Drukuj Powrót do artykułu

Z prasy: Czy potrzebujemy testamentu życia – Dwugłos: Hołówka i Milcarek

01 grudnia 2008 | 16:13 | ter/hel/a. Ⓒ Ⓟ

Rzeczpospolita publikuje dwugłos na temat testamentu życia.

Paweł Milcarek, filozof z UKSW, redaktor naczelny Christianitas, zaznacza, że “to kwestia granicząca z problemem eutanazji”. “Nie rozumiem zatem, dlaczego taki projekt dotyczy tylko jednej strony, czyli rezygnacji z zabiegów medycznych mających znamiona uporczywego podtrzymywania życia wbrew woli pacjenta. Czemu nie można złożyć deklaracji „ratujcie mnie za wszelką cenę”? Widzę tu jeszcze jedno zagrożenie, tzn. obecnie coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy za uporczywe podtrzymywanie życia uznawane jest nawet podawanie pożywienia. Nie można nawiązać kontaktu, pacjent nie reaguje – wtedy czasem nawet takie działania są uznawane za przesadne – uważa. – Prawo powinno chronić stronę słabszą, a nie jestem pewien, czy testament życia temu właśnie będzie służyć. Zastanówmy się jeszcze nad kwestią wartości takiej deklaracji. Ludzie wiele razy potrafią zmieniać zdanie w zależności od aktualnego światopoglądu i stanu świadomości. Jaką więc będzie miała wartość taka deklaracja sprzeciwu wobec ratowania życia na siłę, skoro nie wiemy, czy pacjent w danym momencie podtrzymałby swoją decyzję?” – pyta Milcarek.

Z kolei Jacek Hołówka, filozof, etyk, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że “niedopuszczalna jest sytuacja, w której miałoby się wbrew woli człowieka poddawać go uporczywym zabiegom niemającym – w sensie medycznym – perspektyw polepszenia stanu zdrowia”. Dodaje jednak: “Tym niemniej uważam, że obecny stan prawny oparty na kompetencjach lekarzy się sprawdza. Zatem pomysł testamentu życia jest dość zaskakujący, ponieważ w Polsce trudno sobie przypomnieć przykłady uporczywego podtrzymywania kogoś przy życiu wbrew woli pacjenta, względnie jego rodziny. Z tego punktu widzenia nie bardzo rozumiem, w jakim celu miałoby być kodyfikowane coś, co na razie działa na zasadzie procedur medycznych bez żadnych kontrowersji. Jedyny sens w tego typu uregulowaniach widzę wtedy, gdy dochodzi do sytuacji, w której sam zainteresowany nie może wyrazić swojej woli, a jego rodzina jest w tej materii podzielona. Wówczas deklaracja wskazująca na sprzeciw dla ratowania życia na siłę mogłaby mieć rolę przeważającą” – pisze Hołówka.

Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.