JPII – kłopoty z cudem

tel/hel / kw, 2010-03-04

Uznanie cudu za wstawiennictwem Jana Pawła II miało być najmniej pracochłonnym i najkrótszym etapem w procesie beatyfikacyjnym. Ale pojawiły się trudności, które wydłużą prace – pisze w Rzeczpospolitej Ewa Czaczkowska.

W jej artykule czytamy o wątpliwościach dotyczących cudu uzdrowienia z choroby Parkinsona francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre i o tym, że w związku z nimi Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zwróciła się o dodatkowe opinie do światowej sławy lekarzy – specjalistów zajmujących się tą nieuleczalną chorobą. Prawdopodobnie jedno z pytań dotyczy tego, czy francuska zakonnica cierpiała na chorobę Parkinsona czy na zespół parkinsonowski, w którego przypadku objawy mogą się cofnąć.

Zdaniem prof. Grzegorz Opali ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego jest mało prawdopodobne, by zespoły lekarskie dotychczas badające sprawę uzdrowienia zakonnicy nie oceniały jej w tych właśnie kategoriach. Rzeczpospolita pisze też, że zatrzymanie procesu spowodowało lawinę spekulacji i plotkę, że francuska zakonnica ponownie zachorowała – w tej sprawie nie ma żadnych oficjalnych komentarzy.

Czekanie na dodatkowe opinie wydłuży proces beatyfikacyjny – czytamy dalej. Czaczkowska pisze jednak, że z ewentualnym wyborem nowego cudu nie będzie problemu, gdyż w aktach sprawy Jana Pawła II jest odnotowanych 251 cudów uzdrowienia.

Komentarze (7)

mlody

6 lat, 10 miesięcy temu

To wszystko jest w ogole śmieszne. Robią już z ludzi....
Ile można czekać na coś tak oczywistego. Powinni zmienić te dokumenty. Jeśli ktoś dla całego świata jest święty- to jest! Ciągle tylko czekać i czekać - na co? Ile można święty natychmiast to natychmiast a nie za 50 lat.

Odpowiedz

Piotr Ciompa

6 lat, 10 miesięcy temu

Warto się zastanowić, czy procedury beatyfikacyjne nie są archaiczne. Kiedyś, bardzo dawno temu wyglądały inaczej. Dziś niektórych takie zamieszanie jak z tym cudem może tylko utwierdzać w przekonaniu, że Kościół fundamentalnie nie rozumie rzeczywistości człowieka współczesnego. Z tymi procedurami beatyfikacyjnymi jest byc może tak, jakby pierwsi chrześcijanie (ci z przed powstania Nowego Testamentu) trzymali się dalej krwawych ofiar ze zwierząt, tradycji godnej szacunku, ale nie kontynuacji. Bo łaska znalazła sobie nowy sposób dotarcia do serca człowieka.

Odpowiedz

Piotr Ciompa

6 lat, 10 miesięcy temu

PS. Zastanawiając się, czy procedury beatyfikacyjne nie są archaiczne nie zmierzałem do tego, by przyspieszać beatyfikację JP II.

Odpowiedz

Kazimierz

6 lat, 10 miesięcy temu

Procedury powinny być normalne, bez żadnych przyspieszaczy. Z "santo subito" to też sprawa jest złożona. Najpierw mówiono, że to Duch Święty przemawiał przez afisze z tymi słowami, a potem podawano nazwę firmy, w której napisy były wykonywane na konkretne zamówienie.

Odpowiedz

M.R.

6 lat, 10 miesięcy temu

Czaczkowska jak zwykle zawsze wszystko wie lepiej. To ma być tania sensacja, czy forma nacisku? To pierwsze wyszło, niewielka sztuka, to drugie, hm, w tej formie to proponuję sobie odpuścić. Wypadałby czasem wiedzieć o czym się pisze.

Odpowiedz

j.

6 lat, 10 miesięcy temu

całkowicie popieram. Na co czekać? To jest oczywiste i zwlekając z beatyfikacją niektórzy się ośmieszają. Przepraszam za określenie, ale ile można czekać. A właśnie błąd powinno się przyspieszyć!!!! beatyfikacja miała nastąpić w tym roku, a ciągle to odwlekają w czasie

Odpowiedz

samiel

6 lat, 10 miesięcy temu

Racjonalizm racjonalizm i jeszcze raz racjonalizm. Kościół przestaje wierzyć już chyba we wszystko - tylko w swoje purpury

Odpowiedz

Reklama

Powrót na górę strony
Wykonanie: ALX - szkolenia i specjaliści IT
Twitter
Facebook