomoc – nie zrobiłabym tego”. Mężczyźni mówią inaczej: „gdybym wiedział, jakie to ciężkie i ze nie da się tego zapomnieć – nie zmuszałbym mojej żony, dziewczyny. Ale nie rozumiałem tego, wydawało mi się to takie rozsądne” – opowiada współorganizatorka rekolekcji.

Agnieszka Lewandowska podkreśla, że w zespole organizującym „Winnicę Racheli” musi się znaleźć kapłan, osoba z doświadczeniem terapeutycznym oraz osoba, która sama dotknięta jest skutkami decyzji o aborcji. Organizatorzy rekolekcji po zakończeniu „weekendu” nie prowadzą dalszej pracy z uczestnikami. Mają jednak obowiązek, o ile jest taka potrzeba, wskazać im, gdzie mogą uzyskać dalsze wsparcie i pomoc.

– Ludzie przychodzą na te rekolekcje z wielkim „głazem” swojego życia. Przychodzą do Pana Jezusa, który mówi: „Ja ciebie nie potępiam, idź i nie grzesz więcej”. Dla wielu jest to moment autentycznego uzdrowienia, przywrócenia ludzkiej godności i faktycznie moment rozpoczęcia nowego życia. Choć czasem dokonuje się to dopiero w wieku 70 lat – mówi Agnieszka Lewandowska.

Informacje nt. rekolekcji uzyskać można na Facebooku, dzwoniąc pod numer 604 954 059 lub 737 90 30 99 oraz pisząc na adres: winnicaracheli.poznan@outlook.com

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.