15 lat temu obecny papież został kardynałem

kg (KAI/ilsismografo) / mz, Watykan/Buenos Aires, 2016-02-21

15 lat temu obecny papież został kardynałem Fot. youtube.com

W niedzielę 21 lutego minie 15 lat od dnia, w którym św. Jan Paweł II wręczył w Rzymie oznaki godności kardynalskiej ówczesnemu metropolicie Buenos Aires i prymasowi Argentyny – abp. Jorge Mario Bergoglio.

Był to ósmy i – jak się miało później okazać – przedostatni, a przy tym najliczniejszy konsystorz papieża-Polaka. Birety i pierścienie kardynalskie otrzymało wówczas 44 duchownych, w tym ówczesny metropolita lwowski abp Marian Jaworski.

Był to wyjątkowy konsystorz: najliczniejszy w dziejach Kościoła, ale i zapowiadany „na raty”. Najpierw w niedzielę 21 stycznia 2001, po modlitwie Anioł Pański, Ojciec Święty zapowiedział, że równo za miesiąc zwoła konsystorz, na którym kreuje nowych kardynałów, wymieniając od razu 37 nazwisk – przyszły papież Franciszek znalazł się na 28. miejscu. W tydzień później Jan Paweł II podał niespodziewanie 7 nowych nazwisk, wśród nich abp. Jaworskiego i metropolity ryskiego Jānisa Pujatsa, dodając, że obaj byli kardynałami „in pectore” na poprzednim konsystorzu 3 lata wcześniej, a więc mianowani bez ujawniania ich nazwisk.

Na wieść o decyzji papieskiej kuria arcybiskupia w Buenos Aires wydała krótkie oświadczenie: „Bycie kardynałem oznacza większe zbliżenie do papieża i współpracę z Najwyższym Kapłanem w służbie Kościołowi powszechnemu. To papież decyduje i w tym wypadku jestem absolutnie pewien, że chodzi o szczególne uznanie i miłość wobec stolicy [biskupiej] Buenos Aires. Wszyscy wierni tego miasta są objęci spojrzeniem Ojca Świętego i dlatego spojrzenie na stołeczne miasto kraju rozciąga się na wszystkich Argentyńczyków. Jan Paweł II bardzo kocha Argentynę. Pamiętamy jeszcze jego przejmujący głos i jego zachętę w czasie wizyty [w kraju]: «Argentyno, powstań!». Papież z ojcowskim sercem śledzi z bliska problemy naszej ojczyzny”.

Kardynał-nominat Bergoglio miał w chwili kreacji nieco ponad 64 lata i od 20 maja 1992 był biskupem. W tym dniu Jan Paweł II mianował tego niespełna 56-letniego jezuitę biskupem pomocniczym Buenos Aires na prośbę ówczesnego metropolity stolicy kard. Antonio Quarracino, który 27 czerwca tegoż roku udzielił mu sakry. 21 grudnia 1993 bp Bergoglio został wikariuszem generalnym archidiecezji, 3 czerwca 1997 – arcybiskupem koadiutorem, a po śmierci kardynała 28 lutego 1998 objął rządy w stołecznej archidiecezji jako jej arcybiskup metropolita, prymas Argentyny, ordynariusz dla mieszkających w tym kraju wiernych obrządków wschodnich nie mających swego biskupa i wielki kanclerz Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego Argentyny. I niemal równo w 3 lata później został kardynałem.

A w wyniku konklawe 13 marca 2013, po niespodziewanym ustąpieniu Benedykta XVI, kardynałowie zgromadzeni w Kaplicy Sykstyńskiej, wybrali 76-letniego wówczas kardynała „z końca świata”, jak sam powiedział o sobie, na papieża. Przybrał sobie imię Franciszek.

Jako kardynał arcybiskup stolicy nie zmienił swego, pełnego pokory i skromności, stylu życia. Sprzeciwiał się hucznym uroczystościom na swoją cześć po powrocie z Rzymu, a grupie wiernych, którzy zamierzali mu towarzyszyć w drodze na konsystorz, poradził, żeby pieniądze, jakie wydaliby na daleką podróż do Europy, przeznaczyli na biednych. Odmówił nawet uszycia sobie nowej czerwonej sutanny i zarządził, że będzie chodził w sutannie kard. Quarracino, trochę tylko przerobionej (jego poprzednik był znacznie grubszy).

W chwili kreacji kardynalskiej abp Bergoglio był dobrze znany w Kościele nie tylko swego kraju, ale Ameryki Łacińskiej, znacznie mniej natomiast na innych kontynentach. Jeśli o nim mówiono, to głównie o jego skromności i dyskrecji, a także o stałym kontakcie z księżmi, przy których trwał nieraz całą noc, gdy byli chorzy czy umierający.

Jeden z jego świeckich przyjaciół, jego rówieśnik, listonosz Luis Del Regno wspominał, że codziennie dostarczał mu do domu plik gazet i kardynał zwykle chwilę z nim rozmawiał. W kilka dni po konklawe 18 marca 2013 jego syn odebrał telefon z Rzymu od Franciszka i początkowo nie mógł uwierzyć, że to nowy papież do nich dzwoni, myślał, że to żart któregoś z kolegów. Ale usłyszał w słuchawce: „Ależ tak, Luisie, to prawda. To ja, Jorge Bergoglio i dzwonię do ciebie z Rzymu”. „Pytał mnie o rodzinę, zwłaszcza o tatę, prosił mnie, aby modlić się za niego i na końcu dodał, że zawiesza odbieranie dzienników, „bo wiesz, co się stało...” - wspominał później syn przyjaciela obecnego papieża.

Komentarze (1)

teresa

9 miesięcy, 2 tygodnie temu

Ja też nie mogę uwierzyć,że papież specjalnie dla mnie żegna się z Polakami słowami : Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook