Drukuj Powrót do artykułu

Ukraina: Konflikt wstrząsa także podzielonymi Kościołami

23 lutego 2022 | 19:15 | tom (KAI/KAP) | Wiedeń Ⓒ Ⓟ

Rosyjska eskalacja konfliktu na Ukrainie radykalnie podważa pokojowe współistnienie w Europie, które rozwijało się przez ostatnich 30 lat. Dotyczy to oczywiście przede wszystkim egzystencjalnych kwestii wojny i pokoju, życia i śmierci oraz potrzeb humanitarnych. „Wojna jest zawsze klęską ludzkości” – powtarzają przedstawiciele Kościoła katolickiego od czasów Jana Pawła II, także przedstawiciele Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP).

Ostatecznie jednak konflikt zbrojny ma wpływ także na stosunki między podzielonymi Kościołami chrześcijańskimi. Dzięki nieoczekiwanym, spektakularnym spotkaniom na najwyższym szczeblu w 2010 r. odwieczne podziały historyczne w chrześcijaństwie przez krótki czas wydawały się, jeśli nie uleczalne, to przynajmniej całkowicie wyciszone. Ale potem konflikt krymski w 2014 r. stopniowo uderzył w całe prawosławie.

Istniejące tam linie podziału – wyraźny rozłam między Moskwą z jednej strony a Konstantynopolem i Aleksandrią z drugiej – zagrażają również najnowszym zabiegom dyplomatycznym Watykanu w zakresie stosunków z prawosławiem. Drogi światowego chrześcijaństwa pod wpływem konfliktów zaczynają się coraz bardziej rozchodzić.

W ostatniej dekadzie doszło do „historycznych” wydarzeń, jakich nie widziano od czasu „wiosny Soboru Watykańskiego II” w latach 60. ubiegłego wieku: pierwsze spotkanie papieża z patriarchą moskiewskim na Kubie w lutym 2016 r.; wspólna wizyta głowy prawosławnego Kościoła Grecji Hieronima, patriarchy Konstantynopola Bartłomieja i Franciszka w obozie uchodźców na greckiej wyspie Lesbos w kwietniu tegoż roku; spotkanie patriarchów Rzymu, Konstantynopola i Aleksandrii w Egipcie w kwietniu 2017 r. Ostatnio coraz częściej słychać głosy, że w tym roku może dojść do drugiego spotkania Franciszka z patriarchą moskiewskim Cyrylem.

Moskwa jako Trzeci Rzym

Jednakże te nowe więzi są nadal trudne do utrzymania, co wynika głównie z dominującej, a obecnie coraz bardziej agresywnej roli Moskwy w światowym prawosławiu. Po ostatecznym odejściu Rzymu od późnoantycznej konstrukcji „Pentarchii” – szczególnej roli w światowym prawosławiu niegdyś pięciu patriarchów, obecnie czterech i arcybiskupa Cypru, ukształtowała się z czasem koncepcja Trzeciego Rzymu. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego w 1453 r. w Pentarchii pozostały patriarchaty Konstantynopola, Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy. Moskwa uzyskała status patriarchatu w 1589 r. i zajęła piąte miejsce na synodzie czterech pozostałych Pentarchów w Stambule w 1593 r.

W tym układzie Moskwa widzi siebie i jest przekonana o swojej szczególnej roli, uważając się za „Trzeci Rzym”. Kościół rosyjski ma zdecydowanie najwięcej wiernych w całym świecie prawosławnym: około 150 z ocenianych na 220-250 mln ogółu wyznawców. Mnich Filoteusz w 1510 r. ujął moskiewskie wyobrażenie o sobie w słowach, które napisał do cara Rosji, że jest „jedynym, który dzierży ster Świętego Kościoła Apostolskiego”, który teraz znajduje się w Moskwie, a nie w Rzymie czy Konstantynopolu, które upadły. „Dwa Rzymy upadły, trzeci stoi, a czwartego nie będzie” – napisał.

To pewne siebie oświadczenie polityczne było w tamtych latach całkiem uzasadnione. Po przyjęciu w 988 r. przez wielkiego księcia kijowskiego Włodzimierza chrztu, który dzięki temu i dzięki małżeństwu z córką rodziny cesarskiej w Konstantynopolu stał się jej członkiem rodziny cesarskiej, rodząca się Ruś przez wieki pozostawała częścią cesarskiego Kościoła bizantyjskiego. Następnie, gdy „polityka” zawiodła i w połowie XIII wieku książęta ruscy stali się wasalami Mongołów, Kościół na dzisiejszej ziemi rosyjskiej urósł do swojej postrzeganej historycznie roli twórcy tożsamości narodu i strażnika kultury rosyjskiej.

Dla doktryny Trzeciego Rzymu decydujące znaczenie miało to, że Bizancjum, zagrożone przez islam, zgodziło się w 1439 r., w ramach krótkotrwałej Unii Florenckiej, na zjednoczenie kościelne po schizmie z 1054 r., aby uzyskać wsparcie Rzymu przeciwko Imperium Osmańskiemu. Kiedy w 1453 r. Konstantynopol ostatecznie padł łupem Turków, ten upadek „drugiego Rzymu” interpretowano w Moskwie jako karę Bożą za spoufalanie się z łacinnikami. Odtąd car („cesarz”) był uważany za jedynego „autokratę” (bizantyjskie: „autokrator”), a metropolita, od 1589 r. patriarcha, był mianowany już w Moskwie, a nie w Bizancjum.

Honorowy prymat Konstantynopola pod znakiem zapytania

Wizerunek Trzeciego Rzymu jest do dziś zakorzeniony w świadomości rosyjskiego prawosławia. Sprzyja temu zbliżenie z państwem Putina, bogactwo materialne i liczebność Rosji w koncercie prawosławnych Kościołów narodowych. Z drugiej strony Konstantynopol – Drugi Rzym, w XX w. przyjął na siebie tak wiele ciosów politycznych, że dziś pod względem liczebnym jest niewielką wspólnotą wiernych. Jego prymat w światowym prawosławiu ma przede wszystkim znaczenie moralne i duchowe.

Tym bardziej Moskwa od dawna z podejrzliwością patrzyła zarówno na ten prymat, jak i na wszelkie ekumeniczne zbliżenia między Rzymem a Konstantynopolem. Następnie, gdy na początku 2019 r. patriarcha Bartłomiej udzielił niezależnemu od Moskwy Prawosławnemu Kościołowi Ukrainy autokefalii, którą następnie uznał Patriarchat Aleksandrii, Moskwa zerwała wspólnotę kościelną z obydwoma Patriarchatami i pod sam koniec ub. roku ustanowiła równoległe struktury kościelne w Afryce, na kanonicznym terytorium Aleksandrii, łamiąc w ten sposób wszelkie kanony.

Rzym w rozterce

Z kolei kolejni papieże w Rzymie i patriarchowie Konstantynopola od czasu Soboru Watykańskiego II (1962-65) żyją w prawdziwej przyjaźni ekumenicznej. Rany po długiej schizmie z 1054 r. goją się. Wystarczy przypomnieć serdeczne uściski Bartłomieja z Benedyktem XVI i Franciszkiem w Stambule w 2006 i 2014 r., czy szczyt na temat uchodźców na Lesbosie w 2016 r.

Pod rządami Benedykta XVI (2005-13) i obecnie Franciszka znacznie poprawił się także mroźny wcześniej klimat między Moskwą a Rzymem, o czym świadczą wspólne deklaracje o przekazywaniu wartości i współpracy w palących kwestiach ogólnoświatowych, takich jak prześladowanie chrześcijan na Bliskim Wschodzie czy kryzys ekologiczny. Nowa epoka lodowcowa między Moskwą a Konstantynopolem stawia Rzym przed nowym dylematem dyplomatycznym.

Wzmocnienie ekumenicznego patriarchy Bartłomieja oznacza obecnie również ryzyko dla z trudem osiągniętego postępu w stosunkach z Moskwą. I nawet jeśli Patriarchat Moskiewski był ostatnio wyraźnie powściągliwy w swoich kościelno-politycznych wypowiedziach na temat kryzysu ukraińskiego, to Władimir Putin zabrał w jego imieniu głos w poniedziałek 21 lutego wieczorem, gdy insynuował prześladowanie (promoskiewskich) chrześcijan na Ukrainie i w ten sposób próbował uzasadnić swoje plany inwazji także w sposób quasireligijny. Oznacza to, że RKP ma również obowiązki patriotyczne.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.