Episkopat a wybory prezydenckie

mp, 2010-07-09

Sławomir Nowak, powiedział w wywiadzie dla onet. pl z 6 lipca br., że „Kościół popełnił duży błąd przekraczając granice zaangażowania politycznego”. Szef sztabu wyborczego Bronisława Komorowskiego dodał, że „zaangażowanie kleru przeciw nam to istotny agregat negatywnych sił, z którymi musieliśmy się zmierzyć”. Fakty zdają się przeczyć tym oskarżeniom.

Regułą w wolnej Polsce stało się, że Episkopat zabierał głos przed wyborami. Jednakże stanowisko przyjęte 19 czerwca na 352. zebraniu plenarnym Konferencja Episkopatu Polski jest znacznie bardziej powściągliwe niż bywało to poprzednio.

W komunikacie wyrażono je zaledwie w jednym, lakonicznym zdaniu: „W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach”.

Przypomnijmy, że z okazji wyborów parlamentarnych w 2007 r. Konferencja Episkopatu opublikowała list pasterski, który był czytany we wszystkich świątyniach. Biskupi wówczas nie tylko zachęcali do udziału w wyborach przypominając, że jest to obywatelski obowiązek, ale – bez wymieniania nazwisk – wskazywali na jakich kandydatów katolik powinien głosować.

„Ważnymi kryteriami w dokonaniu właściwego, a tym samym odpowiedzialnego wyboru – czytamy - powinny być prawość moralna kandydata do parlamentu, jego kompetencje w dziedzinie życia politycznego i obywatelskiego, zaświadczone dotychczasową działalnością publiczną, świadectwo życia w rodzinie oraz małej ojczyźnie”. Biskupi podkreślali, że „liczą się także takie cechy osobowości, jak wyrazista tożsamość, szacunek dla każdego człowieka, postawa dialogu i umiejętność współpracy z innymi, zdolność roztropnego rozwiązywania konfliktów, miłość do Ojczyzny oraz traktowanie władzy jako służby”.

Analogiczne apele Episkopatu - często sformułowane w jeszcze bardziej radykalny sposób - towarzyszyły niemal każdej kampanii wyborczej po 1989 r. W tym roku Episkopat okazał większą powściągliwość.

Natomiast w okresie tegorocznej kampanii wyborczej duża część członków Episkopatu albo w ogóle nie zabierała głosu na temat wyborów prezydenckich, albo apelowała wyłącznie o uczestnictwo, traktując je za wymóg demokracji i świadectwo postawy obywatelskiej. Rzadko natomiast mówiono o konkretnych cechach, jakie winny charakteryzować potencjalnego kandydata.

Przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik w kazaniu z 20 czerwca, nawiązując do trwających wyborów prezydenckich, stwierdził, że „żadnych wyborów, także tych życiowych, nie można realizować bez zaangażowania wiary”.

Wcześniej, podczas konferencji prasowej 18 czerwca, pytany przez dziennikarzy, jakimi kryteriami powinien kierować się wyborca, odpowiedział ogólnie, że „są to kryteria, które czerpiemy z Ewangelii, z dziesięciorga Bożych przykazań, gdyż żadnego wymiaru naszego życia nie można odłączać od sumienia”.

Z kolei podczas uroczystości Bożego Ciała, 3 czerwca abp Michalik nawiązując do zbliżających się wyborów stwierdził: „Nie zamierzam wymieniać żadnego nazwiska ani żadnej partii, ale domagam się od moich rodaków, żeby w tych i we wszystkich wyborach, nie tylko żeby głosowali – żeby wybierali grupę i człowieka kierującego się sumieniem”.

Hierarchą, który wydał specjalny komunikat do wiernych w okresie między pierwszą a drugą turą wyborów był biskup drohiczyński Antoni Dydycz. Zaapelował o udział w wyborach, bolejąc, że w pierwszej turze frekwencja była niska. Ponadto zachęcił do modlitwy o światło Ducha Świętego.

„O to się módlmy i prośmy Ducha Świętego. Niech nam dopomoże w dokonaniu takiego wyboru, który okaże się dobrym wyborem dla naszej Ojczyzny i któremu Pan Bóg będzie błogosławił” – czytamy w komunikacie do diecezjan.

Podobnie bp Kazimierz Ryczan z Kielc w liście pasterskim czytanym 18 czerwca, a poświęconym postaci ks. Jerzego Popiełuszki, do wyborów prezydenckich odniósł się jednym zdaniem, prosząc ks. Jerzego o modlitwę przed tronem Pana „w dniu wyborów prezydenta Rzeczypospolitej, by Polacy zrozumieli, iż zło należy dobrem zwyciężać”.

Analogiczne stanowisko zajął metropolita lubelski abp Józef Życiński, który wypowiadając się 12 czerwca na antenie diecezjalnego radia powiedział, że „biskupi nie mogą wiązać się z grupą popierającą określonego kandydata czy programem prezydenckim”. Zaapelował ponadto, by „nie wymagać od księży biskupów, aby przestali być pasterzami całego ludu, a związali się z jedną grupą, jednym programem prezydenckim, bo byłoby to samobójcze i szkodliwe dla Kościoła”.

Biskup zielonogórsko-gorzowski Stefan Regmunt zaapelował o wybór kandydata opowiadającego się za określonymi wartościami. „Wartości są najlepszym fundamentem i na nich należy budować przyszłość. Bo tylko ten, kto zachowuje przykazania, ten naprawdę Boga miłuje i może zabezpieczyć przyszłość drugiemu człowiekowi” – oświadczył.

Charakterystyczne jest, że pod kątem zbliżającej się kampanii wyborczej niewykorzystana została w żaden sposób uroczystość Bożego Ciała, przypadająca w tym roku 3 czerwca. A przecież społeczny wymiar tej uroczystości bywał wielokrotnie okazją do wypowiadania się biskupów na aktualne tematy publiczne, politycznych nie wyłączając. W tym roku większość homilii koncentrowała się wokół Roku Kapłańskiego, który zbliżał się ku końcowi.

Podczas kampanii prezydenckiej Księża Biskupi programowo nie brali udziału w spotkaniach organizowanych na terenie ich diecezji przez poszczególnych kandydatów. Rzadko też udzielali im audiencji, a jeśli to robili, to starali się pokazać otwartość na obie strony. Przykładem było zachowanie kard. Stanisława Dziwisza, który 17 czerwca przyjął Bronisława Komorowskiego, a 3 lipca Jarosława Kaczyńskiego.

Bronisław Komorowski został też zaproszony i uczestniczył w ingresie nowego Prymasa Polski, abp. Józefa Kowalczyka, 26 czerwca w Gnieźnie.

Wrażenie, że Kościół popiera jednego z kandydatów mogła sprawić - poprzedzająca kampanię wyborczą - akcja zbierania podpisów pod listami wyborczymi. Faktycznie komitet wyborczy Jarosława Kaczyńskiego uruchomił akcję zbierania podpisów w bezpośredniej bliskości lub pod samymi budynkami kościelnymi. Była to jednakże decyzja sztabu Kaczyńskiego, nie uzgadniania z nikim na szczeblu Episkopatu.

Procederowi temu stanowczo przeciwstawił się abp Józef Życiński. - Teren kościoła nie może być terenem propagandy, bo o to przez długie lata Kościół upominał się, byśmy mogli zachować niezależność od działań propagandzistów. Niestety, zawsze znajdowali się osobnicy, dla których polityka była ważniejsza od modlitwy – zauważył metropolita lubelski. Przyznał, że bardzo źle świadczy o komitetach wyborczych, jeśli nie potrafią one zdyscyplinować swoich przedstawicieli na tyle, by nie zbierali podpisów przed kościołem.

Silną dyskusję, mającą odniesienia do kampanii wyborczej, wywołał komunikat Rady Episkopatu ds. Rodziny ogłoszony 19 maja. Biskupi zasiadający w radzie napisali, iż „Kościół od zawsze broni najsłabszych, a zwłaszcza całkowicie bezbronnych, jakimi są dzieci poczęte. Należy pamiętać, że ci, którzy je zabijają i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu, bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła Katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy”.

Stanowisko to zostało zinterpretowane jako zakaz udzielania komunii tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób opowiadają się za procedurą in vitro. Nieco wcześniej zabrał głos na ten temat „Nasz Dziennik”, oskarżając Bronisława Komorowskiego o świętokradztwo. W artykule opublikowanym 30 kwietnia, napisano, że „w czasie żałobnych Mszy św. odprawianych po katastrofie prezydenckiego samolotu można było dostrzec polityków, którzy przystępowali do Komunii Świętej, choć wcześniej deklarowali swe poparcie dla zapłodnienia in vitro (np. marszałek Bronisław Komorowski). Ta zupełnie odrzucona przez Kościół katolicki metoda w rzeczywistości jest, jak wiemy, zakamuflowaną aborcją, gdyż powoduje śmierć wielu poczętych dzieci. Powstaje zatem pytanie, czy to oznacza nawrócenie tych polityków? Jeśli tak, to powinni oni publicznie odwołać swe wcześniejsze poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła. Jeśli nie, przyjmują Chrystusa w stanie grzechu ciężkiego, czyli świętokradzko”.

Tekst ten nosi znamiona dyskredytacji jednego z kandydatów na prezydenta. Wyraża on jednak stanowisko redakcji, nie uznanej przez władze kościelne za pismo katolickie.

Burzliwa dyskusja, jaką wywołał komunikat Rady ds. Rodziny, skłoniła Konferencję Episkopatu do zajęcia stanowiska w tej sprawie, podczas jej obrad w Olsztynie 18 i 19 czerwca. W komunikacie z 352. zebrania plenarnego, znajdujemy informację, że „w nawiązaniu do komunikatu Rady ds. Rodziny z dnia 18 maja br. biskupi powrócili do złożonego i bolesnego problemu stosowania technologii pozaustrojowego zapłodnienia w odniesieniu do człowieka”.

A konkretnie przypomnieli, że „osoby stosujące procedurę in vitro i z niej korzystające są zagrożone popełnieniem ciężkiego grzechu zrywającego więź z Bogiem i osłabiającego jedność z Kościołem Chrystusowym. Taki zaś grzech sprawia samowykluczenie z Komunii eucharystycznej aż do czasu otrzymania przebaczenia w sakramencie pokuty i pojednania. Dlatego wszyscy wierni są zobowiązani do formowania prawego sumienia i osądu zgodnego z prawem naturalnym i prawem Bożym zawartym w nauczaniu Kościoła. Duszpasterze, katecheci i wszyscy ludzie dobrej woli mają obowiązek poznania, a następnie przekazywania pełnej prawdy o procedurach medycznych obiektywnie niemoralnych”.

Interpretacja zastosowana przez Konferencję Episkopatu przypomina, że poczęcie człowieka na drodze zapłodnienia pozaustrojowego jest grzechem ciężkim oraz pozostaje w całkowitej sprzeczności z prawem Bożym i nauczaniem Kościoła. Jednakże nie odnosi automatycznie tej oceny do polityków, biorąc pod uwagę, że ich postawy są bardzo zróżnicowane, a moralna ocena winna uwzględniać konkretne działania podejmowane przez daną osobę.

Szczegółowe wskazania dotycząca zachować polityków w kwestii in vitro na różnych etapach procesu legislacyjnego zostały wyjaśnione wcześniej, we wspólnym oświadczeniu Zespołu ds. Bioetycznych i Prezydium Konferencji Episkopatu Polski z 22 grudnia 2008 r.

Znajdujemy tam zasadę, że „gdy podejmuje się inicjatywę pierwszego unormowania, wszyscy posłowie zatroskani o ochronę praw człowieka powinni podjąć działania zmierzające do całkowitego zakazu tej metody. Gdyby jednak takie rozwiązanie prawne zostało odrzucone, ich etycznym obowiązkiem jest aktywność w całym procesie legislacyjnym, tak aby maksymalnie ograniczyć szkodliwe aspekty regulacji”.

Komentarze (14)

Anna

6 lat, 6 miesięcy temu

Uprzejmie proszę o padnie źródła informacji, że władze kościelne nie uznają Naszego Dziennika za pismo katolickie. To dla mnie bardzo ważne bo ja myślałam że jest katolickie. Skoro jest na stronie Jasnej Góry i tylku ks. biskupów je poważa. Bardzo prosze o odpowiedź

Odpowiedz

nie czytający ND

6 lat, 6 miesięcy temu

Anno, w ogóle zdanie "Wyraża on jednak stanowisko redakcji, nie uznanej przez władze kościelne za pismo katolickie" redagował ktoś, kto posiadając zapewne dyplom, ma jednak problemy z gramatyką i logiką na poziomie przedmaturalnym.

Odpowiedz

qqq

6 lat, 6 miesięcy temu

Nie wiem czy po katolicku można kogoś obrażać. A jeśli chodzi o Nasz Dziennik, to może redagują go katolicy, ale nie wyraża on stanowiska episkopatu.

Odpowiedz

Henryk

6 lat, 6 miesięcy temu

Skrajny system, napewno nie myślenia.

Odpowiedz

Darek

6 lat, 6 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że ci, którzy glosowali na Komowskiego nie maja grzechu ciężkiego?

Odpowiedz

A.

6 lat, 6 miesięcy temu

Sławomir Nowak myli pojęcia mając Kościół za "istotny agregat negatywnych sił". Przedziwne... O Jezusie też faryzeusze mówili, że mocą szatańską czyni cuda...
Kościół zachował się pięknie. Msze za Ojczyznę były i będą się wzmagać w przełomowych chwilach naszych dziejów. Z Kościołem nie ma się co mierzyć Panie Nowak, bo Jego odwieczną Siłą jest niezniszczalny Bóg. Bóg, który widzi i wie wszystko. Bóg, który chce dla nas jak najlepiej.
Mam dobrą radę dla PO. Zamiast trwonić czas daremnie, niech się lepiej, dobrze zastanowi skąd taka TAKA POSTAWA KOŚCIOŁA...

Odpowiedz

Polak

6 lat, 6 miesięcy temu

Cieszę się, że liderzy PO tak negatywnie wypowiedzieli się o księżach, którzy angażowali się w politykę. Choć sama uważam, że powinni, też są ludźmi i obywatelami tego kraju oraz mają prawo głosować. Wracając do pierwszego zdania. Chodzi o to, że kler wreszcie się przebudzi i przestanie tak slepo wspierać PO na różnych płaszczyznach. Słyszałam o wielu jak kumplują się z ludźmi z tej opcji politycznej, oczekując pewnie czegoś. A swoją drogą, wypowiedź Nowaka, to ostrzeżenie: "Zajmiemy się i wami klechy. Nie jesteście już nam potrzebni". A krety, czyli pare wilków w owczej skórze, pomogą POw tym zamiarze, czyli wyeliminowania Kościoła z życia politycznego.

Odpowiedz

karol

6 lat, 6 miesięcy temu

kościól w osobach księży wyraźnie opowiedział się po stronie jednego kandydata Jarosława Kaczyńskiego i w wielu kazaniach te głosy były słyszalne jedni mówi wprost inni udazali w tony liberalizmu jeszze inni w tragedię smoleńską a kościoły pustoszeją ewangelizacja zepchnięta na państwo i nie rozumię działań episkopatu a w końcu gdy ktoś nadużywa krzyża do cełów politycznych biskopi umywaja rączki tak dalej być nie może

Odpowiedz

Benny

6 lat, 6 miesięcy temu

No Nowakowi to sie chyba coś pomyliło. A tak na marginesie na stronie Konferencji Episkopatu Polski znajdują się życzenia dla prezydenta - elekta. Czyżby episkopat "pobłogosławił" nowego prezydenta. Szukałem podobnych życzeń z 2005 roku skierowanych pod adresem ówczesnego prezydenta - elekta Lecha Kaczyńskiego i jakoś nie znalazłem, a może źle szukałem???

Odpowiedz

Ryszard

6 lat, 6 miesięcy temu

"Winny się tłumaczy". Skoro powiedział to rzecznik jedynie słusznej partii, to na pewno jest to prawda.
Czy nie takie myślenie towarzyszy czytającym ten artykuł zwolennikom prezydenta elekta?
Dla mnie wypowiedź Sławomira Nowaka jest jawnym sygnałem rozpoczęcia otwartej wojny z Kościołem. Na pierwszy rzut pójdzie likwidacja Radia Maryja, któremu nowa rada nie przedłuży koncesji na nadawanie, potem pójdą ataki na kolejnych biskupów i kapłanów=pedofilów, potem władze wyliczą ile to pieniędzy i nieruchomości dali Kościołowi a Kościół to "zawłaszczył" itd. Jeśli nie wierzycie to zobaczcie co zrobiono z Kościołem na zachodzie i w USA. Pozdrawiam wszystkich "wierzących ale..."

Odpowiedz

Henryk

6 lat, 6 miesięcy temu

W pełni podzielam twój pogląd. Kościół nikomu nie szkodzi - tylko pomaga. Nie zupełnie rozumiem czemu wszyscy przestępcy (np hitler, stalin) walczą z kościołem i Bogiem? Czyżby paniczny strach przed prawdą i przykazaniami Bożymi wywoływał u nich ten odruch nienawiści?

Odpowiedz

karol

6 lat, 6 miesięcy temu

a teraz zapewne otwarta wojna z kościołem będzie sprawa krzyża z przed pałacu bo wszystko sprowadza się do ataku na kościół ale to kościół powinien natychmiast reagować i donieśc do prokuratury na księdza pedofila to kościół powinien nie zapraszeć na uroczyśtości arcybiskupa którego papież pozbawił wykonywania funkcji ,to kościół powinien potępić księdza pijaka a nie mówić ze wszyscy pija. a co do pustych kościołów dzisiaj religi uczą katecheci i katechetki a ich katolickie wychowanie zepchnięto na państwo zreszta całą ewangelizację łącznie z wyższa zwalono na państwo

Odpowiedz

WW

6 lat, 6 miesięcy temu

Jestem zgorszona stanowiskiem czesci naszego Episkopatu. Mysle, ze kard. Wyszyński w grobie sie przewraca widzac co tu sie dzieje.
Kosciol to takze my - wierni swieccy. Jesli wierni swieccy podejmuja akcje majace sluzyc dobru wspolnemu (ojczyznie)to czy obowiazkiem hierarchow nie jest przypadkiem te akcje wspierac a nie niszczyc je w zarodku? Dlaczego mamy sie kajac za zbieranie podpisow na listach poparcia pod kosciolami, czy to nie jest jakas paranoja? Rozumiem, ze czesc wiernych popiera PO. Jesli uwazaja te partie za blogoslawienstwo dla Polski to dlaczego wstydza sie ze swoimi pogladami wystapic w ramach wspolnoty katolickiej. Ale czy to, ze oni nie potrafia obronic swoich racji moze byc powodem by polscy katolicy nie mieli prawa wyrazac swoich pogladow politycznych? Nie wolno nam zgadzac sie na spychanie nas w niebyt. Kaplani warszawscy w ostatnich tygodniach nie smieli nawet wspomniec o wyborach, tak zostali spacyfikowani. To z pewnoscia Koscilowi w Polsce nie sluzy.

Odpowiedz

Tadeusz

6 lat, 6 miesięcy temu

Wybory się skończyły i ich wynik się nie zmieni. Teraz czas, by wcielać w życie wyborcze hasło: ZGODA BUDUJE ! Prezydent-elekt rozpoczął od wojny z krzyżem ( w ramach ogłoszonej wojny domowej )Panu Bronisławowi Komorowskiemu i partii "panującej" przypominam słowa narodowego wieszcza Adama Mickiewicza ; " Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem" Czyżbyśmy się doczekali na powrót nieodległych przecież czasów walki z krzyżem ? Czy krzyże spotkamy jedynie w kościołach ?

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook