Franciszek rozesłał misjonarzy miłosierdzia

tom, st (KAI) / br, Watykan, 2016-02-11

Franciszek rozesłał misjonarzy miłosierdzia Fot. CTV

"Misjonarze miłosierdzia mają być znakiem i narzędziem Bożego przebaczenia" - zaznaczył Franciszek podczas Mszy św. odprawianej w Środę Popielcową w bazylice św. Piotra w Watykanie. "Niech wasze ręce błogosławią i pocieszają braci i siostry jak ojcowskie dłonie, niech poprzez was spojrzenie i ręce Ojca spoczną na dzieciach i uleczą ich rany" - zachęcał papież. Podczas koncelebrowanej Eucharystii Ojciec Święty dokonał aktu rozesłania na świat ponad tysiąca „misjonarzy miłosierdzia”.

W homilii Franciszek zwrócił uwagę, że Słowo Boże na początku Wielkiego Postu kieruje do Kościoła i do każdego z nas dwie zachęty. Pierwszą są słowa św. Pawła: „pojednajcie się z Bogiem”. "Nie jest to zwykła dobra ojcowska rada, ani też jedynie propozycja; jest to prawdziwe i w pełnym tego słowa znaczeniu błaganie w imieniu Chrystusa" - zaznaczył papież i pytał: "Dlaczego tak uroczyste i stanowcze wezwanie?" "Ponieważ Chrystus wie, jak bardzo jesteśmy słabi i grzeszni, zna słabość naszego serca; widzi, że jest ono zranione przez zło, jakie popełniliśmy i jakiego doznaliśmy. Wie, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia, wie, że musimy poczuć się kochanymi, aby czynić dobro" - wyjaśniał Franciszek i przypomniał, że "Chrystus zwycięża grzech i podnosi nas z nieszczęść, jeśli je Jemu powierzymy".

Wskazał na przeszkody, które "zamykają drzwi serca". Pierwszą pokusą jest sytuacja aby "żyć z własnym grzechem, minimalizując go, zawsze się usprawiedliwiając, myśląc, że nie jesteśmy gorsi od innych". "W ten sposób zamykają się jednak zamki duszy i pozostajemy zamknięci wewnętrznie, stajemy się więźniami zła" - zaznaczył papież.

Kolejną przeszkodą jest wstyd. "Wstyd, jest w istocie dobrym znakiem, ponieważ wskazuje, że chcemy oderwać się od zła. Jednak nigdy nie może przemieniać się w lęk czy strach" - powiedział papież. Trzecią pułapką jest sytuacja, kiedy zaszywamy się w naszej niedoli, gdy ciągle rozpamiętujemy rzeczy negatywne, łącząc je ze sobą, aż po pogrążenie się w najciemniejszych otchłaniach duszy. "Wtedy stajemy się przyzwyczajeni do smutku, którego nie chcemy, zniechęcamy się i jesteśmy słabsi w obliczu pokus. Dzieje się tak, bo jesteśmy sami ze sobą, zamykając się i uciekając od światła; podczas gdy tylko łaska Pana nas wyzwala" - mówił Franciszek i zachęcił, aby "nie trwać w sobie samym, ale iść do Chrystusa, gdyż w Nim znajdziemy "orzeźwienie i pokój".

Mówiąc o drugiej "wielkopostnej zachęcie" Franciszek przytoczył słowa proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem”. Wskazał na tajemnicę grzechu, którą jest oddalenie się od Boga, od innych ludzi, od samych siebie. Wskazał na trzy środki, leki, które leczą z grzechu: modlitwę, posługę charytatywną i post. Modlitwa oznacza powiedzenie: „nie jestem samowystarczalny, potrzebuję Ciebie, Ty jesteś moim życiem i moim zbawieniem”. Posługa charytatywna, która nie jest dawaniem czegoś na sposób paternalistyczny, aby uspokoić sumienie, ale zaakceptować tego, kto potrzebuje naszego czasu, naszej przyjaźni, naszej pomocy. Natomiast post i pokuta uwalniają od uzależnień wobec tego co mija i uczą bycia bardziej wrażliwymi i miłosiernymi.

Franciszek podkreślił, że Jezus nas wzywa byśmy żyli modlitwą, miłością i pokutą w sposób konsekwentny, autentycznie, przezwyciężając obłudę. "Niech Wielki Post będzie czasem dobroczynnego „okrzesywania” z fałszu, światowości, obojętności: by nie myśleć, że wszystko jest w porządku, jeśli ja mam się dobrze; aby zrozumieć, że to, co się liczy to nie akceptacja, dążenie do sukcesu i zgody, ale oczyszczenie serca i życia; aby odnaleźć na nowo tożsamość chrześcijańską, to znaczy, miłość, która służy, a nie egoizm, który posługuje się innymi" - zachęcił na zakończenie Franciszek.

Następnie odbył się obrzęd posypania głów popiołem, przy czym Ojca Świętego posypał archiprezbiter watykańskiej bazyliki św. Piotra, kard. Angelo Comastri, papież zaś czynił to kardynałom, niektórym biskupom i osobom świeckim, podczas gdy pozostałym posypywali głowy księża z asysty.

"Niech Duch Święty, o Panie, zamieszka w sercu Papieża i biskupów; niech Twoja troska o ubogich kieruje decyzjami rządzących; niech Twoje słowo zbawienia rozbrzmiewa na ustach kaznodziejów; niech gorące pragnienie pokoju przezwycięży nienawiść i niesprawiedliwość; niech łaska krzyża nawróci serca grzeszników; niech piękno Twego oblicza oczaruje niewierzących; niech radość świętości zachwyci serca młodzieży; niech ogień Twojej miłości kieruje postępowaniem chrześcijan; niech pragnienie życia wiecznego wspiera walkę umierających" - modlono się w modlitwie wiernych.

Na zakończenie Mszy św. odbył się obrzęd posłania misjonarzy miłosierdzia, których w bazylice watykańskiej zgromadziło się ponad siedmiuset. Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do modlitwy, "za tych naszych braci posłanych, by nieśli w różne regiony świata radosną wieść miłosierdzia w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa".

Następnie papież wypowiedział następujące słowa: "Błogosławimy i wysławiamy Ciebie Boże, ponieważ w tajemniczym planie swego miłosierdzia posłałeś na świat Swego Syna, by wyzwolić ludzi z niewoli grzechu przez przelanie Jego krwi i napełnienie ich darami Ducha Świętego. Spójrz o Panie, na te Twoje sługi, których posyłamy jako posłańców miłosierdzia, zbawienia i pokoju. Prowadź ich kroki swoją prawicą i wspieraj ich mocą swojej łaski, aby nie upadli pod ciężarem trudów apostolskich.
Niech w ich słowach rozbrzmiewa głos Chrystusa, a w ich gestach serce Chrystusa. Niech ci, którzy ich będą słuchali, zostaną pociągnięci posłuszeństwem Ewangelii. Wlej w ich serca twego Ducha Świętego, aby będąc wszystkim dla wszystkich doprowadzili do Ciebie Ojcze, wielką rzeszę dzieci, które w Kościele Świętym będą cię wielbiły bez końca. Przez Chrystusa, Pana naszego".

"Misjonarze miłosierdzia to specjalnie wybrani kapłani, którzy w imieniu papieża będą głosić Boże Miłosierdzie i świadczyć o nim w konfesjonale. Jest ich w sumie ponad tysiąc (1071), w tym 40 z Polski. Franciszek wyposażył misjonarzy miłosierdzia w specjalne uprawnienia do odpuszczania grzechów zastrzeżonych dla Stolicy Apostolskiej, takich jak: profanacja Najświętszego Sakramentu, przemoc fizyczna wobec biskupa, święcenia biskupie bez papieskiego upoważnienia, uzurpacja odpuszczenia grzechu przeciw szóstemu przykazaniu, którego spowiednik jest współuczestnikiem, czy bezpośrednie naruszenie tajemnicy spowiedzi.

W tym roku Franciszek ze względu na obchody Roku Świętego wyjątkowo nie udał się na liturgię Środy Popielcowej do bazyliki św. Sabiny na Awentynie, który jest pierwszym kościołem stacyjnym i to właśnie tam papieże rozpoczynają Wielki Post.

Papieska homilia:

Słowo Boże na początku Wielkiego Postu kieruje do Kościoła i do każdego z nas dwie zachęty.

Pierwszą są słowa św. Pawła: „pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20). Nie jest to zwykła dobra ojcowska rada, ani też jedynie propozycja; jest to prawdziwe i w pełnym tego słowa znaczeniu błaganie w imieniu Chrystusa: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (tamże). Dlaczego tak uroczyste i stanowcze wezwanie? Ponieważ Chrystus wie, jak bardzo jesteśmy słabi i grzeszni, zna słabość naszego serca; widzi, że jest ono zranione przez zło, jakie popełniliśmy i jakiego doznaliśmy. Wie, jak bardzo potrzebujemy przebaczenia, wie, że musimy poczuć się kochanymi, aby czynić dobro. Sami nie jesteśmy w stanie. Dlatego apostoł nie mówi nam, abyśmy coś zrobili, ale byśmy pojednali się z Bogiem, abyśmy Jemu pozwoli, aby nam przebaczył, z ufnością, ponieważ „Bóg jest większy od naszego serca” (1 J 3,20). On zwycięża grzech i podnosi nas z nieszczęść, jeśeli je Jemu powierzymy. Naszym zadaniem jest uznanie siebie za potrzebujących miłosierdzia: to pierwszy krok drogi chrześcijańskiej; chodzi o wejście przez otwartą bramę, którą jest Chrystus, gdzie On sam nas oczekuje, Zbawiciel, i daje nam nowe, radosne życie.

Mogą istnieć pewne przeszkody, które zamykają drzwi serca. Istnieje pokusa, aby zablokować drzwi, albo żyć z własnym grzechem, minimalizując go, zawsze się usprawiedliwiając, myśląc, że nie jesteśmy gorsi od innych. W ten sposób zamykają się jednak zamki duszy i pozostajemy zamknięci wewnętrznie, stajemy się więźniami zła. Inną przeszkodą jest wstyd, by otworzyć tajemne drzwi serca. Wstyd, jest w istocie dobrym znakiem, ponieważ wskakuje, że chcemy oderwać się od zła. Jednak nigdy nie może przemieniać się w lęk czy strach. Jest jeszcze trzecia pułapka, by odsunąć się od drzwi. Ma ona miejsce, kiedy zaszywamy się w naszej niedoli, gdy ciągle rozpamiętujemy rzeczy negatywne, łącząc je ze sobą, aż po pogrążenie się w najciemniejszych otchłaniach duszy. Wtedy stajemy się przyzwyczajeni do smutku, którego nie chcemy, zniechęcamy się i jesteśmy słabsi w obliczu pokus. Dzieje się tak, bo jesteśmy sami ze sobą, zamykając się i uciekając od światła; podczas gdy tylko łaska Pana nas wyzwala. Zatem pojednajmy się, posłuchajmy Jezusa, który mówi do tych, którzy są utrudzeni i obciążeni „przyjdźcie do mnie” (Mt 11,28). Nie trwać w sobie samym, ale trzeba iść do Niego! Tam jest orzeźwienie i pokój.

Podczas tej uroczystości obecni są Misjonarze Miłosierdzia, by otrzymać mandat do bycia znakiem i narzędziem Bożego przebaczenia. Drodzy bracia, obyście pomogli otworzyć drzwi serc, żeby przezwyciężyć wstyd, nie uciekać od światła. Niech wasze ręce błogosławią i pocieszają braci i siostry jak ojcowskie dłonie, niech poprzez was spojrzenie i ręce Ojca spoczną na dzieciach i uleczą ich rany.

Jest też drugie wezwanie Boga, który mówi przez proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (2,12). Jeśli trzeba powrócić, to dlatego, że się oddaliliśmy. To tajemnica grzechu: oddaliśmy się od Boga, od innych ludzi, od samych siebie. Trudno zdać sobie z tego sprawę: wszyscy widzimy jak nam naprawdę trudno zaufać Bogu, powierzyć się Jemu jako Ojcu, bez lęku; jak trudno kochać innych, zamiast myśleć o nich źle; ile nas kosztuje czynienie naszego prawdziwego dobra, podczas gdy nas pociąga i uwodzi tak wielu rzeczy materialnych, które znikają i ostatecznie zostawiają nas biednymi. Obok tej historii grzechu, Jezus zapoczątkował historię zbawienia. Ewangelia, rozpoczynająca Wielki Post zachęca nas, abyśmy mieli w nim aktywny udział, podejmując trzy środki, trzy leki, które leczą z grzechu (por. Mt 6,1-6.16-18).

Najpierw modlitwa, będąca wyrazem otwarcia i ufności w Panu: to osobiste spotkanie z Nim, które skraca dystans stworzony przez grzech. Modlitwa oznacza powiedzenie: „nie jestem samowystarczalny, potrzebuję Ciebie, Ty jesteś moim życiem i moim zbawieniem”. Po drugie posługa charytatywna, aby przezwyciężyć obcość wobec innych. Prawdziwa miłość nie jest w istocie aktem zewnętrznym, nie jest dawaniem czegoś na sposób paternalistyczny, aby uspokoić sumienie, ale zaakceptować tego, kto potrzebuje naszego czasu, naszej przyjaźni, naszej pomocy. To życie służbą, przezwyciężając pokusę, aby zaspokoić siebie. Po trzecie - post, pokuta, aby się uwolnić od uzależnień wobec tego co mija, i uczyć się bycia bardziej wrażliwymi i miłosiernymi. Jest to zachęta do prostoty i dzielenia się z innymi: ująć coś z naszego stołu i naszych dóbr, aby na nowo odkryć prawdziwe dobro wolności.

„Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem”- mówi Pan: nie tylko jakimś aktem zewnętrznym, ale z głębi samych siebie. Rzeczywiście Jezus nas wzywa byśmy żyli modlitwą, miłością i pokutą w sposób konsekwentny, autentycznie, przezwyciężając obłudę. Niech Wielki Post będzie czasem dobroczynnego „okrzesywania” z fałszu, światowości, obojętności: by nie myśleć, że wszystko jest w porządku, jeśli ja mam się dobrze; aby zrozumieć, że to, co się liczy to nie akceptacja, dążenie do sukcesu i zgody, ale oczyszczenie serca i życia; aby odnaleźć na nowo tożsamość chrześcijańską, to znaczy, miłość, która służy, a nie egoizm, który posługuje się innymi. Wyruszmy razem jako Kościół, przyjmując posypanie popiołem i wpatrując się w Ukrzyżowanego. On, kochając nas, zachęca nas do pojednania z Bogiem i powrotu do Niego, abyśmy odnaleźli samych siebie.

 

Komentarze (0)

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook