Drukuj Powrót do artykułu

Wychowanie przez oboje rodziców prawem dziecka

29.06.2018 , Antoni Szymański / mip, Warszawa Ⓒ ℗

Sample Fot. pixabay.com

Czy można zapobiegać wychowaniu dziecka przez samotnego rodzica? Prawo do wychowania przez oboje rodziców jest niezbywalnym prawem dziecka a państwo i społeczeństwo dysponuje instrumentami, które mogą przyczynić się do poszanowania tego prawa.

Prawa dzieci są silnie umocowane w prawie międzynarodowym. Traktuje o nich Konwencja o prawach dziecka, która została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r i obowiązuje w 196 państwach. Polska jest jednym z jej sygnatariuszy, a od roku 2000 posiadamy urząd Rzecznika Praw Dziecka, którego zadaniem jest bronić ich przestrzegania.

Pierwszą z grup praw dziecka są prawa cywilne. Przytoczę tu najpierw prawo do życia i rozwoju. Jest ono absolutnie prymarne i fundamentalne. Bywa w świecie rozumiane różnie, lecz w Polsce zdajemy sobie sprawę z faktu, że dziecko w każdej fazie życia – od momentu poczęcia – jest w pełni wartościową osobą i należy mu się ochrona.

Dziecko ma również prawo do tożsamości to znaczy własnego imienia, obywatelstwa, wiedzy o swoim pochodzeniu. Tożsamość umożliwia mu postrzeganie siebie, jako odrębnej od innych i niepowtarzalnej istoty ludzkiej. Dzięki temu rozumie, że jest kimś wyjątkowym.

Szczególnie ważnym prawem jest prawo do wolności, godności, szacunku i nietykalności osobistej oraz prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej. Zarówno od najbliższego otoczenia oraz od społeczeństwa i państwa, powinno dziecko doświadczać wyłącznie poczucia bezpieczeństwa i umacniania własnej wartości. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek znęcanie się, niewolnictwo, wykorzystywanie seksualne, przymus pracy itp.

Adekwatnie do liczby przeżytych lat dziecku należy się przestrzeń do podejmowania własnych wolnych decyzji i respekt dla indywidualnej wrażliwości. W sukurs tej potrzebie idzie prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania. Jego naturalnymi stróżami są rodzice, chroniąc dziecko od manipulacji. Prawo to w Polsce zapewnia m.in.: możliwość uczestnictwa dzieci w nauczaniu religii w zgodzie z własnym wyznaniem.

W dziedzinie praw socjalnych chcę przypomnieć, że dzieciom przysługuje prawo do odpowiedniego standardu życia, prawo do ochrony zdrowia, prawo do zabezpieczenia socjalnego. Respektowanie ich związane jest z szeregiem zobowiązań szczególnie dla państwa, ale również dla rodziców i ich pracodawców. Istnieją tu godne docenienia kroki (500+, karta dużej rodziny, reformy związane z urlopami, itp.) lecz dużo jest jeszcze do zrobienia.

Zwrócę też uwagę na prawo do wypoczynku i czasu wolnego. Zobowiązuje ono dorosłych do roztropnego spojrzenia na organizację edukacji dziecka, aby uniknąć marnotrawienia energii i zapewnienia dziecku odpowiedniej przestrzeni dla rozwoju własnych pasji i talentów.

Pośród tak zwanych praw kulturalnych na czoło wysuwa się prawo do nauki (bezpłatnej i obowiązkowej w zakresie szkoły podstawowej i wygaszanego gimnazjum. W zakresie prawa do korzystania z dóbr kultury oraz prawa do informacji niewątpliwie rosnącym wyzwaniem wychowawczym i społecznym stają się media społecznościowe, gry, urządzenia mobilne i Internet. Wydaje mi się, że jako wychowawcy młodego pokolenia jesteśmy zobowiązani do czegoś więcej niż zakup najnowszego sprzętu i pozostawienie dziecku czasu na swobodne z niego korzystanie.

Ostatnim prawem, które chciałem przywołać jest prawo do znajomości swoich praw. Nieraz dużym trudem dla rodzica czy wychowawcy jest bezpośrednie zakomunikowanie, że dziecku przysługuje dane prawo i że naszą wolą jest je respektować. Boimy się buntu, rebelii, wykorzystywania i niedojrzałości. Jednak pamiętajmy, że ponad prawem stoi siła więzi „starszego” z „młodszym”. Kochając nasze pociechy respektujemy ich prawa i znacznie przekraczamy ich wymagania. Nie boimy się stawiać dzieciom wymagań, a one nam ufają.

W odróżnieniu od wyżej wymienionych często przytaczanych praw dziecka, prawo do wychowania przez oboje rodziców wydaje się nadal mało znane i doceniane. Jest to prawo, które można wywieźć z wszystkich wspomnianych grup. Gwarantuje ono dziecku prawidłowy rozwój, zachowanie poczucia tożsamości, wolności i godności. Nie jest tak, że samotne wychowanie dzieci czy wychowanie ich wspólne przez oboje rodziców jest bez znaczenia. W istocie, aby wychowanie było optymalne, a dzieciństwo szczęśliwe, potrzebna jest zarówno obecność matki i ojca. Oboje są niezastąpieni. Podkreślam, że to tak ważne prawo dziecka powinno być mocno ugruntowane w prawie, eksponowane przez Rzecznika Praw Dziecka i uwidocznione w programach edukacyjnych, w tym w przygotowaniu do życia w rodzinie, prowadzonym w szkołach.

Prawo to zagrożone jest najbardziej, gdy rodzice się rozwodzą lub rozstają się rodzice dziecka nie mający formalnego związku, a także, gdy po rozejściu się dziecko ma utrudniony kontakt z jednym z nich, co prowadzi do tak zwanej alienacji.

Niewątpliwie najlepszym gwarantem zachowania prawa dziecka do wychowania przez oboje rodziców jest formalnie zawarty stały związek małżeński. Zapewnia on większą stabilność rodziny niż związek nieformalny czy wychowanie przez samotnego rodzica, a dzieci tej stabilności bardzo potrzebują. Niestety obserwujemy, że współczesne małżeństwa przeżywają rosnące kłopoty z trwałością. W wyniku ich rozpadów w ostatnich latach setki tysięcy dzieci wychowywanych jest przez samotnych rodziców, na ogół bez ojca. Coraz więcej z nich doświadcza skutków samotnego wychowywania najczęściej przez nadmiernie obciążone matki. Brak wychowawczy ojca jest z reguły bardzo dojmujący.

Dynamicznie rosnąca liczba rozpadów związków małżeńskich ma miejsce w kraju deklarującym przywiązanie do rodziny, wartości głoszonych przez Kościół katolicki i poszanowanie praw dzieci. Rozwody traktuje się jednak często jakby była to konieczność kulturowa, trend nie do zmiany, a sprawa wychowywania dziecka tylko przez jednego z rodziców nie miała negatywnych skutków.

Zmiany kulturowe ostatnich lat doprowadziły do tego, że małżonkowie bardzo często uważają rozwód za ich prywatną sprawę i uprawnieniem. Takie podejście nie zachęca do mówienia o skutkach rozwodów zarówno dla skonfliktowanych małżonków jak i ich dzieci. Stawia się jedynie nacisk na to, by były one kulturalne tzn. przebiegały bez większych napięć i w miarę możliwości po uzgodnieniu stron.

Na zwiększenie liczby rozwodów ma wpływ zmieniający się współcześnie stosunek małżonków do dzietności. Ze względu na domniemane trudy życia wielodzietnej rodziny, wielu rodziców zwleka z podjęciem decyzji o dziecku lub ogranicza ich liczbę do jednego. Tymczasem statystyki pokazują, że dzietność ma bezpośredni związek z trwałością małżeństwa. Łatwiej jest rozstać się rodzicom, którzy nie mają dzieci w ogóle lub mają tylko jedno.

Na zwiększenie liczby rozwodów wpływ ma urbanizacja. Nieprzypadkowo najwięcej rozwodów odnotowuje się w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców. Rodziny mieszkające na wsi miały charakter wielopokoleniowy, posiadały jasny podział ról, więzi wzmocnione były przez wspólny cel, jakim było wychowanie licznych dzieci i utrzymanie gospodarstwa. Obecnie nacisk na rozwój indywidualny i aktywność zawodową obojga rodziców oraz szereg możliwości, jakie daje miasto (w tym zachowanie anonimowości), sprzyja rozluźnianiu więzi małżonków. Pojawia się szereg relacji i tematów, których małżonkowie ze sobą nie dzielą. Ponadto często brakuje czasu na podtrzymywanie więzi, gdyż większość zabiera walka o sprostanie materialnym wymogom czasu.

Patrząc na „geografię polskich rozwodów” zauważamy, że południowo-wschodnia część Polski (Podkarpacie, Małopolska, Świętokrzyskie, Lubelszczyzna) odznacza się najniższymi liczbami rozpadów małżeństw, najgorzej zaś mają się tereny dawnych Ziem Odzyskanych. Prof. Budzyńska twierdzi, – z czym się głęboko zgadzam, że tam, gdzie mieszkają ludzie częściej wyznający tradycyjne wartości, rozwodów jest mniej. – Osoby głęboko wierzące od samego początku małżeństwa patrzą na związek wspólnotowo. Myślenie o małżeństwie w ten sposób sprzyja jego trwałości.

Statystyki pokazują też, że najwięcej rozwodów ma miejsce w pierwszych 9 latach związku. Generalnie wydaje się, że wielu współczesnym kandydatom na małżonków brak jest formacji charakterologicznej i aksjologicznej. Należy tutaj zadać pytania o to jak dużo jest dobrze funkcjonujących poradni, gdzie organizuje się efektywne kursy przedmałżeńskie? Gdzie edukacja szkolna nakierowana na budowanie umiejętności tworzenia trwałych związków? Czy propaguje się wystarczająco wzór trwałej pełnej rodziny, jako podstawowej wspólnoty, najlepiej zabezpieczającej prawa dziecka?

Okazuje się, że do osłabienia realizacji prawa dziecka do wychowania przez oboje rodziców przyczynić się może również niestety państwo. Oto kilka przykładów.

Na zwiększenie liczby rozwodów wpłynęło kilka lat temu (w latach 2004-2005) rozwiązanie, zgodnie z którym stosunkowo wysoką pomoc dla rodzin ubogich uzależniono od warunku samotnego wychowania dzieci. Spowodowało to falę rozwodów i separacji. Rozwiązanie to zostało po kilku latach odrzucone w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że jest ono niezgodne z równym traktowaniem rodzin. Jednakże tysiące małżeństw zachęcono do rozwodu lub separacji, a wzór uzyskania rozwodu dla korzyści materialnych utrwalił się.

Kolejnym rozwiązaniem niekorzystnym dla małżeństw jest pozbawienie ich prawa do rozliczania podatków razem ze swoimi dziećmi, do czego są uprawnieni jedynie samotnie wychowujący dzieci.

Samotni mają też na ogół pierwszeństwo w przyjmowaniu dzieci do przedszkoli czy żłobków. Tego rodzaju rozwiązania prawne napędzają trend do życia w związkach nieformalnych, rozwodów i samotnego wychowania dzieci, co jest związane z wyjątkową krzywdą dla dzieci.

Zwykle te szczególnie uprawnienia dla samotnie wychowujących dzieci uzasadnia się potrzebą ochrony najuboższych. Uzasadnienie to jest jednak chybione. Samotnie wychowujący dzieci nie są bowiem w najtrudniejszej sytuacji materialnej, o czym świadczą badania gospodarstw domowych GUS. W znacznie gorszej sytuacji są rodziny wielodzietne, w których małżonkowie wspólnie wychowują dzieci, a nie mają one takich szczególnych uprawnień.

Jak wynika z licznych badań, dla dzieci rozwód ich rodziców (lub rozpad związku nieformalnego), oznacza regres w rozwoju fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym. Jest także powodem gorszej ich socjalizacji.

Negatywne skutki dziecko odczuwa już w trakcie rozwodu. Do najczęstszych uczuć dzieci w okresie rozstawania się rodziców należą: poczucie nieszczęścia, bezsilności, samotności, strachu, gniewu, porzucenia, odrzucenia, braku własnej wartości. Tych emocji nie można lekceważyć.

Po rozwodzie u dzieci rozwiedzionych rodziców, częściej niż u dzieci żyjących w stabilnych rodzinach, pojawia poczucie beznadziejności, lek i niepokój, brak poczucia sensu życia i wiary w przyszłość, poczucie winy, agresja i rozpacz. Rozwód rodziców może paraliżować dziecko, wyzwalać postawę bierności, apatii, izolacji wobec rówieśników i dorosłych.

Nie można zapominać o trwałych skutkach psychofizycznych, do których należą stany lekowe, zaburzenia snu, moczenie nocne, nerwice dziecięce, nadpobudliwość psychoruchowa, brak łaknienia, jąkanie się, tiki.

W sytuacjach konfliktowych dzieci z rodzin rozwiedzionych częściej bywają agresywne, buntownicze, nieufne, zamknięte w sobie, nieposłuszne, apatyczne i lękliwe.

Równie poważnym jak rozwód zagrożeniem dla prawa wychowania dziecka przez oboje rodziców jest alienacja dziecka od jednego z rodziców poprzez utrudnianie kontaktu czy budowanie negatywnego obrazu tej osoby.

Według Rzecznika Praw Dziecka alienacja dziecka od jednego z rodziców jest formą przemocy emocjonalnej. Świadome bądź nieświadome zachowania alienacyjne doprowadzają do zaburzeń osobowościowych, emocjonalnych społecznych i rozwojowych dziecka. Wciąganie w konflikt okołorozwodowy, manipulacja, sterowanie lękami dziecka, szantaż emocjonalny są niestety działaniami powszechnymi. Indukowane dziecku negatywne postawy i przekonania wobec drugiego rodzica, skutkują głębokimi zaburzeniami w sferze emocjonalnej dziecka i mają ogromny wpływ na jego późniejsze – dorosłe – życie.

Według Rzecznika izolacja dziecka od jednego z rodziców w sytuacji, gdy jedyną przesłanką takiego postępowania jest silny konflikt z drugim rodzicem, powinna spotykać się z szybką i stanowczą reakcją sądu. Jest to, bowiem naruszenie odpowiedzialności rodzicielskiej, zapisanej w obecnie funkcjonujących przepisach, jako władza rodzicielska. Nadrzędna zasada dobra dziecka wymaga, aby za każdym razem kształtowanie sytuacji opiekuńczo wychowawczej dziecka oparte było przede wszystkim na potrzebie skutecznego zabezpieczenia jego interesu i dobra. Mają one bezwzględne pierwszeństwo przed interesem i dobrem rozstających się rodziców.

Pojawia się pytanie: skoro państwo poprzez takie czy inne ustalenia prawne lub zarządzenia, może przyczyniać się do osłabiania trwałości małżeństwa a tym samym wpływania na prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, czy posiada również środki, aby zjawisku temu przeciwdziałać? Na to pytanie można udzielić odpowiedzi twierdzącej.

W kwestii zaradzenia problemowi alienacji jednego z rodziców po rozwodzie z uwagą należy przyjąć następujące postulaty Rzecznika Praw Dziecka:

  • wprowadzenie prawnych mechanizmów zabezpieczających priorytetowe traktowanie postępowań sądowych kształtujących sytuację opiekuńczo-wychowawczą dziecka,
  • wprowadzenie rozwiązań prawnych zabezpieczających skuteczną realizację postanowień sądowych,
  • prawne określenie roli kuratorów sądowych w postępowaniach wykonawczych,
  • prowadzenie szeroko zakrojonych działań informacyjnych i kampanii społecznych uświadamiających problem alienacji dziecka od jednego z rodziców,
  • wprowadzenie rozwiązań prawnych zapobiegających porwaniom rodzicielskim w węższym znaczeniu,
  • wdrożenie realnego systemu umożliwiającego sędziom rodzinnym podnoszenie kwalifikacji  do rozpoznawania spraw dotyczących zabezpieczenia dobra i interesu dziecka.

Ze swojej strony, na podstawie własnych doświadczeń, badań i konsultacji z organizacjami pozarządowymi chciałbym dorzucić następujące propozycje:

  1. Porzucić nierówne traktowanie małżonków wspólnie wychowujących dzieci w rozwiązaniach społecznych czy prawnych

Państwo powinno przyjmować rozwiązania sprzyjające trwałości małżeństw, a nie ich rozpadom. Niedawne doświadczenie specjalnych zasiłków, ale wyłącznie dla samotnie wychowujących dzieci, zradykalizowało liczbę rozwodów i separacji. Rezygnacja po kilku latach z tego rozwiązania nie spowodowała zmniejszenia liczby rozwodów do poziomu przed jego wprowadzeniem, co świadczy o tym, że wpłynęło ono na utrwalenie się wzoru łatwego rozwodu, dającego uprawnienie do korzystnych rozwiązań socjalnych. Obecnie wśród rozwiązań dyskryminujących małżonków wspólnie wychowujących dzieci należy wymienić m.in.:

– podatki, które z dziećmi mogą rozliczać jedynie rodzice samotnie je wychowujący. Najczęściej uzasadnia się to tym, że sytuacja samotnie wychowujących dzieci jest trudniejsza od wychowujących je wspólnie W rzeczywistości systematyczne badania dochodów różnych typów rodzin wskazują, że w najtrudniejszej sytuacji dochodowej są rodzice wspólnie wychowujący troje lub więcej dzieci. Należy, zatem upowszechnić możliwość wspólnego rozliczania podatków z dzieckiem także na małżeństwa wspólnie wychowujące dzieci. Doprowadzi to do zgodności z zasadami naszej konstytucji zobowiązującej do ochrony rodziny i równego traktowania;

– innym często stosowanym rozwiązaniem stawiającym w gorszej pozycji małżonków wspólnie wychowujących dzieci są preferencje dotyczące przyjęcia dzieci do przedszkola czy żłobka. Z tego powodu wiele konkubinatów nie zawiera małżeństwa, aby nie utracić tej możliwości.

  1. Rozwinąć profesjonalne i dostępne formy poradnictwa rodzinnego i małżeńskiego

Poradnictwo małżeńskie i rodzinne powinno być zdecydowanie bardziej dostępne niż obecnie. Powinno ono prowadzić profilaktykę, terapię oraz poradnictwo rodzinne i małżeńskie sprzyjające rozwiązywaniu problemów małżeńskich i rodzinnych.

3. Konieczne jest przypomnienie i respektowanie przez sądy obowiązującego  Art. 56 §2 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, który mówi:

„Jednakże mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci…”.

Celem realizacji tej zasady konieczne są m.in. szkolenia sędziów, kuratorów sądowych, pracowników Ośrodków Diagnostyczno – Konsultacyjnych w zakresie aktualnych badań skutków rozwodów dla dzieci.

  1. Zlikwidować możliwość rozwodu zaraz po zawarciu małżeństwa

Obecnie pozew o rozwód można składać kilka tygodni lub miesięcy po zawarciu małżeństwa. Zasadne jest wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego złożenie pozwu o rozwód bądź separację nie wcześniej niż  np.: 6 miesięcy po zawarciu małżeństwa.

  1. Wprowadzić obligatoryjną mediację w sprawach o rozwód małżonków mających małoletnie dzieci, jako warunku złożenia pozwu o rozwód

W 2005 roku zrezygnowano w procedurze rozwodowej z postępowania pojednawczego, które sprzyjało ponownemu przemyśleniu decyzji o rozwodzie. W ich wyniku wiele małżeństw wycofywało pozwy o rozwód. Miały je zastąpić mediacje, które jednak  nie są obowiązkowe i realizowane są rzadko. Mając, zatem na uwadze dobro małżonków i ich małoletnich dzieci zasadne jest wprowadzenie rozwiązania, aby mediacje miały miejsce przed złożeniem pozwu o rozwód dając możliwość rozwiązania problemów małżeńskich, rodzinnych i opiekuńczo-wychowawczych w obecności mediatora.

Powyższe rekomendacje oparte są o filozofię zapobiegania egoizmowi rodziców, bronią nadrzędności interesu dziecka a także zwracają uwagę na rolę pozasądowych instrumentów oddziaływania na parę zarówno przed jak i w trakcie rozwodu. Należałoby do tego dodać, konieczność wsparcia dla trwalej i pełnej rodziny ze strony mediów, ośrodków naukowych i środowisk opiniotwórczych.

Potrzebujemy kultury wspierającej trwałość małżeństwa, jako jedynej efektywnej, sprawdzonej przez wieki instytucji, zabezpieczającej prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.