Zmarł ks. Jan Kaczkowski

aw, pra / mz, Warszawa, 2016-03-28

Zmarł ks. Jan Kaczkowski Fot. Grzegorz Boguszewski - fotoKAI

W wieku 38 lat zmarł w poniedziałek ks. Jan Kaczkowski, charyzmatyczny duszpasterz, twórca Hospicjum św. o. Pio w Pucku, autor i współautor popularnych książek. Chorował na glejaka - nowotwór ośrodka układu nerwowego.

Sam będąc chory pokazywał jak przeżywać chorobę i cierpienie - uczył pogody, humory i dystansu.

Ks. Jan Kaczkowski urodził się 19 lipca 1977 r. w Gdyni. Był bioetykiem, organizatorem i dyrektorem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. W ciągu dwóch lat wykryto u niego dwa nowotwory – najpierw nerki, którego udało się zaleczyć, a później glejaka mózgu czwartego stopnia. Po operacjach poddawany kolejnym chemioterapiom, nadal pracował na rzecz hospicjum i służy jego pacjentom. W BoskiejTV prowadził swój vlog „Smak Życia”.

Ks. Kaczkowski został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, otrzymał tytuł honorowego obywatela Pucka. Wyróżniono go medalem „Curate Infirmos” przyznanym przez Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. W 2014 r. został laureatem (razem z Piotrem Żyłką) Nagrody Ślad im. Biskupa Jana Chrapka oraz nagrodę Pontifici, przyznawanej przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej.

Jego inicjatywa zaangażowanie w wolontariat hospicyjny tzw. trudnej młodzieży i osób skazanych została uznana za najbardziej innowacyjny projekt resocjalizacyjny w Europie i nagrodzona przez Radę Europy Kryształową Wagą Wymiaru Sprawiedliwości.

Ks. Jan Kaczkowski otrzymał nagrodę "Ślad" za "unikalny, lekki i przejmujący styl w jakim dotyka spraw najważniejszych; sensu choroby, śmierci, życia". Był doktorem teologii moralnej i bioetykiem, prezesem Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Dużą popularność przyniosła mu wydana w 2012 r. książka „Szału niema, jest rak” – zapis rozmowy jaką przeprowadziła z księdzem Katarzyna Jabłońska oraz "Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość" - rozmowa z Piotrem Żyłką.

Komentarze (5)

Z Redy

6 miesięcy temu

Szkoda, że stał się (czy świadomie?) narzędziem w rękach osób, które nie kochają Jezusa i Kościoła. Order dostał po to, aby dokuczyć abp. Głódziowi.

Odpowiedz

anna

6 miesięcy temu

Sp. ksiądz Jan nie był niczyim narzędziem. Zal mi autora powyzszego wpisu

Odpowiedz

krakuska

6 miesięcy temu

Co za bzdury !

Odpowiedz

Mirka

6 miesięcy temu

Ten Ksiądz nauczył mnie patrzeć na nieuleczalną chorobę, patrzeć na nieuleczalnie chorych i przy nich zawierzyć bezgranicznie, tak, bezgranicznie, Bogu, który kocha człowieka. To był Ksiądz prawdziwie wierzący, dlatego cierpiał również od swoich. Mówił o tym otwarcie. Niech Bóg posadzi Go po swojej prawicy.

Odpowiedz

janek

6 miesięcy temu

Śp. Ks. Jan niczego nie udawał, był do bólu autentyczny i też dlatego był solą w oku przełożonych i współbraci. W jego prostocie można było dostrzec prawdziwą wiarę nie wyuczoną i okraszoną sztucznością. w ost. 4 latach zrobił więcej niż niejeden arcybiskup z tytułami.

Odpowiedz
Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook