Drukuj Powrót do artykułu

Zakończyła się wizyta papieża w Estonii

26.09.2018 , st, pb, kg, tom, mp / pz, Tallin Ⓒ ℗

Sample

W Estonii, gdzie katolicy stanowią znikomą mniejszość Franciszek oświadczył, że społeczeństwo może liczyć na pomoc Kościoła w tworzeniu wspólnoty. Zapewnił, że Kościół chce odpowiedzieć na pytania młodych i pragnie być wspólnotą transparentną, gościnną, uczciwą, atrakcyjną, radosną i interaktywną. Doceniając szybki rozwój kraju przestrzegł, że „dobrobyt nie zawsze jest równoznaczny z dobrym życiem” i może prowadzić do pogrążenia się we frustracji egzystencjalnej.

Na lotnisku w Wilnie odbyła się uroczystość pożegnalna papieża na Litwie z udziałem prezydent Dalii Grybauskaité.

Natomiast o godz. 9.50 czasu lokalnego samolot łotewskich linii lotniczych Air Baltic z Franciszkiem na pokładzie wylądował w Tallinie. Po przybyciu papieża powitała prezydent Republiki Estonii, Kersti Kaljulaid i administrator apostolski Estonii, bp Philippe Jourdan, a czworo dzieci w tradycyjnych strojach wręczyły kwiaty.

Katolicy w Estonii stanowią mikroskopijną mniejszość, liczącą niespełna 6 tys. wiernych (na 1,3 mln mieszkańców), skupionych w 10 parafiach. Pracę duszpasterską wśród nich pełni jeden biskup Philippe Jourdan, 12 księży diecezjalnych i zakonnych (dominikanów), 18 sióstr zakonnych (brygidek, niepokalanek, misjonarek miłości i felicjanek) i jeden brat zakonny. Działa tam też prałatura personalna Opus Dei (której numerariuszem jest bp Jourdan) i założone w 2016 r. diecezjalne seminarium misyjne „Redemptoris Mater” (pierwsze seminarium duchowne w historii Estonii!). W Tallinie ma swą siedzibę Caritas Estonia, zaś w Tartu i Kodasemie czynne są katolickie ośrodki wychowawcze.

Spotkanie z władzami

W spotkaniu z przedstawicielami władz, społeczeństwa obywatelskiego i korpusem dyplomatycznym w Ogrodzie Różanym Pałacu Prezydenckiego wzięło udział ok. 200 osób.

Witając Ojca Świętego prezydent Estonii, Kersti Kaljulaid podkreśliła, że jej ojczyzna w Deklaracji Niepodległości zapewnia wolność religijną wszystkim swoim obywatelom. Przypomniała, że w walce o niepodległość Estonia była wspierana przez Stolicę Apostolską, która nigdy nie uznała okupacji tego kraju.

Ojciec Święty rozpoczynając przemówienie zauważył, że Tallin jest najdalej wysuniętą na północ stolicą, którą dane mu było odwiedzić. Przypomniał, iż od wieków te ziemie nazywane są „Krainą Maryi”. Nawiązując do trudnych dziejów Estonii zaznaczył, że obecnie jest to jeden z pierwszych krajów pod względem rozwoju społecznego i potencjału innowacyjnego. Pozwala to spoglądać z nadzieją w przyszłość.

Podkreślił przy tym, że „dobrobyt nie zawsze jest równoznaczny z dobrym życiem” i może prowadzić do utraty sensu życia, a zatem powolnego i cichego zamierania oraz pogrążenia się we frustracji egzystencjalnej. Zwrócił uwagę, że pokładanie całego zaufania w postępie technologicznym, może spowodować utratę zdolności do tworzenia więzi międzyludzkich i międzykulturowych.

Wskazał, że naród przyniesie owoce i będzie zdolny do „rodzenia jutra” tylko o tyle, o ile stworzy więzi między pokoleniami i różnymi tworzącymi go wspólnotami. „Pragnę was zapewnić, drodzy przyjaciele, że w tym wysiłku zawsze możecie liczyć na wsparcie i pomoc Kościoła katolickiego, małej wspólnoty między wami, ale z wielką chęcią przyczynienia się do płodności tej ziemi” – zapewnił.

Z Pałacu Prezydenckiego Franciszek pojechał na spotkanie ekumeniczne z młodzieżą do kościoła luterańskiego św. Karola.

Do młodzieży: miłość nie umarła

„Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień” – zaapelował Franciszek podczas spotkania ekumenicznego z młodzieżą w kościele luterańskim św. Karola w Tallinie. Przestrzegł przed lękami, które zamykają wspólnoty i popychają do prozelityzmu oraz zachęcił do budowania braterskich relacji. „Miłość nie umarła i prosi nas o otwarcie serc” – wzywał Ojciec Święty.

Franciszek wszedł do świątyni witany śpiewem, okrzykami i aplauzem. Witając go arcybiskup luterański Tallina Urmas Viilma podkreślił, że chociaż Estonia należy do krajów przodujących w dziedzinie innowacyjności czy informatyki, to młode pokolenia cechują się analfabetyzmem religijnym.

Następnie troje młodych złożyło świadectwa o swoim spotkaniu z Bogiem. Młoda luteranka powiedziała o trudnej sytuacji domu rodzinnego, naznaczonego alkoholizmem ojca i odnalezieniu wiary w żywej wspólnocie młodzieży, co doprowadziło ją do chrztu. Młody prawosławny podzielił się swoim doświadczeniem kryzysu, kiedy studiowanie teologii doprowadziło go do agnostycyzmu, ale poszukiwanie Boga i oczyszczenie wiary pozwoliło mu wyjść poza jej pojmowanie czysto indywidualistyczne. Wreszcie młody katolik – dyrektor artystyczny jednego z teatrów – powiedział o wsparciu osób bliskich, które pomogło mu przezwyciężyć opory przed przyjęciem chrztu.

W swoim przemówieniu papież zauważył, że młodzi ludzie często czują się niezrozumiani i zapewnił: „Chcę wam dziś tutaj powiedzieć, że jeśli płaczecie, chcemy z wami płakać, towarzyszyć naszym aplauzem i śmiechem waszej radości, pomóc wam żyć naśladując Pana”.

Jednocześnie przyznał, że aby być blisko młodych Kościół musi skorygować wiele istniejących sytuacji, które w ostatecznym rozrachunku odsuwają młodych. Są bowiem oburzeni skandalami seksualnymi i ekonomicznymi, nie widząc postawy zdecydowanego ich potępienia; nieumiejętnością odpowiedniego zrozumienia wrażliwości młodzieży, czy też przypisywaniem jej tylko biernej roli.

Zapewnił, że Kościół chce odpowiedzieć na pytania młodych i pragnie być wspólnotą transparentną, gościnną, uczciwą, atrakcyjną, komunikatywną, przystępną, radosną i interaktywną. Dodał, że „tam, gdzie jest Jezus, tam też jest odnowa, zawsze jest szansa na nawrócenie, pozostawienie za sobą wszystkiego, co oddziela nas od Niego i od naszych braci”.

Rozumiejąc sytuację młodych Estończyków zauważył, że wielu nie zna Jezusa, doświadczyło rozpadu miłości rodziców, czują się na tyle niepotrzebni, muszą emigrować, aby szukać pracy. W tej sytuacji potrzebne jest świadectwo autentycznej miłości.

Zapewnił, że mając odwagę, aby wyjść ze swoich ograniczeń i udać się na peryferie, znajdziemy Jezusa idącego przed nami w życiu brata, który cierpi i jest odrzucany.

„Prośmy o moc apostolską, byśmy nieśli Ewangelię innym, ale by ją dawać a nie narzucać, i wyrzekli się czynienia z naszego chrześcijańskiego życia muzeum wspomnień. Życie chrześcijańskie jest życiem, jest przyszłością, jest nadzieją. Nie jest muzeum” – wołał.

Przed opuszczeniem kościoła przy wtórze pieśni-modlitwy Franciszek pożegnał się ze zwierzchnikami dziesięciu wyznań chrześcijańskich obecnych w Estonii oraz członkami komitetu organizacyjnego spotkania.

Z kościoła św. Karola papież pojechał na obiad do klasztoru Sióstr Brygidek w dzielnicy Pirita, na przedmieściach Tallina. Klasztor zamieszkuje osiem sióstr pochodzących z Meksyku i Indii, prowadzących wiele dzieł charytatywnych. Od 2005 roku w tym miejscu odbywa się jedno z najbardziej znanych wydarzeń muzycznych w Europie północnej “Festiwal Brigitta”.

Z potrzebującymi i ubogimi

Wiara misyjna idzie ulicami naszych miast, naszych dzielnic, naszych wspólnot, przemawiając bardzo konkretnymi gestami: należysz do naszej rodziny, do wielkiej rodziny Boga, w której wszyscy mamy swoje miejsce – mówił Franciszek podczas spotkania z osobami potrzebującymi i ubogimi, którym pomagają kościelne dzieła charytatywne w Estonii. Odbyło się ono w katedrze Świętych Piotra i Pawła w Tallinie.

40-letnia Marina, matka 9 dzieci, opowiedziała, że 13 lat temu, «w ponurym okresie» swego życia spotkała siostry misjonarki miłości. Zajmowała wówczas mieszkanie socjalne, jej mąż odsiadywał 3-letni wyrok w więzieniu a jej pięcioro dzieci spędzały czas w «sali dziecięcej». Pewnego razu wróciły one w towarzystwie dwóch sióstr misjonarek i było to pierwsze zetknięcie się Mariny z zakonnicami. Zaczęły odtąd jej pomagać, przynosząc żywność, odzież i książki.

Zaznaczyła, że misjonarki miłości «były aniołami, które Bóg zechciał zesłać do mojego życia». Dziś, wskazała, że mieszkają razem z mężem i chociaż mają wiele obowiązków, to jednak żyją spokojnie, troszcząc się o swą «wielką rodzinę», która liczy obecnie już dziewięcioro dzieci.

Z kolei Włodzimierz, który spędził 25 lat w więzieniu, wyznał, że nie widział dla siebie drogi ani nie sądził, że Bóg mógłby mu pomóc. A jednak Pan zaprowadził go do domu sióstr miłosierdzia, dzięki czemu «i nadszedł dla mnie ratunek». «Dziś mogę Ci powiedzieć, Wasza Świątobliwość, że naprawdę Bóg sprawia cuda w życiu ludzi” – zakończył.

W swoim przemówieniu Franciszek zwrócił uwagę na pracę sióstr zakonnych, które wychodzą do ludzi, „aby być znakiem bliskości i wyciągniętej ręki naszego Boga”, Zauważył, że „kiedy wiara nie boi się porzucić wygód, dać coś z siebie i ma odwagę, by wyjść, to udaje się jej wyrazić najpiękniejsze słowa Nauczyciela: «abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem»”.

– Miłość, która zrywa izolujące nas i oddzielające łańcuchy, stawiając mosty; miłość, która pozwala nam zbudować dużą rodzinę, w której wszyscy możemy poczuć się jak w domu. Wiara misyjna idzie, jak te siostry, ulicami naszych miast, naszych dzielnic, naszych wspólnot, przemawiając bardzo konkretnymi gestami: należysz do naszej rodziny, do wielkiej rodziny Boga, w której wszyscy mamy swoje miejsce. Nie zostawaj na zewnątrz – przekonywał Ojciec Święty.

Zwrócił się do Włodzimierza, który spotkał ludzi, dzięki którym odkrył, że Bóg szukał go niestrudzenie i że jest „Jego umiłowanym dzieckiem”. – Największą radością Pana jest to, gdy widzi, że rodzimy się na nowo. Dlatego niestrudzenie daje nam nową szansę. Z tego względu ważne są więzi, poczucie, że należymy do siebie nawzajem, że każde życie ma swoją wartość i że jesteśmy gotowi temu je poświęcić – tłumaczył.

– Jezus powołał uczniów, a dziś nadal wzywa każdego z was, drodzy bracia, abyście nadal siali i przekazywali Jego królestwo. On liczy na wasze ręce, aby przejść przez miasto i dzielić tę samą rzeczywistość, którą wy żyliście – podkreślił z mocą. Czy Jezus może dziś na was liczyć? – pytał na zakończenie.

Poprosił zgromadzonych o modlitwę w swojej intencji, bo – jak wyznał – także on sam potrzebuje pomocy.

Nie zdobyliście wolności, by stać się niewolnikami konsumpcjonizmu!

– Nie zdobyliście waszej wolności po to, aby teraz stać się niewolnikami konsumpcjonizmu, indywidualizmu lub pragnienia władzy – powiedział Franciszek w homilii podczas Mszy św., jaką odprawił na placu Wolności w Tallinie. Zgromadzili się tam niemal wszyscy estońscy katolicy, których jest w tym kraju zaledwie 6 tys., a także chrześcijanie innych wyznań. Papież objechał w meleksie sektory, w których byli oni zgromadzeni, odpowiadając na ich serdeczne pozdrowienia.

– Wiecie, co to walka o wolność – przyznał Ojciec Święty na początku homilii, przypominając „śpiewającą rewolucję” [z lat 1987-1991 na Litwie, Łotwie i w Estonii – KAI] i łańcuch utworzony przez 2 miliony osób od Tallina aż do Wilna [w 1989 r.- KAI].

Odniósł do narodów krajów bałtyckich dzieje narodu wybranego, który postanowił zawrzeć przymierze miłości z Bogiem, który go umiłował jako pierwszy i okazał tę miłość. – Kiedy mówimy, że jesteśmy chrześcijanami, kiedy obieramy pewien styl życia, czynimy to bez nacisków, aby nie był to rodzaj wymiany, gdzie my coś czynimy, jeśli Bóg coś zrobi dla nas – wskazał papież.

Podkreślił, że „Boża propozycja niczego nam nie odbiera, przeciwnie, prowadzi do pełni, rozwija wszystkie aspiracje człowieka”. Tymczasem niektórzy „uważają siebie za wolnych, kiedy żyją bez Boga lub są od Niego oddzieleni. Nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób przechodzą przez to życie jak sieroty, bez domu, do którego mogliby powrócić”.

Następnie zwrócił uwagę, że są dziś tacy, „którzy mówią podniesionym tonem, sprawiają wrażenie bycia pewnymi siebie, bez ustępstw i wahań. Są tacy, którzy do krzyków dodają groźby użycia broni, rozmieszczenia wojsk, strategii… Tacy wydają się być «silniejszymi».

Wyjaśnił, że nie na tym polega poszukiwanie woli Bożej, gdyż taka postawa kryje w sobie odrzucenie etyki, a wraz z nią Boga.

Zachęcał do tego, by „przezwyciężyć lęk i porzucić obwarowane przestrzenie, bo dziś większość Estończyków nie uznaje siebie za wierzących”. Trzeba do nich wychodzić, aby „krzewić relację z Bogiem, aby ją ułatwić, zachęcić do spotkania w miłości z tym, który woła: «Przyjdźcie do Mnie»”.

Wezwał też do dawania świadectwa „bycia ludem świętym”. – Możemy ulegać pokusie, by myśleć, że świętość jest tylko dla niektórych. Jednakże wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje – zapewniał.

Tłumaczył, że świętość dziś wiąże się z „uzdrawianiem marginesów i obrzeży naszego społeczeństwa, gdzie nasz brat leży i cierpi z powodu swego wykluczenia”.

– To my sami skierujmy nasze spojrzenie na tego brata i podajmy mu rękę, aby go podnieść, bo jest w nim obraz Boga, jest bratem odkupionym przez Jezusa Chrystusa. Nie zostawiajmy tego innym, którzy nadejdą później, po nas, ani nawet aby była to kwestia, którą powinny rozwiązać instytucje. To właśnie znaczy być chrześcijaninem, to znaczy świętość przeżywana każdego dnia – wzywał Ojciec Święty.

Na zakończenie Mszy św. ponownie przemówił: – Drodzy Bracia i Siostry! Przed końcowym błogosławieństwem i zakończeniem tej wizyty apostolskiej na Litwie, Łotwie i w Estonii, pragnę wyrazić moją wdzięczność wam wszystkim, począwszy od administratora apostolskiego w Estonii. Dziękuję za waszą gościnność, znaczący gest małej wspólnoty o wielkim sercu! Szczególną myśl kieruję do wszystkich braci chrześcijan, zwłaszcza do Luteranów, którzy zarówno w Estonii, jak i na Łotwie, przygotowali spotkania ekumeniczne. Niech Pan nadal prowadzi nas na drodze komunii. Dziękuję wszystkim!

Z placu Wolności odjechał na lotnisko, gdzie odbędzie się ostatni akt jego podróży trzech krajów bałtyckich (Litwy, Łotwy i Estonii) – ceremonia pożegnania przed odlotem do Rzymu.

Wersja do druku
Portal eKAI prezentuje część tekstów publikowanych w płatnym serwisie agencyjnym Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych.