Drukuj Powrót do artykułu

Znajdź pomysł na siebie – wywiad z Andrzejem Sobczykiem

06 listopada 2019 | 11:58 | muzadei Ⓒ Ⓟ

Sample

We wrześniu rozpoczął się cykl spotkań z młodzieżą w szkołach w ramach projektu „Znajdź pomysł na siebie”. Przez jego realizację chcemy pokazać, że młody człowiek może znaleźć w swoim życiu szczęście, zbudować silne i zdrowe relacje oraz aktywnie przeżyć życie ze świadomością swoich pasji i talentów. Jesteśmy przekonani, że może się to dokonać w sposób wolny od przemocy i przestępczości. Łącznie, do końca roku odbędzie się 60 spotkań w szkołach, podczas których będziemy sprawdzać gdzie dziś warto szukać szacunku, miłości i akceptacji – niezbędnych wartości, aby budować silne, zdrowe społeczeństwo
i promować wartości rodzinne, które stanowią fundament przeciwdziałania przyczynom przestępczości.

Jednym z naszych ambasadorów jest Andrzej Sobczyk – producent filmowy, prezes Stowarzyszenia Rafael oraz wykładowca w Akademii Właściwy Tor. Zadaliśmy mu kilka pytań, które dostarczą nam wiedzy o tym, w jaki sposób nasz ambasador realizuje pomysł na siebie.

Czy znalazłeś już pomysł na siebie? Czym on jest i jak go realizujesz?

Bardzo, bardzo się cieszę, że znalazłem swój pomysł na siebie! Właściwie to nie wyobrażam sobie, że choćby jeden dzień z życia mógłby nie mieć sensu… To byłoby naprawdę trudne. A jednak widzę wiele osób, które biegną, ale nie wiedzą gdzie i po co.

Mój pomysł na siebie to realizacja dwóch rzeczy, które się wzajemnie uzupełniają.

Pierwszą jest rodzina i bycie mężem i ojcem. Przyznam, że najpiękniejsze rzeczy w moim życiu dzieją się, gdy mam przy boku najukochańszą kobietę świata – moją żonę. Jak przypominam sobie jak to było, gdy jeszcze nie byliśmy razem to… owszem – było kapitalnie! Ale tamto „kapitalnie” nie dorasta nawet do pięt temu, co dzieje się, gdy żyjemy wspólnie. Bardzo cieszę się, że mam dla kogo żyć, że mam w żonie wielką pomoc, ostoję i doradcę. Bardzo cieszymy się, że obecnie mamy trójkę dzieci. Dzięki nim stałem się kimś, kim zawsze chciałem być – ojcem, przewodnikiem, inspiracją dla młodego pokolenia. I mimo wielu oczywistych wymagań jakie stawia rodzicielstwo – to bycie tatą jest najradośniejszą rzeczą na świecie. Jakiż nudny byłby świat bez tych małych rozrabiaków!

Drugą „stroną” mojego pomysłu na siebie jest działanie na zewnątrz domu – w świecie filmu, promocji i mediów. Życie tak pięknie się toczy, że z chłopaka, który był nieśmiały na 110% stałem się człowiekiem, który bez problemów występuje przed ludźmi, odwiedza telewizję, prowadzi intensywne życie społeczne. Ale to działanie ma jeden bardzo konkretny cel, który rozgrzewa moje serce już od pierwszej klasy liceum: chciałem promować to, co dobre, chciałem umożliwiać ludziom, by dowiadywali się o rzeczach, które będą dla nich pożyteczne i pozwolą na zmianę życia. Na zmianę na plus! I to się realizuje, bo tworzymy filmy, o których ludzie mówią, że zmieniają życie. Promujemy wiele inicjatyw, które pozwalają ludziom pełniej żyć. A później ludzie ci przychodzą i mówią… że ta czy inna akcja promocyjna spowodowała w ich życiu progres, którego pragnęli. I o to chodzi!

Czy miałeś marzenie, które wydawało się nierealne, a spełniło się?

W moim życiu były marzenia. Ale… te marzenia były o wiele mniejsze od tego, co dzieje się teraz. Naprawdę! Jestem przekonany, że jest tak dzięki temu, że znalazłem swój pomysł na siebie. Bo jak się wie, po co się żyje, to bardzo mocno pracuje się nad tym, by to realizować.

A jak się to robi konsekwentnie… to życie podsyła scenariusze, których sami nie wymyślelibyśmy! Przykład? Ależ proszę! Kilka lat temu gościliśmy w Krakowie kandydata na prezydenta USA. Przyjechał do nas i wspólnie realizowaliśmy pewnie działania społeczne. Nawet bym nie pomyślał, że ktoś takiej rangi może coś z nami robić. Albo wystąpienia publiczne. Nie miałbym odwagi marzyć o tym, by coś mówić do ludzi, bo bałem się tego. A dzisiaj – nie ma tygodnia bez wystąpienia, czy to w TV, czy prowadząc np. szkolenia.

Oczywiście mam jeszcze wiele innych marzeń. I codziennie pomagam im się realizować.

Co lub kto Cię motywuje, do realizacji pasji i celów?

Największą motywacją jest dla mnie moje powołanie… to, że po coś zostałem stworzony i że mam bardzo precyzyjne zadanie w tym świecie. W końcu Bóg po coś mnie stworzył. A do tego zrobił to z miłości i dla dobra innych ludzi! Ale moja motywacja podnoszona jest do kwadratu na myśl o… ostatnim dniu życia. Co by było, gdyby dziś był ostatni dzień mojego życia? Jak bym wtedy bawił się ze swoimi dziećmi? Jak bym przytulał żonę? Albo jakbym prowadził spory? Jak bym pracował? Wszystko jest inne, gdy pamięta się o śmierci.

Bo przecież w każdej chwili nasze życie może się skończyć. Znamy takich przypadków bardzo wiele! Tak więc ta na pozór bolesna myśl o śmierci jest w rzeczywistości największą motywacją do realizacji pasji i celów. No i nie jest bolesna. Bo jeśli moje życie przyniesie owoc, to… nie ma po czym płakać! Trzeba się będzie cieszyć z tego, że się żyło. To tak jak rolnicy – jak kłos dojrzeje, to rolnik nie płacze, że go ścina. Cieszy się, że ma plon!

Co zrobić, by młodzi ludzie uwierzyli w swoje możliwości, zainwestowali w rozwój i pogłębienie pasji i talentów?

Przede wszystkim trzeba zadbać o to, by nasze domy były pełne miłości, wsparcia i stawianych mądrych wymagań. Po drugie – rodzice i wychowawcy muszą pokazać samymi sobą, że inwestowanie w rozwój, pogłębianie pasji i talentów to coś, co daje niesamowite szczęście. Bo tak jest! Przez wielu psychologów rozwój jest uznawany za warunek konieczny szczęścia. Ale mało kto dotrze do mądrych książek psychologicznych. Ale za to każdy może odnaleźć wzór w rodzicu czy nauczycielu, który żyje w pełnym entuzjazmie. I dla młodego naśladownictwo będzie dużo prostsze i da głęboką wewnętrzną motywację. A jak już „chwyci bakcyla” to nie będzie można go zatrzymać!

Jak ochronić młodych od niebezpieczeństw, które oferuje świat pod przykrywką szczęścia i spełnienia?

Na początku pokazuje się dzieciom jak żyjemy i one to naśladują. Później wiele rozmawiamy i one poznają świat poprzez to co słyszą. A jak już są młodymi ludźmi, czy takimi, które właśnie wkraczają w dorosłość, to sami będą chcieli znaleźć szczęście i spełnienie.  I będą próbować różnych rzeczy. Myślę, że zadaniem dorosłych jest pokazanie, jaką cenę płaci się za takie czy inne „szczęście”. Bo często to tylko pozory szczęścia. A cena nie jest pozorna. Jest bardzo realna, a czasem wysoka. I trzeba ją będzie zapłacić.

Myślę, że jeśli ktoś młody widzi, że „zapalenie papierosa” jest „trendy” to… może i w jego otoczeniu ceni się palaczy. Owszem – może tak być. Ale palenie ma swoją cenę. Nie tylko tą liczoną w złotówkach. Bo ile jest chorób śmiertelnych powodowanych przez tytoń? A przecież młody człowiek chciałby żyć w szczęściu i zdrowiu. I do tego długo, prawda? Albo czy nie możliwa jest taka sytuacja, że palacz poznaję dziewczynę, która go zachwyca. Zakochuje się i widzi w niej kogoś, z kim chciałby spędzić całe życie. Ale… ona nienawidzi papierosów. Po prostu ich nie znosi i ma do tego powody. Jaka jest wtedy cena palenia? Odrzucenie marzenia i tej najukochańszej osobie świata. Czy to nierealne przykłady? Może i są specjalnie przerysowane – ale są realne.

Jest jeszcze jedna rzecz, która ochroni młodzież przed niebezpieczeństwami. Bez względu na to, czy już w nie weszli, czy jeszcze nie. Jest to odwzajemniona miłość do rodziców. Bo odwzajemniona miłość daje dobrą relację. A jak się ma dobrą relację, to zawsze można pomóc.

***

Projekt dofinansowany jest ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

Więcej szczegółów na:

Strona internetowa: http://znajdzpomyslnasiebie.org/ oraz http://muzadei.pl/

Facebook: https://www.facebook.com/znajdzpomyslnasiebie/?ref=bookmarks oraz https://www.facebook.com/MuzaDei/

Instagram: https://www.instagram.com/znajdzpomyslnasiebie/ oraz https://www.instagram.com/muzadei/

Twitter: https://twitter.com/nasiebie oraz https://twitter.com/MuzaDei

YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC8hQikAMnIsSJ0CVq32Oq5w

 

Wersja do druku

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.